helnan-1
20.10.08, 22:39
A więc kolej na Lahami Bay – nasz trzeci , ostatni etap podróży po
Abu Dabbab i Asuanie/Abu Simbel i fantastyczne uwieńczenie 10 lat
wyjazdów do kraju faraonów .380 km na południe od Hurghady a 115 km
za Marsa Alam. Z Hurghady do MA można dotrzeć autobusem ( 3X
dziennie 19.00 , 01.00 i 05.00 ) lub taksówką za ok. 100USD.Z Polski
do MA wycieczki proponuje Itaka , wkrótce dołączą inne biura.
Nie wiem czy dalej w kierunku Hamata/Lahami/Berenice kursuje
publiczna komunikacja.My jechaliśmy z Asuanu ( w konwoju) do Edfu i
stamtąd ( też w konwoju) do MA.Konwój z Asuanu (o14.00) liczył
kilka autobusów i busików + nasz samochód –Sea Shore Transport a z
Edfu ( po blisko 2 godz oczekiwania ) już tylko my i bus z 4
Włochów.Zapadła decyzja , że konwojowanie z Edfu będzie polegało na
przydzieleniu nam 1 dodatkowego- uzbrojonego pasażera. Po 6 godz
byliśmy w MA a po następnych 2 ( prawie nocą) w Lahami.Choć zmęczeni
czuliśmy już wtedy , że wkraczamy w daleki , odmienny
świat.Działający w Lahami hotel ( Lahami Bay Beach Resort) to
najdalej na południe wysunięty , nadmorski hotel w Egipcie.
Ciekawostką jest , że obowiązuje tam już inna strefa czasowa – o 1
godz do przodu.Stąd we wszystkich informacjach podawane są godziny
określane jako „Lahami time”. Ale już po pierwszym wschodzie słońca –
którego nie mogłem odpuścić – przekonałem się , że to miejsce jest
nie tylko inna strefą czasową.
Zatoka Lahami to miejsce nietknięte jeszcze turystyczną ręką
przeobrażeń i komercji.Poza hotelem Zabargad (5 km na płn w str
Hamaty) , jest tu jeszcze camp Wadi Lahami Ecolodge ( urocze namioty
i chalety na plaży) nastepny hotel to oddalony ok. 60km na płn
Shams Alam.poza tym wokół dziewicza przyroda , nieznane wybrzeże ,
zatoczki , turkusowe laguny , całe kilometry lasów mangrowych
rezerwatu Wadi Gimal , archipelag wysp Qulaan , cudowne rafy przy
samym brzegu i głębiej w morzu (np. Fury Shoals , Shaab Monsour ,
Abu Galawa , Sataya- Dolphin Reef.).Piękna raf nawet nie próbuję
szerzej opisywać. Rafa przy hotelu Lahami Bay Beach Resort to
przykład rafy żywej , kolorowej i różnorodnej. Zaczyna się tuż przy
brzegu , hotel zaopatruje w mapkę z oznaczeniami , w którą stronę
płynąć , jak dużo zajmie to czasu , jaka jest głębokość itp.Żeby z
grubsza zobaczyć co nieco z przy hotelowej house reff potrzeba 2-3
dni. Udało nam się załatwić trip na Wyspy Qulaan. Wycieczka z
Thomasa Cooka , całodniowa , z lunchem i napojami w cenie , 2
języczna , 45 Euro za osobę.Penetracja 2 pięknych raf podglądanie
gnieżdżących się tam ptaków i ich oryginalnych gniazd , bajecznie
błękitne laguny , wyspy kojarzące się z Malediwami – to trzeba
zobaczyć zdecydowanie.
Ruch samochodowy jest tu niewielki. Jedyna droga prowadzi od granicy
z Sudanem w kierunku północnym przez MA , El Quseir , Safagę do
Hurghady.od czasu do czasu przemyka cysterna z wodą , ciężarówka z
wielbłądami na targ w Shalateen ( na granicy z Sudanem – 90km) lub
bus z nielicznymi ( na razie) turystami . Nie liczcie tu na
rozrywki , sklepy , restauracje.Najbliższy sklepik widziałem w
Hamacie przy miejscu zwanym portem (10km).Okolice Lahami to świat
odmienny od wielkich , krwiopijczych ,
skomercjalizowanych „kurortów” typu Hrg czy Ssh. To miejsce gdzie
ludzie są inni i czas biegnie inaczej a wchodząc do sklepiku widzisz
i czujesz poruszenie ( obecność turystów poza hotelami jest prawie
równa zeru), tu nie mówi się po rosyjsku , a dzieci są uśmiechnięte
i nie wciskają na siłę pasków czy zegarków – tu jeszcze jesteś w
takim Egipcie. I tak właśnie to sobie wyobrażałem , tego oczekiwałem
i dzięki za to , że mogłem to przeżyć.Za kilka lat będzie tu
zapewnie inaczej – są plany budowy lotniska w okolicach Berenice ,
widziałem oznaczone tereny pod budowę hoteli Concorde , Tropicana ,
Kiroseiz , sieci Azur , Balbaa i innych. Śpieszmy się więc ( chyba ,
że ktoś mając oczywiste prawo -woli urlop np. w Papas Bar w
karykaturalnej Hurghadzie :)) .Pozdrawiam