IP: *.chello.pl 21 lat temu
Kilkanaście lat temu, na poczatku naszego małżeństwa teściowa zrobiła nam -
mężowi i w mniejszym stopniu mnie straszną krzywdę. Nigdy wprost tego nie
powiedziała, ale wiem, że zdawała sobie sprawę z tego, że zrobiła coś
strasznego! Czas leczy rany, minęła moja nienawiść, ale pozostał żal.Do dziś
nie potrafię byc dla niej miła, nie umiem wskrzesić ani odrobiny życzliwości.
Choć mieszkamy w jednym mieście widujemy się rzadko. Mąż nie kontaktuje się z
matką z własnej woli.
Chciałam wyciągnąć do niej rękę na zgodę, wyjaśnić i może naprawić stosunki,
ale nie potrafię. Irytuje mnie jej widok, głos, ruchy- wszystko co się z nią
wiąże.Chciałabym żyć z nia w miare poprawnie, ale każdy kontakt to złosliwa
uwaga z mojej strony.
Co robic, bo racjonalnie nie portafię się przełamać?
Obserwuj wątek
    • Gość: ann Re: Teściowa IP: *.chello.pl 21 lat temu
      a może list? mniej więcej to, co napisałaś tutaj? spróbuj!!!
    • Gość: Ania Re: Teściowa IP: 146.203.128.* 21 lat temu
      Rozumie Cie doskonale-bo jestem w podobnej sytuacji.Jestem druga zona jej syna
      wiec wszystko co najgorsze to bylam ja -pozniej ona probowala zeby to sie
      zmienilo ja jakos nie umie sie przelamac.Nie nawidze tej baby jak nikogo na
      swiecie,mam do niej zal -ja jej nc zlego nie zrobilam.Rozmawiamy ze soba
      odwiedzamy sie ale ona wie od czego psy zdychaja.Jest dla mnie slodka jak cos
      potrzebuje a potrzebuje bo wszyscy mieszkamy w USA i ona tylko dzieki mnie tu
      jest.Nie da sie nic na sile -moj maz rozumie mnie i nie zabiera glosu w tej
      sprawie -prosi tylko o spokoj i wyrozumienie bo to starsza osoba.
      Kazda z nas ma swoje zycie i swoje problemy wiec zostawiam to tak jak jest.
    • Gość: kk Re: Teściowa IP: *.jci.com 21 lat temu
      przemoc sie i powiedziec jej spokojnie (na ile to mozliwe) i uczciwie jak
      bardzo Cie zranila, jak ogromny jest nadal Twoj zal do niej

      z doswiadczenia wiem ze jesli nie daje sobie prawa do czucia i OKAZANIA mojej
      krzywdy (to juz bylo tak dawno temu.... powinnam miec to za soba... ona tak sie
      stara....), to nie moge posunac sie naprzod

      wmawiam sobie ze to sprawa przedawniona, glupio mi do niej wracac - ale skutek
      jest tylko taki ze zlosc wychodzi ze mnie 'wszystkimi porami', lecz zloszcze
      sie jak nadasane dziecko a nie jak kobieta

      moja zlosc doroslej kobiety wyglada tak: "Wiesz, to co zrobilas XX lat temu,
      ogromnie mnie zranilo. Nadal nie potrafie Ci tego wybaczyc. Wyobrazam sobie, ze
      zrobilas to z... (braku szacunku do mnie/z nienawisci do mnie/z zazdrosci) i
      jak sobie przypomne to przezycie nawet teraz to czuje wielki zal. To wlasnie
      dlatego DO DZIS NIE POTRAFIE BYC DLA CIEBIE MILA, nie umiem wskrzesić ani
      odrobiny życzliwości. Choć mieszkamy w jednym mieście widujemy się rzadko. CHCE
      WYCIAGNAC DO CIEBIE REKE NA ZGODE ale nie wiem jak sie zabrac do tego."

      Po reakcji drugiej strony wiesz czy jest szansa na faktyczna poprawe stosunkow
      czy nie.
      • Gość: Gość ED Re: Teściowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
        Ja bym zostawiła to tak jak jest,to nic nie daje takie kobiety robią dobrą minę
        do złej gry,a to jest najgorsze.Ja ze swojąa nie rozmawam 7 lat nie staram sie
        niczego wyjaśniać a jak ją widze na ulicy to ide dalej.Dwniej to mi było
        przykro a teraz to już nie ma to znaczenia.
      • Gość: aga Re: Teściowa IP: *.chello.pl 21 lat temu
        Spróbuję w ten sposob, ale boję się, znając teściową, że usłyszę- "to nie
        wybaczaj. twoja sprawa, rób co uwazasz" Pozdrawiam.
    • Gość: asia Re: Teściowa IP: *.bulldogdsl.com 21 lat temu
      a co niby teściowa to jakieś przywileje specjalne ma????to w końcu tylko matka
      Twojego męża, dla Ciebie to całkiem obca osoba..ja mam powiedzmy szczęcie, bo
      moja teściowa jest super, ale za to teściu jest nienormalny!!a z kolei moja
      matka nieznosi mojego męża od początku. także trzymamy się razem z moim mężem i
      staramy się wspierać. uważam, że tak samo jak Tobie zależy na dobrych
      stosunkach to powinno też i teściowej/teściowi...oni są też normalnymi ludźmi,
      a nie jacyś "lepsi".jeżeli nie czujesz sie winna to po co chcesz coś robić?
      przecież jesteś w porządku!!
      pozdrawiam!!
      • asia9931 Re: Teściowa 21 lat temu
        Moja na mnie tak dziala że jak ją widzę to najlepiej coś na uspokojenie bym
        musiała wziąć.
    • Gość: aga Re: Teściowa IP: *.chello.pl 21 lat temu
      No i spróbowałam wyciągnąć rękę do teściowej. Brrrrrrrrr NIGDY WIĘCEJ. A było
      to tak: w niedzielne przedpołudnie zatelefonowałam do starszej pani i
      zaproponowałam, żebyśmy wyjaśniły sobie to i owo, najlepiej w kawiarni, w parku
      albo w innym neutralnym miejscu. Powiedziała, że woli przez telefon.
      Przystałam, chociaż w takich sytuacjach lepiej patrzeć w oczy widzieć mimikę,
      gesty.
      Powiedziałam najgrzeczniej jak potrafiłam ( kosztowało mnie to sporo wysiłku),
      że stało się to co sie stało, że mamy żal, że jest nam przykro, ale może nie
      wszystko jeszcze stracone, że rodzina jest niewielka, że może spróbujemy
      wyjaśnić, że może gdybym znała jej racje i punkt widzenia spojrzałabym na to
      inaczej, że może jednak pójdziemy gdzieś na kawę................
      Teściowa wysłuchała i orzekła lodowatym tonem, że ONA NICZEGO NIE ŻAŁUJE, ŻE
      DZIŚ POSTAPIŁA BY IDENTYCZNIE , a jeśli uważamy za stosowne, aby sie boczyć to
      już nasza sprawa, że ona ma prawo decydować o sobie, swoim życiu i
      postępowaniu. My zaś o swoim i tyle ma mi do powiedzenia. Oczywiście, że dobrze
      by było, abyśmy traktowali ja inaczej, ale jesli tak zdecydowaliśmy to jest to
      nasz wybór.
      Pożegnałyśmy się bez emocji - może to i lepiej, że rozmowa toczyła sie przez
      telefon. NIGDY WIĘCEJ żadnych rozmów, wyjaśnień, wyciągnietej ręki z mojej i
      męża strony. Cóż nie na wszystko mamy wpływ. Nie wiem czy teściowa kiedykolwiek
      wyciągnie rękę, nie wiem też czy jeśli to uczyni ja jej nie odtrącę.
      Tylko męża mi żal.....................chociaż on już chyba dawno postawił
      kreskę na swojej matce.
      • piscina Re: Teściowa 21 lat temu
        Nie żałuj, że zadzwoniłaś. Masz przynajmniej poczucie, że zrobiłaś, co mogłaś. I
        wiesz już, jak to się mówi, na czym stoisz, masz jasnośc, żadnych złudzeń. Myślę
        jednak, że teściowa w jakiejś chwili może pożałuje, że tak pokierowała rozmową.
    • Gość: jolka Re: Teściowa IP: *.jjs.pl 21 lat temu
      Nie masz w takim razie żadnych problemów, a przynajmniej ja bym do tego tak
      podchodziła. Mąż jest za tobą i to jest najważniejsze. Żyjesz z nim nie z
      teściową, więc się nie przejmuj.
      U mnie sprawa od 6 lat jest taka sama, a mianowicie, mój mąż, jedynak, nie
      uważa za partnera mnie tylko swoją mamę. Po co w takim razie założyliśmy
      rodzinę ??? Nie umiem sobie na to odpowiedzieć. On też nie jest w stanie w
      normalny sposób tego wyjaśnić. Historie małżeńską mam tak złożoną, że niezły
      esej by z tego wyszedł gdybym chciała to opisać. Dwa porody w ciągu 1 roku, pół
      roku separacji, w tym samym czasie pobyt w szpitalu, zero wsparcia, a teściowa
      jak miód słodka. Patrzeć na nią nie mogę. I jeszcze on nie jest po mojej
      stronie. Ostatnio coraz częściej zastanawiam się czy to ma sens. Ciągnąć to
      tylko ze względu na dzieci?
      Może ktoś w sposób powiedzmy obiektywny ustosunkuje się do mojej sytuacji.
      • Gość: aga Re: Teściowa IP: *.chello.pl 21 lat temu
        Jeśli nie masz wsparcia ze strony męża i to przez 6 lat, to on już raczej się
        nie zmieni. Podobnie jak nie zmieniła sie moja teściowa. Ja bym jednak
        odczekała z podejmowaniem radykalnych kroków. pozdrawiam.
    • Gość: też synowa Re: Teściowa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21 lat temu
      jesli ktos jest dla nas odpychyjący - obojętnie z jakiej przyczyny - to czy
      samoumartwianie sie poprzez dązenie do zbliżenia z nim ma jakiś sens? Jak
      pokazuje twoja historia tylko sie będziecie kąsać. Ja tez mam taką tesciową na
      która reaguje odruchem wymiotnym, więc nie staram sie na siłe z nią jakoś
      współżyć. Dla mnie to tak, jakbym musiała na siłę polubić sie z kolegami i
      znajomymi mojego męża tylko dlatego, że on sie z nimi dobrze czuje i bawi. Ja o
      swojej zapomniałam i dobrze mi z tym. Dla niej też tak jest lepiej niz
      rozgrzebywac stare rany. Tak ona jak i ja mozemy znalezc sobie wsparcie i
      przyjaciól gdzie indziej a nie jedna w drugiej.
    • agnecha Re: Teściowa 21 lat temu
      jeżeli teściowa zdaje sobie sprawę z tego co zrobiła to ona powinna wyjść do
      Ciebie z inicjatywą i przeprosić, próbować "naprawić" sytuację [tym bardziej że
      nawet syn - twój mąż nie chce jej odwiedzać] może kiedyś się obudzi
      spróbuj chociaż porozmawiać, zamiast złośliwych uwag, poprostu wróć do tego co
      zrobiła
      z doświadczenia wiem że dobrze robi szczera rozmowa, boli i zostawia ranę ale
      tylko w ten sposób może się ta rana oczyścić i zagoić, blizna niestety tak czy
      inaczej pozostanie do końca życia
      możesz spróbować jej powiedzieć co myślisz, co masz do niej, jak cię skrzywdziła
      - najlepiej w prywatnej rozmowie i bez osób postronnych
      jeżeli jest osoba cywilizowaną, ma świadomość i odwagę przyznać się do tego co
      zrobiła, i ma choć trochę serca i skuchy i zależy jej na naprawieniu waszej
      sytuacji, powinna pozywnie zareagować...
      ale ludzie są różni... oby tylko nie zareagowała w drugą stronę [bo może twoje
      wyciągniecie ręki potraktować jako swoją "wygraną"... że ustępujesz, przyznajesz
      do winy czy coś takiego...]
      powodzenia
      i co by nie było trzymaj się i nie przejmuj, to twoje życie, cała reszta [co
      myślą mówią gadają robią] się nie liczy :) to twój świat :)
      pozdrawiam pa
    • Gość: Scarlett Teściowa IP: 62.29.136.* 21 lat temu
      Ja też nie znoszę mojej teściowej za to ze jest i ze muszę miszkać z nią w
      jednym domu (ale w osobnych mieszkaniach). Było kilka sytuacji, których jej nie
      zapomnę. Wystarczy ze usłyszę jej głos i już mnie ściska w śodku, a jak z ni ą
      muszę rozmawiać - szkoda gadać. Kiedy idę do niej na obiad (robię to tylko dla
      męża) to muszę niestety wypić coś na uspokojenie (silnego) albi wypić jakiegos
      drinka. Chcę się wyprowadzić, ale mąż się nie zgadza, choć nie jest absolutnie
      maminsynkiem. Od miesiąca prawie nie rozmawiam przez to i jeszcze z paru innych
      powodów z mężem. I nie jestem pewna czy za jkiś czas sama się nie wyprowadzę.
      Jestem tam nieszcześliwa.Po prostu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka