Dodaj do ulubionych

Pora relaksu :)))

27.02.05, 09:05
Słuchajcie, po prawie 3 miesięcznej walce z pokarmem poddałam się i karmię
małą juz tylko sztuczniakiem. Miałam potężne wyrzuty sumienia, bo wszyscy, jak
jeden mąż (on zresztą też), pytali, dziwowali się, opowiadali historie z
kosmosu, radzili, wymuszali i Bóg wie, co jeszcze, no to sie poddawałam,
walczyłam i pół dnia (ha! żeby...) spędzałam przy laktatorze. Naprawdę
postawiłam wszystko na karmienie naturalne ... i nic. W rezultacie zaniedbałam
sie nieźle, nerwy, mniej czasu z dzieckiem (częściej jakieś pokrzykiwania z
nad laktatora, że jestem), zamartwianie się do imentu - bo wszyscy mi
wmawiali, że dziecko będzie mniej inteligentne(???!!!!), jak nie dostanie
naturala. Rezultat? Niezła depresja, żal, "zniechęclica", mało radości z
takiej radości jaką jest dziecko, pierwsze zresztą.
Darowałam sobie nie przyznając się najpierw nikomu, potem powoli: lekarzowi,
mężowi, rodzinie. I co? zaczyna być spokojnie. Wzięłam się za siebie tak
ogólnie, spędzamy z maluchą mnóstwo czasu (jak nie śpi, a jak śpi, to też np.
na rękach, bo lubimy się poprzytulać), naprawdę jest dobrze :) Mała jest
bardzo uśmiechniętym maluchem, prawie w ogóle nie płacze, gaworzy jak najęta.
A ja? A co, jak nie karmię, to się odchudzam :) Biorę jakieś tabletki, co to
absolutnie - gdybym karmiła. To mi dało "kopa" do zadbania o siebie.
Nie rozumiem, dlaczego musiałam zmarnować, tak, zmarnować tyle czasu, żeby
odzyskać spokój i radość z macierzyństwa. Ludzi, którzy tak mi gadali (no
dobrze, może i w dobrej wierze, ale za to w jaki sposób!) powinien pies obsikać!
Aha, no i nigdzie i nikt nie wyjaśnił mi do tej pory jakie należy podawać
mleko. Ani lekarze, ani w aptece. Jak zadzwoniłam do szpitala, to mnie jeszcze
opieprzyli, że o takie rzeczy pytam!
Bardzo to głupio urządzone. Bardzo.
Proszę się nie dawać innym, a jak naprawdę nie leci, to się przestawić. I
będzie dobrze. Też dobrze :)
Pozdrawiam wszystkie butelkowe mamy!
Jomamma
Obserwuj wątek
    • babsee Re: Pora relaksu :))) 27.02.05, 09:43
      Mnie od najwiekszego doła,doprowadzały Panie z poradni laktacyjnych(swoją drogą
      coż to za wymysł)Na dzis na dżwięk słowa"poradnia laktacyjna"dostaje
      dreszczy.To przez nie,czułam sie gorsza-jako kobieta i przede wszystkim jako
      Matka.Ja walczyłam 2 miesiące-pół dnia spedzałam w przyciemnionym pokoju, z
      włączoną relaksacyjną muzyką, z obrzmiałymi sutkami.Moja Malutka nie chciała
      ssać.I każdy(prócz mojej Mamy,która widziała co wyprawia moje dziecko
      przystawione do piersi),wmawiał mi,że to absoltunie niemożliwe.Wpedzili mnie w
      mega poczucie winy(to moje pierwsze dziecko i stwierzdiłam ze ONI wiedzą
      lepiej).I ten spokojny,nienaturalnie wyciszony glos,Pani z Poradni
      LAktacyjnej....Mój Boże!!!Moja Jagoda,kończy jutro 8 mies-jest zdrowa i rośnie
      na potęgę.Pozdrawiam Matki Butelkowe.
    • mamikola Re: Pora relaksu :))) 28.02.05, 09:34
      Ano. My też od 2 miesięcy (mała ma 3) nie tracimy czasu na pierdoły.
      Przepraszam jeśli kogoś tymi słowami urażę, ale dla mnie taka walka o karmienie
      piersią za wszelką cenę to bzdura. Szkoda tylko że zrozumiałam to po pewnym
      czasie pomimo wsparcia męża, rodziców i teściowej, a nawet i... położnej, która
      odwiedzała nas w domu... Przez miesiąc karmienia "naturalnego" mała najadała
      się przez ok. 2 tygodnie. Pozostałe 2 tygodnie to jeden wielki płacz Hani i
      moje zastanawianie się "co ja znowu takiego zjadłam?", masowanie brzuszka (bo
      pewnie kolka) i w ogóle waractwo... Teraz jestem już pewna że mała płakała
      głównie z głodu oraz z powodu moich nerwów, które jej się udzielały. Musiałam
      zrozumieć to dopiero wtedy, kiedy okazało się że mała ma skazę białkową i mimo
      że nie jadłam już prawie nic, to jeszcze z tego " niczego" miałabym wyrzucić
      połowę rzeczy.... paranoja... A ja już wyglądałam jak cień człowieka, wypadła
      mi połowa włosów, zaczęły się zawroty głowy itd... Od czasu pierwszej butli
      jesteśmy sobie spokojniejsze, mała rozwija się super i płacze głównie wtedy,
      kiedy "za długo" szykuje jej butlę, albo... ma zły humor. Po prostu...
      Ja to rozumiem, mała to rozumie i moja rodzina również. Szkoda tylko, że ciągle
      znajdują się ludzie (których powinno najmniej obchodzić, jak karmię MOJE
      dziecko), którzy tego nie rozumieją... Najwięcej przykrości spotkało mnie,
      kiedy mała rozchorowała się i wylądowałysmy w szpitalu z zapaleniem płuc (tak
      ją tam "wyleczyli", że po tygodniowym pobycie leczyłam ją w domu jeszcze prawie
      2 tygodnie) - oczywiście dlatego, że nie karmię jej piersią... I nawet nie
      chodziło tu o personel szpitala (tam usłyszałam to tylko od jednej
      pielęgniarki), ale o niektórych moich znajomych... i znajomych mojego męż,
      ktorych nawet na oczy nie widziałam... Nic tylko kopnąć w... Ech... Najgorsze
      było to, że sama zacynałam w to wierzyć... Wyrzuty sumienia skończyły się,
      kiedy w sali obok znalazła się dziewczynka w wieku mojej, karmiona piersią i
      chora dokładnie na to samo co moja... Noi gdzie te przeciwciała????
      I po co te nerwy, gadanie głupot, wpędzanie w wyrzuty sumienia? Przecież każda
      mama chce jak najlepiej dla swojego dziecka i da mu to, co dla niego będzie
      najlepsze... Zawsze...
    • baytus Re: Pora relaksu :))) 28.02.05, 10:43
      Świat się jednak zmienia i tej nagonki, że dziecko trzeba koniecznie karmić
      piersią jak najdłużej 10 lat temu chyba nie było, przynajmniej ja sobie nie
      przypominam. Ponad 10 lat temu karmiłam piersią starszego syna jedynie 2,5 m-
      ca, bo nie miałam więcej pokarmu i byłam wykończona. Przeszliśmy na butelkę i
      ja byłam prawie dumna, że stać nas /choć kosztem innych wyrzeczeń/ na Humanę,
      która była łatwa w przygotowaniu i dostarczała napewno więcej witamin niż ja na
      chudej diecie. Nie martw się dzieci butelkowe wcale nie są mniej inteligentne.
      Mój syn, pamięć miał dobrą już w wieku 2-3 lat, szybko zaczął czytać i obecnie
      jest jednym z lepszych uczniów w klasie. Teraz mam 2-go chłopaczka, który od
      początku był żarłoczkiem jak starszy. Na przełomie 3 i 4 m-ca mieliśmy kryzys.
      Mały wydawał się wiecznie głodny, przystawiałam często, żeby niby pobudzić
      laktację, ale jakoś mleka nie było więcej. To na noc dałam butelkę, ale
      wymiotował. Później były cyrki, bo dawałam herbatkę, którą chętnie ciągnął i po
      pare razy podtykałam pierś. Doszło do tego,że w dzień jadł z butelki a tylko
      nocą z piersi, ale po 2 tyg. już jej nie chciał definitywnie. Przez następne
      3tyg męczyłam się z zastojami pokarmu, bólem, sciąganiem, ale nie miałam
      wyrzutów , że krzywdzę swoje dziecko. Ładnie przybiera ma już 8.3kg i na
      butelce dostał więcej ciałka. Nie dajmy sobie wmawiać, że dzieci sztucznie
      karmione będą się słabiej rozwijać. Każde ma inne potrzeby, a jedna mama ma
      dużo mleczka i potrafi karmić do roku a innej starczy na miesiąc lub dwa, to
      tak jak jeden jest gruby a drugi chudy. Głowa do góry a pierś do przodu,
      napewno będzie dobrze najważniejsze ,że Twoja malutka jest zadowolona ciesz się
      jej uśmiechem /ten bezzębny jest najsłodszy hi,hi/ i nie przejmuj się tak mocno
      co inni gadają, to Ty jesteś jej mamą i wiesz co dla niej najlepsze.
      Pozrowionka
      • beatka74 Re: Pora relaksu :))) 28.02.05, 10:54
        hej
        napiszcie prosze jak saobie dalyscie rade, jak to dzieci zniosly?
        chodzio to ze tez chce odstawic definitywnie moja 5,5 miesieczna corke, ale
        boje sie ze bedzie ryk, bo w koncu jest przyzwyczajona do piersi, z butelki
        pije raz w dzien i na wieczor.
        a w nocy co godzinke polttora.
        chce wziac tabletki i zakonczyc ten koszmar.
        myslicie ze 2-3 dni poplacze i zapomni?
        prosze podpowiedzcie cos, bo ja jzu sie wykanczam tymi zastojami, zapaleniami i
        wogole

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka