margalin
22.02.06, 17:35
Witam!
Pisałam już klilkakrotnie w sprawie niejedzenia mojego dziecka i wnioski były
takie,że ten typ tak ma,a ja mam sie nie denerwować bo to pogarsza sprawę.
Zastosowałam sie do życzliwych i słusznych zapewne rad i pogodziłam z
faktem,że mam dziecko niejadka. Czasem były lepsze dni, czasem gorsze.
Odbijała sobie w nocy zjadając kaszkę i mleko co 3-4 godz. Chciałam
ograniczyc te nocne mleczne posiłki na rzecz warzyw i owoców w ciągu dnia.
Niestety poległam na placu boju. Woda i herbatki nie skutkują, a rozcieńczone
mleko nie wystarcza i pobudka jest znów za 2 godziny.
Niestety sytuacja uległa pogorszeniu. Jakis czas temu córcia bardzo źle
sypiała, całe noce mruczała(o to też pytałam, rzucała się, budziła w środku
nocy). teraz juz tak nie mruczy i ładniej śpi ale przestała jeść. TZn coś tam
zjada ale są to tak mikroskopijne ilości i takich rzeczy, które jej nic nie
daja poza zapchaniem brzucha. Wiem, że zbliżają sie jej pierwsze urodziny i w
tym okresie dzieci podobno tak mają, ale mimo to martwi mnie fakt,że nie chce
nic wziąć do buzi. Zęby ma 4 i na palec i oko nie widać nic nowego. Za uszy
ciągnie się ale przy usypianiu i podobno to ze zmęczenia. FAkt ze ma pokłady
woskowiny, wyciekajacej na małżowinę. Moze ją swędzą, ale to chyba nie moze
być powód totalnego braku apetytu.
Kiedyś zjadała z checia serki- DAnonki, jogurty(najlepiej z dziadziem z
jednej miski), jabłuszko tarte i banana bardzo chętnie, chlebek-skórki
znikały, parowezka mogła być , szyneczka w duzych ilościach i 2 rodzaje zupek
słoiczkowych. Ze 2-3 tg temu, ku radosci mamy zaczęła zjadać domowe zupki.
Teraz nie tknie nic co jest ze słoiczka, zupkę domową max: 130ml, sniadań nie
je w ogóle - szykuję jej wszystko, co tylko moze jesć, pozwalam wybierac,
jeść samej, karmić lalę, spacerować i jeść i nic. Potem zjada ok. 100ml mleka
do pierwszej drzemki, na obiad z zabawianiem i cyrkami (ale nie na siłę)
wspomniana zupka, potem z pół jabłuszka w drodze po mieszkaniu i kolacji
prawie nic. Te śniadania i kolacje to 2-3 gryzy pieczywa i tyle samo szynki,
jajecznicy, serka, pół paróweczki - Morlinki. Nie chce serów, żadnych past
(jajeczno- serowo-wędlinowych)Poza zupą, żadnych warzyw nie tknie. Czasem
troszkę mięsa z naszego obiadu: np. gulasz czy wczoraj smażona pierś
kurczaka - dosłownie paseczek 1cm na 3cm.Przestała jesć w nocy mleko. Tzn.
budzi sie i płacze dopóki nie dostanie mleka. Wypija 20-40ml i śpi do
następnego podobnego posiłku.
W przypływie rozpaczy podałam jej Peritol zalecany przez naszego pediatrę. 2-
3 dni jadła więcej i spała długo ,potem sytuacja wróciła do normy, wiec
przestałam podawąć lek. Po co faszerować medykamentami,oczekujac ich skutków
ubocznych!!
Co jej jeszce podawać i w jaki sposób? Co może być przyczyną braku apetytu.
Boję się o morfologię i ogólny rozwój. Rusza sie bardzo dużo, nie usiądzie na
moment, chodzi od dawna. Wiele rozumie i niby wszystko jest ok, ale jak to m
ożlie, żeby dziecko na nic nie miało ochoty(nawet ciasteczka)i nigdy nie było
głodne(przerwy w jedzeniu: 5 rano 30 ml mleka, 9.30 śniadanie, 11- mleko,
koło16 obiad, około 20 kolacja. Czasem w ramach eksperymentu przerwy dłuższe,
a ilość zjedzonego posiłku taka sama czyli żadna)
Nie chodzi tu o moje nerwy czy posiłki trwające godzinami. Juz sie
przyzwyczaiłami pogodziłami jestem spokojna. Poprostu siedze i cierpliwie
podaje, wycieram, zabieram(widelec, miske pełna zupy), usmiecham sie,
rozmawiam z moja mamą , z córcią i juz. Ale zależy mi na podaniu córci
jedzonka we właściwej ilości i jakości i jeszcze żeby było kolorowo i
apetycznie.
Czekałam 2 tg., poprawy brak.Dlatego piszę.
Proszę o rady w tej sprawie!!