amagda80
03.04.06, 13:09
bylo tysiac powodow dla ktorych moje marzenie o karmieniu piersia nie
spalenilo sie. stracilam pokarm po tygodniu od porodu i musialam zaczac
karmic butelka. przeplakalam wiele godzin bo tak bardzo chcialam dac dziecku
to co najlepsze, czuc jego bliskosc podczas karmienia i dac to poczucie
bliskosci jemu. ale nie udalo sie. tlumaczylam sobie ze to nie moja wina, ze
tak czasem jest.
i wiecie co bylo (i jest) najbardziej bolesne?? ze otwieram te wszystkie
gazety o dzeiciach i NIGDZIE nie pisza ze sztuczne karmienie tez jest ok.
wszedzie pietnuja mamy ktore nie karmia piersia! wpadlam w depresje wlasnie
przez to promowanie piersi jako jedynego rozsadnego sposobu karmienia!
zaczelam czuc sie jak wyrodna matka, nieudacznik, ktory nawet dziecka nie
umie wykarmic!
naczytalam sie jakie to moje dziecko mogloby byc inteligentne i spokojne i
jaki by moglo miec dobry start w zyciu GDYBY BYLO KARMIONE PIERSIA!!!
i co? mam teraz uwierzyc ze maks bedzie glupii, bedzie sie czul niekochany i
w ogole nic w zyciu nie osiagnie bo ja nie moglam go wykarmic??
sa chyba tysiace dziewczyn ktore musialy siegnac po butelke nie dlatego ze
baly sie o ksztalt piersi itp ale dlatego ze po prostu natura nie dala im
mozliwosci karnmienia naturalnego- dlaczego robi sie z nich wyrodne matki??
nieustajace poczucie niespelnienia a do tego swiadomosc ze jestem gorsza niz
inne matki- oto co codziennie mi towarzyszy.
a ja kocham moje dziecko najmocniej na swiecie- ale wg wszystkich gazet,
poloznych itd nie dam mu tego, co najlepsze...
dziewczyny karmiace butelka- jak znosicie te pytania "dlaczego nie piers?","a
nie dalo sie nic wiecej zrobic?" czy komentarze "ee tam, butelka to nie to
samo" albo "chyba juz nie masz pokarmu bo piersi ci wrocily do normalnego
rozmiaru" itd???