Droga moniko.korcz-zawadzka

31.03.09, 12:48
Jak już pewnie wiesz,a może nie wiesz, jestem matką trójki dzieci mimo ze nie
mam jeszcze 30 lat.Często udzielam się tu na forum butelkowym.
Starszego syna obecnie prawie 6 latka karmiłam piersia 2 miesiace,potem
karmienie mieszane aż ok 4 miesiąca przeszłam zupełnie na modyfikowane.co
przeżywałam w ciągu tych dwóch miesięcy karmienia piersią nie będę pisać w
szczegółach,dodam tylko że był to KOSZMAR.Po paru latach zaszłam w kolejną
ciązę i już wtedy wiedziałam że karmić cycem nie będę,choćby nie wiem
co.Urodziły się bliźniaki,wcześniaki,od samego poczatku na butelce-taki był
MÓJ kaprys i mój wybór.
Młodzi mają teraz prawie 14 miesięcy.Żadne z moich dzieci nie chorowało,nie
mówiąc o katarze u starszaka co za chorobę nie uważam.
Niektóre "piersiowe", końskie zdrowie mojego syna przypinają krótkiej historii
karmienia moim mlekiem,ale co do bliźniaków to zdania nie mają.Bo jak to moze
być ze dzieci na butelce mogą być zdrowe?Na pewno kłamię,bo to jest wręcz
niemożliwe.
Dzieci mojej bratowej karmione piersią do co najmniej 2 roku zycia notorycznie
chorują.A to zapalenie ucha a to krtań a to oskrzela.Jak nie antybiotyk to
szpital.
I z tego wnioskuję że pokarm kobiecy nie jest żadnym lekarstwem ani nie chroni
przed chorobami.
Ani ja ani mąz nie byliśmy karmieni mlekiem matek naszych tylko krowim(ja) i
niebieskim(małzon).Nie chorowaliśmy,pomijając ospę,świnkę,różyczkę itd.
No ale o co mi chodzi pewnie zapytasz.Już odpowiadam.
Od dziś zaczęłam czytać Twój blog.Jestem nim mówiąc krótko ZACHWYCONA.Wyrażasz
w swoich pisanych słowach moje myśli.Mamy bardzo podobne zdania.Czytam go z
wielkim zainteresowaniem i z uśmieszkiem na ustach :)
Będę z czystym sumieniem polecać go i "reklamować" jeśli pozwolisz. I jeśli
mogę umieszczę link bloga w mojej sygnaturce.
Z całym szacunkiem do Twojej osoby- bweiher
    • matylda07_2007 Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 31.03.09, 17:26
      No kurczę, Monika! Niedługo sławna bedziesz! :)
    • monika.korcz-zawadzka Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 31.03.09, 19:33
      witam
      cieszę się, że podoba Ci się blog i ogólnie, że się zgadzamy w tych
      kwestiach ;-) możesz go reklamować, gdzie sobie życzysz :-)
      nie dziwię się, że nie karmiłaś piersią bliźniąt, ja z karmieniem
      jednego dziecka nie wyrabiałam, nie wyobrażam sobie, żeby karmić
      dwójkę mając jeszcze starszaka w domu
      a tak w ogóle, co to się z tymi ludźmi porobiło, zapadli na jakąś
      manię laktacyjną tracąc przy okazji zdrowy rozsądek
      pozdrawiam serdecznie
      • de_sathe Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 31.03.09, 19:58
        Ja mam koleżankę, która karmi swoje bliźnięta piersią, chociaż mają już po 1,5
        roku, a ma na dodatek jeszcze starszą córkę. Ale to jej sprawa, jeśli uważa że
        nieprzesypianie w nocy nawet czasem 2 godzin bez przerwy jej nie przeszkadza,
        hehe... A tak w ogóle, to ja jestem zdania, że Mama jest równie ważną osobą, co
        jej dzidziuś. Uśmiechnięta, zadowolona z życia i wyspana mama = więcej
        cierpliwości dla dziecka, milsze zabawy i więcej radości z obcowania razem.
        I ja, chociaż karmiłam córkę piersią do 7 miesiąca życia, mam szacunek dla
        wszystkich Mam - nieważne w jaki sposób karmią swoje dzieci. A laktacyjnego
        terroru nie popieram i uważam, że to jakaś żałosna próba podbudowania swojej
        własnej oceny typu "karmię piersią, bo jestem taka wytrwała i wszyscy widzą, jak
        poświęcam się dla swojego dziecka - nie to co inne matki chcące przesypiać noce,
        ładnie wyglądać, wychodzić wieczorami z mężem do restauracji, czy ze znajomymi
        do kina - JA SIĘ POŚWIĘCAM i jestem super"....
        Ja bardzo chcę robić właśnie wyżej wymienione rzeczy, a jak moja córka miała 6
        miesięcy i wisiała na moim cycku dosłownie co 2 godziny, to powiedziałam DOŚĆ! I
        teraz jestem bardzo zadowolona :)

        Pozdrawiam WSZYSTKIE MAMY!
        • monika.korcz-zawadzka Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 31.03.09, 20:41
          ja generalnie bardzo podziwiam mamy bliźniąt, bez względu na to jak
          karmią, bo "podwójny pakiet" to naprawdę duże wyzwanie, uświadomiłam
          to sobie kiedy sama dorobiłam się dziecka i zobazyłam ile pracy i
          wysiłku się z tym wiąże

          z tym co piszesz de_sathe, zdecydowanie się zgadzam :-)
          • grochalcia Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 31.03.09, 21:10
            ja dopiero dzieki temu blogowi podnioslam sie po "porazce" jaką bylo0 przejscie
            na butelke 4 tyg po porodzie:) przestalam czuć się winna, gorsza...
            dziękuję:)
            • dordulka Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 31.03.09, 21:31
              Blog jest swietny, obiektywny. Dobrze, ze mamy swoja "grupe wsparcia", zle, ze tak tego wsparcia i akceptacji potrzebujemy. Powinnysmy miec ja niejako "z urzedu", przeciez dla swoich dzieciakow jestesmy najlepszymi mamami. Ja wlasnie czuje, ze pomalu zbieram sie do kupy po ostatnich dolach i wiem, ze wiecej nei dam sie nikomu wtracac do swojego zycia.
    • kmyczek Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 31.03.09, 22:03
      Przyłączam się do pochwał ze swojej strony mogę dorzucić kilka fajnych i cennych
      stronek które kiedyś z własnej ciekawości znalazłam a które mogą przydać się na
      blogu:
      ze stronki www.zm.org.pl/?a=greenpeace-996 jeden z cytatów świadczących o
      tym że nie mówi się wszystkiego o mleku matki:
      "Te toksyczne związki - będące potencjalnie także niszczycielami hormonów -
      odkładają się w tkance tłuszczowej ciała ludzkiego i mogą być przekazywane
      niemowlętom w mleku matki. "
      kolejna stronka www.zdrowe-kosmetyki.pl/niebezpieczne_subst.php z niej
      kolejny ważny cytat o którym myślę że wiele osób nie ma zielonego pojęcia:
      "Następną problematyczną grupę substancji zapachowych stanowią nitro-i
      policykliczne związki piżma . Składniki te pochodzą z wydzieliny gruczołów około
      odbytniczych piżmowców.
      Wiele z tych syntetycznych substancji zapachowych znaleźć możemy w produktach
      pielęgnacyjnych, jak i dekoracyjnych. Nie jesteśmy jednak w stanie ich rozpoznać
      w spisie INCI kosmetyku, gdyż nie muszą tam występować z pełnej nazwy.
      W przemyśle kosmetycznym na całym świecie są często używane, gdyż są łatwe i
      proste w użyciu. Ale zyskały sobie złą sławę tym, że odkładają się w wodzie,
      rybach i krabach, w tkance tłuszczowej człowieka i mleku matki przez co trafiają
      również do organizmu dziecka. "
      Tu na temat innych związków chemicznych obecnych w mleku matki
      zb.eco.pl/bzb/32/rozdz2.htm
      i kolejna www.maluchy.pl/porada/252 tu trochę wzmianki o alergenach.
      Mam nadzieję że powyższe stronki do czegoś Ci się przydadzą.

      Od siebie dodam tyle że każda matka powinna wiedzieć co dla Niej i jej dziecka
      jest najlepsze, a problem jaki powstał i zdesperowane matki ocierające łzy z
      policzków z powodu braku laktacji czy innych nie istotnych dla mnie powodów dla
      których nie karmią naturalnie tylko sztucznie wzięły się z ograniczenia i braku
      tolerancji.

      • monika.korcz-zawadzka Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 31.03.09, 22:27
        dziewczyny, dziękuję bardzo za miłe słowa

        dzięki wielkie również za linki do kolejnych informacji, z pewnością
        je wykorzystam, gdy uzbiera mi się na większy temat

        pozdrawiam
        • beatka223 Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 01.04.09, 07:51
          a dla mnie laktacyjny szał to totalna glupota moje dziecko od
          urodzeia butelkowe nie z wygody ale...jadac do szpitala rodzic nie
          myslałam że mój poród bedzie taki długi bolesny i ciężki a potem tak
          sie skaplikuje i będę walczyła z silnym krwotokiem za sciana bedzie
          przygotowana sala operacyjna żeby mi usunac macice i wyladuje na
          intensywnej terapi!!!, jednak jakims cudem krwotok się zatrzymał
          uniknełam operacji ale i tak wyladowałam na intensywnej terapii,
          kiedy w 2 dobie dopiero dostałam dziecko do karmienia piersi miałam
          ja wrzace banie i tu ukłony do bardzo bardzo dobrych pań połoznych
          bo do takiej piersi przyłozyły mi dziecko a najpierw pani połozna mi
          scisla pierś tak ze zobaczyłam gwiazdy a potem dziecko przystawiła i
          polecialo nie mleko a strugi krwi, mysłam ze urwe barierki z bólu a
          ona do mnie nie krzycz tak, uspokuj sie i dalej ze mogłam sobie
          przygotowywac brodawki a nie teraz krzyczeć i tak dalej sory to moje
          pierwsze dziecko moge nie wiedziec tego i owego, z pełna siła i
          złoścą z potwornego bólu odepchnełam dziecko bo juz nie byłam w
          stannie tego znieśc , oczywiście kobieta spojrzala na mnnie z
          pogardą i poszła tyle mi pomogła. w piersiach miałam tak potworny
          zastój ze dopiero po 2 godz masaży elekrtyczny laktator sciągnał
          kilka kropli mleka nawet oxy mi do nosa dawali nic nie szło,
          oczywiście o wszystko musiałam prosić bo nikt mi w niczym nie
          pomógł, czułam się tak jakbym popełniła najgorszą zbrodnie, calę
          szczęscie dawali meżowi do karmienia gotowe mleko wiec juz miałam
          swiety spokój z karmieniem został tylko potworny ból, po powrocie do
          domu co dwie godziny sciagałam leko po pare kropli tylko tyle
          leciało nie pomagały okłady, kapusta miałam tekie potworne guzy
          zamiast mleka leciały tylko moje łzy, tak chciałm byc dobra matka.
          tydzień po porodzie poszłam na zdjęcie szwów, maz nie mogł dużej
          patrzec na moje męczarnie i kazał mi wziaść cos na zatrzymanie mleka
          oczywiście kiedy prosiłam o rezecepte znów zaliczyłam morderczy
          wzrok połoznej wziełam tabletki i po 2 dniach byłam jak
          nowonarodzona. dodam iz od urodzenia przez pierwsze dwa tyg moj mąż
          zajmował sie dzieckiem ja byłam zbyt słaba by go wziąść na ręce
          miałam je tak skłute od kroplówek, siadły mi pelcy chodziłam jak
          staruszka prawie ciagle lezałam albo siedziałam i usiłowałam ściągac
          mleko. i tak od urodzenia moje dzieciątko butelkowe, super zdrowe
          dopiero po 6m dostało pierwszego katarku, pewnie i tak bym go nie
          karmiła piersia bo ma refluks i dostaje specjalne mleczko, a do tych
          co twierdzą ze mamy butelkowe gorsze i trują dzieci powiem tyle ze
          stoczyłam prawdziwa bitwe o zdrowie dziecka byłam u 4 dr i żaden mi
          nie pomógł jak dziecko nagle pszestało jeśc z dnia na dzień,
          oczywiscie dostało mi się że nie karmie, albo, ze przekarmiam swoje
          dziecko bo doszło do tego ze co chwile dawałam mu jedzonko
          kozystajac z jego nie uwagi i pani dr spytała mnie czy chce
          doprowadzić dziecko do otyłości podczas gdy ono w wieku 5 m je mi
          300 ml na dobe i to takie wmuszane, traci wage i słabnie w oczach i
          mówie lekarzą ze to moze byc refluks bo czytałam o podobnych
          objawach na internecie i co szłysze ze od leczenia sa lekarze nie
          internet,stawałam na głowie zeby jakos ulzyć w cierpieniu swojego
          dziecka jeszcze chwila i czekał nas szpital, i własnie na tym forum
          przeczytałam o specjalnym mleku dla dzieci z refluksem sprówbowałam
          i dziecko jak nowonarodzone!!! 100% poprawa i niech ktoś mi powie ze
          jestem złą matką nikt nie ma prawa mnie oceniac i
          oskarżać .wstawałam co chwila w nocy od 7 miesiecy i nie wychodziłam
          na noc z mezem bo ciagle wymagał opieki mój szkrab i nie załuje
          tego, dopiero teraz wszystko powoli sie uspokoiło odkad je nowe
          mleczko.a lekarze i połozne nim zaczna nas butelkowców potępiac moze
          najpierw naucza się pomagać!!!!
          • zielony_beret Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 01.04.09, 08:47
            Właściwie, to co tu więcej pisać...
            Dodam tylko, że mam ochotę czasem wrzasnąć. Ten terror laktacyjny jest przerażający.
            • anaveronika Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 01.04.09, 13:55
              a dla mnie jeszcze bardziej przykre jest to, ze te piersiowe w zaden sposób nie pruboja nawet nas zrozumiec. Jedyne co by miały do powiedzenia np beatce to, ze trzeba było isc do doradcy laktacyjnego. Prędzej zrozumienie wykaze męzczyzna.
              • monika.korcz-zawadzka Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 01.04.09, 15:09
                Beatka223
                Współczuję, że musiałaś przez to wszystko przejść. (Brak kompetencji
                niektórych pracowników służby zdrowia woła o pomstę do nieba).
                Dobrze, że już wszystko OK z Tobą i dzieckiem.

                Anaveronika
                Ja myślę, że takie zachowanie „piersiowych” (nie wszystkich
                oczywiście, ale te „nawiedzone” pewnie są najbardziej widoczne)
                wynika z dwóch typowo polskich cech. 1) brak tolerancji, 2)
                kompleksy! Nikt, kto w pełni akceptuje siebie i swoje życie, nie
                zachowuje się w ten sposób.
    • semi-dolce Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 01.04.09, 23:31
      Weszłam właśnie na tego bloga a tam o mnie. Jakoś tak hmm... miło mi się zrobiło :)

      Ale ja nie jestem zrozpaczoną matką której nie wyszło cyckowanie. Tzn może i nie
      wyszło, bo choć karmię własnym mlekiem to z butelki, a nie prosto z cyca. Ale
      nie czuje się z tego powodu zrozpaczona.
      • monika.korcz-zawadzka Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 02.04.09, 07:57
        Ależ ja Ciebie nigdy za taką nie uważałam!
        To tylko dygresja na marginesie nie mająca nic wspólnego z Twoją
        wypowiedzią.
        • oli.nek Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 02.04.09, 10:00
          jak już pewnie kiedyś pisałam - mi łatwiej było wyprowadzić córę w wszystkich
          nieprzyjemnych objawów uczulenia na białko mleka krowiego i nietolerancji
          laktozy podając Nutramigen: nagle wysypka zniknęła i pojawiły się pierwsze stałe
          kupy, bo wcześniej była woda.

          co do terroru laktacyjnego to w szpitalu po drugim porodzie, lekarz wziął mnie
          na dywanik dlaczego nie chcę karmić piersią, jak to, jak śmiem, że muszę etc. to
          było strasznie niemiłe jak wszyscy na mnie krzywo patrzyli, ale ja swoje. nie
          mieściło mi się w głowie, jak ktoś może decydować za mnie w takiej kwestii. i
          jeszcze przychodzi do mnie lekarz FACET i rozprawia o karmieniu piersią jakby
          wiedział najlepiej. śmiech na sali... szpitalnej ;) 3mam się z wami :) pozdr!
          • de_sathe Re: Droga moniko.korcz-zawadzka 02.04.09, 11:48
            Lekarze w Polsce chyba nie mają co robić, albo za dużo zarabiają, skoro mają
            czas na takie pierdoły.
Pełna wersja