J.Harris jest jedną z pozycji które wybrałam w ramach wyzwania "Portrety kobiet",zaczęłam ją po raz kolejny i odłożyłam,nie wiem dlaczego mi nie leży.Warto skusić się i czytać dalej? Czy jednak się poddać i jasno stwierdzić że to moja porażka? Film widziałam, może to dlatego, zwykle najpierw czytam książkę a potem (b.rzadko) oglądam film.
może tylko ten początek tak mi nie idzie a od 50 str. np nie będę się mogła oderwać? Czy czytałyście tą pozycję,jeśli tak to proszę mni zachęcić