Dodaj do ulubionych

Co jest złego w "lekkich" książkach?

24.07.08, 12:00
wszyscy mówia - lekkie to tylko na wakacje, moze w ciąży, tak
bezstresowo......

uwazane sa za te gorsze?
a ich autorzy za nie najlepszych?
ci zas co czytają za niezbyt inteligentnych?

tylko bardzo filozoficzne, do glebokich przemyslen sa warte
czytania, chwalenia sie, ze je sie przeczytało,choc nie zawsze
zrozumiało?

co o tym wszystkim myślicie?smile))))
Obserwuj wątek
    • llidkao Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 24.07.08, 12:43
      Ja tam lubię "lekkie" książki, pozwalają się miło i w miarę szybko
      relaksować, bywają dobre w chwilach złego nastroju. A na te
      głękokie nie zawsze jest ochota, one wymagają odpowiedniej chwili.
      Spróbujcie wrócić wykończeni z pracy, wolniej myślący ze zmęczenia -
      i sięgać po "snobistyczną" książkę tylko dlatego, że jest głęboka i
      wypada szybko poznać jej treść, bo jakiś autorytet ją uznaje? Mam
      znajomych, którzy w ten właśnie sposób dobierają książki; reszta
      literatury to wg nich tylko zbędne czytadła. NIe widzę, by byli
      specjalnie wzbogaceni duchowo po "niezwykłej" lekturze.
      Mnie tam lata, co wypada czytać a co nie. Czytam to, na co mam
      ochotę, a nie to, co aktualnie modne. Książkę lekką też przecież
      można przemysleć.
    • mathiola Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 24.07.08, 12:46
      lekkie to lekkie - nie ma co się doszukiwać w nich głębszych prawd,
      ale poczytać jak najbardziej można smile
      Chociaż na przykład Trzepot skrzydeł niby lekka a jednak pozostawia
      niepokój.
      • moleslaw Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 24.07.08, 12:51
        Tak naprawdę mam w nosie to co wypada czytać a czego nie wypada.Czytam jedne i
        drugie,i tak w jednych jak i drugich trafiają się cuda;książki przeciętne i nie
        do przeczytania.
    • mma_ramotswe Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 24.07.08, 12:50
      Myślę, że lepiej czytać lekkie i płytkie niż nic. Ale czasem jednak
      umysł potrzebuje stymulacji, a nie papki
    • onion68 Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 24.07.08, 22:02
      Nic. Nic złego nie ma smile
      Różne w życiu są dni, na różne książki, i w każdej może się znaleźć coś, co do
      nas trafi, co nas czegoś nauczy. A i rozczarowania czytadełkami jakby mniejsze wink
      • mma_ramotswe Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 25.07.08, 09:21
        o, dzień dobry, onionsmile
        • onion68 Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 25.07.08, 11:06
          Cześć smile
    • natalijasz Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 24.07.08, 22:43
      zawsze się zastanawiałam na czym polega krytyka nie tyle książek lekkich co
      krytyka skierowana w stronę osób czytających takie właśnie książki.
      istnieją przeróżne kategorie, nie wyobrażam sobie świata bez takich właśnie
      książek, w tym miejscu byłaby dziura przypominająca nam o tym, że czegoś ciągle
      brakuje...
      ale tak już chyba pozostanie, zawsze będą Ci krzyczący, że lekkie jest be, będą
      też Ci udający intelektualistów nie tykający się takich, będą też tacy, którzy
      przeczytają może nawet i polubią, ale sięgną też po resztę i wreszcie Ci, którzy
      będą się zaczytywali w takich właśnie książkach uważając je za cuda
      literatury...i chwała wam ludzie za to!smile tak właśnie powinno być, a od tego,
      żeby o tym dyskutować mamy forum.
      • yaris76 Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 25.07.08, 08:30
        nie widze nic zlego.
        ja czytam ksiazki bo lubie, a nie dlatego, ze musze komus
        zaimponowac. wiec czytam, to co lubie i nikomu nic do tego smile

    • makubata Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 25.07.08, 13:01
      "Mnie tam lata, co wypada czytać a co nie" napisała Lidkao. i ja tak myslę.
      Czytam to na co mam ochotę. Raz jest to czytadło a raz cos bardziej
      "ambitnego".Czytanie ma byc dla mnie pryjemnością. Kropka. smile
    • jej_wysokosc_sardynka Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 25.07.08, 18:23
      "Lekkie" książki często rażą estetycznie, mają niewiele walorów,
      postacie w nich występujące są papierowe, wydarzenia
      nieprawdopodobne, miłość triumfuje nad wszystkim a język jest tak
      uproszczony, że utworu nie da się czytać... Oczywiście znam
      też "lekkie książki", które zadziwiają oryginalnością (np. "Sekretne
      życie pszczół") - ale to nieliczne wyjątki. Jedyne co mnie
      interesuje w tego typu książkach- to możliwość czerpania z nich
      szablonowych, utartych motywów, żeby stworzyć coś nowego i dobrego
      (przepadam za stylizacjami na niską literaturę).
      • nomina Literatura dla kucharek 26.07.08, 20:21
        Mnie najbardziej śmieszy określenie "literatura dla kucharek". Ponieważ w ten
        sposób określa się coraz większą liczbę książek, wychodzi na to - jak śmiałam
        się na Książkach - że jedyną porządnie oczytaną grupą są kucharki.
        Intelektualiści nie czytają nic wink.
        • pinkdot Re: Literatura dla kucharek 11.08.08, 14:18
          > Mnie najbardziej śmieszy określenie "literatura dla kucharek".
          Ponieważ w ten
          > sposób określa się coraz większą liczbę książek, wychodzi na to -
          jak śmiałam
          > się na Książkach - że jedyną porządnie oczytaną grupą są kucharki.
          > Intelektualiści nie czytają nic wink.

          Intelektualisci czytaja cala resztesmile. Na szczescie wychodza jeszcze
          ksiazki na tematy inne niz "pani spotyka pana..."wink.
    • exotique Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 09.08.08, 23:56
      a ja lubie. Bo ogolnie lubie czytac.
      A jesli ktos, kto nie ma czasu na luzackie ksiazki, bo musi zakuwac do filozofii
      czy ekonomii i twierdzi ze tylko to w tym temacie jest ambitne a inne nie...
      zalosne. Albo przyczytal recenzje na necie i sadzi ze juz prawie przyczytal
      ambitna pozycja...
      To nie dla mnie. Potrafie i lubie czytac wszystko.
    • nsc23 Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 10.08.08, 01:26
      Ja tam tez mysle, ze nie ma nic zlego w czytaniu lekkich ksiazek smile
      Zazdroszcze bardzo ludziom, ktorzy albo caly dzien nic nie robia, tylko czytaja
      te ambitne ksiazki, albo wracaja z pracy na tyle wypoczeci i wyluzowani, ze maja
      czas, energie i jasnosc/chlonnosc umyslu, zeby czytac traktaty filozoficzne. Ja
      niestety czas na czytanie mam tylko w wannie tudziez pare minut przed snem i po
      prostu nie moge czytac ksiazek zbyt 'trudnych', bo czytanie ich po 10-20 stron
      dziennie mija sie z celem. Paradoksalnie 'najciezsze' ksiazki czytam na
      wakacjach, bo tylko wtedy mam czas i warunki, zeby sie nad nimi porzadnie skupic smile
    • kerry_weaver Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 11.08.08, 07:55
      A jakie to "lekkie"??
      Bo czasem mam wrażenie, że książkowe "snoby" wrzucają do
      worka "lekkie" wszystko co jest tak napisane, że da się czytać bez
      bólu zębów, a przecież i głębokie myśli można przekazać w formie
      wciągającej, lekko napisanej historii.

      A klasyfikacja że lekkie książki to tylko w ciąży jest przepiękna ;-
      ) nie zapomnę nigdy miny położnych, kiedy na sali porodowej czytałam
      coś z fantastyki, z wielką zakrwawioną czaszką na okładce, bardzo
      było lekkie i fajnie się czytało smile

      Nie widzę nic złego w lekkich książkach o ile nie są z
      gatunku "przeczytać i wyrzucić" czyli takie po których przeczytaniu
      godzinę później nie wiemy nawet o czym były, na takie zwykle szkoda
      mi czasu i pieniędzy, dla mnie do tej kategorii wchodzi np. pani
      Steel, czy pan Koontz, chociaż nie mam nic przeciwko ich książkom do
      pociągu czy na wakacje.

      Poza tym osoba naprawdę inteligentna ma w nosie czy wszyscy dookoła
      uznają ją za nieinteligentną i czyta to co lubi smile
      • dlania Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 11.08.08, 09:25
        Nie ma w nich chyba nic złego. Ja rzadko siegam, bo mnie wpo prostu nudzą.
        Ponieważ sa wakacje, stwierdziłam, że wypada siegnąć po jakąs lekka i modną
        książkę i co? I kurde siedze nad tym Klubem Dantego i reka mi jak wiatrak lata,
        tak sie to szybko czytawink Wole jednak takie, które czyta sie opornie, gdzie
        musze po 2 razy czytać jeden akapit, żeby zajarzyć, o co chodzi (np. ukochana
        "Czarodziejska górę", która chyba z rok w ten sposób czytałam, a i teraz często
        wracamwink)
        Natomiast z lekkich rozrywek to wole gazetkę i serialwink)))
    • denea Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 12.08.08, 08:45
      A ja nie wiem, które są "lekkie" sad Zdaje się, że może być kilka
      definicji.
      No dobra, czytadełka o wiecznie odchudzających się i poszukujących
      miłości beztroskich panienkach, dylematach zakupoholiczek... A
      thrillery o psychopatycznych mordercach ? Milusie kryminały
      gdzie "dobry trup ożywia akcję" ?
      Może wszystko prócz klasyki ? A jak klasyka z wątkiem romansowym ? I
      przyjemnie napisana ?

      Czytam to, co lubię i przyznam, że nie zastanawiałam się czy to
      wypada, czy może jest niskie i wstydliwe wink Inna sprawa, że wszystko
      lubię smile
      • truscaveczka Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 12.08.08, 11:12
        Pięknie powiedziane, podpisuję się smile
      • nomina Re: Co jest złego w "lekkich" książkach? 14.08.08, 21:44
        Szczerze mówiąc, dla mnie te czytadełka wcale nie są lekkie. Lekki to jest
        Akunin, choć do czytadełek mu daleko smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka