Gość: vip
IP: 89.231.149.*
05.12.11, 17:39
Zbiża się koniec roku, czas bilansu sukcesów i złudzeń. Przechodząc Grudziądzką odnosi się wrażenie , że rzeczywiście coś się kończy. Co kawałek wyprzedaż, likwidacja sklepu, jama do wynajęcia po sklepie,( nie po załatwiaczach co mieli dojścia, wzięli dotacje,wytrzymali rok i uroczysta plajta!), ... a więc koniec złudzeń i nadziei na biznes, czyjeś zawiedzione ambicje, zlikwidowane miejsce pracy, może kolejne miejsce na lumpex? Jedni padają , bo brak kupujących, miejscowa społeczność biednieje, nawet banki zwietrzyły, że na pariasach interesu nie zrobią i też sie zwijają, inni probują się jeszcze łudzić płonnymi nadziejami.
Statystyki pokazują, ze gdzieś w Polsce jest średnio 4,2 % wzrost PKB. My pewnie jesteśmy dołem ciągnącym w przepaść ten kraj idą ku świetlanej przyszłości. Może się mylę, może to złudna optyka, może porównujac do analogicznego okresu ubr.mamy więcej pieniędzy w kieszeni?, więcej produktów możemy kupić?może źle lokujemy te nasze wybory?
Idęc tym torem stwórzmy listę , co w bieżącym roku zlikwidowano, padło, sklepów, firm,utraconych szans, miejsc pracy, nadziei zwykłego człowieka na lepsze... Stwórzmy taką naszą, chelmińską liste straconych i dedykujmy ją na podsumowanie roku naszym władzom, nie po to żeby sie pastwić nad nimi (po części nad samymi sobą), ale po to żeby może za rok stworzyć analogiczną listę nadziei?