Dodaj do ulubionych

Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody.

IP: 83.2.8.* 06.06.07, 07:04
Z niepokojem przeczytałem wszystkie dotychczasowe posty. Wynika z nich
niezbicie, że istnieje grupa ludzi, którzy swoje małe chełmińskie frustracje
wyładowują na kimkolwiek, kto akurat jest pod ręką. Padło na Nas, więc niech
tam... Ale proponuję trzymać się faktów. A oto one:
1. Rzadko który nauczyciel ma 18 godzin etatu. Ja w swojej pracy jeszcze nie
miałem takiego przypadku - obecnie mam max, czyli 27h, a bywało i 32.
Chcętnie wziąłbym i 40, ale niestety Rozporządzenie Ministra Oświaty nie
pozwala. To znaczy, w kilku szkołach mogę mieć nawet i 3, 4 etaty, ale w
jednej placówce tylko 1,5 etatu, czyli właśnie 27 h. Ale kocham swoją pracę.
2. Ilość posiedzeń Rady Pedagogicznej waha się z roku na rok. Bywa i mniej i
więcej, zależy to od placówki, od dyrekcji i od aktualnych potrzeb. Zebrania
potrafią trwać nawet 6 godzin, więc bywa, że wychodzę do pracy o 7:30 i
wracam około 21, kiedy moje dziecko już śpi. O obiedzie nie wspomnę... Ale
nie narzekam.
3. Wakacje.... hmmmm. Jeżeli o mnie chodzi, mogłoby być tego 28 dni, albo ile
tam chcecie nam łaskawie podarować. Tylko czy dzieciaki byłyby z tego
zadowolone? Okres wakacji nie jest dla nauczycieli, tylko dla uczniów - aby
odpoczęli po ciężkiej, naprawdę ciężkiej pracy, po wypełnianiu głów wiedzą i
zdobywaniu nowych umiejętności. Po to, aby wypoczęte przyszły do szkoły. Nie
sadzicie chyba, że nauczyciele nic w tym okresie nie robią? Większość z nas
dorabia do pensji bedac wychowawcami na koloniach i obozach,
czyli "odpoczywa" od gwaru i stresu. A'propos stresu - poniżej. Oczywiście,
musimy też popracować nad własnym warsztatem, obmyśleć i opisać sposoby na
efektywniejsze przekazywanie wiedzy, napisać stosy sprawozdań, planów,
ewaluacji i tym podobnych papierotwórczych eksplikacji. Ale nigdy nie
narzekałem.
4. Stres. Tak,stres jest. I mówienie, ze lepiej sobie poszukać innej roboty
jest kopnięciem poniżej pasa i dowodem na brak otwartości na dialog. Chyba
każdy, komu zależy na tym, co robi, przeżywa stresy. A mnie osobiście zależy.
Lubię to, co robię, uważam, że robię to dobrze, a stres wynika między innymi
z braku wiary w to, że moze być lepiej. Lepiej - czyli mniej papierów do
tworzenia, więcej czasu na efektywną pracę, widoki na ulepszony system
oświaty, godniejszą płacę. Studia kosztowały sporo, każą nam siędokształcać
na kolejnych 'podyplomówkach', co też obciąża domowy budżet (synku, nie
pojedziemy w tym roku nad morze - muszę zapłacić czesne za studia), a co w
zamian otrzymujemy? Obietnice. Strajk jest aktem rozpaczy, nie działaniem
złośliwym. A fakt, że strajkującoraz to inne grupy społeczne świadczy chyba
dobitnie, że obecna grupa trzymająca władzę powinna zastanowić się nad
kontunuacją swoich politycznych karier. Ja z przyjemnością jednak będę
kontynuował swoją pracę. Pomimo rządu, Waszych szkalujących dobre imie
nauczycieli postów, oraz podejścia częśći rodziców do nauki swych dzieci.
5. Rodzice. Kochani Rodzice; ilu z Was od poniedziałku zajrzało dzieciom do
zeszytów, powtórzyło z nimi ostatnie lekcje, sprawdziło, czy mają zadania
domowe? Z mojej praktyki wiem, że ilekroć zadaję pytanie na 'wywiadóce', czy
dany rodzic orientuje się co aktualnie przerabia ich pociecha, często słyszę
odpowiedź "Nie wiem". I to jest zatrważające. Zamiast spędzać czas przed TV
lub miast pisać krzywdzące komentarze na tym bijącym w oczy inteligencją
forum, weźcie dziecko na kolana, usiądźcie z nim przy biurku i pozwólcie mu
być Waszym dzieckiem. Może sami przy okazji czegos się nauczycie. I mówię to
bez złośliwości. Pamiętajcie, dzieciaki patrzą na Was i staraja się
naśladować. Pokażcie im, że warto się starać. My Nauczyciele, w szkole damy
sobie jakoś radę, ale bez Waszej pomocy nasza praca będzie zmarnowana. I
przychodźcie na zebrania. Dowiecie się ważnych dla Waszego dziecka rzeczy i
moze wtedy mniej będzie takich bzdurnych i wyssanych z palca rewelacji na tym
forum.
6. WYNIKI EGZAMINU KOMPETENCJI. No to jest temat, który porusza umysły i
burzy krew, prawda? Chełmno najgorsze w powiecie!!! O jaaa!!! Ci niedobrzy
nauczyciele!!! Zwolnić ich!!! A kto powiedział, że muszą wypaść najlepiej?
Cieszmy się, że przynajmniej napisali. Poważnie. Pracuję w szkole, w której
co 3 dziecko ma opinię o potrzebie dostosowania wymagań, lub orzeczenie o
potrzebie kształcenia specjalnego. Na sprawdzianach, podczas normalnych zajęć
edukacyjnych jestem zmuszony respektować te opinie i, mówiąc prosto, wymagać
mniej. W praktyce oznacza to - ocenić cokolwiek danemu dziecku się zechce
zrobić. A często nie chce się nic. Nie wszystkim oczywiście, ale po jakimś
czasie chyba każdemu wydaje się, że łatwiej jest lepiej, prawda? No, a kiedy
nadchodzi czas egzaminu kompetencji, nagle do szkoły przychodzą testy, które
nie uwzględniają obniżonych wymagań. Wszyscy piszą ten sam test. I czy to
jest w porządku? ZAWSZE wypadniemy najgorzej, bo U NAS NIE MA KOMU 'robić' na
średnią. Uczniowie z dostosowaniem wymagań mają wydłużony czas pracy na
sprawdzianach, ale test kompetencji piszą przez 60 minut razem ze wszystkimi.
Oni nawet nie zdążą przeczytać wszystkich wyrazów, nie mówiąc o ich
zrozumieniu, czy rozwiązaniu zadań. Więc często strzelają odpowiedzi, z
różnym - jak widać - skutkiem. Wiec proszę mieć raczej pretensje do systemu
oświaty w Polsce, zarzucać brak konsekwencji Ministerstwu, a nie brak
kompetencji nauczycielom. My robimy co możemy - dodatkowe zadania, bezpłatne
kółka i zajęcia wyrównawcze. Taki nasz obowiązek, ale nie jesteśmy wspierani
ani przez Ministerstwo, ani przez Rodziców. I tylko później tyłek musimy do
bicia nadstawiać. A ja i tak nie przestanę kochać tego, co robię.
7. Dyscyplina. Co może zrobić nauczyciel, kiedy dwoje dzieci tłucze się na
boisku szkolnym? Tak naprawdę nic. Wyobraźmy sobie filigranową polonistkę i
dwóch bijących się wyrosniętych nakoksowanych byczków z 6 klasy. Nie polecam
takiego widoku. Zero godności, stres i strach w oczach nauczycielki. Dzwoni
potem do domu sprawców z informacją o zaistniałej sytuacji (bo rodzice raczej
do szkoły nie przyjdą) i słyszy, że to wina szkoły, że syneczek jest cacy i w
ogóle ma dać spokój, bo leci "Moda na Sukces". Wiem, to ekstremalny
przypadek, ale obrazuje jaka jest sytuacja w szkole. Program "Zero
tolerancji" ma szanse sukcesu, owszem. Pan Minister zapomniał tylko, że to
rodzice odpowiadają za wychowanie dzieci, a szkoła jedynie(aż) je wspomaga. A
rodzice są nietety niereformowalni. Ale ja nadal wierzę w to, co robię.
W A K A C J E: Czas zatem naładować akumulatory. Kochani Rodzice, to, że
mamy "2 miesiące" wakacjo oznacza, że Wasze pociechy będą miały od września
lepiej. Więc dajcie już sobie spokój z komentarzami. Idźcie z dziećmi na
spacer miast patrzeć w plazmę. Kupcie im loda zamiast sobie papierosy.
Przytulcie je i porozmawiajcie. Pograjcie w piłkę. Zajrzyjcie do zeszytów.
Badźcie Rodzicami, a nie prawnymi opiekunami. Tego Wam serdecznie życzę, a
Nam, drodzu Nauczyciele, życzę słońca, energii i wiatru w żaglach od
września!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: do grona Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: 83.2.11.* 06.06.07, 08:44
      jak wielki ból w sercach naszych pedagogów - róbcie co do was należy i to
      wszystko czego rodzice oczekują od was ,a takie wystąpienie to tylko na
      wywiadówkach lub na radach pedagogicznych ,są wśród was osoby które cieszą
      się wielkim autorytetem i szacunkiem u uczniów i rodziców ale i takie które
      budzą kontrowersje NIE OBCHODZĄ NAS WASZE PREFERENCJE POLITYCZNE I Z DALA Z
      NIMI O DZIECI NIE OBCHODZI MNIE CZY LUBI PAN PANI MIN GIRTYCHA!! PIENIĄDZE A
      KTO JE MA ?!
      W NASZYM MIEŚCIE IDZIE NIŻ CZAS POMYSLEĆ O SHARPIE LUB ORIONIE A DLA RADNYCH
      JUŻ MIEJSC NIEMA ....
      • Gość: apel Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: 83.2.11.* 06.06.07, 11:03
        do nałuczycieli , nie znam sie na ortografji , jestem zwykłym prostym
        człowiekiem wywoże śmieci z waszych domów , posyłam moje dzieci do szkoły !
        kochają nałukę i swojich wychowawców chce by sie uczyli i zmienili swoje życie
        choć robisz w szkole a ja na śmietniku to mnie nie obrażaj i moich dzieci bo w
        środ was i w sródnas są osły obraższ ludzi i swojich kolegów nałuczycieli co
        kochają dzieci dzielą się z nimi swoim śniadaniem politykę sobie schowaj to że
        skończyłaś szkoły to nie zanaczy aby na pouczać , komputer kupilim na raty by
        dzieciaki miały i nie byli gorsze od innych powidz gdzie uczysz
        • Gość: T.A.J. do "apela" "apelu?" i do "do grona" IP: 83.2.8.* 06.06.07, 20:37
          Cieszę się, że moja wypowiedź wzbudziła chociaż odrobinę zainteresowania. Bol w
          sercu jest i owszem - ale nie dlatego, że płaca mała. Ja akurat nie narzekam. W
          porównaniu z tymi, którzy harują po kilkanaście godzin na zmianach za 1000 zł
          nie jest źle. Tutaj bardziej chodzi o zmianę systemu:
          1. Nauczyciel stażysta nie może być skuszony propozycją 800 zł na początek
          pracy. Porównajmy płace nauczycielskie w Europie. Kształcenie nauczycieli jest
          porównywalne, a płace - no raczej chyba jednak nie. I proszę nie wyjeżdżać z
          argumentami, że taki np. budowlaniec zarabia tyle samo - a budowlaniec
          poświęcił znaczną część życia na naukę? Podobno nauka to potęgi klucz. :)
          2. W którym miejscu mojej wypowiedzi zobaczyliście Państwo podtekst polityczny?
          Akurat nie jestm w żaden sposób związany z żadnym ugrupowaniem czy organizacją,
          brzydzi mnie polityka w szkole, ale obecny stan rzeczy wymaga dalekosiężnych
          zmian. Przejście z systemu 8-klasowego na 6 klas + gimnazjum + 3 lata szkoły
          średniej zrobiło krzywdę polskiej oświacie. Zachłysnęliśmy się zachodnimi
          wzorcami, zapominając o polskich realiach. Kult wiedzy na "zachodzie" jest
          znacznie większy, niż w Polsce. Zresztą, wszystko jest inne; za długo by tu
          wymieniać. Proponuję poczytać o systemach kształcenia w poszczególnych krajach
          (Wikipedia).
          3. Fakt, iż w swej poprzedniej wypowiedzi użyłem sformułowania "Ministerstwo
          Oświaty" oraz "rząd" nie znaczy, że chodzi mi o obecnych liderów. Po prostu te
          dwie instytucje są stroną decydującą w sprawach związanych z oświatą i jedynie
          w takim kontekście użyłem ich powyżej.
          4. Ortografia nie jest ważna, o ile informacja przekazana jest z sukcesem.
          Zrozumiałem z Pańskiej wypowiedzi, że pragnie zapewnić Pan swoim dzieciom
          godziwy byt i dobre wykształcenie. To przecudnie. Oby więcej takich Rodziców.
          Nie jestem jednak pewny, w którym miejscu i momencie Pana obraziłem. Czyżby
          pisząc o "niektórych" Rodzicach? Nożyce brzęczą, gdy uderzymy w stół? Doprawdy,
          niemiło jest czasami na 'wywiadówkach', kiedy Rodzice przychodzą wyraźnie po
          spożyciu, albo obgadują na korytarzu nauczycieli, milknąc, kiedy Ci idą, a nie
          wiedzą, nieszczęśni, że czasami słychać ich bardziej, niż sądzą. I grzech
          główny - niektórzy Rodzice niepochlebnie wyrażają się o nauczycielach przy
          swoich pociechach. I jak potem ta pociecha ma mieć szacunek dla nauczyciela?

          Nie jestem nauczycielem z 20-letnim stażem pracy, ale nie jestem również
          niedoświadczonym młodym pedagogiem. Obserwując zmiany zachodzące w polskiej
          oświacie na przestrzeni kilku ostatnich lat wiem jedno: jeżeli "rząd"
          i "Minister Oświaty" (z jakiejkolwiek opcji politycznej) nie przedsięwezmą
          konkretnych, jasno ukierunkowanych i skutecznych działań mających na celu
          poprawę sytuacji w oświacie, kolejne pokolenia nie zabłysną. Jedna jednakowoż
          zmiana nastraja mnie optymistycznie - powrót do mundurków. Świetny pomysł, pod
          warunkiem, że finansowo wspomożony przez władze. Zobaczymy już po wakacjach,
          czy pomysł na polepszenie sytuacji w szkołach autorstwa Ministerstwa będzie
          poparty konkretną pomocą z Ich strony. Jakie są przewidywania?

          Jestem otwarty na wszelkie pytania dotyczące sytuacji w polskiej szkole. I
          cieszę się, że kogokolwiek to interesuje. Niestety, nasze media nie zawsze
          rzetelnie informują o rzeczywistej sytuacji w polskiej oświacie. Albo celowo
          zaciera się pewne fakty, albo jeszcze bardziej celowo wyolbrzymia nieistotne
          problemy. A efekt? Brak konkretów. To tak jak z tymi psami w Sejmie - jakby nie
          było ważniejszych tematów w polityce czy gospodarce. Ryba zawsze psuje się od
          głowy.
          • Gość: uczeń Re: do "apela" "apelu?" i do "do grona" IP: 80.51.140.* 06.06.07, 21:17
            Ja jestem uczniem i co najdziwniejsze zachowania które ponoć są na korzyść
            ucznia mnie najbardziej irytują. Zaczynając od tzw. "amnestii" i "naciągania"
            uczniom oceny (często moim zdaniem robi sie uczniom krzywdę przepychając ich do
            kolejnej klasy) aż do pobłażania w kwestii zachowania... wkrótce jedynym
            wyjściem będzie monitoring w klasach... Uczniowie chyba nigdy nie ponoszą
            konsekwencji adekwatnych do czynów (może z wyjątkiem sytuacji z Gdańska która
            jest na "świeczniku") jak więc ludzi nauczyć odpowiedzialności? Zaniedbania ze
            strony rodziców to już inna sprawa i każdy przypadek jest inny... Aha no i
            najważniejsze uczniom wmawia sie że to oceny są najważniejsze a nie sam rozwój
            no i nauczyciele często też tak myślą... łatwiej przecież nauczyć durnych
            definicji niż korzystania z nich...
          • Gość: Sir Arcymag Re: do "apela" "apelu?" i do "do grona" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 21:21
            Powiedz gdzie uczysz nauczycielu.

            Btw. Jestem pod wrażeniem ojca, który się tu wypowiedział. Normalnie wyśmiałbym
            błędy ortograficzne, ale kiedy przeczytałem, zę jest to osoba bez wykształcenia
            [wszyscy wiemy jakie kiedyś były czasy], która za wszelką cenę, chce żeby jego
            dzieci miały lepiej... Podziwiam.

            Btw2nd. Z tego co piszesz [wybacz, jestem uczniem- Ty nauczycielem, mimo to,
            będą pisał na Ty] wynika, ze nie jesteś jednym z tych ''głupich'' nauczycieli,
            którzy może i mają papierek, ale za to podejścia do nauczania nie. Niestety,
            takich jak Ty w mojej szkole [i w reszcie pewnie też] jest BARDZO niewielu-
            można ich policzyć na palcach jednej ręki. Takich jak Ty, mam na myśli-
            normalnych, z którymi można porozmawiać, podać swoje argumenty. Być może to
            tylko pozory, ale miejmy nadzieję, ze nie.
            • Gość: on Re: do "apela" "apelu?" i do "do grona" IP: 83.2.8.* 06.06.07, 22:08
              'wynika, ze nie jesteś jednym z tych ''głupich'' nauczycieli'

              Bardzo ciekawe stwierdznie...
              A moze ty jestes jednym z tych 'glupich rodzicow/uczniow'....?
              Kim jestes aby w ogole takiego zwrotu uzywac w stosunku do kogokolwiek....?

              1. nauczyciele w Polsce sa bardzo dobrze wyksztalceni... i wszelkie inne
              stwierdzenia wskazuja tylko na nieznajomosc tematu (wiem jak wyglada ta sprawa
              w innych krajach)
              a fakt ze uczniowie osiagaja takie wyniki jakie osiagaja....
              coz... nie zrobisz z malucha mercedesa...
              ale najlepiej powiedziec ze mechanik jest do d**y bo nie potrafi tego zrobic,
              prawda...?

              2. Skonczcie to chrzanienie ze szkola ma wychowywac!
              Szkola i NAUCZyciel maja NAUCZac....!!!
              Od wychowania sa rodzice!
              Przesytancie wreszcie zrzucac ten obowiazek na nauczycieli!
              Pewnie ze tak jest latwiej.... ale jezeli juz tak robicie to badzice na tyle
              honorowi i nie miejcie pretensji do szkoly o to ze wasz synek dostal po zebach
              bo z nudow zaczal kopac innego iz ze jakis nauczyciel go nie obronil...
              Zenada...
              Szkola ma wychowywac, tak...?
              Nauczyciele maja 30 dzieciakow w klasie, 80% z tej liczby mysli tylko co tu
              zakombinowac i jakie jaja sobie na lekcji zrobic...
              kolejne 10% chce przetrwac lekcje i wyjsc z budy... wszystko im wisi...
              no i pozostale czasem 10% chce sie czegos nauczyc...

              3. Zanim zaczniecie oceniac kogos popatrzcie na swoje rece..
              Aaa... szkoda słow... nasze paskudne charakterki od tych slow i tak sie nie
              zmienia... czasem sie wstydze ze jestem polakiem...
              Jedna wielka hipokryzja, zawisc, zlosliwosc....
              Ale przeciez wszyscy chodzimy do koscialo, prawda....?

              Konczac temat...
              Jezeli uwazacie ze ten zawod to taki lux to zrobcie exsperyment - sprobujcie
              nauczyc kogos czegos...
              najlepiej kogos komu sie strasznie nie chce uczyc (poczujecie sie jak w szkole)
              zrobcie to tak aby zrozumial...
              a najlepiej to sprobujciue to zrobic z 30 osobami naraz :-)
              Wtedy docenicie i moze zrozumiecie jaka to 'lekka' praca...

              Bye
              • Gość: Mr. Arcymag Re: do "apela" "apelu?" i do "do grona" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 23:18
                > Bardzo ciekawe stwierdznie...
                > A moze ty jestes jednym z tych 'glupich rodzicow/uczniow'....?
                > Kim jestes aby w ogole takiego zwrotu uzywac w stosunku do kogokolwiek....?

                tak, jestem jednym z tych ''głupich uczniów'', pokazałeś tym, ze nie czytasz do
                końca/ze zrozumieniem, a więc w szkole też pewnie nie pozwalasz uczniowi
                wyjaśnić sytuacji, jakiegoś zdarzenia. A według mnie osoba która nie potrafi
                rozwiązać jakiejś sprawy pokojowo, wysłuchują dokładnie wszystkich stron, nie
                nadaje się na pedagoga. Nauczanie to nie tylko podawanie faktów przez 45 minut.

                Swoją drogą, można by tu porozmawiać o tym CZEGO się naucza, ale to sobie chyba
                darujemy.


                > zmienia... czasem sie wstydze ze jestem polakiem...


                tu się zgodze.

        • Gość: krzyzak55 Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: 83.2.11.* 07.06.07, 13:58
          nauczycielu ty jesteś też rodzicem ! trochę samokrytyki dla co niektórych ,
          dziwi mnie zachowanie WYCHOWAWCA NA WYWIADÓWCE ZWRACA UWAGĘ NA WYGLĄD UCZENNIC
          SWOIM RODZICOM " GOŁE BRZUCHY , KOLCZYKI , itp " a córka chodząca do tej samej
          szkoły tylko innej klasy z inną wychowawczynią bije wszelkie rekordy ... jakie
          chełmno tacy my ! i biali i czarni i czerwoni ! ALE KOLORY TO POZA SZKOŁĄ ...
          szanujmy się wzajemnie !
    • Gość: taki sobie Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 23:07
      >Z niepokojem przeczytałem wszystkie dotychczasowe posty. Wynika z nich
      >niezbicie, że istnieje grupa ludzi, którzy swoje małe chełmińskie frustracje
      >wyładowują na kimkolwiek, kto akurat jest pod ręką. Padło na Nas, więc niech
      >tam... Ale proponuję trzymać się faktów. A oto one:
      Tak to juz jest - Internet daje poczucie anonimowosci (nie przedstawiasz sie
      ani Ty ani ja, ani nikt inny:), ktore prowokuje do roznych, czesto
      emocjonalnych wypowiedzi. Fakt, jest duzo frustratow miedzy nami, ktorzy
      wyladowuja swoja niemoc na tym forum. Opinie wyrazane tutaj dotycza roznych
      ludzi czy grup spolecznych, nie tylko nauczycieli. Nie mozna uogolniac, ze
      akurat teraz jestescie 'pod reka' i dlatego was atakuja. Wolalbym, zebys sie
      konkretnie odnosil do poszczegolnych postow czy wypowiedzi.
      >Rzadko który nauczyciel ma 18 godzin etatu. Ja w swojej pracy jeszcze nie
      >miałem takiego przypadku - obecnie mam max, czyli 27h, a bywało i 32.
      >Chcętnie wziąłbym i 40, ale niestety Rozporządzenie Ministra Oświaty nie
      >pozwala. To znaczy, w kilku szkołach mogę mieć nawet i 3, 4 etaty, ale w
      >jednej placówce tylko 1,5 etatu, czyli właśnie 27 h. Ale kocham swoją pracę.
      I co z tego wynika? Wg mnie tylko tyle, ze dostajesz pieniadze z ministerstwa
      (tak naprawde placimy Ci my - podatnicy, z calym lancuszkiem posrednikow).
      Chcesz powiedziec, ze mozesz wiecej ale nie mozesz?.
      >2. Ilość posiedzeń Rady Pedagogicznej waha się z roku na rok. Bywa i mniej i
      >więcej, zależy to od placówki, od dyrekcji i od aktualnych potrzeb. Zebrania
      >potrafią trwać nawet 6 godzin, więc bywa, że wychodzę do pracy o 7:30 i
      >wracam około 21, kiedy moje dziecko już śpi. O obiedzie nie wspomnę... Ale
      >nie narzekam.
      Podaj konkretnie ile jest posiedzen, przelicz to na godziny, zsumuj i podziel
      to przez ilosc miesiecy w roku (niech bedzie - szkolnym) i podaj konkretna
      ilosc nagodzin (bo jak rozumiem o nadgodziny Ci chodzi), ktora odpracowujesz w
      miesiacu. Podaj konretna ilosc. A potem zweryfikuj to z innymi pracownikami,
      dla ktorych jest to codziennosc.
      >3. Wakacje.... hmmmm. Jeżeli o mnie chodzi, mogłoby być tego 28 dni, albo ile
      >tam chcecie nam łaskawie podarować. Tylko czy dzieciaki byłyby z tego
      >zadowolone? Okres wakacji nie jest dla nauczycieli, tylko dla uczniów - aby
      >odpoczęli po ciężkiej, naprawdę ciężkiej pracy, po wypełnianiu głów wiedzą i
      >zdobywaniu nowych umiejętności. Po to, aby wypoczęte przyszły do szkoły. Nie
      >sadzicie chyba, że nauczyciele nic w tym okresie nie robią? Większość z nas
      >dorabia do pensji bedac wychowawcami na koloniach i obozach,
      >czyli "odpoczywa" od gwaru i stresu. A'propos stresu - poniżej. Oczywiście,
      >musimy też popracować nad własnym warsztatem, obmyśleć i opisać sposoby na
      >efektywniejsze przekazywanie wiedzy, napisać stosy sprawozdań, planów,
      >ewaluacji i tym podobnych papierotwórczych eksplikacji. Ale nigdy nie
      >narzekałem.
      ??? Chcesz powiedziec, ze przez okres wakacji nie dostajecie pensji? Jezeli
      wybierasz 'dorabianie' na koloniach i obozach, to jest to Twoj wybor. Mozesz
      isc do innej, lepiej platnej pracy, ktora potrafisz wykonywac. Rownie dobrze
      mozesz nic nie robic - znam takich nauczycieli, ktorzy wybieraja wypoczynek ;).
      >Stres. Tak,stres jest. I mówienie, ze lepiej sobie poszukać innej roboty
      >jest kopnięciem poniżej pasa i dowodem na brak otwartości na dialog.
      Ten argument mnie rozbroil;) Tego nie wymyslilby nawet Schopenhauer
      pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Schopenhauer#Erystyka w swojej Erystyce.
      Chyba nie chodzi o to, ze MASZ sobie poszukac lepszej roboty, tylko o to czy
      sie do tego nadajesz ;).
      >Studia kosztowały sporo, każą nam siędokształcać
      >na kolejnych 'podyplomówkach', co też obciąża domowy budżet (synku, nie
      >pojedziemy w tym roku nad morze - muszę zapłacić czesne za studia), a co w
      >zamian otrzymujemy? Obietnice.
      Jestes tyle wart ile umiesz. Chcesz - uczysz. Nie chcesz - pracujesz gdzie
      indziej.
      > Punkt 5
      Zgdadzam sie, nie kazdy nadaje sie do nauki. Wg mnie obowiazek szkolny jest
      bledem.
      > 6. WYNIKI EGZAMINU KOMPETENCJI. No to jest temat, który porusza umysły i
      >burzy krew, prawda?
      Prawda - jest to dobre kryterium oceny, ktoremu podlegacie.
      > 7. Dyscyplina.
      Fakt - Nauczyciel powinien byc autorytetem. Niestety mam obawe, ze moj post do
      tego sie nie przyczyni ;). Chocaz akurat Ty jestes ok - tak mi sie wydaje.
      • Gość: on Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: 83.2.8.* 06.06.07, 23:15
        Zgdadzam sie, nie kazdy nadaje sie do nauki. Wg mnie obowiazek szkolny jest
        bledem.

        - zlikwidujmy szkoly i rodzice - do roboty!!!


        Prawda - jest to dobre kryterium oceny, ktoremu podlegacie.

        - Chyba raczej wasze dzieci...


        Fakt - Nauczyciel powinien byc autorytetem.
        - A ty jestes autorytetem dla swojego dziecka...?
        Nauczyciel ma nauczac a jak przy okazji jest autorytetem to super.

        • Gość: taki sobie Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.07, 00:38
          Szkoda, ze nie odniosles sie do pozostalych punktow, ktore pojawily sie w moim
          poscie.
          Jak rozumiem z cala reszta sie zgadzasz ;).

          Jezeli tak to pozwol, ze odpowiem na to co napisales.

          >- zlikwidujmy szkoly i rodzice - do roboty!!!

          Tak - wydaje mi sie, ze prywatyzacja szkol i brak obowiazku szkolnego jest
          dobrym rozwiazaniem.
          Musisz przyznac, ze jezeli rodzicom zelezy na tym aby ich dziecko uzyskalo
          lepszy zawod w przyszlosci, czy nauczylo sie jezykow obcych to posyla je na
          korepetycje.
          A co z tego wynika? - ze obecny system edukacji nie zapewnia wymaganego przez
          nas (rodzicow - pracodawcow) poziomu i ze rodzice musza placic podatki na
          utrzymanie szkoly (w tym nauczycieli) a potem drugi raz na korepetytatorow.
          Z drugiej strony - nie jest tak, ze edukacje finansuje jakis tam rząd, państwo
          czy inni 'oni'. To my wszyscy skladamy sie na utrzymanie tej budzetowej
          instytucji, placac rozne podaki, akcyzy itd.
          Jezeli byloby tak jak napisales 'rodzice - do roboty' - to znaczy: rodzice -
          wezcie sprawy w swoje rece - wybierzcie przedmioty, ktore waszemu dziecku beda
          potrzebne w przyszlosci, rodzice - wybierzcie nauczycieli, ktorzy beda uczyc
          wasze dzieci, rodzice - rozliczajcie z wynikow nauczycieli - to wg mnie tez
          byloby ok.


          >Prawda - jest to dobre kryterium oceny, ktoremu podlegacie.

          >- Chyba raczej wasze dzieci...

          Jak rozumiem jestes nauczycielem - umywasz rece od tego co robisz?
          Dzieci sie same ucza?
          Dlaczego jest tak, ze w innych regionach uczniowie wypadli lepiej?
          Jakas proba glebszej refleksji (autorefleksji)?
          Czy moze -zamiast- przypowiastka o mechanikach i maluchach?

          >Fakt - Nauczyciel powinien byc autorytetem.
          >- A ty jestes autorytetem dla swojego dziecka...?

          Fajny argument ;) Nie znasz mnie, ja nie znam Ciebie - wymieniamy sie pogladami
          bez wchodzenia w zycie osobiste. Argument z serii 'A u was bija murzynow ;)'.
          Odpowiadajac - oczywiscie, ze jestem. Pewnie tak jak i Ty dla swojego.

          >- Nauczyciel ma nauczac a jak przy okazji jest autorytetem to super.
          Wg mnie powinien byc autorytetem, przynajmniej w zakresie przedmiotu, ktorego
          naucza.

          Jezeli jestes tym samym 'on', ktory wczesniej wyslal posta to wyjasnij mi
          prosze jedna kwestie:
          >1. nauczyciele w Polsce sa bardzo dobrze wyksztalceni... i wszelkie inne
          >stwierdzenia wskazuja tylko na nieznajomosc tematu (wiem jak wyglada ta sprawa
          >w innych krajach)

          Skad masz takie dane? Czy mozesz przedstawic jakies badania albo publikacje, ze
          polscy nauczyciele sa lepiej wyksztalceni niz w innych krajach? Wg jakich
          kryteriow oceniasz jakosc wyksztalcenia polskich nauczycieli?

          >a fakt ze uczniowie osiagaja takie wyniki jakie osiagaja....
          >coz... nie zrobisz z malucha mercedesa...
          >ale najlepiej powiedziec ze mechanik jest do d**y bo nie potrafi tego zrobic,
          >prawda...?

          Operacja sie udala, ale pacjent nie przezyl ;).
          A moze zamast zrzucac odpowiedzialnosc na dzieci dojdziesz do bardziej
          konstruktywnych wnioskow?
          • Gość: T.A.J. Nareszcie dyskusja na poziomie :) IP: 83.2.8.* 07.06.07, 08:58
            Bardzo mnie ciszy zainteresowanie i poziom tej polemiki. Wieczorem napiszę
            więcej, starając się odnieść do kilku ciekawych, a kilku krzywdzących - moim
            zdaniem - stwierdzeń na temat nauczycieli. BTW: dziękuję za słowa otuchy. Nie
            jestem pozerem. Nauczyciel nie może być; dzieciaki szybko by wyczuły fałsz.
            Klimatyzacji dzisiaj życzę ;)
    • Gość: on17 Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: 83.2.11.* 07.06.07, 11:38
      szkola to najgorszy okres w moim zyciu już ile razy próbowałem popelnić
      samobójstwo przez szkołe i nauczycieli, z kim sie trzymam w szkole i
      porozmawiam z nim szczeże to każdy miał mysli samobujcze przez Was NAUCZYCIELI,
      ta wasza niesprawiedliwość, musze sie przenośić z szkoły bo podpadlem
      nauczycielowi ktory kąpletnie nie umie uczyc a dyrektor ma klapki na oczach!!!
      I miało byc anonimowo...
    • Gość: leo Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 07.06.07, 12:06
      > >Prawda - jest to dobre kryterium oceny, ktoremu podlegacie.

      >- Chyba raczej wasze dzieci...

      Jak rozumiem jestes nauczycielem - umywasz rece od tego co robisz?
      Dzieci sie same ucza?


      W dużym stopniu tak. A przynajmniej tak być powienno. Nauczyciel jest w stanie
      wyłożyć temat natomiast nauczyć dziecko musi się samo, w domu. Tak było zawsze
      i wszędzie, mało tego, tak jest na całym świecie. Nikt nie zdobędzie wiedzy
      przez samo chodzenie do szkoły i uczestniczenie w lekcjach.
      Może rodzice zamiast wydawać pieniądze na korepetycje sami usiądą ze swoim
      dzieckiem i spróbują pomóc mu w lekcjach. Efekt pewnie będzie ten sam, a za to
      zaoszczędzi się pieniędzy i nawiąże bliższy kontak ze swoim potomstwem.

      On 17, mam pytanie. Zrobiłeś dokładny rachunek sumienia i przeanalizowałeś
      sytuację, czy od razu założyłeś, że to dyrektor, szkoła i nauczyciele są winni?

      I jeszcze jedna refleksja. Kilka tygodni temu napisałem w wątku dotyczącym
      pracy w Orionie, że mam wyższe wykształcenie, zarabiam tysiąc złotych i jestem
      z tego zadowolony. Zostałem tam wyszydzony, zmieszany z błotem i nzwany
      człowiekiem bez ambicji. Pogląd tam lansowany głosił, że za takie pieniądze nie
      opłaca się pracować. Natomiast kiedy teraz nauczyciele walczą o swoje (także
      ludzie z wyższym wykształceniem i nisko opłacni) podnisi się krzyk, że przecież
      tysiąć złotych to dużo pieniędzy.

      Zgadzam się, że ujawnia się tutaj, na tym forum, straszliwa małośćużytkowników,
      która każe atakować wszystko i wsystkich. Ciekawi mnie tylko ilu spośród
      podających się za rodziców, to faktycznie rodzice, a ilu to małolaty, które
      zamiast uczyć się i odrabiać lekcje siedzą do nocy przed komputerem i piszą
      głupoty.
      • Gość: T.A.J. Kilka odpowiedzi IP: 83.2.8.* 07.06.07, 22:51
        Odpowiedzi zaznaczone są znaczkiem
        Gość: uczeń
        Ja jestem uczniem i co najdziwniejsze zachowania które ponoć są na korzyść
        ucznia mnie najbardziej irytują. Zaczynając od tzw. "amnestii" i "naciągania"
        uczniom oceny (często moim zdaniem robi sie uczniom krzywdę przepychając ich do
        kolejnej klasy) aż do pobłażania w kwestii zachowania... wkrótce jedynym
        wyjściem będzie monitoring w klasach... Uczniowie chyba nigdy nie ponoszą
        konsekwencji adekwatnych do czynów (może z wyjątkiem sytuacji z Gdańska która
        jest na "świeczniku") jak więc ludzi nauczyć odpowiedzialności?
         prawda jest taka, że jako nauczyciele nie jesteśmy w stanie zrobić wiele,
        jeżeli samo dziecko nie chce się zmienić. Jeżeli już sprawy pójdą za daleko,
        nadaje się im bieg na drodze sądowej, ale to się może wlec kilka lat. I
        kółeczko się zamyka.
        Aha no inajważniejsze uczniom wmawia sie że to oceny są najważniejsze a nie sam
        rozwój no i nauczyciele często też tak myślą... łatwiej przecież nauczyć durnych
        definicji niż korzystania z nich...
         w życiu tak nie twierdziłem. Oceny są informacją dla ucznia, rodzica i
        nauczyciela świadczącą o osiągniętym poziomie umiejętności. Mit o zdobywaniu
        jak najlepszych ocen wynosi się najczęściej z domu (Wnusiu, same piąteczki
        przynoś).

        Gość: Sir Arcymag
        Powiedz gdzie uczysz nauczycielu.
        Uczę w szkole i tyle powinno wystarczyć. Przepraszam, ale nie ujawnię się tak
        długo jak długo w tym mieście i na tym forum panować będzie małomiasteczkowa
        zawiść

        Btw. Jestem pod wrażeniem ojca, który się tu wypowiedział. Normalnie wyśmiałbym
        błędy ortograficzne, ale kiedy przeczytałem, zę jest to osoba bez wykształcenia
        [wszyscy wiemy jakie kiedyś były czasy], która za wszelką cenę, chce żeby jego
        dzieci miały lepiej... Podziwiam.
         jak najbardziej jestem za. Miejmy nadzieję, że to głos pokolenia, a nie jedna
        jaskółka.

        Btw2nd. Z tego co piszesz [wybacz, jestem uczniem- Ty nauczycielem, mimo to,
        będą pisał na Ty] wynika, ze nie jesteś jednym z tych ''głupich'' nauczycieli,
        którzy może i mają papierek, ale za to podejścia do nauczania nie. Niestety,
        takich jak Ty w mojej szkole [i w reszcie pewnie też] jest BARDZO niewielu-
        można ich policzyć na palcach jednej ręki. Takich jak Ty, mam na myśli-
        normalnych, z którymi można porozmawiać, podać swoje argumenty. Być może to
        tylko pozory, ale miejmy nadzieję, ze nie.
         Dzięki. Nauczyciel musi umieć prowadzić dialog. Jak można dojść do wspólnego
        celu bez porozumienia obydwu stron? Jeżeli nauczyciel występuje jako Ten Który
        Wie Najlepiej, to powinien zmienić zawód. Niestety, wśród moich koleżanek znam
        kilka takich przypadków.

        Gość: on

        2. Skonczcie to chrzanienie ze szkola ma wychowywac!
        Szkola i NAUCZyciel maja NAUCZac....!!!
        Od wychowania sa rodzice!
        Przesytancie wreszcie zrzucac ten obowiazek na nauczycieli!
        Pewnie ze tak jest latwiej.... ale jezeli juz tak robicie to badzice na tyle
        honorowi i nie miejcie pretensji do szkoly o to ze wasz synek dostal po zebach
        bo z nudow zaczal kopac innego iz ze jakis nauczyciel go nie obronil...
        Zenada...
        Szkola ma wychowywac, tak...?
        Nauczyciele maja 30 dzieciakow w klasie, 80% z tej liczby mysli tylko co tu
        zakombinowac i jakie jaja sobie na lekcji zrobic...
        kolejne 10% chce przetrwac lekcje i wyjsc z budy... wszystko im wisi...
        no i pozostale czasem 10% chce sie czegos nauczyc...
         Jasne, czasami tak bywa. Ale osobiście nie zgodzę się, że szkoła nie ma
        wychowywać. Ma wspomagać wychowanie domu, co w rzeczywistości często oznacza
        przejecie tego obowiązku od rodziców nieudolnych wychowawczo. Jest coś takiego
        jak pedagogizacja Rodziców na zebraniach okresowych. Trzeba jednak czasu, aby
        odnieść sukces. Jeżeli szkoła wreszcie zacznie wychowywać konsekwentnie jedno
        pokolenie, to następne pokolenie przyjdzie do szkoły już z pewnymi wpojonymi
        zasadami. Pamiętajmy, że w małych miastach do tej samej szkoły chodzi kolejno
        kilka pokoleń.

        Konczac temat...
        Jezeli uwazacie ze ten zawod to taki lux to zrobcie exsperyment - sprobujcie
        nauczyc kogos czegos...
        najlepiej kogos komu sie strasznie nie chce uczyc (poczujecie sie jak w szkole)
        zrobcie to tak aby zrozumial...
        a najlepiej to sprobujciue to zrobic z 30 osobami naraz :-)
        Wtedy docenicie i moze zrozumiecie jaka to 'lekka' praca..
         a to akurat przedni pomysł. Tylko, że my (bo zakładam, że jesteś „on” również
        nauczycielem), mamy do tego kwalifikacje i doświadczenie.

        Gość: Mr. Arcymag

        > zmienia... czasem sie wstydze ze jestem polakiem...

        tu się zgodze.
         A to stwierdzenie jest akurat bardzo nie na miejscu. Czy matki też byś się
        wyparł, gdyby nie odpowiadała ogólnie przyjętym standardom? Ja się nie wstydzę
        tego, że jestem Polakiem. Czasami tylko mi wstyd za kulturę polityczną braci
        rządzącej.

        Gość: taki sobie

        Chcesz powiedziec, ze mozesz wiecej ale nie mozesz?.
         tak, to właśnie chcę powiedzieć i wydawało mi się, że taką informację w mojej
        wypowiedzi zawarłem.

        >2.
        Podaj konkretnie ile jest posiedzen, przelicz to na godziny, zsumuj i podziel
        to przez ilosc miesiecy w roku (niech bedzie - szkolnym) i podaj konkretna
        ilosc nagodzin (bo jak rozumiem o nadgodziny Ci chodzi), ktora odpracowujesz w
        miesiacu. Podaj konretna ilosc. A potem zweryfikuj to z innymi pracownikami,
        dla ktorych jest to codziennosc.
         Jasne, po przeliczeniach to nie wyjdzie jakaś horrendalna ilość czasu. Weźmy
        jednak również pod uwagę czas przeznaczony na przygotowanie i sprawdzenie prac
        klasowych, sprawdzianów, projektów, zadań domowych, zadań dodatkowych,
        przygotowanie materiałów do lekcji, napisanie sprawozdań, konspektów itd. Nie
        narzekam – podaję tylko fakty. Taka jest specyfika szkoły, ale jeżeli chcemy
        merytorycznie dyskutować, to trzymajmy się wszystkich faktów. Czasami wychodzi
        50 godzin tygodniowo, czasami mniej, czasami nawet i więcej. Takie są fakty.
        Ale ja nigdy nie żałowałem tego, że zostałem nauczycielem, ponieważ kocham to
        robić.

        >3.
        ??? Chcesz powiedziec, ze przez okres wakacji nie dostajecie pensji?
        Dostajemy, i to nawet więcej, niż w niektórych miesiącach w czasie roku
        szkolnego 
        Ten argument mnie rozbroil;) Tego nie wymyslilby nawet Schopenhauer
        pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Schopenhauer#Erystyka
        w swojej Erystyce.
         bo nie znał mnie 

        Jestes tyle wart ile umiesz. Chcesz - uczysz. Nie chcesz - pracujesz gdzie
        indziej.
        jestem tyle wart, ile ktoś mi jest w stanie zaoferować. Jeżeli uważam, że mam
        za mało, staram się o podwyżkę, a w przypadku odmowy, proszę o podanie powodów.

        > Punkt 5
        Zgdadzam sie, nie kazdy nadaje sie do nauki. Wg mnie obowiazek szkolny jest
        bledem.
         ??? Nie rozumiem?

        > 6.
        Prawda - jest to dobre kryterium oceny, ktoremu podlegacie.

         Tak? Porównajmy – prywatna szkoła z ośmiorgiem dzieci w klasie vs państwowa
        szkoła z 28 dzieciakami w klasie, w tym 10 z dostosowaniem wymagań i 2 z
        zaleceniami kształcenia programem szkoły specjalnej. Kto uzyska lepsze wyniki?

        > 7. Dyscyplina.
        Fakt - Nauczyciel powinien byc autorytetem. Niestety mam obawe, ze moj post do
        tego sie nie przyczyni ;). Chocaz akurat Ty jestes ok - tak mi sie wydaje.
        Dzięki. Faktycznie, ale nie martw się. Mnie to nie zaszkodzi. Długo
        pracowałem, aby wyrobić sobie autorytet i nie sądzę, aby jeden post był w
        stanie zmienić akurat moich uczniów.

        Gość: leo
        > >Prawda - jest to dobre kryterium oceny, ktoremu podlegacie.

        >- Chyba raczej wasze dzieci...

        Jak rozumiem jestes nauczycielem - umywasz rece od tego co robisz?
        Dzieci sie same ucza?


        W dużym stopniu tak. A przynajmniej tak być powienno. Nauczyciel jest w stanie
        wyłożyć temat natomiast nauczyć dziecko musi się samo, w domu. Tak było zawsze
        i wszędzie, mało tego, tak jest na całym świecie.
    • Gość: T.A.J. Kilka odpowiedzi - c.d. IP: 83.2.8.* 07.06.07, 22:53
      . Nauczyciel jest w stanie
      wyłożyć temat natomiast nauczyć dziecko musi się samo, w domu. Tak było zawsze
      i wszędzie, mało tego, tak jest na całym świecie. Nikt nie zdobędzie wiedzy
      przez samo chodzenie do szkoły i uczestniczenie w lekcjach.
      Może rodzice zamiast wydawać pieniądze na korepetycje sami usiądą ze swoim
      dzieckiem i spróbują pomóc mu w lekcjach. Efekt pewnie będzie ten sam, a za to
      zaoszczędzi się pieniędzy i nawiąże bliższy kontak ze swoim potomstwem.

       Nauczyciel powinien również nauczyć jak się uczyć. Od I klasy szkoły
      podstawowej. Niestety, nasz system nie przewiduje takich ‘eksperymentów’, a i
      nie każdy nauczyciel widzi sens takich działań.

      I jeszcze jedna refleksja. Kilka tygodni temu napisałem w wątku dotyczącym
      pracy w Orionie, że mam wyższe wykształcenie, zarabiam tysiąc złotych i jestem
      z tego zadowolony. Zostałem tam wyszydzony, zmieszany z błotem i nzwany
      człowiekiem bez ambicji. Pogląd tam lansowany głosił, że za takie pieniądze nie
      opłaca się pracować. Natomiast kiedy teraz nauczyciele walczą o swoje (także
      ludzie z wyższym wykształceniem i nisko opłacni) podnisi się krzyk, że przecież
      tysiąć złotych to dużo pieniędzy.

       Bo to jest takie dziwne podejście. Pokazuje ono pięknie chorobę, jaka toczy
      społeczeństwo, taki syndrom „baby-sitter”. Przynajmniej ja tak to rozumiem:
      Matka (społeczeństwo - rodzice) nie radzi sobie z wychowaniem swojego dziecka.
      Matka zatrudnia więc opiekunkę (nauczyciele), aby mu to dziecko wychowała,
      proponując jej pewną kwotę.
      Opiekunka stara się jak może, ale nie zawsze wychodzi. Może to wina złej
      opiekunki (czasami tak), może to wina złej matki (czasami tak), może to
      dlatego, że wychowanie opiekunki i matki nie zmierza w tym samym kierunku
      (przeważnie tak).
      Opiekunka domaga się podwyżki za – w swoim mniemaniu – uczciwą i ciężką pracę.
      Matka nie chce dać podwyżki. Uważa bowiem, że nie widać efektów.
      A prawda jest taka, ze efektów możemy nie zobaczyć jeszcze długo, jeżeli nie
      zmienimy samej matki. Bo opiekunka działa zawsze tak samo – ma wytyczony jasny
      cel, ma sprawdzone metody i działa według jasnych kryteriów. A matka? Ma
      absorbującą pracę, obowiązki domowe, męża, inne dzieci, koleżanki, seriale. Nie
      zawsze ma czas aby kontynuować to, co zaczęła opiekunka. A najgorsze jest to,
      że nie ma ochoty konsultować swoich metod wychowawczych z opiekunką. A kiedy
      dochodzi do konfrontacji różnych metod, wygrywa ta łatwiejsza i przyjemniejsza.
      Bardzo to skomplikowałem miast pisać wprost. Niestety, w dzisiejszych czasach
      wprost może pisać jedynie Wprost.

      Zgadzam się, że ujawnia się tutaj, na tym forum, straszliwa małośćużytkowników,
      która każe atakować wszystko i wsystkich. Ciekawi mnie tylko ilu spośród
      podających się za rodziców, to faktycznie rodzice, a ilu to małolaty, które
      zamiast uczyć się i odrabiać lekcje siedzą do nocy przed komputerem i piszą
      głupoty.

      raczej tego nie policzymy. Możemy mieć tylko nadzieję, że dorośli też tu
      czasem zaglądają.
      Pozdrawiam

      • Gość: on Re: Kilka odpowiedzi - c.d. IP: 83.2.8.* 07.06.07, 23:13
        'mamy do tego kwalifikacje i doświadczenie'

        ktore nagminne sa podwazane i wysmiewane wiec niech madrale sprobuja sami...
        Powodzenia zycze...
        Moze wtedy docenia nasza robote :-)
    • Gość: były uczeń Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 13:55
      1. Uważam, że porównywanie płac w Polsce z innymi krajami jest nietrafne. Proszę
      o jakieś przykłady, gdzie płaca w danym zawodzie w Polsce i zagranicą jest na
      tym samym poziomie/porównywalna.. a może nawet wyższa?

      2. Nauczyciel/stażysta zarabia osiemset złotych, tak? Ja (co prawda tylko z
      licencjatem) ale.. za staż dostawałam 532 zł (brutto) na konto wpływało 475 zł,
      a pracowałam nie 18 h czy 27 h tylko normalnie 40 h (8h x 5 dni). W tej chwili
      nie pracuję od kilku miesięcy. Ale wciąż mogę iść na staż - jak na razie na
      "normalną" pracę nie mogę liczyć. Pod "normalną" pracą rozumiem pracę
      odpowiednią w stosunku do mojego wykształcenia nie np. stanie za kasą w TESCO,
      czy bycie barmanem. Na razie mam tę możliwość, że nie muszę podejmować pracy
      jakiejkolwiek.

      3. Nauczyciele mają uczyć. Fakt. Ale niektórzy po prostu nie potrafią. Natomiast
      znam kilku, którzy są niesamowici - swoje problemy zostawiają w domu, nie
      plotkują zamiast prowadzić treściwej lekcji a lekcje prowadzą tak, że uczeń nie
      patrzy co 5 min na zegarek. Więcej takich!

      4. Często pojawia się wątek z dzieci z dostosowaniami. Hm.. nie wiem, czy tyczy
      się to dyslektyków, czy dzieci silniej zaburzonych. Co do tych pierwszych mogę
      powiedzieć, że niestety ale jest to krzywdzące. Właśnie dlatego, że testy nie są
      dostosowane do tych nauczycielskich "dostosowań".

      5. Najlepsze. Wyniki z egzaminów. Hm.. faktycznie - to nie jest wina nauczycieli
      tylko rodziców, że mają głupie i niegrzeczne dzieci. Może powiat chełmiński ma
      taki specyficzny mikroklimat, że obfituje bardziej niż inne powiaty w naszym
      województwie w dzieci z dostosowaniami? Skoro nauczyciele są tacy sami, a może
      nawet lepsi niż gdziekolwiek indziej.

      Na koniec dodam jedno. Jak patrze czego się teraz dzieciaki uczą.. to ręce
      opadają - bardziej już chyba nie można okroić materiału.

      Życzę wszystkim nauczycielom podwyżek. Zasługują na to - tak jak każdy kto kocha
      swoją pracę i daje z siebie wszystko. Wytrwałości! Szkoda tylko, że w naszym
      państwie kto nie strajkuje ten jest pomijany.

      Przykład powinien płynąć z góry - nie od górników.
      • Gość: były uczeń Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.07, 21:35
        popieram najpierw powinnisię nauczyć poprawnej polszczyzny
    • Gość: leo Re: Dzisiejsza szkoła - osobny wątek dla wygody. IP: *.gprspla.plusgsm.pl 22.07.07, 14:42
      Kto powinien, drogi były uczniu? Może Ty, bo w Twoim poście nie ma ani wielkiej
      litery ani znaków przystankowych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka