Gość: T.A.J.
IP: 83.2.8.*
06.06.07, 07:04
Z niepokojem przeczytałem wszystkie dotychczasowe posty. Wynika z nich
niezbicie, że istnieje grupa ludzi, którzy swoje małe chełmińskie frustracje
wyładowują na kimkolwiek, kto akurat jest pod ręką. Padło na Nas, więc niech
tam... Ale proponuję trzymać się faktów. A oto one:
1. Rzadko który nauczyciel ma 18 godzin etatu. Ja w swojej pracy jeszcze nie
miałem takiego przypadku - obecnie mam max, czyli 27h, a bywało i 32.
Chcętnie wziąłbym i 40, ale niestety Rozporządzenie Ministra Oświaty nie
pozwala. To znaczy, w kilku szkołach mogę mieć nawet i 3, 4 etaty, ale w
jednej placówce tylko 1,5 etatu, czyli właśnie 27 h. Ale kocham swoją pracę.
2. Ilość posiedzeń Rady Pedagogicznej waha się z roku na rok. Bywa i mniej i
więcej, zależy to od placówki, od dyrekcji i od aktualnych potrzeb. Zebrania
potrafią trwać nawet 6 godzin, więc bywa, że wychodzę do pracy o 7:30 i
wracam około 21, kiedy moje dziecko już śpi. O obiedzie nie wspomnę... Ale
nie narzekam.
3. Wakacje.... hmmmm. Jeżeli o mnie chodzi, mogłoby być tego 28 dni, albo ile
tam chcecie nam łaskawie podarować. Tylko czy dzieciaki byłyby z tego
zadowolone? Okres wakacji nie jest dla nauczycieli, tylko dla uczniów - aby
odpoczęli po ciężkiej, naprawdę ciężkiej pracy, po wypełnianiu głów wiedzą i
zdobywaniu nowych umiejętności. Po to, aby wypoczęte przyszły do szkoły. Nie
sadzicie chyba, że nauczyciele nic w tym okresie nie robią? Większość z nas
dorabia do pensji bedac wychowawcami na koloniach i obozach,
czyli "odpoczywa" od gwaru i stresu. A'propos stresu - poniżej. Oczywiście,
musimy też popracować nad własnym warsztatem, obmyśleć i opisać sposoby na
efektywniejsze przekazywanie wiedzy, napisać stosy sprawozdań, planów,
ewaluacji i tym podobnych papierotwórczych eksplikacji. Ale nigdy nie
narzekałem.
4. Stres. Tak,stres jest. I mówienie, ze lepiej sobie poszukać innej roboty
jest kopnięciem poniżej pasa i dowodem na brak otwartości na dialog. Chyba
każdy, komu zależy na tym, co robi, przeżywa stresy. A mnie osobiście zależy.
Lubię to, co robię, uważam, że robię to dobrze, a stres wynika między innymi
z braku wiary w to, że moze być lepiej. Lepiej - czyli mniej papierów do
tworzenia, więcej czasu na efektywną pracę, widoki na ulepszony system
oświaty, godniejszą płacę. Studia kosztowały sporo, każą nam siędokształcać
na kolejnych 'podyplomówkach', co też obciąża domowy budżet (synku, nie
pojedziemy w tym roku nad morze - muszę zapłacić czesne za studia), a co w
zamian otrzymujemy? Obietnice. Strajk jest aktem rozpaczy, nie działaniem
złośliwym. A fakt, że strajkującoraz to inne grupy społeczne świadczy chyba
dobitnie, że obecna grupa trzymająca władzę powinna zastanowić się nad
kontunuacją swoich politycznych karier. Ja z przyjemnością jednak będę
kontynuował swoją pracę. Pomimo rządu, Waszych szkalujących dobre imie
nauczycieli postów, oraz podejścia częśći rodziców do nauki swych dzieci.
5. Rodzice. Kochani Rodzice; ilu z Was od poniedziałku zajrzało dzieciom do
zeszytów, powtórzyło z nimi ostatnie lekcje, sprawdziło, czy mają zadania
domowe? Z mojej praktyki wiem, że ilekroć zadaję pytanie na 'wywiadóce', czy
dany rodzic orientuje się co aktualnie przerabia ich pociecha, często słyszę
odpowiedź "Nie wiem". I to jest zatrważające. Zamiast spędzać czas przed TV
lub miast pisać krzywdzące komentarze na tym bijącym w oczy inteligencją
forum, weźcie dziecko na kolana, usiądźcie z nim przy biurku i pozwólcie mu
być Waszym dzieckiem. Może sami przy okazji czegos się nauczycie. I mówię to
bez złośliwości. Pamiętajcie, dzieciaki patrzą na Was i staraja się
naśladować. Pokażcie im, że warto się starać. My Nauczyciele, w szkole damy
sobie jakoś radę, ale bez Waszej pomocy nasza praca będzie zmarnowana. I
przychodźcie na zebrania. Dowiecie się ważnych dla Waszego dziecka rzeczy i
moze wtedy mniej będzie takich bzdurnych i wyssanych z palca rewelacji na tym
forum.
6. WYNIKI EGZAMINU KOMPETENCJI. No to jest temat, który porusza umysły i
burzy krew, prawda? Chełmno najgorsze w powiecie!!! O jaaa!!! Ci niedobrzy
nauczyciele!!! Zwolnić ich!!! A kto powiedział, że muszą wypaść najlepiej?
Cieszmy się, że przynajmniej napisali. Poważnie. Pracuję w szkole, w której
co 3 dziecko ma opinię o potrzebie dostosowania wymagań, lub orzeczenie o
potrzebie kształcenia specjalnego. Na sprawdzianach, podczas normalnych zajęć
edukacyjnych jestem zmuszony respektować te opinie i, mówiąc prosto, wymagać
mniej. W praktyce oznacza to - ocenić cokolwiek danemu dziecku się zechce
zrobić. A często nie chce się nic. Nie wszystkim oczywiście, ale po jakimś
czasie chyba każdemu wydaje się, że łatwiej jest lepiej, prawda? No, a kiedy
nadchodzi czas egzaminu kompetencji, nagle do szkoły przychodzą testy, które
nie uwzględniają obniżonych wymagań. Wszyscy piszą ten sam test. I czy to
jest w porządku? ZAWSZE wypadniemy najgorzej, bo U NAS NIE MA KOMU 'robić' na
średnią. Uczniowie z dostosowaniem wymagań mają wydłużony czas pracy na
sprawdzianach, ale test kompetencji piszą przez 60 minut razem ze wszystkimi.
Oni nawet nie zdążą przeczytać wszystkich wyrazów, nie mówiąc o ich
zrozumieniu, czy rozwiązaniu zadań. Więc często strzelają odpowiedzi, z
różnym - jak widać - skutkiem. Wiec proszę mieć raczej pretensje do systemu
oświaty w Polsce, zarzucać brak konsekwencji Ministerstwu, a nie brak
kompetencji nauczycielom. My robimy co możemy - dodatkowe zadania, bezpłatne
kółka i zajęcia wyrównawcze. Taki nasz obowiązek, ale nie jesteśmy wspierani
ani przez Ministerstwo, ani przez Rodziców. I tylko później tyłek musimy do
bicia nadstawiać. A ja i tak nie przestanę kochać tego, co robię.
7. Dyscyplina. Co może zrobić nauczyciel, kiedy dwoje dzieci tłucze się na
boisku szkolnym? Tak naprawdę nic. Wyobraźmy sobie filigranową polonistkę i
dwóch bijących się wyrosniętych nakoksowanych byczków z 6 klasy. Nie polecam
takiego widoku. Zero godności, stres i strach w oczach nauczycielki. Dzwoni
potem do domu sprawców z informacją o zaistniałej sytuacji (bo rodzice raczej
do szkoły nie przyjdą) i słyszy, że to wina szkoły, że syneczek jest cacy i w
ogóle ma dać spokój, bo leci "Moda na Sukces". Wiem, to ekstremalny
przypadek, ale obrazuje jaka jest sytuacja w szkole. Program "Zero
tolerancji" ma szanse sukcesu, owszem. Pan Minister zapomniał tylko, że to
rodzice odpowiadają za wychowanie dzieci, a szkoła jedynie(aż) je wspomaga. A
rodzice są nietety niereformowalni. Ale ja nadal wierzę w to, co robię.
W A K A C J E: Czas zatem naładować akumulatory. Kochani Rodzice, to, że
mamy "2 miesiące" wakacjo oznacza, że Wasze pociechy będą miały od września
lepiej. Więc dajcie już sobie spokój z komentarzami. Idźcie z dziećmi na
spacer miast patrzeć w plazmę. Kupcie im loda zamiast sobie papierosy.
Przytulcie je i porozmawiajcie. Pograjcie w piłkę. Zajrzyjcie do zeszytów.
Badźcie Rodzicami, a nie prawnymi opiekunami. Tego Wam serdecznie życzę, a
Nam, drodzu Nauczyciele, życzę słońca, energii i wiatru w żaglach od
września!!!