Dodaj do ulubionych

Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz?

IP: *.kosa.net.pl 30.11.05, 00:59
Jeśli tak,proszę tłumaczenie owego utworu opublikować na tym forum.
Obserwuj wątek
    • Gość: czytelnik Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? IP: *.kosa.net.pl 30.11.05, 03:28
      Pisząc o "tłumaczeniu" miałem na myśli przekład na język polski.
      • silesius88 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 30.11.05, 05:38
        No jasne, było kilka niezłych tekstów. Mogę tu przytoczyć niestety tylko
        tytuły : "Rozpacz matki nad srającym dzieckiem", "Podróż dziadka dookoła
        nocnika" i "O tym jak dwóch łysych się za włosy ciągnęło"


        pyrsk!
        Silesius88
    • Gość: Pioter Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 08:00
      pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_von_Eichendorff
    • hermann5 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 30.11.05, 08:16
      Dobrych wierszy jest w jego twórczości sporo, gorzej z ich przekładami na
      polski - te, które się pojawiły, stawiając bardziej na przekaz treści, zgubiły
      gdzieś przy okazji całą melodyjność. A melodyjność była tą cechą wierszy
      Eichendorffa, którą doceniło wielu kompozytorów. Gorąco polecam zwłaszcza 12
      pieśni z cyklu Liederkreis Op. 39 Schumanna.
      • Gość: Pioter Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 08:53
        Sprawdź w książce P K Szczeponka "Górny Śląsk w barwach czasu". Bardzo dobrze
        wypadają tam przekłady Eichendorffa na czeski
        • Gość: Hanysek Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? IP: 5.6.2R1D* / *.is-energy.de 30.11.05, 09:32
          Gdzie tam temu Eichendorffowi do Adasia M., Julka S., Cypriana K., Gustawa M.
          • Gość: . Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? IP: 81.210.102.* 30.11.05, 12:52
            A któż to taki Cyprian K. (jakież to nazwisko się pod "K" kryje)

            A do autora wątku, cóż to znaczy "dobry" wiersz?
            Dobry to może być most, albo obiad.
            • Gość: sok Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.11.05, 15:05
              dobry to moze ewentualnie jeszcze "emigracyjny dupek" byc, prawda hanysku
    • Gość: OBERSCHLESIER copyright IP: *.dip.t-dialin.net 30.11.05, 21:52
      publikacje, tlumaczenia, ksiazek, pism etc, bez wiedzy i zezwolenia wlasciciela
      praw autorskich, jest zabronione - karalne!!!

      krzysztof.microchip.net.pl/fotolog/prawo-autorskie.htm
      • grba Re: copyright 01.12.05, 15:31
        Gość portalu: OBERSCHLESIER napisał(a):

        > publikacje, tlumaczenia, ksiazek, pism etc, bez wiedzy i zezwolenia
        wlasciciela
        >
        > praw autorskich, jest zabronione - karalne!!!
        >
        > krzysztof.microchip.net.pl/fotolog/prawo-autorskie.htm


        Głupota nie jest zabroniona i karalna Niestety.

        Prawa autorskie w Polsce wygasają po 70 latach od śmierci autora. Jeżeli autor
        jest nie znany - po 70 latach od daty pierwszej publikacji utworu. Autor może
        zrzec się swoich praw wcześniej, wtedy jego utwory stają się własnościa
        publiczną.
        Utwory Eichendorffa są własnościa publiczną, nie podlegają ochronie; autorstwo
        tłumaczenia tak.
        • Gość: OBERSCHLESIER Re: copyright IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.05, 15:35
          ja jestem wnukiem eichendorffa i niezgadzam sie na publikacje wierszy dziadzi!
    • xs550 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 01.12.05, 03:09
      Zawsze lubilem "Ode do mlodosci".
      • eichendorff Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 01.12.05, 11:31
        xs550 napisał:

        > Zawsze lubilem "Ode do mlodosci".

        Skoro już odbiegliśmy od tematu Eichendorffa, to mogę stwiedzić, że
        zdecydowanie wolę "Odę do radości", której część jest obecnie naszym hymnem
        (dzięki Bogu!). "Oda do młodości" wyraża charakter polskiego romantyzmu, w
        którym było tylko miejsce na krew i łzy (nawet potu tam nie było).
        Dla mnie osobiście "Oda do młodości" była próbą naśladownictwa twórczości
        romantyków zachodnioeuropejskich. Nie dziwi to akurat, gdyż w młodości wielu
        autorów (nie tylko literackich) próbuje się wzorować na innych...
        • xs550 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 01.12.05, 13:07
          Radosci, mlodosci... Wsio adno...
          • eichendorff Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 01.12.05, 13:50
            xs550 napisał:

            > Radosci, mlodosci... Wsio adno...

            Wbrew pozorom jest duża różnica pomiędzy radościa a młodością. Gdyby Mickiewicz
            odwoływał się do radości, polski romantyzm nie byłby taki ponury, jaki był. A
            był bardzo - chyba najbardziej w całej Europie...
            I do teraz odbija się czkawką narodowi polskiemu!
            • grba Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 01.12.05, 14:25
              eichendorff napisał:

              > xs550 napisał:
              >
              > > Radosci, mlodosci... Wsio adno...
              >
              > Wbrew pozorom jest duża różnica pomiędzy radościa a młodością. Gdyby
              Mickiewicz
              >
              > odwoływał się do radości, polski romantyzm nie byłby taki ponury, jaki był. A
              > był bardzo - chyba najbardziej w całej Europie...
              > I do teraz odbija się czkawką narodowi polskiemu!
              >


              Mickiewicz napisał dużo. Z tego ogromu można wyłowić wiersz na każdy stan ducha.
              Gdyby Mickiewicz w wolnej Polsce mógł zostać profesorem uniwersyteckim; gdyby
              Słowacki mógł zostać w wolnej Polsce wysokim urzędnikiem w Ministerstwie
              Skarbu; gdyby Krasiński mógł zostać w wolnej Polsce dyplomatą... Zapewne
              weselszy byłby nasz romantyzm...
              • wiksadyba1 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 01.12.05, 23:30
                > Mickiewicz napisał dużo. Z tego ogromu można wyłowić wiersz na każdy stan
                ducha

                No właśnie. Łatwo ot tak krytykować Mickiewicza, jeżeli ma się o nim wyrobione
                zdanie na podstawie omawiania go w polskich szkołach. Warto np.
                przeczytać "liryki lozańskie", żeby zobaczyć M. wyciszonego, kameralnego,
                niesamowicie oszczędnego jak na tamte czasy, bardzo nowatorskiego. Skądinąd
                nawet np. takie "Dziady" otwierają pole do różnych interpretacji, jeżeli
                właśnie wyjdzie się poza kanony podsunięte przez streszczenia szkolne. Nie
                mówię, że Mickiewicz nie ma dla mnie poważnych słabości jeżli chodzi o
                jego "filozofię", że jest wolny od przesady, bicia piany, demagogii itd. bo
                niestety imho w niektórych rzeczach nie jest. Ale czasem słyszy się tak
                kuriozalne opinie... Najbardziej rozbawiło mnie (to akurat nie na FS, chociaż
                bym się nie zdziwił) nazwanie go...zaciekłym nacjonalistą:) i uważanie
                mesjanizmu polskiego za nurt "ksenofobiczny." Warto przeczytać te rzeczywiście
                nieszczęsne (chociaż w gruncie rzeczy bardzo zabawne) pisma z okresu współpracy
                z Towiańskim i skonfrontować je ze słownikowym pojęciem nacjonalizmu. Albo np.
                choćby takie "Do przyjaciół Moskali":)
            • xs550 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 01.12.05, 21:30
              Moze w tym wlasnie lezy magiczna sila polskiego romantyzmu?
            • wiksadyba1 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 01.12.05, 23:16
              eichendorff napisał:

              > xs550 napisał:
              >
              > > Radosci, mlodosci... Wsio adno...
              >
              > Wbrew pozorom jest duża różnica pomiędzy radościa a młodością.

              Bardzo trafna uwaga "ogólna" :). Tylko że nie wiem, czy "Oda..." Mickiewicza
              jest dobrym przykładem, jak duża ta różnica BYWA:) Wydaje mi się, że jest w
              niej dużo radości, takiej "heroicznej", dionizyskiej, w stylu "Prometeusza"
              młodego Goethego.
              Gdyby Mickiewicz
              >
              > odwoływał się do radości, polski romantyzm nie byłby taki ponury, jaki był. A
              > był bardzo - chyba najbardziej w całej Europie... I do teraz odbija się
              czkawką narodowi polskiemu!

              Rozumiem, że tacy np. Byron, Shelley, Keats, Chateaubriandpisali zabawne
              krotochwile:) A np. z kolei taki "Fantazy" to rozdzierający serce posępny
              melodramat:) Nb. a tak w ogóle czy "Pan Tadeusz" jest w gruncie rzeczy ponury?

              Serio to wydaje mi się, że nie ma zasadniczej różnicy co do stylu i postawy
              intelektualnej między polskim romantyzmem, a literaturą tego nurtu w innych
              krajach Europy, jeżeli porównać "jądro" romantyzmu tzn. najbardziej klasyczne
              utwory tego nurtu, z wyłączeniem "jeszcze-nie romantyzmu" (np. Sturm und
              Drang") i "już-nie romantyzmu". Problemem jest raczej po pierwsze uwikłanie
              literatury w schemat partiotyczno-narodowy (takie postawy były i w całej
              Europie, ale powiedzmy, że "co za duzo to niezdrowo") oraz stosunkowo silne
              utrzymywanie się paradygmatów romantycznych, które nie pozwoliły na krytyczną
              rewizję tego nurtu. A w tym czasie np. romantycy rosyjscy dojrzeli i wyzbyli
              się egzaltowanej naiwności czego dowodem np. "Eugeniusz Oniegin"...
              • eichendorff Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 02.12.05, 12:48
                wiksadyba1 napisał:

                > Problemem jest raczej po pierwsze uwikłanie
                > literatury w schemat partiotyczno-narodowy (takie postawy były i w całej
                > Europie, ale powiedzmy, że "co za duzo to niezdrowo")

                Właśnie to mnie najbardziej razi w polskim romantyźmie.
                Choć może to nie polski romantyzm (czytaj: Mickiewicz) temu winny, ale programy
                dydaktyczne w szkołach? Wszak "Romantyczność" czy "Dziady" część II są spychane
                na bok, jako nieważne. Bo NAPRAWDĘ ważne są "Dziady" część III, "Pan Tadeusz"
                czy "Reduta Ordona". Może gdyby pozmieniać programy nauczania i uwydatnić inne
                cechy polskiej literatury, następne pokolenia Polaków pozbyłyby się ksenofobii
                czy niechęci do niektórych narodów (szczególnie Niemców i Rosjan)?
                • wiksadyba1 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 02.12.05, 13:19
                  Programy należałoby zmienić. Po pierwsze - większe proporcje literatury
                  światowej w porównaniu z polską. Po drugie bardziej krytyczne (w sensie
                  otwartej dyskusji "czy miał rację czy nie" a nie "wielkim poetą był")
                  nastawienie do wielu zjawisk. Np. w moim liceum, wg. jakichś rankingów swrgo
                  czasu jednym z lepszych w Polsce, chociaż na co dzień tak tego się prawwie w
                  ogóle nie czuło:)0, akurat było spełnione jedno i drugie - o mesjaniźmie
                  polskim mówiło się tonem chwilami prześmiewczym, w oczach mojej polonistki
                  bardziej kompromitowała nieznajomość Dostojewskiego niż niedoczytanie Chłopów -
                  a Baudelaire byl ważniejszy niż Przerwa-Tetmajer, ale to niestety skrajny
                  wyjątek, też w skali mojej szkoły, bo byli bardziej dogmatyczni nauczyciele.
                  Natomiast co do Niemców to winiłbym raczej Sienkiewicza niż romantyków+
                  późniejsze nazwiska, jak np. Kruczkowski, który - o zgrozo - jest ponoć wciąż w
                  programie. Nie znajduje bezpośrednich, ważnych
                  przedstawicieli "antyrosyjskości" w literaturze polskiej, wynika raczej ona z
                  kwestii czysto hiostorycznych/politycznych.

                  Na pocieszenie dodam, że np. Włosi przerabiają w programach licealnych głownie
                  XIX w. nudziarzy typu Manzoni i de Amicis i zachwycać się mają tym, jak na
                  kartach ich książek kształtował się "naród włoski" w dobie Risorgimento
                  (zjednoczenia) i tuż przed nim:) Jeszcze bardziej tym rzygają niż polscy
                  uczniowie.

                  Nb czy ktoś wie, jak wygląda program nauczania literatury w gimnazjach
                  niemieckich????
                  • somepoint210 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 03.12.05, 01:57
                    wiksadyba1 napisał:

                    > Np. w moim liceum, wg. jakichś rankingów swrgo
                    > czasu jednym z lepszych w Polsce, chociaż na co dzień tak tego się prawwie w
                    > ogóle nie czuło:)

                    Batory, czy Reytan?:)))
                    • wiksadyba1 Re: Czy Eichendorff napisał jakiś dobry wiersz? 03.12.05, 03:36
                      jeden z 2 (powiedzym, że II jest znaczącą liczbą:)))
                  • homo.homini.lupus.est wiksadyby1 przecenianie literatury 04.12.05, 07:45
                    wiksadyba1 napisał:
                    Natomiast co do Niemców to winiłbym raczej Sienkiewicza niż romantyków+
                    > późniejsze nazwiska
                    Doprawdy? Pisarze są odpowiedzialni za obawy i niechęć części Polaków?
                    A może to jednak historia? Może jednak Adolf Hitler?
                    • homo.homini.lupus.est Winno być:wiksadyby1 przecenianie roli literatury 04.12.05, 10:25


                      > wiksadyba1 napisał:
                      > Natomiast co do Niemców to winiłbym raczej Sienkiewicza niż romantyków+
                      > > późniejsze nazwiska
                      >
                      > Doprawdy? Pisarze są odpowiedzialni za obawy i niechęć części
                      Polaków?
                      > A może to jednak historia? Może jednak Adolf Hitler?
                    • eichendorff Re: wiksadyby1 przecenianie literatury 04.12.05, 13:32
                      homo.homini.lupus.est napisał:

                      > Doprawdy? Pisarze są odpowiedzialni za obawy i niechęć części
                      > Polaków? A może to jednak historia? Może jednak Adolf Hitler?

                      No proszę! Adolf Hitler jest odpowiedzialny za to, że powstały słowa: "Nie
                      będzie Niemiec pluł nam w twarz!"! Doprawdy wielce interesująca teoria...
                      • homo.homini.lupus.est Re: wiksadyby1 przecenianie literatury 04.12.05, 15:59
                        eichendorff napisał:

                        > homo.homini.lupus.est napisał:
                        >
                        > > Doprawdy? Pisarze są odpowiedzialni za obawy i niechęć części
                        > > Polaków? A może to jednak historia? Może jednak Adolf Hitler?
                        >
                        > No proszę! Adolf Hitler jest odpowiedzialny za to, że powstały słowa: "Nie
                        > będzie Niemiec pluł nam w twarz!"! Doprawdy wielce interesująca teoria...
                        >
                        Nie ośmieszaj się.Nie miałeś w szkole lekcji historii? Musiałeś mieć b. złych
                        nauczycieli albo wagarowałeś. Informuję zatem,że w XVIII wieku Prusy walnie
                        przyczyniły się do likwidacji państwa polskiego,zagarniając znaczną jego część
                        z Poznaniem, Gdańskiem i...Warszawą. Ciekawostką,chyba bez większego
                        znaczenia,jest to,że ówczesna caryca Katarzyna była,urodzoną w Szczecinie,
                        niemiecką księżniczką.
                        Konopnicka napisała "Rotę" w czasach,gdy państwo niemieckie prowadziło
                        agresywną,antypolską politykę.Jako przykład tej polityki można podać fakt,iż za
                        mówienie po polsku,na dworcu kolejowym w Poznaniu,groziła wtedy kara.
                        • wiksadyba1 Re: wiksadyby1 przecenianie literatury 04.12.05, 17:20
                          homo.homini.lupus.est napisał:

                          > eichendorff napisał:
                          >
                          > > homo.homini.lupus.est napisał:
                          > >
                          > > > Doprawdy? Pisarze są odpowiedzialni za obawy i niechęć części
                          > > > Polaków? A może to jednak historia? Może jednak Adolf Hitler?
                          > >
                          > > No proszę! Adolf Hitler jest odpowiedzialny za to, że powstały słowa: "Ni
                          > e
                          > > będzie Niemiec pluł nam w twarz!"! Doprawdy wielce interesująca teoria...
                          > >
                          >
                          > Nie ośmieszaj się.Nie miałeś w szkole lekcji historii? Musiałeś mieć b. złych
                          > nauczycieli albo wagarowałeś. Informuję zatem,że w XVIII wieku Prusy walnie
                          > przyczyniły się do likwidacji państwa polskiego,zagarniając znaczną jego
                          część
                          > z Poznaniem, Gdańskiem i...Warszawą. Ciekawostką,chyba bez większego
                          > znaczenia,jest to,że ówczesna caryca Katarzyna była,urodzoną w Szczecinie,
                          > niemiecką księżniczką.
                          > Konopnicka napisała "Rotę" w czasach,gdy państwo niemieckie prowadziło
                          > agresywną,antypolską politykę.Jako przykład tej polityki można podać fakt,iż
                          za
                          >
                          > mówienie po polsku,na dworcu kolejowym w Poznaniu,groziła wtedy kara.

                          Sienkiewicz dołożył swą cegiełkę do stereotypu traktującego stosunki polsko-
                          niemieckie w kategorii odwiecznej wrogości, jak również traktującego
                          średniowieczne wojny w kategoriach konfliktów narodowych.

                          Aneksja części IRP przez Prusy była konsekwencją rozkładu tego pierwszego
                          państwa. Polska sama "dopuściła" do rozwoju prowincjonalnych i kiedyś w części
                          zależnych od niej Prus w potęgę kontynentalną. Każdy władca XVIII wieczny
                          zrobiłby to samo co Fryc. Gdyby historia potoczyła się inaczej i któryś z
                          monarchów mocarstowej Polski anektowałby solidny kawałek ziem niemieckich,
                          zapewne do dziś czułbyś dumę z tego zdarzenia...
                          • homo.homini.lupus.est Re: wiksadyby1 przecenianie literatury 04.12.05, 18:54
                            wiksadyba1 napisał:
                            Sienkiewicz dołożył swą cegiełkę do stereotypu traktującego stosunki polsko-
                            > niemieckie w kategorii odwiecznej wrogości, jak również traktującego
                            > średniowieczne wojny w kategoriach konfliktów narodowych.
                            >
                            > Aneksja części IRP przez Prusy była konsekwencją rozkładu tego pierwszego
                            > państwa. Polska sama "dopuściła" do rozwoju prowincjonalnych i kiedyś w
                            części
                            > zależnych od niej Prus w potęgę kontynentalną. Każdy władca XVIII wieczny
                            > zrobiłby to samo co Fryc. Gdyby historia potoczyła się inaczej i któryś z
                            > monarchów mocarstowej Polski anektowałby solidny kawałek ziem niemieckich,
                            > zapewne do dziś czułbyś dumę z tego zdarzenia...

                            Zdanie o dumie z aneksji traktuję jak insynuację.Cały Twój wywód trąci XIX-
                            wieczną "Szkołą krakowską" i jest,w moim przekonaniu,anachroniczny.
                            Sąsiedzi Polski(późniejsi jej likwidatorzy)robili w XVIIIw.,co mogli,by w
                            Polsce nie działo się dobrze.Prusy nie "anektowały solidnego kawałka" ziem
                            polskich,lecz stolicę i m.in.ziemie,będące "kolebką państwowości"(Wielkopolskę)
                            Nie wiem,co musiałaby anektować Polska,by można było mówić o porównywalnym
                            wydarzeniu.Berlin? I co jeszcze?
                            Zapominanie(lub świadome tego pomijanie),że w XVIII i XIX w. państwo pruskie,a
                            potem niemieckie,było wrogiem Polski i jednoczesne znęcanie się nad Konopnicką
                            i Sienkiewiczem,to droga do nikąd.
                            • eichendorff Re: wiksadyby1 przecenianie literatury 05.12.05, 10:13
                              homo.homini.lupus.est napisał:

                              > że w XVIII i XIX w. państwo pruskie,a
                              > potem niemieckie,było wrogiem Polski i jednoczesne znęcanie się nad
                              > Konopnicką i Sienkiewiczem,to droga do nikąd.

                              Ciekawe, że akurat Niemcom dostało się od nich najbardziej najbardziej, choć to
                              Rosja odegrała pierwsze skrzypce w rozbiorach 100 lat wcześniej. Jak zwykle
                              punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a skoro oboje "przesiadywali"
                              najczęściej na terenach zaboru rosyjskiego, nie mogli "dołożyć" Rosjanom. O
                              wiele łatwiej było zwalić całą winę na Niemców, tym bardziej, że było to na
                              rękę ówczesnej władzy(weźmy pod uwagę, że pod koniec XIX wieku Europa była już
                              podzielona na dwa zwalczające się ugrupowania, a Niemcy i Rosja znajdowały się
                              po "różnych stronach barykady"). Najzabawniejsze jest to, że dziś te osoby
                              uznawane są niemal za bojowników o odrodzenie polskiego ducha narodowego, a
                              przeciwko ówczesnej władzy carskiej, nie miały odwagi wystąpić w poważniejszy
                              utworze. Sienkiewicz dokopał Ukraińcom, Szwedom i Turkom (w Trylogii) oraz
                              Niemcom (w Krzyżakach). Ciekawe dlaczego nie napisał żadnej powieści na temat -
                              licznych przecież - wojen z Moskwą. Od czasów Batorego, aż po współczesne mu
                              Powstanie Styczniowe, tematów miał przeogromnie wiele (nie uwzględniam nowel,
                              które w powszechnej świadomości mają o wiele niższy ciężar gatunkowy!).

                              P.S. W czym szkoła krakowska była gorsza - uwzględniając skuteczność realizacji
                              celu jakim było odzyskanie niepodległości - od głównego nurtu pozytywistów?
                            • wiksadyba1 Re: wiksadyby1 przecenianie literatury 05.12.05, 11:05
                              homo.homini.lupus.est napisał:

                              > wiksadyba1 napisał:
                              > Sienkiewicz dołożył swą cegiełkę do stereotypu traktującego stosunki polsko-
                              > > niemieckie w kategorii odwiecznej wrogości, jak również traktującego
                              > > średniowieczne wojny w kategoriach konfliktów narodowych.
                              > >
                              > > Aneksja części IRP przez Prusy była konsekwencją rozkładu tego pierwszego
                              >
                              > > państwa. Polska sama "dopuściła" do rozwoju prowincjonalnych i kiedyś w
                              > części
                              > > zależnych od niej Prus w potęgę kontynentalną. Każdy władca XVIII wieczny
                              >
                              > > zrobiłby to samo co Fryc. Gdyby historia potoczyła się inaczej i któryś z
                              >
                              > > monarchów mocarstowej Polski anektowałby solidny kawałek ziem niemieckich
                              > ,
                              > > zapewne do dziś czułbyś dumę z tego zdarzenia...
                              >
                              > Zdanie o dumie z aneksji traktuję jak insynuację.

                              Jeżeli nie byłbyś dumny z hipotetycznego polskiego monarchy, który m.in. drogą
                              aneksji uczyniłby z Polski wielkie mocarstwo, przepraszam za insynuację.

                              Cały Twój wywód trąci XIX-
                              > wieczną "Szkołą krakowską" i jest,w moim przekonaniu,anachroniczny.

                              Porównania ze szkołą krakowską nie obraża mnie, chociaż nie to też, że celowo
                              do niej nawiązuje. Jakie poglądy nie są anachroniczne?

                              > Sąsiedzi Polski(późniejsi jej likwidatorzy)robili w XVIIIw.,co mogli,by w
                              > Polsce nie działo się dobrze.

                              Tu dochodzimy do sedna sprawy. Nie przeczę. Czy to jednak był wyjątek w XVIII
                              wieku? Tacy np. francuscy Burboni robili wszystko, żeby dobrze działo się w
                              Hiszpanii i na ziemiach niemieckich.Tymczasem niektórzy Polacy przedstawiają
                              rozbiory jako wyjątkowy akt dziejowej krzywdy, który ich spotkał za to, że byli
                              Polakami, a może wręcz za to, że byli tacy szlachetni i dobrzy:) Rozkładająca
                              się Polska miała pecha znaleźć się między 2 najbardziej żądnymi potęgi
                              mocarstwami, które zdobyły się na modernizację, której Polska nie była w stanie
                              przeprowadzić. Zwracam uwagę, że w XVII w. Prusy nie stanowiły zagrożenia dla
                              RP, delikatnie mówiąc. Rosja była równorzędnym militarnie państwem. Monarcia
                              Habsburska była natomiast sojusznikiem Polski, co - moim zdaniem- okazało się
                              błędem.
                              Prusy nie "anektowały solidnego kawałka" ziem
                              >
                              > Zapominanie(lub świadome tego pomijanie),że w XVIII i XIX w. państwo
                              pruskie,a
                              > potem niemieckie,było wrogiem Polski i jednoczesne znęcanie się nad
                              Konopnicką
                              > i Sienkiewiczem,to droga do nikąd.

                              No właśnie - po pierwsze piszesz "państwo pruskie" a potem "niemieckie". Nie
                              wyczerpuje to całych Niemiec, nie tylko narodu ale nawet jego elit. Stosunek
                              wielu Niemców do "sprawy polskiej" zwłaszcza przed 1871 był pozytywny.
                              Tymczasem pewien skrajny punkt widzenia w Polsce głosi, na szczęście ze
                              słabnącą siłą, że sama "niemieckość" jest jakoby wroga polskości. Co z epokami
                              wcześniejszymi? Historia stosunków polsko-niemieckich nie zaczęła się wraz z
                              rozbiorami. Sienkiewiczowi to ja przede wszystkim zarzucałbym niedostatki
                              czysto literackie. Aha, jeżeli piszesz o XIX wieku i "germanizacji" - dlaczego
                              Sienkiewicz nie napisał współczesnej powieści opisującej ten proces - brak
                              talentu do rzeczowej analizy zjawisk politycznych? Czy może materiał nie był by
                              aż tak "ciekawy" (nikt Polaków nie oślepiał smołą jak Juranda).
                              A...przepraszam...był przecież "Bartek Zwyciezca";) Zresztą mniejsza już z
                              Sienkiewiczem jako takim. Chodziło tu o programy szkolne. Co w takim razie
                              sądzisz o temacie (autentycznym!!!) wypracowania zadanego na lekcji polskiego
                              pod koniec lat 80-tych: "UZASADNIJ W ŚWIETLE HISTORII STOSUNKÓW POLSKO
                              KRZYŻACKICH ZDANIE RYCERZA POWAŁY Z TACZEWA (jeden z Sienkiewiczowskich
                              bohaterów): NIENASYTNE i ZŁE TO PLEMIĘ JAKO WILCY":)))
        • bartoszcze te prawa autorskie już wygasły.. 01.12.05, 21:29
          Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
          Młodości! dodaj mi skrzydła!
          Niech nad martwym wzlecę światem
          W rajską dziedzinę ułudy:
          Kędy zapał tworzy cudy,
          Nowości potrząsa kwiatem
          I obleka w nadziei złote malowidła.

          Niechaj, kogo wiek zamroczy,
          Chyląc ku ziemi poradlone czoło,
          Takie widzi świata koło,
          Jakie tępymi zakreśla oczy.
          Młodości! ty nad poziomy
          Wylatuj, a okiem słońca
          Ludzkości całe ogromy
          Przeniknij z końca do końca.

          Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia
          Obszar gnuśności zalany odmętem;
          To ziemia!
          Patrz. jak nad jej wody trupie
          Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
          Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
          Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
          To się wzbija, to w głąb wali;
          Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
          A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
          Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
          To samoluby!

          Młodości! tobie nektar żywota
          Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę:
          Serca niebieskie poi wesele,
          Kiedy je razem nić powiąże złota.
          Razem, młodzi przyjaciele!...
          W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;
          Jednością silni, rozumni szałem,
          Razem, młodzi przyjaciele!...
          I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
          Jeżeli poległym ciałem
          Dał innym szczebel do sławy grodu.
          Razem, młodzi przyjaciele!...
          Choć droga stroma i śliska,
          Gwałt i słabość bronią wchodu:
          Gwałt niech się gwałtem odciska,
          A ze słabością łamać uczmy się za młodu!

          Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze,
          Ten młody zdusi Centaury,
          Piekłu ofiarę wydrze,
          Do nieba pójdzie po laury.
          Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga;
          Łam, czego rozum nie złamie:
          Młodości! orla twych lotów potęga,
          Jako piorun twoje ramię.

          Hej! ramię do ramienia! spólnymi łańcuchy
          Opaszmy ziemskie kolisko!
          Zestrzelmy myśli w jedno ognisko
          I w jedno ognisko duchy!...
          Dalej, bryło, z posad świata!
          Nowymi cię pchniemy tory,
          Aż opleśniałej zbywszy się kory,
          Zielone przypomnisz lata.

          A jako w krajach zamętu i nocy,
          Skłóconych żywiołów waśnią,
          Jednym "stań się" z bożej mocy
          Świat rzeczy stanął na zrębie;
          Szumią wichry, cieką głębie,
          A gwiazdy błękit rozjaśnią -


          W krajach ludzkości jeszcze noc głucha:
          Żywioły chęci jeszcze są w wojnie;
          Oto miłość ogniem zionie,
          Wyjdzie z zamętu świat ducha:
          Młodość go pocznie na swoim łonie,
          A przyjaźń w wieczne skojarzy spojnie.

          Pryskają nieczułe lody
          I przesądy światło ćmiące;
          Witaj, jutrzenko swobody,
          Zbawienia za tobą słońce!
        • bartoszcze a tu spadkobiercy Gałczyńskiego może wybaczą.. 01.12.05, 21:30
          O, radości, iskro bogów,
          Kwiecie Elizejskich pól,
          Święta, na twym świętym progu
          Staje nasz natchniony chór.
          Jasność twoja wszystko zaćmi,
          Złączy, co rozdzielił los,
          Wszyscy ludzie będą braćmi
          Tam, gdzie twój przemówi głos.

          Ona w sercu, w zbożu, w śpiewie,
          Ona w splocie ludzkich rąk,
          Z niej najlichszy robak czerpie,
          W niej największy nieba krąg.
          Wstańcie, ludzie, wstańcie wszędzie,
          Ja nowinę niosę wam:
          Na gwiaździstym firmamencie
          Bliska radość błyszczy nam.
          • wiksadyba1 Re: a tu spadkobiercy Gałczyńskiego może wybaczą. 01.12.05, 23:20
            Nb IMHO porównanie wygrywa Mickiewicz:))) Przynajmniej w jego wierszu jest
            więcej do interpetowania, stosunkowo bardziej złożony intelektualnie i bogatszy
            czysto literacko. Schiller to podniosłe bicie piany...banał. W ogóle akurat o
            Schillerze nie mam specjalnie wysokiego mniemania:)
            • hermann5 Re: a tu spadkobiercy Gałczyńskiego może wybaczą. 02.12.05, 02:55
              wiksadyba1 napisał:

              > Nb IMHO porównanie wygrywa Mickiewicz:))) Przynajmniej w jego wierszu jest
              > więcej do interpetowania, stosunkowo bardziej złożony intelektualnie i
              bogatszy
              >
              > czysto literacko. Schiller to podniosłe bicie piany...banał.

              Bartoszcze się nie popisał - Mickiewicza przytoczył w całości, a Schillera
              tylko w króciutkim fragmencie. Gdy czyta się odę Schillera w całości, zwłaszcza
              w przekładzie Jana Nepomucena Kamińskiego, widać podobieństwo obu utworów
              (Mickiewiczowi oda Schillera posłużyła najwidoczniej za wzór).

              > W ogóle akurat o Schillerze nie mam specjalnie wysokiego mniemania:)

              W przeciwieństwie do Mickiewicza, który przetłumaczył "Rękawiczkę" Schillera.
              Ja osobiście bardzo cenię Schillera-historyka: jestem właśnie w trakcie
              lektury "Geschichte des Dreissigjaehrigen Kriegs" (szkoda, że nie ma polskiego
              przekładu).
              • bartoszcze Re: a tu spadkobiercy Gałczyńskiego może wybaczą. 02.12.05, 10:22
                hermann5 napisał:
                >
                > Bartoszcze się nie popisał - Mickiewicza przytoczył w całości, a Schillera
                > tylko w króciutkim fragmencie.

                Biję się w piersi:)
                z braku czasu wkleiłem to, co na szybko znalazłem.
                Pokornie proszę o wybaczenie i uzupełnienie braków:)
                a poza tym czekam na komentarz Eichendorffa:))
              • wiksadyba1 Re: a tu spadkobiercy Gałczyńskiego może wybaczą. 02.12.05, 12:35
                Nie neguję wpływu Schillera na Mickiewicza, zwłaszcza rękawiczka byłaby dobrym
                i oczywistym przykładem. Mickiewicz go cenił, cóż Tołstoj i... Faulkner (sic!!!)
                cenili Sienkiewicza, a Thomas Mann Krasińskiego:) Schiller (znam go tylko z
                literatury ) to bardzo ważny pisarz, ale jest dla mnie trochę za schematyczny,
                jakby pisał wszystko zgodnie z założonym programem literackim, np. jego dramaty
                wszystkie są oparte na skrajnie dialektycznych, "naciąganych" konfliktach.
                Mickiewicz jest mniej prekursorski (historycznie) niż Schiller bo rzeczywiście
                skorzystał już z tego co było przed nim albo równocześnie z nim, ale właśnie
                bardziej różnorodny, wieloznaczny. Eichendorff, bo od niego tu wyszło, jest z
                kolei - jak dla mnie, oczywiście, za prosty, za "poczciwy" - Mickiewicz w
                porównaniu z nim spada w dół (w swoich słabościach) ale i wyraźnie go
                przewyższa (w najlepszych momentach). Porównując literaturę polską i niemiecką
                końca XVIII w. i pocz. XIX w. cenię koniec końców wyżej Mickiewicza od
                Schillera i Eichendorffa, z kolei znacznie wyżej od Mickiewicza cenię np.
                Kleista, Holderlina, Goethego...
                • hermann5 Re: a tu spadkobiercy Gałczyńskiego może wybaczą. 03.12.05, 00:52
                  Pewnie bym ułożył te nazwiska, które wymieniłeś, w nieco innej kolejności, ale
                  jest jasne, że wszyscy oni byli "gigantami", choć każdy na swój sposób.
                  Niektórzy z forumowiczów są być może zniechęceni do polskich romantyków w
                  wyniku tego tak częstego, durnego, szablonowego podejścia do literatury w
                  szkołach (Dlaczego Mickiewicz wielkim poetą był? itd.), jednak to nie uprawnia
                  jeszcze do nazywania któregokolwiek z nich grafomanem.
        • bartoszcze i teraz prośba do eichendorffa 01.12.05, 21:31
          o rozwinięcie porównawcze tej myśli o charakterze Ody do młodości, bo jakoś mam
          trudności ze złapaniem..
          :)
          • eichendorff Re: i teraz prośba do eichendorffa 02.12.05, 11:25
            No cóż. Miałem dziś wprawdzie "siedzieć nad" jednym biznes planem, lecz na
            takie prośby, nie moge pozostać obojętny.
            Dlaczego akurat przyczepiłem się tych dwóch od (tak chyba się odmienia to słowo
            przez przypadki w liczbie mnogiej? ;-) )??? Gdyż - jak mnie uczono w szkole -
            są to sztandarowe utwory europejskiego (nie boję się użyć tego określenia) i
            polskiego romantyzmu. Sam Mickiewicz tytułem swego utworu nawiązującym do
            utworu Schillera w pewien sposób nobilitował "Odę do radości". Beethoven też
            dołożył swoje 3 grosze, więc utwór Schillera właśnie jest dla mnie w chwili
            obecnej najważniejszym utworem romantyzmu europejskiego.
            Przechodząc do sedna sprawy trzeba stwierdzić, że "Oda do radości" jest
            przesycona ...radością. Zdanie może trochę głupie, ale z pewnością prawdziwe.
            Spróbuję to wykazać ...statystyką. Oto fragment przytoczony przez Bartoszcze i
            moje komentarze do poszczególnych wersów:
            > O, radości, iskro bogów,
            3 słowa, 3 pozytywy! "Radości" komentować nie muszę. "Iskra" (iskiereczka)
            niosąca ciepło w chłodne, mroźne dni (patrz: "Dziewczynka z
            zapałkami). "Bogowie" - nawet gdyby ktoś sugerował, że nie chodzi tu o "naszego
            Boga", który przepełniony jest miłością do grzeszników, to inni bogowie też są
            potężni i wszechmocni. Skojarzenie wręcz przeciwne od słowa "słaby".
            > Kwiecie Elizejskich pól,
            "Kwiat" - coś przepięknego; "elizejskie pola" to obecnie nie tylko
            mitologiczna, "mlekiem i miodem" płynąca kraina. Francuzi nie nazwaliby tak
            głównej ulicy Paryża, gdyby nie miała pozytywnych konotacji!
            > Święta, na twym świętym progu
            Dwukrotnie przymiotnik "święty" - pozostawię bez komentarza ;-) "Próg" -
            wejście do domu (WŁASNEGO domu) zawsze jest sygnałem odpoczynku, spokoju po
            nużącej pracy bądź podróży.
            > Staje nasz natchniony chór.
            "Natchniony" - prawie że synonim świętości. "Chór" - zespół wielu osób
            współpracujących ze sobą (więc współpraca); najczęściej efektem "pracy" chóru
            jest monumentalna pieśń pochwalna.
            > Jasność twoja wszystko zaćmi,
            Nigdy nie kojarzyło mi się to z wybuchem bomby atomowej ;-)
            A tak serio, "jasność" to przeciwieństwo "ciemności" czyli zagubienia,
            samotności.
            > Złączy, co rozdzielił los,
            "Niech połączy nas radość" - czy może być coś bardziej weselszego?
            > Wszyscy ludzie będą braćmi
            Bez komentarzy!
            > Tam, gdzie twój przemówi głos.
            Czy głos radości może mówić o czymś smutnym?
            > Ona w sercu, w zbożu, w śpiewie,
            "Serce" - pierwsze skojarzenie "miłość", "zboże" - chleb codzienny, brak
            głodu, "śpiew" - taniec, zabawa, biesiada
            > Ona w splocie ludzkich rąk,
            "Splot ludzkich rąk" - jak we "Wszyscy ludzie będą braćmi"
            > Z niej najlichszy robak czerpie,
            W tym miejscu jest trochę smutniej, przyznaję. "Najlichszy" a w
            dodatku "robak", choć niektórzy mogą to odczytać jako "podwójne zaprzeczenie".
            Skoro robak (coś wstrętnego) jest lichy, to dobrze, nie? Gorzej gdyby robaków
            (silnych) było całe mnóstwo!
            > W niej największy nieba krąg.
            "Największy" - monumentalny, "nieba krąg" - horyzont; czy ktoś nie lubi
            przepięknych widoków ze szczytów gór?
            > Wstańcie, ludzie, wstańcie wszędzie,
            Jesteście wypoczęci, więc zadowoleni!
            > Ja nowinę niosę wam:
            "Nowina" (zawzse dobra) to nie to samo co "wiadomość", która może być i dobra i
            zła. "Mam dla ciebie 2 wiadomości: jedną dobrą, a drugą złą...", ale "Wesołą
            nowinę bracia słuchajcie..."
            > Na gwiaździstym firmamencie
            Któż nie lubi patrzeć w gwiazdy? Zakochani szczególnie!
            > Bliska radość błyszczy nam.
            Radość jest bliska, tuż przy nas! Błysk - patrz: "jasność".

            Nawet nie chce mi się liczyć tych POZYTYWNYCH słów. Łatwiej jest
            z "negatywnymi" - całe dwie sztuki ;-) w dodatku mogą być potraktowane
            jako "podwójne zaprzeczenia". Ale niech stracę...
            • bartoszcze Re: i teraz prośba do eichendorffa 02.12.05, 11:27
              to ta łatwiejsza część zadania:)
              teraz czekam na analizę, jak Oda do młodości tak nawiązuje do krwi i łez..
              (jako całość)
            • eichendorff A teraz "wesoły" Mickiewicz... 02.12.05, 12:13
              > Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;
              Pięknie się zaczyna! Nie ma co!
              > Młodości! dodaj mi skrzydła!
              "Młodość" jest wprawdzie pozytywna, ale "ja" jestem bez skrzydeł...
              > Niech nad martwym wzlecę światem
              "Martwy świat" - doprawdy śliczne!
              > W rajską dziedzinę ułudy:
              "Raj" przeciwstawiony "ułudzie". Ktoś ma jakieś wyidealizowane spojrzenie na
              raj, a tu mu Adaś M. wspomina coś o "ułudzie". Komunista jeden, ten Adaś ;-)
              > Kędy zapał tworzy cudy,
              Pierwszy pozytywny wers!
              > Nowości potrząsa kwiatem
              "Potrząsać kwiatem" - "ładny" ten kwiatek bez płatków
              > I obleka w nadziei złote malowidła.
              Drugi wers!
              > Niechaj, kogo wiek zamroczy,
              "Zamroczyć" - dostać od kogoś "po pysku" (pewnie od Tysona) ewentualnie obudzić
              się jutro na POTĘŻNYM kacu.
              > Chyląc ku ziemi poradlone czoło,
              U Schillera było "wstańcie wszyscy", tutaj trzeba się chylić ku ziemi. Bez
              komentarzy!
              > Takie widzi świata koło,
              "Horyzont" może być pozytywny, ale jest słówko "taki", więc spoglądamy do
              kolejnego wersa i...
              > Jakie tępymi zakreśla oczy.
              "Tępymi zakreśla oczy" - wspaniały ten horyzont, na jakieś 1,5 metra ;-0
              > Młodości! ty nad poziomy
              > Wylatuj, a okiem słońca
              Ten fragment jest ok!
              > Ludzkości całe ogromy
              Ponownie u Schillera "wstańcie ludzie wszyscy", a tu słowo "ludzkość", które
              kojarzy się z trudnością w wyżywieniu tej masy lub - co gorsza -
              "ludobójstwem". Dlaczego mówi się, że Stalin wymordował całe masy, było
              ludobójcą, a nie "ludzkość" jest radosna? Ludzie są radośni! Adaś chyba miał
              zły dzień, gdy to pisał? ;-)
              > Przeniknij z końca do końca.
              Hmmm... Cóż może przenikać? Duch, zjawa? A może laser?
              > Patrz na dół - kędy wieczna mgła zaciemia
              "Wieczna mgła zaciemnia" - patrz "Jasność twoja wszystko zaćmi". Bez komentarzy!
              > Obszar gnuśności zalany odmętem;
              Gnuśność, zalanie i odmęt - chyba mi skrzydła urosną zaraz od nieprzebranej
              ilości pozytywnych słów!
              > To ziemia!
              Oho! Marynarz spostrzega ziemię! Zbliżamy się do celu! To chyba dobrze, lecz...
              > Patrz. jak nad jej wody trupie
              Czar prysł!
              > Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
              Płaz - patrz "plagi egipskie"
              > Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;
              Niby fajnie! Ale nie lepiej mieć kogoś kochającego u boku?
              > Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
              Patrz 2 wersy wyżej.
              > To się wzbija, to w głąb wali;
              Znów przeciwieństwo "wznoszenia" i "walenia". Też się dobrze zaczynało.
              Szkoda...
              > Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
              Co poeta miał na myśli? Surfingowiec pewnie by nie był zadowolony, ale
              powiedzmy, że to zdanie jest pozytywne...
              > A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu.
              Wzywać pogotowie czy od razu karawan??
              > Nikt nie znał jego życia, nie zna jego zguby:
              Znów samotność! Zaczynam się przyzwyczajać... Mam nadzieję, że nie będę miał
              spieprzonego weekendu przez ten utwór!
              > To samoluby!
              Standard!
              > Młodości! tobie nektar żywota
              Fajnie żarło i zdechło. Pozytywne "młodość" i "nektar"
              przeciwstawione "żywotowi". Nie można było napisać "życie"? "Żywot" zawsze
              kojarzy się z ..."żywotami świętych" w średniowieczu czyli ascezą. "Kara za co?
              Za żywota!" a nie "za życie!"
              > Natenczas słodki, gdy z innymi dzielę:
              > Serca niebieskie poi wesele,
              > Kiedy je razem nić powiąże złota.
              > Razem, młodzi przyjaciele!...
              Od ilość szczęścia chyba zwariuję? ;-) Aż 4 wersy! Nie wierzę, tym bardziej, że
              to nie koniec...
              > W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele;
              > Jednością silni, rozumni szałem,
              Po co ten "szał"? 1,5 wersa "radości".
              > Razem, młodzi przyjaciele!...
              > I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
              Tu już tylko 1,25 wersa.
              > Jeżeli poległym ciałem
              > Dał innym szczebel do sławy grodu.
              Ktoś musi polec by inni mieli lepiej? A u Schillera: „Wszyscy ludzie będą
              braćmi”
              > Razem, młodzi przyjaciele!...
              > Choć droga stroma i śliska,
              "Fajna" perspektywa, ale może po trudach podróży odpoczniemy „na progu”?
              > Gwałt i słabość bronią wchodu:
              > Gwałt niech się gwałtem odciska,
              Tak, tak. Odpoczniemy...
              > A ze słabością łamać uczmy się za młodu!
              A nie można było inaczej? Np. "Będziemy silni!"?

              Sorry Bartoszcze! Chciałem "przelecieć" całość, ale po trzech zwrotkach mam już
              dość! Muszę uważać na własną kondycję psychiczną, bo jeszcze popadnę w
              depresję, zastanawiając się nad następnymi słowami.
              Zaczynam jednak chyba rozumieć skąd bierze się "polski charakter narodowy"
              pełen melancholii i rozpamiętywania zadanych przez innych krzywd...
              • bartoszcze jakby Ci to powiedzieć... 02.12.05, 12:27
                zostań Ty lepiej przy biznesplanach:)))
                • eichendorff Re: jakby Ci to powiedzieć... 02.12.05, 12:36
                  Hahaha!
                  A może się merytorycznie odniesiesz do tego co "spłodziłem"?
                  Nie podałeś ŻADNEGO argumentu obalającego moją tezę, że przez "Odę do młodości"
                  polski romantyzm był ponury.
                  • bartoszcze Re: jakby Ci to powiedzieć... 02.12.05, 12:46
                    Nie podałem żadnego argumentu obalającego, bo to Ty masz tę tezę udowodnić:) a
                    potem będą kontrdowody.
                    A co to tego co spłodziłeś - przy tym systemie interpretacji to mozna Psalmy
                    odczytac jako przejaw ateizmu:
                    "Mówi głupi w swoim sercu
                    • eichendorff Re: jakby Ci to powiedzieć... 02.12.05, 13:10
                      bartoszcze napisał:

                      > Nie podałem żadnego argumentu obalającego, bo to Ty masz tę tezę udowodnić:)
                      > a potem będą kontrdowody.

                      Zatem udowodnij, że nie udowodniłem! ;-)

                      > A co to tego co spłodziłeś - przy tym systemie interpretacji to mozna Psalmy
                      > odczytac jako przejaw ateizmu:
                      > "Mówi głupi w swoim sercu
        • wiksadyba1 Re: Polscy pisarze jako naśladowcy... 02.12.05, 13:02
          > Dla mnie osobiście "Oda do młodości" była próbą naśladownictwa twórczości
          > romantyków zachodnioeuropejskich. Nie dziwi to akurat, gdyż w młodości wielu
          > autorów (nie tylko literackich) próbuje się wzorować na innych...

          Nasuwa mi się tutaj taka uwaga i to dosyć smutna. Załóżmy nawet, że
          rzeczywiście romantyzm polski to plagiat zachodnioeuropejskiego.Czy nie jest
          fascynujące, że młody student, żyjący na litewskiej prownicji, odcięty od
          internetu:), od razu załapał, zrozumiał i wykorzystał najbardziej "awangardowe"
          i nowoczesne nurty światowej literatury (mówię np. o Byronie). Np. - skoczmy
          sto lat do przodu, taki Witkacy, debiutując perfekcyjnie orientował się we
          wszystkich, najbardziej nawet radykalnych i mówiąc dzisiejszym
          językiem "niszowych" prądach w sztuce, a też a nauce, filozofii itd. Być może
          polska literatura nie wydała wiele nazwisk, które byłyby prekursorskie w skali
          świata, takim pisarzem bywał Słowacki (perkursor surrealizmu:), takim pisarzem
          na poziomie samego języka był Norwid, takim pisarzem był (niestety za cenę
          kuriozalności , podobnie zreszą jak Słowacki) Witkacy, takim pisarzem na pewno
          był Gombrowicz pod wieloma względnami, takim pisarzem w swojej działce jet Lem.
          Ale jednocześnie historia polskiej literatury przynosi mnóstwo przykładów
          pełnej recepcji najbardziej aktualnych zjawisk literackich Europy i ich
          twórczego wykorzystania - zacznijmy od Kochanowskiego, który przekroczył
          większośc eur. poetów XVI wieku, od XIX w. prawie każdy znaczący nurt literacki
          (kiepsko może to sie udało Młodej Polsce, która obrodziła w dziesiątki
          grafomanów) miał w literaturze polskiej swoich, na ogół wybitnych i mimo że
          inspiracje płynęły raczej do Polski niż z Polski, na swój sposób oryginalnych
          przedstawicieli.
          A co teraz? Żenada! Ostatnimi ważnymi nurtami, które polska literatura
          przyswoiła były egzystencjalizm i powiązany z nim pośrednio "teatr absurdu"
          (zresztą tu Polacy pod wieloma względami byli pierwsi - Witkacy, Gombr:)- lata
          50-te, Różewicz, Mrożek, Andrzejewski w kawałkach typu "Bramy raju". Od lat 60-
          tych powiedzmy literatura krajowa, zupełnie jak Rzeczp. w XVII wieku zeszła na
          jakiś boczny nurt, kompletnie jej nie obchodzi nowoczesny świat, ani też to co
          na tym świecie się pisze, to że pisze się raczej mniej ciekawie niż 50 lat
          temu, to niewystarczające usprawiedliwienie. Mógłbym wymieniać nazwiska
          głównych szkodników/winowajców spośród krytyków i redaktorów pism literackich
          ale mniejsza z tym. Kompletna prowincja, w odróżnieniu od np. nowej literatury
          rosyjskiej (z lat 80-tych i 90-tych). Co paradoksalne, sytuacja jeszcze
          pogorszyła się w III RP. Oczywiście, miłośnicy regionalizmów mogą zacierać
          ręce, taki np. W. Kuczok (przysłowiowy rak na bezrybiu) bardzo korzysta na tym
          stanie...
          • hierowski Re: Polscy pisarze jako naśladowcy... 03.12.05, 20:43
            Czy to Silesiana czy ja śnię?:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka