Dodaj do ulubionych

Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia

17.06.08, 22:26
Witam!

Przepraszam, ale Deutschschlesier w końcu mnie zjeżył. Skoro on
może, to i ja też. Tyle, że zamiast powtarzania w nieskończoność
krótkiej bzdury proponuję jeden, ale za to naprrrawdę dłuugi tekst.
Obserwuj wątek
    • bolek5 1.a Jak mówić o wypędzeniach? 17.06.08, 22:27
      Językiem, w którym najczęściej dyskutuje się o wypędzeniach jest
      język zbiorowej odpowiedzialności. Ci, którzy akceptują wypędzenia
      mówią o nich jako o karze za niemieckie zbrodnie z czasów wojny i za
      poparcie udzielone Hitlerowi. Ci, którzy przeciwko wypędzeniom
      protestują, są im przeciwni, ponieważ uważają, że stosowanie
      odpowiedzialności zbiorowej jest niedopuszczalne, że większość
      wypędzonych, nigdy nie zrobiła nic, co zasługiwałoby na karę. Mylą
      się jedni i drudzy. Zwolennicy nie mają racji ponieważ narody nie
      popełniają zbrodni. Popełniają je tylko ludzie. Nie może być tak, że
      cały naród pokutuje za czyny niektórych swoich przedstawicieli. Czy
      wszyscy Austriacy powinni ponosić odpowiedzialność za Fritzla? Karę
      można wymierzyć wyłącznie konkretnej osobie po określeniu jej
      indywidualnej odpowiedzialności. Przeciwnicy wypędzeń też się jednak
      mylą, gdy z zakazu stosowania odpowiedzialności zbiorowej
      wyprowadzają przekonanie o jakieś zbiorowej nieodpowiedzialności
      jednostek za swoje państwo. Czy nam się to podoba czy nie jesteśmy
      członkami rozmaitych wspólnot politycznych i społecznych, czerpiemy
      z tego tytułu profity, a niekiedy ponosimy koszty. Los tych wspólnot
      kształtuje codziennie nasze losy w stopniu znacznie poważniejszym,
      niż nasze indywidualne wysiłki. Kto nie wierzy, niech spróbuje sobie
      wyobrazić, gdzie byłby dzisiaj Bill Gates, gdyby urodził się w
      Rumunii. Nie da się być częścią Niemiec, gdy wszystko idzie dobrze a
      potem nagle stanąć z boku, gdy koło Fortuny się obróci. Nie ma to
      nic wspólnego z etyką, sprawiedliwością, czy karą. Po prostu tak
      kręci się ten świat.
      Cały ten język kary, odpowiedzialności i nieodpowiedzialności jest
      po prostu nieadekwatny do omawianego problemu. Wypędzenia nie były
      aktem moralnym lecz politycznym. To była część planu zmiany Niemiec
      tak, aby nigdy więcej nie stały się one zarzewiem wojny. Nie można
      było przekonstruować Niemiec nie dotykając samych Niemców.
      Wypędzenia były oczywiście efektem dokonanego przez wspólnotę
      międzynarodową wyboru moralnego. Ale dyskusja o tym wyborze w
      kategoriach sprawiedliwości jest absurdalna, bo był to wybór
      dokonywany na poziomie losów wspólnot a nie jednostek. Można go
      oceniać jedynie w kategoriach skuteczności. Chrisraf tu kiedyś
      napisał, że pierwsza połowa XX w. to czas Wielkiej Wojny
      przedzielonej „pieriedyszką” z lat 1918-1939. To ma sens. No więc
      działania Wielkiej Trójki należy oceniać wyłącznie ze względu na to,
      czy zapobiegły one kontynuacji tego konfliktu. Wydaje się, że tak,
      więc cierpienia wypędzonych wszystkich narodowości, w tym Niemców i
      Polaków, nie poszły na marne.
      Pełny opis i rzetelną ocenę ludzkiego losu otrzymamy tylko wtedy,
      gdy uwzględnimy oba wymiary ludzkiego istnienia – społeczny i
      jednostkowy. Przeciwnicy wypędzeń epatują wymiarem jednostkowym,
      cierpieniem niewinnych. Wręcz zrównują losy Polaków i Niemców,
      pytając, czy jedną zbrodnię można zniwelować drugą. Oczywiście nie
      można. W wymiarze indywidualnym losy Polaków i Niemców mogą wydawać
      się podobne. Można zamienić zdjęcia przedstawiające Berlińczyków
      snujących się pomiędzy ruinami swojego miasta ze zdjęciami
      Warszawiaków i nikt nie zauważy różnicy. Ale w wymiarze wspólnotowym
      są to losy całkowicie nieporównywalne. Alianci podjęli operację
      przesiedlania Niemców nie po to, aby ich karać, nie po to aby się na
      nich mścić – choć wielu ludzi przy okazji Wypędzeń brało na
      przypadkowych Niemcach swoje prywatne zadośćuczynienie. Przyczyna
      była inna. Niemcy pozwolili na to, czy też nie potrafili
      przeszkodzić temu, że ich wspólnota polityczna przekształciła się w
      krwiożerczą bestię zagrażającą wszystkim wartościom kultury Zachodu.
      Ta bestia została potraktowana radykalnie, bo też stanowiła
      radykalne zagrożenie. Los Niemiec stał się udziałem Niemców, tak jak
      los Polski jest udziałem Polaków, a los Francji - Francuzów itd. To
      nie jest problem sprawiedliwości ani niesprawiedliwości,
      odpowiedzialności czy nieodpowiedzialności, winy i kary lecz samej
      natury ludzkiego istnienia. Istniejemy jako element wspólnoty i jej
      los jest naszym losem, nawet jeżeli na jej działania mamy
      ograniczony wpływ. Jeżeli twierdzicie, że ludzie mają prawo nie
      uczestniczyć w losach wspólnot, w których żyją, to mi w to nawet
      graj. Od lat część moich podatków idzie na spłatę długów, których
      narobił jeszcze PRL i za które nijak nie odpowiadam. Jeżeli
      przeciwnicy wypędzeń mają rację, to należy mi się zwrot całego tego
      szmalu. Przecież nie muszę dzielić losu swego kraju a zatem długi
      Polski to nie moje długi.
      Także i ci, którzy głoszą autonomię jednostki oraz oderwanie jej
      losów od losów wspólnoty, nieuchronnie wracają do niebezpiecznych
      uogólnień, gdy tylko dyskusja przestaje dotyczyć „swoich” a zaczyna
      obracać się wokół „obcych”. Widać to, gdy tutejsi Niemcy i Ślązacy
      przechodzą od kwestii wypędzeń do problemu odpowiedzialności za
      wypędzenia. Ci, którzy jeszcze przed chwilą protestowali przeciwko
      zdaniom w rodzaju „Niemcy (ludzie) ponoszą odpowiedzialność za
      zbrodnie na Polakach”, twierdząc – i słusznie – że jest ono oparte
      na niedopuszczalnym uogólnieniu, teraz wygłaszają tonem nie
      znoszącym sprzeciwu twierdzenie, iż „Polacy są odpowiedzialni za
      wypędzenia”, choć jest ono oparte na identycznie niedopuszczalnej
      konstrukcji intelektualnej jak ta, przeciwko której dopiero co
      protestowali. Nie można zasadnie twierdzić, iż „Niemcy (ludzie)
      ponoszą odpowiedzialność za śmierć 6 mln. obywateli polskich” bo
      każdy natychmiast zapyta „którzy Niemcy? Ilu ich było?”. Podobnie
      nie można zasadnie twierdzić, że „Polacy planowali wypędzenia
      jeszcze przed wojną”, bo wtedy też padnie pytanie „którzy Polacy?
      Ilu ich było? Stu? Dwustu? Tysiąc?”. Można jednak zapytać „czy
      Niemcy (państwo niemieckie) ponosi odpowiedzialność za śmierć 6 mln
      polskich obywateli?” i odpowiedź będzie niewątpliwie twierdząca. I
      można zasadnie zapytać „Czy _Polska_ jako wspólnota polityczna
      ponosi odpowiedzialność za wypędzenia?”
      • builder Re:ladnie to opisales!, 19.06.08, 00:54
        patrzac na tych wszystkich "wazniakow" z niemiec mam wrazenie, ze sa
        madrzejsi od Ciebie, lecz przygladajac sie ich przeszlosci zyciowej,
        ktora sami kreuja na tym zacnym forum wiem, ze praktycznie calosc
        zawdziecza (p-e-relowi) za darmowe wyksztalcenie,

        • bolek5 Re:ladnie to opisales!, 19.06.08, 09:22
          Witam!

          builder napisał:

          > patrzac na tych wszystkich "wazniakow" z niemiec mam wrazenie, ze
          sa
          > madrzejsi od Ciebie,

          Dzięki za dobre słowo ;)
    • bolek5 2.a. Za co ponosi odpowiedzialność Polska? 17.06.08, 22:29
      Gdy Polacy przerzucają odpowiedzialność za wypędzenia na Aliantów,
      tutejsi Ślązacy i Niemcy często wypominają nam, że Polska zaczęła
      żywiołowe wypędzenia jeszcze przed Uchwałami Poczdamskimi. Na
      niekorzyść Polski ma świadczyć jeszcze i to, że posługiwała się
      wypędzeniami ludności niemieckiej już wcześniej, w dwudziestoleciu
      międzywojennym. Prawdziwe w tej argumentacji jest przede wszystkim
      twierdzenie, że w zaborze pruskim i w części Śląska mieliśmy do
      czynienia z silnym polsko-niemieckim konfliktem etnicznym, dzielącym
      nasze narody. To nie była kwestia wyłącznie polityki państwa
      niemieckiego, ale i postawy samych Niemców. Np. w 1871 r. po
      zwycięstwie nad Francją wiwatujący tłum urządził w Poznaniu pogrom
      Polakom, którzy nie wykazywali dostatecznego entuzjazmu. Wśród
      niemieckich elit tamtego czasu generalnie dominował raczej
      pogardliwy stosunek do Słowian, w tym i Polaków. Polacy z kolei
      nigdy nie byli dobrymi chrześcijanami i nie nastawiali łatwo
      drugiego policzka. Nie powinien więc dziwić fakt, że po odzyskaniu
      niepodległości władze polskie zmuszały do wyjazdu z Polski tych
      Niemców, którzy powołując się na art. 91 Traktatu Wersalskiego
      zatrzymywali obywatelstwo niemieckie. Były to takie „rugi pruskie”
      au rebours. Prawdą jest jednak i to, że wielu Niemców wyjeżdżało z
      własnej woli, bo nie wyobrażali sobie życia w Polnische Wirtschaft,
      oraz to, że Berlin przez pewien czas zachęcał Niemców do wyjazdu,
      zwłaszcza przedstawicieli inteligencji i wysoko wykwalifikowanych
      robotników. Władze niemieckie naiwnie wyobrażały sobie, że bez tych
      ludzi Polska się zawali. Dopiero, gdy stało się jasne, że ta
      polityka prowadzi do nikąd, utworzono instytucje wspierające Niemców
      na Wschodzie. Tak czy inaczej faktem jest, że Niemcy w Polsce w
      okresie międzywojennym zasmakowali polityki trochę podobnej do tej,
      jaką II-ga Rzesza prowadziła wcześniej w stosunku do Polaków. Nie
      mamy czym się chwalić, ale też Niemiec próbujący recenzować politykę
      narodowościową II RP powinien raczej najpierw ugryźć się w język.
      Ten XIX-to wieczny konflikt etniczny pomiędzy Polakami i Niemcami
      nabrał szczególnej ostrości w latach wojny. Podkreślam: był to
      konflikt etniczny a nie polityczny czy militarny. To nie było
      starcie państw ani armii, jak np. w przypadku Niemiec i Francji. To
      było starcie narodów. Naziści świadomie nadali temu konfliktowi taki
      charakter, a reszta niemieckiej wspólnoty politycznej – z naprawdę
      nielicznymi wyjątkami – aktywnie lub milcząco ten pomysł
      zaaprobowała. Tutejsi Niemcy i część Ślązaków twierdzą, że to Polacy
      nadali owemu konfliktowi nowy wymiar i wskazują na Bromberger
      Blutsontag i „marsze śmierci”. Nie mają racji. To prawda, że we
      wrześniu 1939 r. dochodziło do wydarzeń, które powinny obciążać
      polskie sumienia ale te wydarzenia nie były przyczyną niemieckich
      represji wobec polskiej ludności cywilnej. Były co najwyżej dogodnym
      pretekstem skwapliwie wykorzystanym przez sprawną goebbelsowską
      propagandę. Eksterminację polskich cywilów, w tym zwłaszcza
      inteligencji zaczęto planować już w maju 1939 r., w ramach tzw.
      operacji Tannenberg. Niemcy w dwójnasób i trójnasób odpłacali
      Polakom za prawdziwe i zmyślone zniewagi oraz z entuzjazmem
      egzekwowali swoją pozycję Herrenvolku. Niestety, znaczna część
      niemieckiej ludności na terenach Warthegau i GG w czasach
      hitlerowskiej okupacji odegrała w tych wydarzeniach rolę haniebną i
      przyczyniła się do utrwalenia negatywnego stereotypu Niemca-
      folksdojcza w polskiej kulturze popularnej. Trzeba pamiętać, że
      Polska odnotowała najwyższy, 20-to procentowy, wskaźnik strat w
      stosunku do liczby ludności wśród wszystkich narodów biorących
      udział w wojnie. W ogromnej większości byli to cywile, ofiary
      brutalnego, niemieckiego terroru. Niektórzy Niemcy mówią: „przecież
      to nie wasze ofiary. Niemcy mordowali Żydów”. Bzdura. Polscy Żydzi
      stanowili połowę z sześciu milionów polskich ofiar. Druga połowa to
      etniczni Polacy. Ci ludzie ginęli w swoich rodzinnych
      miejscowościach, niekiedy w swoich domach, na oczach swoich bliskich.
      Bezwzględna niemiecka polityka okupacyjna napięła potworny łuk
      krzywdy i nienawiści, który oddał swoją energię w 1945 r. Dochodziło
      wówczas rzeczywiście do rzeczy strasznych, jak mordy niemieckiej
      ludności cywilnej w Nieszawie i Aleksandrowie Kujawskim. Były
      Łambinowice, Potulice i Świętochłowice. W czerwcu i lipcu 1945 na
      Dolnym Śląsku LWP samowolnie wypędziło być może nawet ok. pół
      miliona osób za Odrę i Nysę. To są wydarzenia, za które ponosi
      odpowiedzialność Polska jako polityczna wspólnota i konkretni Polacy
      jako przestępcy. Ale to jeszcze nie były Wypędzenia we właściwym
      sensie tego słowa. W następstwie tych działań nie doszło jeszcze do
      ostatecznego wywłaszczenia ok. 7 mln. wschodnich Niemców z ich
      Heimatu. Zdarzało się, że tych, którzy uciekli, lub zostali
      wysiedleni przez Polaków, przywozili z powrotem do domu Rosjanie. G.
      Thum pisze o setkach tysięcy Niemców, którzy _powrócili_ zza Odry do
      swych domostw przed Konferencją Poczdamską. Wypędzenia we właściwym,
      politycznym, prawnym i historycznym znaczeniu tego słowa, były
      konsekwencją tej konferencji, a Polska w odegrała w niej rolę
      drugoplanową.
      Idea radykalnego przesunięcia Polski na zachód (nie mówię o
      likwidacji Prus Wschodnich - o tym niżej) zrodziła się w Teheranie a
      ogłoszono ją w Jałcie. Ani w jednej ani w drugiej konferencji Polacy
      nie brali udziału. Zaproszono ich dopiero do Poczdamu, w celu
      wysłuchania ich opinii. Harmonogram wypędzeń (przepraszam - w
      ówczesnym języku dyplomatycznym: przesiedleń) ustalała Sojusznicza
      Rada Kontroli w Berlinie. Przesiedlano głównie do strefy radzieckiej
      i brytyjskiej. Polacy byli wykonawcami - prawda, że często
      nadgorliwymi i brutalnymi - tych decyzji, ale to nie oni je
      podejmowali. Bywało zresztą, że je sabotowali, np. gdy Anglicy
      zgłaszali zapotrzebowanie na Niemców o zawodach i specjalnościach
      potrzebnych również w Polsce.
      Nasi politycy próbowali stać się podmiotem tych wydarzeń, ale
      wysiłki ówczesnej polskiej dyplomacji, przy takim a nie innym
      układzie sił, przypominają mi trochę stare polskie przysłowie o
      gó..e, które przyczepiło się do statku i krzyczało "płyniemy!" ;)
      Zabiegi naszych polityków nie miały znaczącego wpływu na kształt
      wschodniej granicy Niemiec. Decydujący charakter miała dyplomacja
      radziecka, która zresztą nie działała w polskim interesie a jedynie
      po to, aby upokorzyć zdradzieckiego sojusznika i raz na zawsze
      odsunąć go od granic Rosji. Te starania ZSRR spotykały się z - w
      gruncie rzeczy - pozytywnym przyjęciem u zachodnich Aliantów, którzy
      rozumieli, że potęgę Niemiec trzeba - dla ich i naszego wspólnego
      dobra - złamać raz na zawsze. Spór pomiędzy Stalinem a Churchillem
      nie dotyczył zasad, lecz szczegółów.
    • bolek5 2.b. Za co ponosi odpowiedzialność Polska? 17.06.08, 22:30
      Wszystko zaczęło się od Teheranu, gdzie zachodni Alianci ulegli
      terytorialnym roszczeniom Stalina wobec Polski i postanowili
      zrekompensować jej straty terytorialne kosztem Niemiec. Rząd
      londyński nie chciał się z tymi ustaleniami pogodzić. Wprawdzie
      Sikorski już w 1942 r. zgłaszał konieczność likwidacji Prus
      Wschodnich i oparcia granicy polsko-niemieckiej na Odrze, ale były
      to korekty podyktowane wyłącznie kwestiami militarnymi, i nie
      doprowadziłyby do istotnego przesunięcia Polski na Zachód. Jeszcze w
      grudniu 1944 premier rządu londyńskiego, Tomasz Arciszewski,
      wyraźnie stwierdzał: „nie jest naszym celem przesiedlanie milionów
      Niemców na zachód. (…) Nie chcemy Wrocławia ani Szczecina”. Na
      nieszczęście Niemców Stalin nie doszedł do porozumienia z
      emigracyjnym rządem polskim w sprawie zachodniej granicy ZSRR i w
      kwietniu 1944 r. doszło pomiędzy nimi do zerwania stosunków
      dyplomatycznych. W tej sytuacji Rosjanie, którzy już przekroczyli
      granicę z 1939 r., zaczęli szybko tworzyć własną alternatywę
      polityczną w Polsce. W maju i w czerwcu 1944 Stalin przyjął
      przedstawicieli KRN a w lipcu utworzono tzw. PKWN. Komitet ów w
      żadnym wypadku nie był podmiotem stosunków polsko-radzieckich. Nie
      uznawał go wtedy żaden rząd poza Rosjanami a wszelkiego
      rodzaju "porozumienia" pomiędzy nim a ZSRR miały tak
      naprawdę "radziecko-radziecki" charakter. Dnia 26 lipca
      PKWN „zawarł” z rządem radzieckim „porozumienie”, na mocy którego
      PKWN zgadzał się na linię Curzona a w zamian otrzymywał wyłączność
      na tworzenie administracji na terenach wyzwolonych. Szybko jednak
      okazało się, że pomiędzy Polakami i Rosjanami nie było zgodności co
      do tego, jak daleko sięgają owe „tereny wyzwolone”. PKWN wysyłał
      swoich emisariuszy również do wschodnich Niemiec, ale tam radzieckie
      władze wojskowe zajmowały postawę wyczekującą. We Wrocławiu Rosjanie
      współpracowali z samorządem niemieckim. W Wałbrzychu radziecki
      komendant kazał przedstawicielom PKWN-u się wynosić twierdząc, że
      miasto będzie należało do Czechosłowacji. Bodaj w Legnicy
      przedstawiciele polskiego rządu zostali po prostu umieszczeni w
      areszcie domowym. Przed zakończeniem Konferencji w Poczdamie
      administracja polska w Niemczech Wschodnich nie była samodzielnym
      podmiotem, a polityka rzeczywistych władców tych ziem – Rosjan – nie
      była jednoznaczna. Wygląda na to, że Rosjanie starali się jak
      najdłużej zachować pole dyplomatycznego manewru, czekając aż "ich
      Polacy" dostatecznie się umocnią u władzy w Polsce. A może mieli po
      prostu bałagan i brak pomysłu na to, co dalej.
      Wydarzenia nabrały tempa, gdy grupa polityków „londyńskich” z
      Mikołajczykiem na czele przyjęła pragmatyczną postawę i postanowiła
      jakoś dogadać się z Rosjanami. 28 czerwca powstaje Tymczasowy Rząd
      Jedności Narodowej, który z ulgą uznają Alianci zachodni. Teraz
      Rosjanie już wiedzą, że w Polsce wygrali i dopiero teraz Stalin
      zaczyna naprawdę naciskać na przesunięcie Polski jak najdalej na
      zachód. Pod jego wpływem alianci akceptują nowe granice Polski oraz
      konieczność wysiedlenia z nich wszystkich Niemców. Teraz dopiero
      rusza machina, której konsekwencją będzie nieodwracalne
      wywłaszczenie wschodnich Niemców z Heimatu. Ale podmiotem
      wywłaszczającym nie była Polska, lecz społeczność międzynarodowa. Za
      pomysłodawcę masowych wypędzeń uchodzi Benesz, ale ta idea pojawiła
      się w dokumentach Foreign Office podobno już w maju 1940 r. Dnia 15
      grudnia 1944 r. Churchill wygłosił w Izbie Gmin przemówienie o
      powojennej Polsce, w którym stwierdził, że "... wypędzenie
      [Niemców] jest metodą, która o tyle, o ile można to przewidzieć,
      będzie miała najbardziej trwałe i zadowalające skutki. Nie będzie
      przemieszania ludności, powodującego nie kończące się kłopoty, jak
      to było w przypadku Alzacji i Lotaryngii. Zostanie wykonane czyste
      cięcie". Wygląda na to, że w tamtym czasie Churchill wciskał Polakom
      więcej, niż oni sami – mówię o Polakach „londyńskich” – chcieli
      wziąć.
      Nic dziwnego, że w tym klimacie politycznym w 1945 r. wypędzał
      Niemców kto tylko mógł. Przy okazji wypędzeń dokonywano zbrodni w
      całej Europie. Polacy oczywiście nie byli „biełyje i puszystyje” ale
      zaliczanie 2 mln ofiar na polskie konto, to cyniczne oszustwo. Sama
      ta liczba została swego czasu ustalona za pomocą prostej operacji
      matematycznej polegającej na odjęciu liczby wypędzonych od liczby
      przedwojennych mieszkańców Niemiec Wschodnich. Ta metoda nie
      rozróżnia np., ofiar cywilnych od żołnierzy poległych na froncie. W
      przypadku Niemiec ma to podstawowe znaczenie, bo – inaczej niż w
      pozostałych krajach kontynentu – niemieckie straty frontowe są
      wielokrotnie wyższe niż cywilne. Obecnie ocenia się, że exodus
      Niemców wschodnich pociągnął za sobą ok. 400 tys. ofiar. Jaki jest w
      tej liczbie zakres odpowiedzialności Polski? Zapewne niemały, ale na
      pewno dużo mniejszy niżby chcieli nasi tutejsi „przyjaciele”. Trzeba
      pamiętać, że pomimo wszystko nie było u nas niczego porównywalnego z
      np. marszem śmierci z Brna czy praskim pogromem z maja 1945 r. W
      częstokroć przypominanym mordzie w Nieszawie zginęło ok. 20 Niemców.
      W Aleksandrowie Kujawskim szajka Pawlaków zabiła w ciągu dziewięciu
      miesięcy ponad stu Niemców, Morel i jego kompani przez pół roku
      zabili 1600 osób, w tym w tym Niemców, Ślązaków ale i Polaków. A
      w „marszu śmierci” Czesi zabili ponad 5 tys. Niemców w ciągu kilku
      dni. Trzeba też pamiętać o fatalnych warunkach jakie panowały w
      alianckich obozach dla przesiedleńców i o straszliwym żniwie, jakie
      zbierał tam tyfus i inne choroby. Tylko w Danii zmarło ok. 13
      tysięcy internowanych tam uchodźców z Prus Wschodnich,
      pozostawionych bez opieki medycznej i niezbędnego zaopatrzenia. Z
      tej liczby ponad połowa to były dzieci. Rekord świata w germanofobii
      pobiła chyba Norwegia, która tak naprawdę nigdy nie poznała
      prawdziwego znaczenia słowa „niemiecka okupacja”. Norwegowie
      próbowali pozbyć się nawet dzieci z mieszanych, niemiecko-norweskich
      związków. Gdy Alianci odmówili ich przyjęcia w swoich strefach
      okupacyjnych, umieszczono je w szpitalach psychiatrycznych jako
      element genetycznie niepełnowartościowy.
    • bolek5 3.a. Rola Polski w Wypędzeniach 17.06.08, 22:31
      W Niemczech wspólnym terminem "wypędzenia" określa się dwa w istocie
      odmienne zjawiska: przesiedlenia ludności niemieckiej dokonywane na
      podstawie Uchwał Poczdamskich oraz chaotyczną, po części żywiołową,
      ewakuację ludności cywilnej dokonywaną przez samych Niemców jeszcze
      w czasie działań wojennych. Gdy mówi się o milionach ofiar wypędzeń,
      trzeba pamiętać, że ogromna większość z nich zginęła w czasie
      wojennej ewakuacji. Stało się to nie tylko w następstwie zbrodni
      wojennych takich jak np. zatopienie "Gustloffa" ale przede wszystkim
      w wyniku karygodnych błędów logistycznych samych Niemców, czego
      przykładem jest z kolei tragiczny los Breslauerów. Te wydarzenia to
      nie były Wypędzenia, lecz Ucieczka. Nie były również Wypędzeniami
      przejawy antyniemieckiej agresji wybuchające we wszystkich krajach
      Europy, które choćby przelotnie znalazły się pod niemiecką okupacją.
      Nie należy ich nazywać Wypędzeniami, ponieważ nie powodowały one
      nieodwracalnych prawnych i prawno-międzynarodowych konsekwencji.
      Wypędzenia we właściwym znaczeniu tego słowa, czyli nieodwracalne
      wywłaszczenie z Heimatu, zaczęły się dopiero po Konferencji
      Poczdamskiej i były częścią unikalnego przedsięwzięcia
      socjotechnicznego, podjętego przez Aliantów – przywrócenia Niemiec i
      Niemców kulturze Zachodu.
      Po wojnie świat miał z Niemcami problem. III Rzesza nadała nowe
      znaczenie pojęciu Zła przy mniej lub bardziej aktywnym współudziale
      ogromnej większości swoich mieszkańców. Alianci całkiem na serio
      postawili przed sobą zadanie przebudowy Niemiec tak, aby historia
      nie mogła nigdy się powtórzyć. Całkiem poważnie dyskutowano bardzo
      radykalne projekty w rodzaju Planu Morgenthau. To, co ostatecznie
      spotkało Niemców nie było wcale takie najgorsze w porównaniu do tego
      rodzaju pomysłów. Przesunięcia granic i ludności były pomyślane
      przez Aliantów jako część szeroko zakrojonego planu politycznego a
      nie moralnego, mającego przywrócić Niemców Europie.
      Polska była oczywiście zainteresowana w korzystnym dla siebie
      rozwoju wydarzeń i wspomagała go jak tylko mogła, nie zawsze grając
      czysto. Bierut np. prawdopodobnie świadomie zaniżył w Poczdamie
      liczbę Niemców, których trzeba będzie wysiedlić z nowych polskich
      terytoriów, by tym oszustwem ułatwić Aliantom podjęcie korzystnej
      dla Polski decyzji. Ale powodem całej dyskusji wokół kształtu
      powojennych Niemiec, wokół likwidacji Prus i wokół konieczności
      oddzielenia Niemców od ich sąsiadów nie byli Polacy ani Czesi.
      Powodem tym byli sami Niemcy i ich działania począwszy od 1933 r. To
      Niemcy a nie Polacy doprowadzili do sytuacji, w której świat uznał
      za konieczne radykalne przekonstruowanie Niemiec i złamanie
      pruskiego kręgosłupa. Alianci w latach 40-tych doskonale to
      rozumieli. W alianckich strefach okupacyjnych Niemców wysiedlanych
      ze Wschodu witały plakaty przedstawiające rodzinę ciągnącą wśród
      ruin wózek ze skromnym dobytkiem, opatrzone napisem „Durch die
      Strassen Bettlern gleich, Ziehn wir dank dem NAZI-Reich”.
      W 1945 r. Polska działała w sytuacji przymusowej. Decyzje Wielkiej
      Trojki stworzyły - z naszego punktu widzenia - nową, obiektywną
      rzeczywistość, w której trzeba się było jakoś odnaleźć. Co robisz,
      gdy widzisz, że za oknem zbiera się na deszcz? Przecież nie droczysz
      się z Naturą, tylko wyjmujesz z szafy parasol. Co zrobisz, gdy
      ludzie mający faktyczną władzę decydowania o Twoich losach, przyjdą
      do Ciebie i powiedzą Ci: "Sorki, ale naszemu kumplowi Iwanowi
      spodobał się twój salon. Przekwaterujemy cię gdzie indziej." Ano
      pakujesz manatki. Oczywiście - można było postąpić inaczej. Ale
      wtedy stalibyśmy się pośmiewiskiem historii. Jak można było bronić
      granicy wschodniej Niemiec, której same Niemcy nie respektowały, w
      sytuacji, gdy nasza własna granica wschodnia już nie istniała? A
      tego właśnie próbowała część obozu londyńskiego. Wątpię, czy w tych
      warunkach państwo polskie przetrwałoby do dziś, o ile w ogóle
      odrodziłoby się po wojnie. Tak naprawdę Polacy mieli w 1945 trzy
      możliwości:
      1) pogodzić się z rolą Priwiślańskiego Kraju i odrzucić rekompensatę
      terytorialną na zachodzie, czyli wykopać sobie grób i do niego
      wskoczyć;
      2) podjąć samotnie walkę o przywrócenie wschodniej granicy, czyli
      wykopać sobie grób i do niego wskoczyć;
      3) wykorzystać polityczną koniunkturę i przesunąć Polskę na zachód.
      To rozwiązanie też było niebezpieczne (skłócenie Polski z Niemcami
      było oczywiste) ale przynajmniej nie wiązało się z koniecznością
      natychmiastowego kopania sobie grobu. I na to rozwiązanie poszli
      politycy "lubelscy" i część polityków "londyńskich" z Mikołajczykiem
      na czele. Myślę, że na ich miejscu zrobiłbym to samo. Można
      oczywiście twierdzić, że Polska po przyjęciu rekompensaty
      terytorialnej na zachodzie, nie musiała wysiedlać mieszkających tam
      Niemców. Moim zdaniem to nierealistyczne bzdury. Chrisraf wspominał
      kiedyś o południowym Tyrolu, gdzie jeszcze w latach 60-tych
      niemieccy separatyści podkładali bomby pod włoskie posterunki
      policyjne. A przecież skala konfliktu pomiędzy Włochami i Niemcami
      jest absolutnie nieporównywalna do głębokiej, wzajemnej etnicznej
      nienawiści panującej pomiędzy Polakami i Niemcami w 1945 r.
      Wysiedlenia były jedynym sposobem, aby ten konflikt zakończyć. Nikt
      przy zdrowych zmysłach nie zaryzykowałby pozostawienia w nowych
      granicach Polski tak wielkiej mniejszości niemieckiej. Nie po
      doświadczeniach poprzednich sześciu lat, nie tamtych Niemców, nie w
      ówczesnych okolicznościach. W generalnym rozrachunku to była dobra
      decyzja, nie tylko dla Polski ale i dla całego świata. Pamiętajcie,
      co mówił Churchill w 1944 r. Gryzące się psy należy rozdzielić
      choćby siłą a nie przekonywać o korzyściach płynących z życia w
      pokoju. Gdyby nie wysiedlenia, mielibyśmy w zachodniej Polsce
      permanentną krwawą jatkę, która w warunkach zimnej wojny pomiędzy
      blokami militarnymi wyposażonymi w broń atomową, musiałaby się,
      wcześniej czy później, przeistoczyć w konflikt światowy. Jako Niemcy
      możecie się czuć pokrzywdzeni wysiedleniami. Ale jako _ludzie_
      powinniście za nie dziękować Bogu, bo bez nich najprawdopodobniej
      gatunek ludzki już by nie istniał, albo - w najlepszym razie -
      zawróciłby do jaskiń.
      Niemcy z upodobaniem porównują Wypędzenia z działaniami
      podejmowanymi przez nich w Warthegau i na Zamojszczyźnie.
      Mówią: „Potępiacie to, co myśmy robili z wami, a pochwalacie to, co
      wy zrobiliście nam. Jak można tak różnicować ludzkie losy? Przecież
      to było takie same cierpienie. Robicie tak, bo jesteście
      nacjonalistami”. Niestety, zdarzają się Polacy, którzy ulegają temu
      szantażowi emocjonalnemu. Jak pisałem w pierwszej części tego
      tekstu – sprowadzenie historii do jednostkowego wymiaru ludzkich
      losów daje kłamliwy obraz dziejów. Trzeba zawsze podkreślać, że
      wypędzenia _dokonywane_ przez Niemcy oraz te, _wykonywane_ później
      przez Polskę z mandatu Wielkiej Trójki są całkowicie
      nieporównywalne. Wysiedlenia dokonywane przez Niemcy były realizacją
      ich agresywnej polityki. Dla Lebensraumu na Wschodzie Niemcy
      wszczęły przecież wojnę, akceptowaną - co tu dużo gadać - przez
      znaczną część niemieckich obywateli. Taki był wybór dokonany przez
      Waszych przodków. Polakom w 1945 r. nie dano żadnego wyboru. Nasi
      tzw. "sojusznicy" już postanowili, że połowa naszego kraju
      przypadnie ZSRR. Reszta, wciśnięta pomiędzy przyszłe Niemcy i Rosję,
      nie byłaby zdolna do samodzielnego bytu. Potrzebowaliśmy
      rekompensaty terytorialnej, żeby przetrwać. Alianci zaoferowali nam
      taką rekompensatę kosztem Niemiec. Dlaczego mieliśmy się przejmować
      losem ludzi, którzy dali wielokrotnie dowód, że nasz los jest im
      całkowicie obojętny? Spróbujcie wejść w nasze buty i odpowiedzcie z
      ręką na sercu: będąc na naszym miejscu nie przyjęlibyście oferty
      Wielkiej Trójki?
    • bolek5 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 17.06.08, 22:32
      Czas wojny 1939-45 to czas krachu całego zachodniego porządku
      politycznego i moralnego. Można powiedzieć, że doszło wtedy do
      katastrofy okrętu „Cywilizacja Zachodu”, po której zapanował
      całkowity chaos. Nam, Polakom, udało się jakoś wynieść głowę z tej
      katastrofy, choć początkowe rokowania były dla nas fatalne. W takich
      okolicznościach nikt na ogół nie rozlicza ocalonych rozbitków z
      tego, czy ich działania podejmowane dla ratowania siebie i swoich
      bliskich, nie narażały życia i zdrowia innych pasażerów okrętu. Nikt
      przecież nie pytał ocalałych z Titanica, czy aby w drodze do szalup
      nie podeptali na schodach jakiegoś nieszczęśnika. Prawdą jest, że
      Polska wdarła się do szalupy ratunkowej przytapiając sprawcę tego
      dramatu, który zresztą wcześniej próbował bez skrupułów utopić
      Polskę. Czy ktoś przy zdrowych zmysłach czułby się za coś takiego
      odpowiedzialny? Ja na pewno nie.
      • ballest Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 17.06.08, 22:47
        "Wypędzenia nie były aktem moralnym lecz politycznym. To była część planu zmiany
        Niemiec tak, aby nigdy więcej nie stały się one zarzewiem wojny."
        Bolek zarzewiem wojny byla postawa Polski i Francji w Wersalu!
        To przepowiedzialo kilka politykow.
        Polacy zamiast podziekowac Niemcom i Austrii, ze odzyskali panstwowosc, stali
        sie ich katami.
        Bruksela pozdrawia!
        ------------
        Bolku a jak wytlumaczysz bezprawne zagarniecie Szczecina i czesci Uckemarku ze
        Swinoujsciem?
        • bolek5 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 17.06.08, 23:12
          Witam!

          ballest napisał:

          > Bolek zarzewiem wojny byla postawa Polski i Francji w Wersalu!
          > To przepowiedzialo kilka politykow.

          Podstawą tzw. "krzywdy wersalskiej" na wschodniej granicy Niemiec
          była koniecznośc uznania aspiracji narodów przez Niemcy uważanych za
          niezdolne do samodzielnego istnienia. Wystarczyło np. zaakceptować
          istnienie Polski i Polaków i nie byłoby żadnego Hitlera.

          > Polacy zamiast podziekowac Niemcom i Austrii, ze odzyskali
          panstwowosc, stali
          > sie ich katami.

          Nikt nie ma powodu do okazywania złodziejowi wdzięczności za to, że
          oddaje to, co wcześniej ukradł. A jeżeli jeszcze przy tym oddawaniu
          złodziej próbuje ordynarnie oszukiwać, to trzeba mu przypomnieć co
          to jest uczciwość.

          > Bolku a jak wytlumaczysz bezprawne zagarniecie Szczecina i czesci
          Uckemarku ze
          > Swinoujsciem?

          Granica wytyczona w Poczdamie nie była ostateczna. Wielka Trójka
          dopuszczała jej korekty. Nikt nigdy nikomu nie obiecywał, że te
          korekty będą się dokonywały wyłącznie na korzyść Niemiec. Pod
          naciskiem Stalina dokonały się na korzyść Polski i zostały uznane
          zarówno przez Niemcy jak i społeczność międzynarodową. Jakiś problem?
          • ballest Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 18.06.08, 09:12
            1.Bolek, to wlasnie Niemcy i Austria uznaly aspiracje Polski do
            wlasnej panstwowosci, bo inne mocarstwa je pod uwage wcale nie
            braly.To w glownej mierze z woli narodu niemieckiego Polska sie
            odrodzila.To nawet Twoj wroclawski Davies potwierdza.
            2.Jak mozesz nazwac zlodziejem, kogos co nic nie ukradl, tylko
            dostal podarowane, zreszta jak sie nie myle, Prusy dostaly tylko
            niecale 8% polskiego terytorium I oddaje towlascicielowi z powrotem.
            3.„Sommer 1945: Polen lehnt die Grenzlinie als unzureichend ab und
            besetzt das westlich der Oder gelegene Stadtzentrum von Stettin,
            welches bis dahin noch unter deutscher Verwaltung stand. Mit der
            Aussiedlung bzw. Vertreibung der deutschen Bevölkerung, der
            Ansiedlung polnischer Einwohner sowie der Polonisierung der Gebiete
            östlich der Oder-Neisse-Linie durch administrative Eingliederung in
            den polnischen Staatsverband und Umbenennung fast sämtlicher
            Ortschaften werden ab Sommer 1945 von der polnischen Regierung
            vollendete Tatsachen geschaffen.“

            czyli Polacy stworzyli fakty dokonane, Bolek, nie byla to korekta
            w ramach traktatu poczdamskiego, tylko swawola Polakow, na ktora ani
            Anglicy ani Amerykanie wplywu nie mieli, bo Stettin lezal w
            sowjeckiej strefie okupacyjnej.
            Z drugiej strony traktat poczdamski zalegalizowau w XIII punkcie
            juz dokonane wysiedlenia Niemcow, ale:
            „Sie beauftragen demgemäß ihre jeweiligen Vertreter beim
            Kontrollrat, ihren Regierungen so bald wie möglich über den Umfang
            zu berichten, in dem derartige Personen schon aus Polen, der
            Tschechoslowakei und Ungarn nach Deutschland gekommen sind, und eine
            Schätzung über Zeitpunkt und Ausmaß vorzulegen, zu dem die weiteren
            Überführungen durchgeführt werden könnten, wobei die gegenwärtige
            Lage in Deutschland zu berücksichtigen ist. Die Tschechoslowakische
            Regierung, die Polnische Provisorische Regierung und der Alliierte
            Kontrollrat in Ungarn werden gleichzeitig von obigem in Kenntnis
            gesetzt und ersucht werden, inzwischen weitere Ausweisungen der
            deutschen Bevölkerung einzustellen, bis die betroffenen Regierungen
            die Berichte ihrer Vertreter an den Kontrollausschuß geprüft haben.“

            Czyli w Traktacie zalecono zaprzestac dalszych wysiedlen, jak wiemy,
            ani Polska, ani Wegry, czy Czechoslowacja zalecan tych nie
            respektowaly, tylko w zmozonym tempie pozbywaly sie Niemcow, takze
            poprzez mordy, czy smierc w obozach dla Niemcow.
            • braid Dlaczego robisz z Bolka idiote??? 18.06.08, 09:27

              Zamiast pomyslec wklejasz bezmyslnie
              stara faszystowska papke ..

              Wklejasz jako dowod fragmenty forum gdzie autor tego
              wlasnie posta
              zostal przez innego upomniany zeby nie przepisywac
              bezmyslnie wikipedi bo podany fragment jako niezgodny
              z prawda zostal juz z niemieckiej wiki wykasowany.

              www.geschichtsforum.de/245375-post4.html
              zamiast tych klamstw ktore podales pojawil sie
              aktualny wpis:


              "Im Juli 1945 wurde das westlich der Oder gelegene
              Stettin mit Umland, welches bis dahin noch unter
              deutscher Verwaltung stand, mit Einverständnis der
              Alliierten von der Roten Armee unter polnische
              Verwaltung gestellt."

              Rozumiesz ten tekst? czy przerobisz go jak zwykle na
              faszystowska papke?

              Przestan wkoncu wycinac fragmenty tekstow tak zeby
              pasowaly do twojej prymitywnej teori.
              • rico-chorzow Re: Dlaczego robisz z Bolka idiote??? 18.06.08, 10:16
                Też w sejmie polskim powiedziano:

                "Szczecin nigdy nie był polski"
                • rzewuski1 Re: Dlaczego robisz z Bolka idiote??? 18.06.08, 16:01
                  rico-chorzow napisał:

                  > Też w sejmie polskim powiedziano:
                  >
                  > "Szczecin nigdy nie był polski

                  bo to prawda
                  ale teraz jest
                  • rico-chorzow Re: Dlaczego robisz z Bolka idiote??? 18.06.08, 16:07
                    rzewuski1 napisał:

                    > rico-chorzow napisał:
                    >
                    > > Też w sejmie polskim powiedziano:
                    > >
                    > > "Szczecin nigdy nie był polski
                    >
                    > bo to prawda
                    > ale teraz jest

                    Ah,terez prawdziwe placki?:)
                    • rzewuski1 Re: Dlaczego robisz z Bolka idiote??? 07.07.08, 11:47
                      Ah,terez prawdziwe placki?:)

                      tak rico Szczecin jest polski
                      nie byl a jest i nie ma obecnie mozliwosci zmiany tego stanu rzeczy
              • oppelner_os Re: Dlaczego robisz z Bolka idiote??? 18.06.08, 11:12
                braid napisał:

                > Przestan wkoncu wycinac fragmenty tekstow tak zeby
                > pasowaly do twojej prymitywnej teori.

                Polska jezyk, trudna jezyk:)))))
            • braid Dokladne wspomnienia swiadkow tamtych dni 18.06.08, 09:42

              Wlasnie na tym forum podaje sie lin do strony gdzie
              dokladnie swiadkowie tamtych dni opisuja jak bylo.

              Wychodzi ze znowu wystrugales konika miszczu propagandy

              www.dpg-brandenburg.de/nr_8_9/stettin_45.htm#zaremba

              "Ich kam mit nur einem Adjutanten und einem Fahrer.
              Wir sahen, daß die Stadt leer war. Das war für uns
              eine Überraschung. Die meisten deutschen Einwohner
              waren schon durch die deutschen Behörden evakuiert
              worden. Am 1. Januar 1945 lebten in Stettin ungefähr
              230.000 Einwohner. Von ihnen waren nur 6.500
              geblieben, vor allem alte Leute, die sich versteckt
              hielten, weil sie im Winter nicht an der Evakuierung
              teilnehmen konnten. Die Russen standen sechs Wochen am
              rechten Oderufer, für die Deutschen gab es also noch
              Zeit, Behörden und Fabriken zu evakuieren. "




              "Wenig später kamen viele Deutsche wieder zurück, weil
              es noch keine offizielle Grenze gab. Dann waren es
              60.000 bis 80.000 Deutsche, aber nicht 355.000 wie
              1939. Sie lebten hauptsächlich in einem Stadtbezirk in
              Weststettin und haben damals einen deutschen Distrikt
              mit einer deutschen Verwaltung eingerichtet. Das war
              keine offizielle Autonomie, sondern nur eine mündliche
              Vereinbarung.

              Nach einer Protestnote der Amerikaner an die Sowjets
              mußten Sie die Stadt vom 19. Mai bis zum 9. Juni und
              später noch einmal vom 5. Juli an verlassen. Warum?

              Wir waren schon vor der Potsdamer Konferenz hier, und
              es mußte noch darüber verhandelt werden, ob die
              polnische Grenze an der Oder verläuft oder ganz
              Stettin einschließt.


              Später habe ich nicht nur das Potsdamer Abkommen,
              sondern auch die Originalkarte mit den Unterschriften
              von Stalin, Attlee und Truman gesehen, auf der die
              Grenze von Greiffenberg bis westlich von Swinemünde
              eingetragen war. Das erste Vorhaben bestand darin,
              durch die Grenze Swinemünde zu teilen, aber Attlee war
              der Meinung, man könne nicht eine Stadt und einen
              Hafen teilen. Ich war dann auch Mitglied der
              Kommission, die die Grenzlinie an Ort und Stelle
              festlegte. Am 23. September unterschrieben wir ein
              Abkommen in Schwerin und am 4. Oktober haben wir den
              Kreis westlich von Stettin übernommen. Diese Grenze
              blieb bis auf eine Kleinigkeit bis heute so. Denn die
              Potsdamer Konferenz hatte vergessen, daß die
              Wasserversorgung von Swinemünde noch zwei Kilometer
              westlich in Deutschland lag.


              Nie chce mi sie tlumaczyc .. ale tez nie wierze ze
              miszcz cos polmie z tego ..

              Zal mi Cie Bolku ;)) wojna z wiatrakiem ;)))
              • bolek5 Re: Dokladne wspomnienia swiadkow tamtych dni 18.06.08, 10:03
                Witam!

                braid napisał:

                > Zal mi Cie Bolku ;)) wojna z wiatrakiem ;)))

                Na szczęście przybyła kawaleria ;)
                • oppelner_os Re: Dokladne wspomnienia swiadkow tamtych dni 18.06.08, 11:15
                  bolek5 napisał:

                  > Na szczęście przybyła kawaleria ;)

                  Braid na kocie:)))))
                • ballest Re: Dokladne wspomnienia swiadkow tamtych dni 18.06.08, 12:38
                  Kawaleria z szabelkom na koniach i atakuje pancry;)
                  " Stettin [Bearbeiten]Nachdem die Potsdamer Konferenz den
                  Grenzverlauf über die Lausitzer Neiße zugestimmt hatte, sollte
                  zumindest die Oder als Grenzfluss genommen werden. Entgegen dieser
                  Abmachung hatte die Sowjetunion bereits am 5. Juli 1945 die westlich
                  der Oder liegende Stadt Stettin und die darin noch lebenden etwa
                  84.000 Deutschen der polnischen Verwaltung unterstellt. Der Besitz
                  von Stettin und der Odermündung in das Stettiner Haff stellte eine
                  wirtschaftliche Forderung Polens nach der Besitznahme des
                  Oberschlesischen Industriegebiets dar. Das bedeutet, das Potsdamer
                  Abkommen wurde hier nicht gebrochen, sondern zum Zeitpunkt der
                  Unterzeichnung waren bereits Realitäten geschaffen, die von den
                  Verantwortlichen als irreversibel betrachtet wurden. Dies lässt den
                  gesamten Wert des Abkommens bezüglich der Grenzgestaltung fraglich
                  erscheinen."


                  de.wikipedia.org/wiki/Potsdamer_Abkommen
                  • ballest Re: Dokladne wspomnienia swiadkow tamtych dni 18.06.08, 13:30
                    A to pisze Piotr Zaremba, I Prezydent Szczecina, on tez pisze o
                    FAKTACH DOKONANYCH!
                    Nie ma sie wiec z czegos wymywac, po prostu Poloki brali wszystko co
                    sie dalo, czy im sie nalezalo czy nie:
                    "Rząd Tymczasowy RP już od marca 1945 r. prowadził w tej kwestii
                    politykę faktów dokonanych. Dokonał podziału "ziem postulowanych" na
                    cztery okręgi, wysyłając tam swoich przedstawicieli. Grupy
                    operacyjne z pełnomocnikami rządu RP wysyłane w teren, tuż po
                    przejściu frontu, miały tworzyć zręby polskiej administracji i
                    warunki do zasiedlenia polskimi osadnikami.
                    Pełnomocnikiem rządu RP z nominacją na prezydenta miasta Szczecina
                    został inż. Piotr Zaremba, który nazajutrz po kapitulacji Szczecina
                    (26 kwietnia) wyjechał z niewielką grupą operacyjną z Poznania celem
                    objęcia władzy cywilnej w Szczecinie. 28 kwietnia na gmachu -
                    siedzibie byłej rejencji na Wałach Chrobrego - wywieszono polską
                    flagę jako symbol polskiej obecności w mieście. Do opuszczonego
                    przez niemiecką ludność cywilną Szczecina zaczęli przybywać pierwsi
                    polscy osadnicy, głównie z Wielkopolski. Wspierali ich delegowani
                    przedstawiciele różnych resortów, służb komunalnych oraz osoby
                    duchowne.
                    Proces polonizacji miasta został przerwany 19 V 1945 r., kiedy to w
                    wyniku protestów aliantów zachodnich władze polskie musiały opuścić
                    miasto i przeniosły się do Stargardu Szczecińskiego, a następnie do
                    Koszalina. W początku czerwca w Moskwie zapadła decyzja o powrocie
                    władz polskich do Szczecina, a ich głównym zadaniem miała być
                    maksymalizacja zaludnienia miasta przez Polaków. Było to o tyle
                    istotne, że do Szczecina wracali Niemcy zza Odry, gdyż nadal
                    niejasna była przynależność państwowa Szczecina.
                    9 czerwca po raz drugi prezydent Zaremba wraz z Urzędem Miejskim
                    rozpoczął urzędowanie. Po kilku jednak dniach (19 czerwca), w wyniku
                    kolejnych protestów, musiał ponownie ewakuować Zarząd Miejski.
                    Ponieważ w Szczecinie mieszkała już dość znaczna liczba Polaków,
                    zdecydowano o utworzeniu na okres przejściowy Komitetu Opieki nad
                    Polakami. Zadaniem komitetu, którego sekretarzem został (jako osoba
                    prywatna) dotychczasowy wiceprezydent miasta Franciszek Jamroży,
                    było nie tylko udzielanie pomocy osadnikom, ale przede wszystkim
                    reprezentowanie wobec wojskowych władz radzieckich polskiej racji
                    stanu.
                    W lipcu 1945 r. miało miejsce trzecie i ostateczne przejęcie miasta
                    przez administrację polską. 5 lipca o godz. 18.00 w gmachu komendy
                    wojennej płk Aleksander Fiedotow (komendant wojenny miasta)
                    przekazał w obecności niemieckiego burmistrza Ericha Wiesnera i jego
                    32 współpracowników, władzę administracyjną w mieście Szczecinie
                    inż. Zarembie i polskiej administracji. Należy podkreślić, że
                    wydarzenie to nastąpiło przed oficjalną poczdamską decyzją Wielkiej
                    Trójki z 2 VIII 1945 r.
                    Sytuacja międzynarodowa wokół przynależności państwowej Szczecina
                    spowodowała, że do wyludnionego w kwietniu miasta, w wyniku ucieczki
                    jego mieszkańców przed zbliżającym się frontem, zaczęła ponownie
                    napływać ludność niemiecka, której liczba wzrosła w lipcu do ponad
                    80 tys. Od maja funkcjonował też w Szczecinie niemiecki, cywilny
                    Zarząd Miasta, który systematycznie rozbudowywał swoje agendy i
                    poszerzał działalność komunalną. Wydarzenia te w istotnym stopniu
                    wpłynęły na tempo zaludnienia miasta przez ludność polską, stworzyły
                    dodatkowe problemy związane z realizacją decyzji aliantów o
                    wysiedleniu Niemców, a także wywarły wpływ na proces uruchamiania i
                    odbudowy gospodarki miejskiej."
                    ---
                    • braid I znowu wyszedles na dudka 18.06.08, 14:03

                      To co wkleiles to komentarz autorstwa Jana Macholaka

                      A komentowany byl orginalny tekst pierwszego
                      prezydenta Szczecina

                      "Opis zewnętrzny: Oryginał, jęz. polski, jedna karta
                      papierowa o wymiarach 600x450 mm, podpis prezydenta
                      Zaremby.
                      Miejsce przechowywani: Archiwum Państwowe w
                      Szczecinie, Spuścizna Piotra Zaremby, sygn. 311.
                      Treść dokumentu:
                      Nasz wysiłek, nasza praca i trudy nie poszły na marne.
                      W dniu 6 VII br. Nastąpiło objęcie miasta Szczecina
                      przez Rzeczpospolitą Polską.
                      Szczecin jest polski!
                      Tym większy zapał, tym większy entuzjazm winien nam
                      wszystkim odtąd przyświecać w pracy nad utrwaleniem
                      potęgi Rzeczypospolitej na Jej zachodnich rubieżach.
                      Wszystkie nasze siły, nasze myśli i czyny winny być
                      zespolone w tej historycznej chwili. Liczę na gotowość
                      wszystkich do pracy nad zwiększeniem potęgi
                      Rzeczypospolitej Polskiej.
                      Niech żyje Rzeczypospolita Polska i Polski Szczecin!
                      Niech żyje Rząd Jedności Narodowej.
                      inż. Piotr Zaremba
                      Prezydent Miasta Szczecina."

                      Ty czytasz zawsze to co chcesz wyczytac ;)))

                      Z Piotrem Zaremba o pierwszy<ch dniach w Szczecinie
                      prowadzono wywiad po Niemiecku ... i link do niego byl
                      na niemieckim forum podany.
                      www.dpg-brandenburg.de/nr_8_9/stettin_45.htm#zaremba
                      ""Ich kam mit nur einem Adjutanten und einem Fahrer.
                      Wir sahen, daß die Stadt leer war. Das war für uns
                      eine Überraschung. Die meisten deutschen Einwohner
                      waren schon durch die deutschen Behörden evakuiert
                      worden. Am 1. Januar 1945 lebten in Stettin ungefähr
                      230.000 Einwohner. Von ihnen waren nur 6.500
                      geblieben, vor allem alte Leute, die sich versteckt
                      hielten, weil sie im Winter nicht an der Evakuierung
                      teilnehmen konnten. Die Russen standen sechs Wochen am
                      rechten Oderufer, für die Deutschen gab es also noch
                      Zeit, Behörden und Fabriken zu evakuieren. "


                      Tak wiec jak wspomina ...przybyl z adiutantem i
                      kierowca ... czyli w trojke prowadzili polityke
                      faktow dokonanych wsrod 6500 pozostalych w miescie
                      Niemcow ;)))


                      • rico-chorzow Re: I znowu wyszedles na dudka 18.06.08, 14:33
                        No i tak właśnie wyglądają "odwieczne polskie ziemie" i miasta:)
                      • bolek5 Re: I znowu wyszedles na dudka 18.06.08, 15:42
                        Witam!

                        braid napisał:

                        > (...) w trojke prowadzili polityke
                        > faktow dokonanych wsrod 6500 pozostalych w miescie
                        > Niemcow ;)))

                        Nie mam wątpliwości, że Polacy próbowali być podmiotem wydarzeń z
                        1945 r. Były dzikie wypędzenia z terenów nadodrzańskich, była też
                        gra o Szczecin. W sytuacji, w jakiej się znajdowaliśmy po wojnie
                        miało to sens. Jestem absolutnie pewien, że ówczesni Niemcy
                        postawieni na naszym miejscu zrobiliby to samo. Zresztą - co tu dużo
                        gadać - współcześni też. Ale to nie Polska rozdawała karty. Hasło
                        wypędzeń zostało rzucone nie przez polskiego, a przez angielskiego
                        premiera a we wschodnich Niemczech rządzili Rosjanie.
                        Nawiasem: Wsparcie Rosjan w Szczecinie było czymś niezwykłym, bo na
                        Dolnym Śląsku sprawy miały się akurat odwrotnie. W monografii Thuma
                        o powojennym Wrocławiu rozdział poświęcony relacjom polsko-
                        radzieckim ma tytuł "Utajona wrogość" a radziecko-niemieckim -
                        "Niespodziewana przyjaźń". Zestawienie losów Wrocławia i Szczecina
                        dowodzi, że Rosjanie raczej mieli bałągan, niż diaboliczny plan.
                  • petronella.kozlowska nawet i kroniki filmowe z ministerstwa Goebbelsa 18.06.08, 19:08
                    sa dla ciebie zródlem. Te kroniki wykorzystywala machineria propagandowa PRLu by
                    osmieszyc II RP

                    nie opowiadla cie twój ojciec o konikachw Wehrmachcie?
                    Twój ojciec ciebie oklamal?


                    ballest napisał:

                    > Kawaleria z szabelkom na koniach i atakuje pancry;)
                    >
            • bolek5 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 18.06.08, 23:57
              Witam!

              ballest napisał:

              > 1.Bolek, to wlasnie Niemcy i Austria uznaly aspiracje Polski do
              > wlasnej panstwowosci,

              Nie byłoby problemu, gdyby ich najpierw nie zakwestionowały.

              > To w glownej mierze z woli narodu niemieckiego Polska sie
              > odrodzila.

              Bzdura. Niemcy planowali to odrodzenie zupełnie gdzie indziej i
              zupełnie inaczej. Polska ostatecznie odrodziła się wbrew
              woli "narodu niemieckiego"

              > 2.Jak mozesz nazwac zlodziejem, kogos co nic nie ukradl, tylko
              > dostal podarowane,

              :))

              > (...) I oddaje towlascicielowi z powrotem.

              Niemcy i Austro-Węgry akurat nawet nie próbowały oddawać to, co
              zagarnęły, tylko chciały nam wcisnąć część zaboru rosyjskiego, który
              w prawnomiędzynarodowym sensie do nich nie należał.

              > czyli Polacy stworzyli fakty dokonane, Bolek, nie byla to
              korekta
              > w ramach traktatu poczdamskiego, tylko swawola Polakow, na ktora
              ani
              > Anglicy ani Amerykanie wplywu nie mieli, bo Stettin lezal w
              > sowjeckiej strefie okupacyjnej.

              DDR to uznał, RFN też. Roma locuta causa finita.

              > Czyli w Traktacie zalecono zaprzestac dalszych wysiedlen,

              Nieprawda. Czytałeś sam Traktat czy tylko ideologicznie
              skażone "omówienia"?
              • ballest Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 19.06.08, 09:15
                Bolek napisal:

                1.
                Bzdura. Niemcy planowali to odrodzenie zupełnie gdzie indziej i
                zupełnie inaczej. Polska ostatecznie odrodziła się wbrew
                woli "narodu niemieckiego"
                ----------------------------------------------
                Och Bolek nie patrz na historie tylko z polskiego punktu widzenia,
                tylko postaraj sie neutralnie polska historie oceniac tak jak ja to
                robie.Najlepszym przykladem neutralnej oceny polskiej historii w
                kwestii przyznania Polsce panstwowosci, jest wypowiedz Daviesa,
                ktory przyznanie Polsce panstwowosci nazwal kiedys nawet cudem.
                Tu wypowiedz Daviesa na temat polskiej panstwowosci a to sa FAKTY,
                ciesze sie, ze Davies, tak samo to widzi jak ja :
                “- Ja walczę z opinią, że w listopadzie 1918 roku "Polacy sami
                wybili się na niepodległość". Jak mogli się wybić, kiedy jedyne
                wojska polskie znajdowały się w obozie internowania? Legionów
                przecież już wtedy nie było, nie istniały polskie siły wojskowe.
                Polacy byli bezbronni. Niepodległa Polska powstała z woli wielkich
                mocarstw, m.in. Niemców. Niemcy uwolnili Piłsudskiego, żeby
                on "złapał" tę Polskę, zanim zrobią to przeciwnicy Niemiec. Przecież
                to powołana przez Niemców Rada Regencyjna przekazała władzę
                Piłsudskiemu, celowo zwolnionemu wcześniej z więzienia w Magdeburgu.
                Chodziło o to, żeby ograniczyć wpływ proalianckich sił Romana
                Dmowskiego. Ale jeszcze do czerwca 1918 roku Wielka Brytania nie
                zgadzała się na powstanie państwa polskiego….“
                Tu kontynuuje:
                “..Gdyby, na przykład, Niemcy nie zrezygnowali z części zajmowanych
                przez nich terenów, a wcześniej nie poczynili pewnych kroków, o
                których wspomniałem, Polacy nie mogliby się wybić na niepodległość
                albo byłoby to dużo bardziej utrudnione. Polskie siły nie były
                wystarczające, aby wywalczyć własną państwowość”
                ------------------------------------

                Niemcy I Austro –Wegry akurat nawet nie próbowały oddawać to, co
                zagarnęły, tylko chciały nam wcisnąć część zaboru rosyjskiego, który
                w prawnomiędzynarodowym sensie do nich nie należał.

                Bolek, Ty jednej rzeczy nie potrafisz zrozumiec, nie ma ziem
                wiecznie polskich.
                „Nie ma racji narodowych czy jakiegoś boskiego prawa do ziemi.
                Mówienie, że jest jakaś ziemia zawsze, wiecznie polska, to
                podstawowy mit nacjonalistyczny. Nie ma ziemi wiecznie polskiej. Są
                ziemie, które czasowo Polacy mają, dzięki łasce Boga, pod własnym
                panowaniem. I tyle. To samo dotyczy Niemców. Oni także nie mogą
                sobie rościć jakiegoś absolutnego prawa do tych ziem.“

                3.Polacy stworzyli fakty dokonane, To jest faktem.

                Czytałeś sam Traktat czy tylko ideologicznie
                skażone "omówienia"?

                Czytalem miedzy innymi XIII Punkt TRAKTATU, a tam to stoji jak BYK!
                ;)

                Jak znajde, wrzuce w jezyku polskim!
                • bolek5 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 19.06.08, 10:16
                  Witam!

                  ballest napisał:

                  > Och Bolek nie patrz na historie tylko z polskiego punktu widzenia,
                  > tylko postaraj sie neutralnie polska historie oceniac tak jak ja
                  to
                  > robie.

                  Nie robisz. Nie przeczę, że działania niemieckie należą do ciągu
                  przyczynowo-skutkowego, który koniec końców zaowocował odzyskaniem
                  przez Polskę niepodległości w granicach z 1921. Twierdzę natomiast,
                  że były to działania przynajmniej po części nielegalne w znaczeniu
                  prawno-międzynarodowym oraz wątpliwe etycznie. To już łądniej
                  zachowali się bolszewicy, którzy po prostu anulowali traktaty
                  rozbiorowe. Przede wszsystkim Niemcy wcale nie planowali Polski
                  takiej, jaka koniec końców powstała, więc nie mamy powodu, by być im
                  za nią wdzięczni. Jeżeli mamy dziękować Niemcom za przysłanie nam
                  Piłsudskiego i wszystkie konsekwencje tego faktu, to powinniśmy ich
                  również rozliczyć za przysłanie Rosjanom Lenina i wszystko, co się
                  potem stało.

                  > Bolek, Ty jednej rzeczy nie potrafisz zrozumiec, nie ma ziem
                  > wiecznie polskich.

                  No nie ma. Podobnie jak ziem odwiecznie niemieckich. Ale ja nie o
                  tym pisałem. Ja tylko przeczyłem Twojej tezie, że Niemcy oddawali
                  to, co zabrali. Nieprawda. Zabrali Pomorze Gdańskie i Wielkopolskę a
                  oddawali Mazowsze.

                  > Czytalem miedzy innymi XIII Punkt TRAKTATU, a tam to stoji jak
                  BYK!
                  > ;)
                  > Jak znajde, wrzuce w jezyku polskim!

                  Nie ma potrzeby. Tu masz tekst autentyczny, angielski.
                  www.pbs.org/wgbh/amex/truman/psources/ps_potsdam.html
                  W wersji angielskiej interesujący nas punkt ma numer XII. Napisałeś,
                  że w punkcie tym Wielka Trójka żąda "zaprzestania dalszych
                  wysiedleń". To nieprawda. Użyte w ostatnim zdaniu słowo "suspend"
                  oznacza "zawiesić, wstrzymać" a nie "zaprzestać, zakończyć". Całość
                  tekstu jest jednoznaczna. Wielka Trójka deklaruje konieczność
                  wysiedleń, a jednocześnie zaleca ich zawieszenie do czasu
                  rozwiązania problemów logistycznych. Nie ma tam nic ponadto.
                  • ballest Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 19.06.08, 12:17
                    Bolek napisal:

                    1.
                    Nie robisz. Nie przeczę, że działania niemieckie należą do ciągu
                    przyczynowo-skutkowego, który koniec końców zaowocował odzyskaniem
                    przez Polskę niepodległości w granicach z 1921. Twierdzę natomiast,
                    że były to działania przynajmniej po części nielegalne w znaczeniu
                    prawno-międzynarodowym oraz wątpliwe etycznie. To już łądniej
                    zachowali się bolszewicy, którzy po prostu anulowali traktaty
                    rozbiorowe. Przede wszsystkim Niemcy wcale nie planowali Polski
                    takiej, jaka koniec końców powstała, więc nie mamy powodu, by być im
                    za nią wdzięczni. Jeżeli mamy dziękować Niemcom za przysłanie nam
                    Piłsudskiego i wszystkie konsekwencje tego faktu, to powinniśmy ich
                    również rozliczyć za przysłanie Rosjanom Lenina i wszystko, co się
                    potem stało.
                    - Cieszy mnie, ze juz widzisz choc przez ciemne okulary pozytywna
                    role Niemcow w ksztaltowaniu
                    bekarta wersalkiego;) chwalisz ale Bolszewikow???
                    - jak sie nie myle, to wlasnie Molotow nazwal Polske Bekartem
                    Wersalskim, a okreslenia tego do dzisiaj niewytrzewiono i to nie
                    tylkow Rosji.
                    Nie wiem, co Niemcy mogli jeszcze wiecej w Twoich oczach zdzialac,
                    przeciez przyznali jej prawo do swej wlasnej panstwowosci, wbrew
                    woli innych panstw, juz w 1916 roku przyznali jej niepodleglosc!!!
                    - to oni wprowadzili pilke do gry o polskie zwyciestwo, czytaj
                    nowe panstwo na scenie europejskiej i swiatowej! (ME pozdrawiaja)
                    To ze polska stala sie w ogole tematem, zawdziecza w glownej mierze
                    postawie Niemiec.


                    2.
                    No nie ma. Podobnie jak ziem odwiecznie niemieckich. Ale ja nie o
                    tym pisałem. Ja tylko przeczyłem Twojej tezie, że Niemcy oddawali
                    to, co zabrali. Nieprawda. Zabrali Pomorze Gdańskie i Wielkopolskę a
                    oddawali Mazowsze.
                    ---------------------------------
                    - Wytlumacz mi blizej, bo nie wiem o co tobie chodzi, nie tylko, ze
                    Niemcy oddali Polsce Wielkopolske i Pomorze Gdanskie, to sie
                    zgodzili na korytarz do niego!
                    (Polska sie nawet na autostrade albo linie kolejowa do Prus
                    Wschodnich nie zgodzila)

                    3.
                    > Czytalem miedzy innymi XIII Punkt TRAKTATU, a tam to stoji jak
                    BYK!
                    > ;)
                    > Jak znajde, wrzuce w jezyku polskim!

                    Nie ma potrzeby. Tu masz tekst autentyczny, angielski.
                    www.pbs.org/wgbh/amex/truman/psources/ps_potsdam.html
                    W wersji angielskiej interesujący nas punkt ma numer XII. Napisałeś,
                    że w punkcie tym Wielka Trójka żąda "zaprzestania dalszych
                    wysiedleń". To nieprawda. Użyte w ostatnim zdaniu słowo "suspend"
                    oznacza "zawiesić, wstrzymać" a nie "zaprzestać, zakończyć". Całość
                    tekstu jest jednoznaczna. Wielka Trójka deklaruje konieczność
                    wysiedleń, a jednocześnie zaleca ich zawieszenie do czasu
                    rozwiązania problemów logistycznych. Nie ma tam nic ponadto.

                    - No prosze, a jak myslisz wstrzymala je na przyklad Polska?
                    NIEEEEEEEEEE malo tego, jeszcze je wzmogla, zeby postawic wszystkich
                    przed Faktami dokonanymi .
                    • bolek5 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 19.06.08, 21:53
                      Witam!

                      ballest napisał:

                      > - Cieszy mnie, ze juz widzisz choc przez ciemne okulary pozytywna
                      > role Niemcow w ksztaltowaniu
                      > bekarta wersalkiego;) chwalisz ale Bolszewikow???

                      Jakie znowu "chwalę"? Cytujesz Daviesa, który twierdzi, że
                      wypuszczenie Piłsudskiego z Magdeburga było ważnym etapem
                      odzyskiwania przez Polskę niepodległości. OK. Ale trochę wcześniej
                      Niemcy przepuścili przez swoje terytorium Lenina w zaplombowanym
                      wagonie, realizując przemyślny plan wyprowadzenia Rosji z wojny. Co
                      z tego palnu wyszło wszyscy wiemy. No więc ja powiem tak: podziękuję
                      Niemcom za Drugą Rzeczpospolitą zaraz potem, jak Niemcy pokajają się
                      za ZSRR ;D

                      > Nie wiem, co Niemcy mogli jeszcze wiecej w Twoich oczach
                      zdzialac,
                      > przeciez przyznali jej prawo do swej wlasnej panstwowosci, wbrew
                      > woli innych panstw, juz w 1916 roku przyznali jej
                      niepodleglosc!!!

                      Ściśle rzecz biorąc przyznano Polakom prawo do umierania za
                      Njjaśniejszego Pana i nic ponadto. A ci niewdzięcznicy nie
                      skorzystali... 8/

                      > To ze polska stala sie w ogole tematem, zawdziecza w glownej
                      mierze
                      > postawie Niemiec.

                      Postawa Niemiec nie wzięła się znikąd, tylko z potrzeby rekruta. Tak
                      więc - ściśle rzecz ujmując - to że "polska stała się tematem"
                      zawdzięczamy głównie swojemu istnieniu. CBDU ;)

                      > - Wytlumacz mi blizej, bo nie wiem o co tobie chodzi, nie tylko,
                      ze
                      > Niemcy oddali Polsce Wielkopolske i Pomorze Gdanskie, to sie
                      > zgodzili na korytarz do niego!

                      Wg planów niemieckich "niepodległe" "państwo" "polskie" miało
                      powstać na terenach zaboru rosyjskiego. Wielkopolska została Niemcom
                      odebrana siłą w wyniku tzw. Powstania Wielkopolskiego. Pomorze
                      Gdańskie - o ile pamiętam - wróciło do Polski na mocy Traktatu
                      Wersalskiego, przy wtórze głośniego nieieckiego zgrzytania zębami.


                      > - No prosze, a jak myslisz wstrzymala je na przyklad Polska?
                      > NIEEEEEEEEEE malo tego, jeszcze je wzmogla, zeby postawic
                      wszystkich
                      > przed Faktami dokonanymi .

                      Łżesz. W drugiej poł. 1945 r. Polska nie dokonywała wysiedleń.
                      Prawdą jest że prowadzono wobec Niemców politykę "utrudniania
                      życia", która miała spowodować, że wyniosą się z własnej woli.
                      Działania te nie przyniosły jednak oczekiwanych efektów. Zimą
                      1945/46, a więc dopiero pół roku po Poczdamie ruszyły planowe
                      wysiedlenia, dokonywane pod kontrolą sojuszniczą i w ścisłej
                      współpracy z Anglikami i Rosjanami. Trwały do końca 1947 r.
          • bartoszcze Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 07.07.08, 10:52
            > > Bolku a jak wytlumaczysz bezprawne zagarniecie Szczecina i
            czesci
            > Uckemarku ze
            > > Swinoujsciem?
            >
            > Granica wytyczona w Poczdamie nie była ostateczna. Wielka Trójka
            > dopuszczała jej korekty. Nikt nigdy nikomu nie obiecywał, że te
            > korekty będą się dokonywały wyłącznie na korzyść Niemiec. Pod
            > naciskiem Stalina dokonały się na korzyść Polski i zostały uznane
            > zarówno przez Niemcy jak i społeczność międzynarodową. Jakiś
            problem?

            "Szczecin miał być żydowski. Tak to w każdym razie wymyślił w 1946
            r. gdański działacz PPS-u Mirosław Dybowski, licząc na to, że
            utworzona z inicjatywy Warszawy "żydowska siedziba narodowa" w
            zachodniopomorskim mieście umocni polskie do niego roszczenia
            (Moskwa wówczas nie była jeszcze zdecydowana, czy miasta nie
            pozostawić jednak Niemcom) zjedna Polsce sympatię Zachodu i utrudni
            niemiecki rewanż."
            wyborcza.pl/1,76842,5426629,Polska_i_Izrael___zmarnowane_szanse.html

            Na wypadek gdyby linkowany tekst kiedyś przestał działać -
            informację taką podaje Bożena Szaynok w "Z historią i Moskwą w tle.
            Polska a Izrael 1944-1968" (recenzowanej przez Dawida
            Warszawskiego), za Tadeuszem Marczakiem.
            • rico-chorzow Potwierdzam to kłamaca Polak 07.07.08, 11:08
              jak ja hehehehehe
        • rzewuski1 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 17.06.08, 23:45
          gdyby Niemcy pogodziły sie z Wersalem miałaby granice z 1937

          Polska odzyskała niempodległosc 11 listopada 1918 czyli w dniu
          kapitulacji Niemiec
          Niemcy dajac jakies kadłybowe terytorium liczyli tylko na mieso
          armatnie ale sie przeliczyli
          smieszy mnie obrona polityki władz Niemieckich
          ta polityka to kompletna amatorszczyzna i głupota które doprowadziły
          to panstwo nieomal do zagłady w 1945
          =
      • Gość: tbb Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. IP: 212.160.154.* 18.06.08, 11:05
        Dobry tekst, naprawdę napisałeś go aby udowodnić Deutschschlesierowi,
        Chrisrafowi i innym ballestom, że nie mają racji?
        Jedyna uwaga jaka się narzuca po przeczytaniu tego tekstu, to to, że zabrakło w
        nim dokładniejszego opisu powojennej sytuacji Polaków, którzy często byli
        represjonowani przez komunistów za walkę z nazistami. Moczarski siedział w
        jednej celi ze Stroppem, Ak-owcy i żołnierze NSZ z folskdojczami i SS-manami,
        nie mogę się tez zgodzić z zaliczeniem Morela do narodu polskiego, równie dobrze
        mógłby być przedstawicielem "narodu śląskiego", Morel zamordował równie wielu
        Polaków jak Niemców.

        • oppelner_os Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 18.06.08, 11:18
          Twoi kumple narodowcy (faszysci) tez byli przesladowani.
          Szkoda, ze niektorzy ocaleli:(
        • rico-chorzow Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 18.06.08, 11:28
          Gość portalu: tbb napisał(a):

          > Dobry tekst, naprawdę napisałeś go aby udowodnić Deutschschlesierowi,
          > Chrisrafowi i innym ballestom, że nie mają racji?
          > Jedyna uwaga jaka się narzuca po przeczytaniu tego tekstu, to to, że zabrakło w
          > nim dokładniejszego opisu powojennej sytuacji Polaków, którzy często byli
          > represjonowani przez komunistów za walkę z nazistami. Moczarski siedział w
          > jednej celi ze Stroppem, Ak-owcy i żołnierze NSZ z folskdojczami i SS-manami,
          > nie mogę się tez zgodzić z zaliczeniem Morela do narodu polskiego, równie dobrz
          > e
          > mógłby być przedstawicielem "narodu śląskiego", Morel zamordował równie wielu
          > Polaków jak Niemców.


          Powojennych opisów Polaków brakuje i to BARDZO,ponieważ Polacy powoj(ę)tni,mają
          obawę przed liczbami.....zamordowanych ofiar.

          Stalin
          Hitler
          Alianci
          Polska
          ...inni...
        • bolek5 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 18.06.08, 15:47
          Witam!

          Gość portalu: tbb napisał(a):

          > Dobry tekst, naprawdę napisałeś go aby udowodnić
          Deutschschlesierowi,
          > Chrisrafowi i innym ballestom, że nie mają racji?

          Kiedy Deutschchlesier zaczął te swoje patetyczne gesty, postanowiłem
          mu odpowiedzieć i zrobiłem kompilację moich wcześniejszych
          wypowiedzi na temat Wypędzeń. Przez te lata na śląskich forach
          czegoś się jednaka nauczyłem, dowiedziałem się nowych rzeczy, w paru
          kwestiach zmieniłem zdanie. Kiedy to wszystko uwzględniłem, zrobił
          się tekst za duży na Forum. Ale ponieważ D. mie ustawał, więc i ja
          nabrałem w końcu odwagi ;)

          > Jedyna uwaga jaka się narzuca po przeczytaniu tego tekstu, to to,
          że zabrakło w
          > nim dokładniejszego opisu powojennej sytuacji Polaków, którzy
          często byli
          > represjonowani przez komunistów za walkę z nazistami.

          To już nasze wewnętrzne sprawy.

          > nie mogę się tez zgodzić z zaliczeniem Morela do narodu polskiego,

          Był funkcjonariuszem Państwa Polskiego i - czy nam się to podoba czy
          nie - jego zbrodnie idą na nasze wspólne polskie konto
      • Gość: taksobiemyślę Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. IP: 83.1.72.* 18.06.08, 16:39
        bolek5 napisał:

        > Czas .....

        Witam!
        Pierwszy raz czytam szeroko potraktowany i nie unikający trudnych momentów opis
        skomplikowanych czasów po 45r., na Śląsku. Zadaję więc sobie pytanie, czy jest
        w stanie on zadowolić skonfliktowane strony? Szkoda by było bowiem, by tak
        wielki wysiłek autora poszedł na marne. Osobiści widzę tu próbę pogodzenia ognia
        z wodą, co w przyrodzie udaje się np. w ciepłowni, tylko pomiędzy tymi żywiołami
        musi być stale wytrzymała ścianka kotła!
        Tony pojednawcze wyzierają mi wprawdzie z wielu miejsc. Godną pochwały jest
        próba ratowania czci krzywdzonej jednostki obojętnie z jakiej strony pochodzi,
        oraz próba odchodzenia od uogólnień. Czy to próby udane? Jak czytam:

        =============================================================
        Zwolennicy nie mają racji ponieważ narody nie popełniają zbrodni. Popełniają je
        tylko ludzie. Nie może być tak, że
        cały naród pokutuje za czyny niektórych swoich przedstawicieli.
        ==============================================================

        a nieco później:

        ==================================================================
        Czy nam się to podoba czy nie jesteśmy członkami rozmaitych wspólnot
        politycznych i społecznych, czerpiemy z tego tytułu profity, a niekiedy ponosimy
        koszty.
        =============================================================

        to widzę jaskrawą sprzeczność. Trzeba się w końcu zdecydować, bo albo jednostka
        odpowiada, albo wspólnota polityczna = commonwealth = państwo, albo wszyscy po
        części, co nie znaczy po równo. Gadkę zaś o profitach czerpanych przez
        jednostkę ze wspólnoty łaskawie przemilczę, szczególnie kiedy żyjemy we
        wspólnocie biednej zacofanej, czy skorumpowanej! A tak jeszcze pytanie z bocznej
        flanki: A jak zapobiegła wspólnota owych nieszczęśników, by do wysiedleń nie
        doszło? Ani chybi, konkluzja oczywista, odpowiedzialna jest głównie owa
        wspólnota, bo takim aktom nie zapobiegła. No i co jeszcze z ludźmi, którzy się z
        karaną wspólnotą nie identyfikowali, a ich jedyną winą było to że używali
        "wyklęty" język. Można zlekceważyć taki pytania, że takich nie było, albo
        skwitować powiedzeniem "gdzie drwa rąbią ....". Ale czy wtedy jest wszystko OK?

        Poza tym rażące wydaje mi się wyolbrzymianie roli wspólnoty w całym wypracowaniu
        w układzie: "jednostka + wspólnota", ale proszę się nie martwić, to przypadłość
        większości tutejszych forumowiczów.

        Pozdrawiam
        • bolek5 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 19.06.08, 00:26
          Witam!

          Gość portalu: taksobiemyślę napisał(a):

          > (...) Trzeba się w końcu zdecydować, bo albo jednostka
          > odpowiada, albo wspólnota polityczna = commonwealth = państwo,
          albo wszyscy po
          > części, co nie znaczy po równo.

          Przejście pomiędzy jednostką a wspólnotą to jeden z trudniejszych
          problemów teorii socjologicznej i łamały sobie na nim zęby prawdziwe
          tuzy. Ani przez chwilę nie myślałem, że mi akurat uda się znaleźć
          rozwiązanie, które usatysfakcjonuje wszystkich. Rozumiem, że moja
          propozycja rozróżnienia pomiędzy "odpowiedzialnością" za wspólnotę
          a "uczestniczeniem w losach" wspólnoty może zostać uznane za
          dyskusyjne. Dla mnie ma sens, ale ja jestem prawnikiem i
          odpowiedzialność rozumiem w szczególny, wąski sposób. Gdybym miał
          pozostać w kręgu prawniczych metafor, to powiedziałbym, że
          Wypędzenia nie były aktem kary, lecz prewencji.

          > Gadkę zaś o profitach czerpanych przez
          > jednostkę ze wspólnoty łaskawie przemilczę, szczególnie kiedy
          żyjemy we
          > wspólnocie biednej zacofanej, czy skorumpowanej!

          Czyli sam potwierdzasz, że charakterystyka wspólnoty, której
          jesteśmy częścią wpływa na nasze losy?

          > A tak jeszcze pytanie z bocznej
          > flanki: A jak zapobiegła wspólnota owych nieszczęśników, by do
          wysiedleń nie
          > doszło? Ani chybi, konkluzja oczywista, odpowiedzialna jest
          głównie owa
          > wspólnota, bo takim aktom nie zapobiegła.

          A dlaczego Polacy mieliby w 1945 r. stawać w obronie Niemców? Jakie
          były w 1945 przesłanki, by twierdzić, że Niemcy taki gest docenią?

          > No i co jeszcze z ludźmi, którzy się
          > z
          > karaną wspólnotą nie identyfikowali, a ich jedyną winą było to że
          używali
          > "wyklęty" język. Można zlekceważyć taki pytania, że takich nie
          było, albo
          > skwitować powiedzeniem "gdzie drwa rąbią ....". Ale czy wtedy jest
          wszystko OK?

          Nie twierdzę, że wszystko jest OK. Sam, w swoim tekście wskazywałem
          wydarzenia, za które Polska ponosi historyczną, polityczną, a może
          niekiedy i prawną odpowiedzialność. Ja po prostu nie godzę się z
          twierdzeniem, że wszystko, co się stało w 1945 jest "nie-OK".

          > Poza tym rażące wydaje mi się wyolbrzymianie roli wspólnoty w
          całym wypracowani
          > u
          > w układzie: "jednostka + wspólnota", ale proszę się nie martwić,
          to przypadłość
          > większości tutejszych forumowiczów.

          Coż mi się wydaje, że - podobnie jak wielu ludzi - uważasz, iż opcja
          teoretyczna w sporze pomiędzy tradycją platońską i arystotelejską o
          relację "jednostka - wspólnota" musi mieć konsekwencje w dziedzinie
          ideologii. Otóż nie. Od strony teoretycznej jestem - co oczywiste -
          częścią tradycji platońskiej, ale ideologicznie bliżej mi do
          liberałów, a więc spadkobierców Arystotelesa. Jak to się da pogodzić
          chętnie wyjaśnię, ale w innym wątku.

          > Pozdrawiam
          • Gość: taksobiemyślę Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. IP: 83.1.72.* 19.06.08, 18:32
            bolek5 napisał:

            > Wypędzenia nie były aktem kary, lecz prewencji.

            Rozumiejąc ogólną semantykę słowa "prewencja", obawiam się iż w temacie
            jakichkolwiek przesiedleń to niezręczny zwrot. Pachnie mi on natrząsaniem się z
            ofiar, albo wręcz szyderstwem z nich. Uczciwszym terminem jest "kozioł ofiarny",
            którego wybiera się zazwyczaj ze stada na zasadzie pierwszy lepszy. Tak widzę
            nieszczęśników i tułaczy zmuszonych do opuszczenia Zamojszczyzny, Lwowa,
            Ślaska, czy uczestników Akcji Wisła. Co byli winni owi ludzie oprócz tego, że
            urodzili się na feralnym terenie. Byli tyle winni, co zabici w wyniku runięcia
            biblijnej wieży w Siloe.

            > Czyli sam potwierdzasz, że charakterystyka wspólnoty, której
            > jesteśmy częścią wpływa na nasze losy?

            Nie charakterystyka wspólnoty której jesteśmy częścią, lecz społeczność (nie
            koniecznie pochodzącej ze swego miejsca zamieszkania), a która nas w danej
            chwili otacza. Wiesz przecież, że to nie to samo. Wielu o tym mogło się na
            własnej skórze przekonać, kiedy mieli wypadek samochodowy za granicą. Tam też
            częstokroć przyjechało miejscowe pogotowie i też ich życie ratowano, choć oni
            byli obcy.

            > A dlaczego Polacy mieliby w 1945 r. stawać w obronie Niemców?

            - Ja pisałem o odpowiedzialności ich wspólnoty (niemieckiej), nie jakiejś innej.
            Podobnie Ślązaków (nie Niemców, nie Polaków) przed wywózką miała wziąć w obronę
            ich wspólnota. Niestety, jedna i druga zawiodły, więc im przypisuję winę.
            Pozdrawiam.
            • bolek5 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 19.06.08, 21:35
              Witam!

              Gość portalu: taksobiemyślę napisał(a):

              > Rozumiejąc ogólną semantykę słowa "prewencja", obawiam się iż w
              temacie
              > jakichkolwiek przesiedleń to niezręczny zwrot. Pachnie mi on
              natrząsaniem się z
              > ofiar, albo wręcz szyderstwem z nich. Uczciwszym terminem
              jest "kozioł ofiarny"

              Czyli wracamy do wymiaru jednostkowego. To prowadzi do nikąd. Z
              czysto osobistego punktu widzenia także ten przygłupi poczciwina
              Hoess - który chciał tylko zrobić karierę urzędniczą w jedynym
              państwie jakie miał pod ręką, a skończył na szubienicy - jest
              postacią tragiczną. Każde cierpienie jest złe. Ale nie każde
              zadawanie cierpienia jest złe. Wie o tym każdy dentysta.

              > Nie charakterystyka wspólnoty której jesteśmy częścią, lecz
              społeczność (nie
              > koniecznie pochodzącej ze swego miejsca zamieszkania), a która nas
              w danej
              > chwili otacza.

              Społeczeństwo nie otacza nas, tylko jest w nas. Skończ z
              kartezjanizmem.

              > Podobnie Ślązaków (nie Niemców, nie Polaków) przed wywózką miała
              wziąć w obronę
              > ich wspólnota. Niestety, jedna i druga zawiodły, więc im
              przypisuję winę.

              Wina wspólnoty? Niedopuszczalna antropomorfizacja.
              • Gość: taksobiemyślę Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. IP: 83.1.72.* 20.06.08, 13:23
                bolek5 napisał:

                > Czyli wracamy do wymiaru jednostkowego. To prowadzi do nikąd. ...

                A gdzie piszę o wymiarze jednostkowym, gdzie rozczulam się nad jednym
                człowieczym tragicznym przypadkiem? Całą zawieruchę z wysiedleniami w której
                uczestniczyły dziesiątki tysięcy traktuję am block i wyciągam średnią. Wiadomo
                bowiem iż część przypadków miała przebieg łagodny, a tylko część ostry. Więc
                dlaczego stawiasz mi zarzut traktowania rzeczy w wymiarze jednostkowym? Na drugi
                raz nie posądzaj bezpodstawnie bliźniego swego, no chyba że było to
                nieświadomie. Gdyby to był kto inny, sadziłbym iż powiela mentalność wojaka
                Rykowa: "Książę Ryków tak jakoś nieopatrznie zakomenderował, że się cały pułk
                zmarnował."
                Rzeczywiście dla takiego Nikity-Nikitycza Rykowa pułk (ok. 1000 chłopa) to była
                jednostka, a jego strata to tylko sprawa jednostkowa, he, he!
                A może jednak ja jestem w błędzie, być może w warunkach nadzwyczajnych liczy się
                tylko statystyka?

                > Społeczeństwo nie otacza nas, tylko jest w nas. Skończ z
                > kartezjanizmem.

                Dysonans stąd, że inne społeczeństwo mam na myśli. Ty traktujesz całą ludzkość
                jak jeden zbiór, wtedy figura retoryczna "jest w nas" ma jakiś sens, ja zaś
                rozmawiam o podzbiorach tego zbioru.

                > Wina wspólnoty? Niedopuszczalna antropomorfizacja.

                Miałeś na myśli pewnie personifikację, ale mniejsza o to. Mnie zaś coś innego w
                Twej wypowiedzi zaintrygowało. W poprzednim poście w naszej wymianie zdań, cytat:
                ===================================================
                > Ani chybi, konkluzja oczywista, odpowiedzialna jest głównie owa
                > wspólnota, bo takim aktom nie zapobiegła.

                A dlaczego Polacy mieliby w 1945 r. stawać w obronie Niemców?
                ===================================================

                jakoś nie żachnąłeś się, że oto dokonałem niedopuszczalnej antropomorfizacji. Co
                to ma znaczyć, - ciekawe?
                Pozdrawiam.
                • bolek5 Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. 20.06.08, 23:58
                  witam!

                  Gość portalu: taksobiemyślę napisał(a):

                  > A gdzie piszę o wymiarze jednostkowym, gdzie rozczulam się nad
                  jednym
                  > człowieczym tragicznym przypadkiem? Całą zawieruchę z
                  wysiedleniami w której
                  > uczestniczyły dziesiątki tysięcy traktuję am block i wyciągam
                  średnią.

                  Sorki, ale suma jednostek to ciągle nie jest społeczeństwo, suma
                  ludzkich losów to nie historia a suma indywidualnych interesów to
                  nie jest dobro powszechne. Wedle mnie nie potrafisz się wydobyć z
                  perspektywy jednostkowej.

                  > A może jednak ja jestem w błędzie, być może w warunkach
                  nadzwyczajnych liczy si
                  > ę
                  > tylko statystyka?

                  To nie jest kwestia statystyki tylko aparatury pojęciowej.
                  Socjologia, tak jak fizyka cząstek elementarnych, stawia nasz rozum
                  wobec konieczności ogarnięcia problemów, do których ewolucja nas nie
                  przygotowała. Teoria socjologiczna, podobnie jak mechanika kwantowa,
                  to próba ogarnięcia ludzkim rozumem świata istniejącego całkowicie
                  poza horyzontem ludzkiego doświadczenia. Natura wyposażyła nas w
                  zdolności umożliwiające życie _w_ społeczeństwie, ale nie
                  przewidziała, że będziemy chcieli spojrzeć na nie "zzewnątrz".

                  > Dysonans stąd, że inne społeczeństwo mam na myśli. Ty traktujesz
                  całą ludzkość
                  > jak jeden zbiór, wtedy figura retoryczna "jest w nas" ma jakiś
                  sens, ja zaś
                  > rozmawiam o podzbiorach tego zbioru.

                  Znowu nie tak. Moja figura retoryczna to przekształcenie tytułu
                  jednego z rozdziałów pracy P. Bergera, "Zaproszenie do socjologii".
                  Jest tam jeden rozdział zatytułowany "Człowiek w społeczeństwie" i
                  kolejny - "Społeczeństwo w człowieku". Społeczeństwo generuje wiele
                  alternatywnych rzeczywistości. Nie ma żadnego uniwersalnego katalogu
                  pojęć i przekonań, który łączyłby wszystkich ludzi. Każdy z nas jest
                  inny właśnie dlatego, że jesteśmy produktami tego samego
                  społeczeństwa przygotowującego nas do wykonywania odmiennych ról
                  społecznych. Dlatego jest tak, że - jak mówili Berger i Luckmann -
                  dwaj ludzie mogą mieszkać na tej samej ulicy i żyć w zupełnie innych
                  światach.

                  > Miałeś na myśli pewnie personifikację, ale mniejsza o to.

                  Nie. Zdecydowanie antropomorfizację ;)

                  > jakoś nie żachnąłeś się, że oto dokonałem niedopuszczalnej
                  antropomorfizacji. Co
                  > to ma znaczyć, - ciekawe?

                  Bo użyłeś pojęcia etycznego - "wina" w sposób, który uznałem za
                  nieprecyzyjny. Aparatura pojęciowa etyki w sposób bezpośredni odnosi
                  się - wedle mnie - wyłącznie do jednostek i relacji pomiędzy nimi.
                  Do działań politycznych i do procesów historycznych można ją
                  stosować tylko metaforycznie i z wielką ostrożnością. Robię tak w
                  swoim tekście, kiedy piszę o odpowiedzialności wspólnot
                  politycznych, mając na myśli państwa - polskie i niemieckie. W
                  dyskursie politycznym sięganie po metaforę etyczną jest niekiedy
                  nieuniknione. Jak już pisałem wyżej - rozum ludzki nie jest przez
                  naturę przygotowany do uchwycenia perspektywy socjologicznej i musi
                  sięgać po intelektualne protezy. Byłbym jednak już ostrożny z
                  mówieniem o odpowiedzialności wspólnot etnicznych za zbrodnie
                  wojenne, wypędzenia, błędne wybory polityczne itd.
                  • Gość: taksobiemyślę Re: 3.b. Rola Polski w Wypędzeniach. IP: 83.1.72.* 21.06.08, 22:36
                    bolek5 napisał:

                    > Sorki, ale suma jednostek to ciągle nie jest społeczeństwo, suma
                    > ludzkich losów to nie historia a suma indywidualnych interesów to
                    > nie jest dobro powszechne. Wedle mnie nie potrafisz się wydobyć z
                    > perspektywy jednostkowej.

                    Witam!
                    Już zamierzałem wycofać się z dyskusji, bo czuję jak obydwaj jakoś niechcący
                    schodzimy na peryferie pętląc się w semantyce poszczególnych terminów. Ale
                    spróbuję coś jeszcze naszkryflać. Socjologia to nie moja branżą, lecz dziedziny
                    bardziej ścisłe. Tak na marginesie, z tego co wiem to podobno ani socjologia,
                    ani ekonomia, ani politologia, ani psychologia, nie spełniają kryterium
                    naukowości, bo ograniczają się prawie wyłącznie do opisu rzeczywistości i
                    usiłowań odgadnięcia praw nią rządzących. Nie kwestionuję jednak potrzeby ich
                    istnienia.
                    Wracając do naszej wspólnoty (społeczeństwo), to mamy ją w wielu odmianach, np.:
                    pierwotna, religijna, później cały szereg wspólnot terenowych obejmujące od
                    bloku/ulicy czy osiedla począwszy, poprzez miasta i aglomeracje, na regionie
                    skończywszy. Nawet do wspólnot zaliczyć można zbiór osób własnej szkoły/uczelni,
                    swojej klasy, swojej jednostki wojskowej. Ludzie zintegrowani w tych ostatnich
                    wspólnotach pielęgnują zwykle przez wiele lat zadzieżgnięte w młodości kontakty.
                    Stąd taka popularność portalu Nasza Klasa. Natura ludzka widać jakoś dziwnie
                    ciągnie nas do wspólnot, ponieważ łudzimy się, że życie w grupie daje uzysk
                    większy niż wynikłe z przebywania w stadzie straty.
                    No a cóż to takiego wspólnota polityczna? Z w/w wspólnot każda jest polityczną,
                    bo polityka to nic innego jak mniej lub bardziej uświadomiony interes grupy.
                    Zauważ iż wspólnota nie musi mieć wcale zinstytucjonalizowanej formuły, a zatem
                    bywają takie i takie. Cała ludzkość ziemi stanowi największą znaną nam
                    wspólnotę. Na codzień ona nam się nie jawi tak wyraźnie, niekiedy skłonni
                    jesteśmy myśleć iż jej w ogóle nie ma. Wystarczy jednak pojawienie się na
                    horyzoncie ogólnoświatowego zagrożenie, a już czujemy się sobie bardziej bliscy.
                    Podobnie reagujemy kiedy wysyłamy sondę kosmiczną na odległe ciało niebieski,
                    też chcemy dać innej potencjalnej cywilizacji jakiś sygnał od Ziemian.

                    > Natura wyposażyła nas w
                    > zdolności umożliwiające życie _w_ społeczeństwie, ale nie
                    > przewidziała, że będziemy chcieli spojrzeć na nie "zzewnątrz".

                    Zgoda, cos tak jakby!

                    > Znowu nie tak. Moja figura retoryczna to przekształcenie tytułu
                    > jednego z rozdziałów pracy P. Bergera, "Zaproszenie do socjologii".
                    > Jest tam jeden rozdział zatytułowany "Człowiek w społeczeństwie" i
                    > kolejny - "Społeczeństwo w człowieku". Społeczeństwo generuje wiele
                    > alternatywnych rzeczywistości.

                    Nie znam tego autora, może to i autorytet w socjologii. Jeżeli on wymyślił tytuł
                    "Społeczeństwo w człowieku" to za tym musi się kryć bardzo odkrywcza myśl, bo
                    koncepcja naprawdę szokująca. Mógłbyś choć trochę uchylić rąbka tajemnicy.
                    Ciekawe jak się to ma do współczesnych czasów otwartych granic w Europie oraz
                    rozwoju na nie spotykaną skalę mobilności ludzi. Kolega szkolny mieszka w BRD,
                    ma dom po rodzicach w Lublińcu, oraz hacjendę w Hiszpanii.
                    Pozdrawiam.
                • Gość: . ze sie wtrace offtopicznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.08, 00:14
                  > Gdyby to był kto inny, sadziłbym iż powiela mentalność wojaka
                  > Rykowa: "Książę Ryków tak jakoś nieopatrznie zakomenderował, że się cały pułk
                  > zmarnował."
                  > Rzeczywiście dla takiego Nikity-Nikitycza Rykowa pułk (ok. 1000 chłopa) to był
                  > a
                  > jednostka, a jego strata to tylko sprawa jednostkowa, he, he!

                  chyba chodzilo ci o ten cytat:

                  'A Płut przypadkiem ognia zakomenderował,
                  Bitwa! i batalijon tak jakoś zmarnował.'
                  jak powiedzial rotny kapitan nikita nikitycz rykow
                  univ.gda.pl/~literat/panfull/0010.htm

                  ot, pare roznic, mam nadzieje, ze w innych przypadkach jestes dokladniejszy:)
                  • Gość: taksobiemyślę Re: ze sie wtrace offtopicznie IP: 83.1.72.* 02.07.08, 05:55
                    Gość portalu: . napisał(a):

                    > ot, pare roznic, mam nadzieje, ze w innych przypadkach jestes dokladniejszy:)

                    Witam i dziękuję za post!

                    Cytacik mój był robiony z głębokiej pamięci, stąd zapewne takie zniekształcenie.
                    Zresztą nie piszę, że to było z mickiewiczowskiego oryginału, czy jakiegoś
                    coveru. Przepraszam jeżeli jednak uraziłem wrażliwość znawcy klasyki.
                    Pozdrawiam.
                    • Gość: . Re: ze sie wtrace offtopicznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.08, 13:48
                      urazil? bron boze
                      sam pamietalem, ze to plut z batalionem, ale ze rykow byl nikita nikitycz, to
                      juz nie:) (chociaz pewien bylem, ze nie ksiaze)
    • rico-chorzow Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 18.06.08, 05:00
      Bolku,Ty się i nie tylko siebie usprawiedliwiasz;)
      • bolek5 Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 18.06.08, 10:02
        Witam!

        rico-chorzow napisał:

        > Bolku,Ty się i nie tylko siebie usprawiedliwiasz;)

        Nie. Wiem, że Polacy mają swoje za uszami i sam chętnie się dowiem
        ile i czego. Po prostu nie akceptuję niemieckiej mitologii
        martyrologicznej i opartego na niej szantażu moralnego. Jak
        rozmawiać o Wypędzeniach, to poważnie. Z uwzględnieniem kontekstu
        historycznego, żeby nie było, że "wszyscy żyli długo i szczęśliwie,
        aż tu przyszli Polacy i zaczęli wypędzać". Z uwzględnieniem
        kontekstu międzynarodowego, żeby nie było, że co okropni Polacke
        wypędzali i wypędzali a społeczność międzynarodowa załamywała ręce
        nad losem biednych Niemców i bezsilnie łkała obserwując polskie
        bezeceństwa. I z rzetelnym rachunkiem ofiar. Bo na razie na polskie
        konto idzie nie tylko biedak zastrzelony w Aleksandrowie, ale i
        Breslauer zamarznięty w czasie panicznej ucieczki, uchodźca zabity w
        Dreźnie przez alianckie bomby, dziecko zamorzone głodem w duńskim
        obozie a nawet pochodzący z Pomorza żołnierz zastrzelony gdzieś w
        Normandii.
        • oppelner_os Tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia Niemcow 18.06.08, 11:05
          Serbowie rowniez nie akceptuja rzekomej martyrologii Bosniakow i Chorwatow.

          Czy w tym przypadku ktos wspomina o kontekscie historycznym?
          • cirano Re: Tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia Niemco 18.06.08, 15:04
            Kraść ile się da, a potem jakoś to będzie.
            Potem próbowało się to ukradzione przy pomocy silnych sprzymierzenców
            legalizować, legitymować. Zawsze schowani za plecami to Francuzów, to Ruskich
            sowietów, kradli więc, wyganiali, mordowali, wszystko w imię swojego prawa. Ot
            Polacy właśnie. Nacja, którą "wielu" szanuje
          • bolek5 Re: Tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia Niemco 18.06.08, 15:50
            Witam!

            oppelner_os napisał:

            > Serbowie rowniez nie akceptuja rzekomej martyrologii Bosniakow i
            Chorwatow.
            > Czy w tym przypadku ktos wspomina o kontekscie historycznym?

            Powiem nieskromnie tak: po moim tekście takie deklaracje, jak Twoja,
            są już tylko wyznaniem wiary a nie wiedzy. A z wiarą się nie
            dyskutuje. Z niektórymi wiarami czasami trzeba walczyć, ale
            dyskutować nie warto.
            • oppelner_os Re: Tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia Niemco 18.06.08, 23:10
              Polacy nigdy nie przyznaja sie do winy bez "aber" "oder"
              • bolek5 Re: Tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia Niemco 19.06.08, 00:30
                Witam!

                oppelner_os napisał:

                > Polacy nigdy nie przyznaja sie do winy bez "aber" "oder"

                Nie przyszło Ci do głowy, że to może zależeć również od tego, o co
                nas oskarżacie? Jak odpowiedzieć na pytanie "Bijesz żonę rano czy
                wieczorem?" bez "aber" lub "oder"?
                • Gość: tbb Nie dyskutuj z debilem: IP: 212.160.154.* 19.06.08, 15:34
                  najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem.
                  • oppelner_os Re: 20.06.08, 23:44
                    Ty nie masz do kogo rownac jednokomorkowcu:)))
    • rico-chorzow Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 18.06.08, 14:57
      Ciężki temat,Bolku;),tylko piasku do głowy nie schować.
    • Gość: Byno Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.08, 16:26
      Jak zwykle: "My nie"
      Moja rodzina wypedzieli z doma Poloki, z krwi i kosci,to je sicher
      bo pamietom!!!!!
      • bolek5 Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 19.06.08, 00:34
        Witam!

        Gość portalu: Byno napisał(a):

        > Jak zwykle: "My nie"
        > Moja rodzina wypedzieli z doma Poloki, z krwi i kosci,to je
        sicher
        > bo pamietom!!!!!

        Chyba nie przeczytałeś tekstu. Ja nie twierdzę, że Polacy nie
        wypędzali. Ja tylko kwestionuję, że Polacy ponoszą za te wypędzenia
        odpowiedzialność. W skrócie: więźnia pilnuje klawisz. Ale czy to
        klawisz odpowiada za to, że więzień siedzi? Jeżeli chcesz poznać
        szczegóły argumentacji, musisz przeczytać tekst.
        • settembrini Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 19.06.08, 02:01
          bolku, porownanie do wieznia i klawisza jest wysoce problematyczne. mysle, ze
          nie musze rozwijac dlaczego. to nie sa adekwatne sytuacje. pamietaj o relacji
          czyn- odpowiedzialnosc.
          • settembrini Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 19.06.08, 02:08
            jednak po lekturze tego co wyzej moge sie zgodzic, ze w sensie politycznym,
            przesiedlenia/wypedzenia byly uzasadnione. co nie zmienia faktu, ze powyzsze
            porownanie jest naprawde slabe.
            • bolek5 Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 19.06.08, 09:21
              Witam!

              settembrini napisał:

              > powyzsze
              > porownanie jest naprawde slabe.

              No jest słabe a do tego niebezpieczne dla mojej linii argumentacji.
              Ale też jego zadaniem nie było wyjaśnianie ani objaśnianie polsko-
              niemieckich relacji, tylko zainteresowanie Byna i zachęcenie go, aby
              przeczytał cały tekst. Wczoraj, w środku nocy wydawało mi się to
              dobrym pomysłem ;o)
        • oppelner_os Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 23.07.08, 15:42
          bolek5 napisał:

          > Chyba nie przeczytałeś tekstu. Ja nie twierdzę, że Polacy nie
          > wypędzali. Ja tylko kwestionuję, że Polacy ponoszą za te wypędzenia
          > odpowiedzialność. W skrócie: więźnia pilnuje klawisz. Ale czy to
          > klawisz odpowiada za to, że więzień siedzi?

          W skrocie: wieznia KL "pilnuje" straznik (ss-mann). Ale czy to ten ss-mann
          odpowiada za to, ze wiezien siedzi?

          Moja odpowiedz Bolku brzmi: TAK odpowiada zarowno ten twoj klawisz jak i ten
          straznik KL. Obaj sa "trybikami" danego systemu.

          Bardzo slabe porownanie Bolku:(
    • pit-zeolit Pewnie że nie odpowiadają. 19.06.08, 15:35
      Odpowiadją za to, że wszystkiego nazi - szlyzjerstwa nie deportowali.
      • cirano Re: Pewnie że nie odpowiadają. 19.06.08, 16:42
        Ot, prowda poznanskigo bałwana.
        Kraść, rabować, gwałcić to szczególiki które ci leżą, co ofermo zapyziała?
        • pit-zeolit Re: Pewnie że nie odpowiadają. 19.06.08, 16:46
          cirano napisał:

          > Ot, prowda poznanskigo bałwana.
          > Kraść, rabować, gwałcić to szczególiki które ci leżą, co ofermo
          zapyziała?

          Akurat gwałcił na Śląsku ktoś inny. Mam przypomninac kto ?
          • ballest Re: Pewnie że nie odpowiadają. 19.06.08, 17:52
            Chopy uwazejcie, bo Opa Pita to syn Paula Hindenburga;)
            • cirano Re: Pewnie że nie odpowiadają. 20.06.08, 08:31
              ...a może i Bismarcka?
              Ale na to to uon niy wyglondo, niy tyn kaliber
    • stix Dobra robota Polaków i innych. 20.06.08, 20:56
      Wykopali plugawe germaństwo spod znaku hakenkreuza z ziem na wschód od Odry i
      Nysy. To był wspaniały manewr, który dzisiaj procentuje.
      • Gość: Byno Re: Dobra robota Polaków i innych. IP: *.dip.t-dialin.net 21.06.08, 14:47
        zodnych innych,zodnych komunistow
        wyborcza.pl/1,76842,5293174,Mlyn_do_mielenia_ludzi.html
        Polacy zgotowali ten los,Polacy!

    • chrisraf Bolek5 21.06.08, 15:37
      Witam!

      Brak odwagi cywilnej w pewnych kwestiach, moznaby nazwac nawet cecha
      narodowa.

      Za co Polacy sa odpowiedzialni? Czy mozna ich brac na serio, czy
      tylko z przymrozeniem oka? Prezydent Irasiad odznacza trenera
      Benhauera wysokim orderem panstwowym za z organizowanie druzyny
      pilkarskiej... ;DDD Dobrze, ze przynajmniej Perejro strzelil
      bramke...

      Gdy przed laty dr Pollok napisal ksiazke "Slaskie tragedie" chciano
      go sadzic za zniewazenie narodu. Po dzien dzisiejszy, niektorzy
      osobnicy tego forum uwazaja, te pozycje za niezbyt "objektywna".

      Polecam ten artykul.
      wyborcza.pl/1,75480,5293174,Mlyn_do_mielenia_ludzi.html
      Pozdrawiam
      • bolek5 Re: Bolek5 21.06.08, 17:35
        Witam!

        chrisraf napisał:

        > Polecam ten artykul.
        > <a
        href="wyborcza.pl/1,75480,5293174,Mlyn_do_mielenia_ludzi.html"

        target="_blank">wyborcza.pl/1,75480,5293174,Mlyn_do_mielenia_ludzi.ht
        ml</a>

        Ja ze swej strony polecam czytanie tekstów, które próbuje się
        komentować. Jeżeli chcesz, by Cię brano poważnie.
        • rico-chorzow Re: Bolek5 21.06.08, 18:26
          Witam,

          więc ja jestem o wiele niepoważniejszy,ponieważ wiele więcej - i to bardzo wiele
          - podobnych relacji przeczytałem,nikt nie sugeruje czy domaga się,że obecna
          generacja odpowiada za brodnie Polski - przeszłej -,też nie ma zbiorowej
          odpowiedzialności za zbrodnie jednostek,jednak obecna generacja Polaków jest
          odpowiedzialna za rzetelną podaż przeszłości,historii,poczynań władz,jednostek
          swego obecnego kawałka ziemi,zwanego Polską.
          • bolek5 Re: Bolek5 21.06.08, 20:53
            Witam!

            rico-chorzow napisał:

            > więc ja jestem o wiele niepoważniejszy,ponieważ wiele więcej - i
            to bardzo wiele
            > - podobnych relacji przeczytałem,

            Jestem absolutnie pewien, że Chris przeczytał tekst z Wyborczej.
            Twierdzę, że nie przeczytał mojego tekstu, a jeśli to zrobił, to
            pobieżnie i pod z góry założoną tezę. W tej sytuacji Jego uwaga o
            braku cywilnej odwagi ociera się o grubiaństwo. Nawet chciałem w
            odpowiedzi coś napisać o arogancji jako cesze narodowej, ale dałem
            sobie spokój.

            > nikt nie sugeruje czy domaga się,że obecna
            > generacja odpowiada za brodnie Polski - przeszłej -,też nie ma
            zbiorowej
            > odpowiedzialności za zbrodnie jednostek,jednak obecna generacja
            Polaków jest
            > odpowiedzialna za rzetelną podaż przeszłości,historii,poczynań
            władz,jednostek
            > swego obecnego kawałka ziemi,zwanego Polską.

            No właśnie - rzetelną. Głos Chrisa nie był głosem rzetelnym tylko
            retoryczną zagrywką odwołującą się do etnicznego resentymentu. To
            była ucieczka od rzetelnej dyskusji.
            I jeszcze jedno: tekst z GW wcale nie odkrywa białych plam. O
            Aleksandrowie pisano już wcześniej, np. w "Polityce".
            • rico-chorzow Re: Bolek5 21.06.08, 21:06
              Prawda,GW bardzo szybko napisała napisane,wiem,wątek ten jest odpowiedzią na
              bardzo wielokrotny temat innego forumowicza,dlatego też..
            • chrisraf Re: Bolek5 22.06.08, 10:51
              Witam!

              Przepraszam, ze sie wtracam, ale musze tutaj wrzucic moje trzy
              grosze.

              > Twierdzę, że nie przeczytał mojego tekstu, a jeśli to zrobił, to
              > pobieżnie i pod z góry założoną tezę. W tej sytuacji Jego uwaga o
              > braku cywilnej odwagi ociera się o grubiaństwo. Nawet chciałem w
              > odpowiedzi coś napisać o arogancji jako cesze narodowej, ale dałem
              > sobie spokój.

              Po licznych dyskusjach z Toba wiem, ze starasz sie o bardzo
              wywazona argumentacje. Nie zawsze sie z Toba zgadzam, wiesz o tym.
              Jednak Twoje rozwazania ida kilka krokow dalej.
              Kwestionowanie "narodowych prawd" wymaga odwagi spojrzec po za
              krawedz wlasnego talerza. Wypowiedzenie sie przeciwko
              mitologii "niepokalanego" "honoru" jest nastepnym wielkim krokiem.
              Jestes jedna z ostatnich osob, ktore moglbym posadzic o brak odwagi
              cywilnej.

              Jak wiesz istnieja inne glosy:

              "- Tylko pamiętajcie, proszę, podając liczby, żeby nie zgubić
              kontekstu - mówi prof. Witold Stankowski, autor książki "Obozy i
              inne miejsca odosobnienia dla niemieckiej ludności cywilnej w Polsce
              1945-1950". - Hitlerowcy założyli na ziemiach polskich 5800 obozów i
              gett, w których straciły życie miliony ludzi. Polacy założyli -
              według moich obliczeń - 1035 obozów, w których zginęły tysiące."

              No i co? Nie byla to zbrodnia przeciwko ludzkosci? Nie bylo to
              ludobojstwo? Sady polskie tak dlugo prowadzily procesy, ze "problem"
              sam sie "rozwiazal". Zbrodniarze Geborski, czy Szypula nigdy nie
              otrzymali swojej kary. Ich skazanie oznaczaloby przyznanie sie do
              aktow ludobojstwa. Po dzien dziesiejszy malo jest znane, ze straty
              wsrod ludnosci polskiej narodowosci niemieckiej w okresie
              sierpien/wrzesien 1939 byly rowne stratom armii niemieckiej w
              kampanii wrzesniowej. Tzw. "marsze smierci" ludnosci polskiej
              narodowosci niemieckiej w sierpniu i wrzesniu 1939 r. do polskich
              obozow koncentracyjnych sa tabu.

              "„Pozostaje jeszcze drażliwa kwestia napisu. Wymiana listów między
              Aleksandrowem a Elsterwerdą trwała kilka miesięcy. Bekker chciał
              uczczenia "zamordowanych ofiar niemieckich", Burmistrz Cieśla nie
              godził się na "zamordowanych", ale pozwolił dodać "niewinnych"."

              Acha! Niemcy mordowali, Polacy "pozwalali" umrzec? Czy ktos sie tu
              nie poczowa jako "nadczlowiek"?

              "Stanęło na "Niewinnych ofiarach niemieckich zmarłych na terenie
              Aleksandrowa Kujawskiego i okolic w 1945 roku".“"

              Brak odwagi i typowa swietojeb...iwosc!


              ""Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Poniżej
              inskrypcja: "Polakom i Niemcom, niewinnym ofiarom wojny i przemocy w
              latach 1939-1945". "

              Jakos nikomu nie chce sie przypomniec, ze list biskupow polskich
              zostal cofniety i zastapiony inna trescia? Obrzydliwa obluda!
              Co jest z ofiarami po 1945??? Sam Oswiecim "funkcjonowal" do 1947 r.


              "„W internecie: "W obecnej sytuacji, gdy propaganda niemiecka ciężko
              pracuje nad zamydlaniem swojej przeszłości (u nich historia zaczyna
              się po 1945 roku), budowa pomnika staje się jawnym aktem politycznym
              wymierzonym przeciw Państwu Polskiemu. Rien"."

              Moze przypomniec slowa Prawdziwka-Szybkiego na temat dazen Polski do
              wojny z Niemcami?

              ""Oberwali, ale niech pretensje mają do Adolfa, którego popierali.
              Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Robert"."

              Czy zamordowani Polacy moga dobiegac sie roszczen od rzadu RP? Nie,
              bo nie zyja?

              ""A gdzie pomnik pomordowanych Polaków w Berlinie? Józek".“"

              Jacy Polacy zostali pomordowani w Berlinie. Moze postawic pomnik
              lotnikom polskim, ktorzy w 1933 latali ponad stolica III Rzeszy?

              "„Doktora Krzemińskiego wpisy w sieci nie dziwią. - Niemcy,
              domagając się upamiętnienia własnych krzywd, zapominają, albo nie
              wiedzą, czego ich ojcowie się dopuścili. A to razi Polaków. Ale
              trzeba powiedzieć, że lokalna społeczność nie stanęła po wojnie na
              wysokości zadania. Nie ma wzmianek o tym, by ktoś się za mordowanymi
              Niemcami wstawiał."

              Brak odwagi cywilnej...

              "- Nie ma też wzmianek, by w ich obronie stawał Kościół - dodaje
              prof. Stankowski.“"

              Polski kosciol bral tak samo udzial w wypedzeniach jak wladze
              cywilne.


              Pozdrawiam!
              • staryhanys1 Re: Bolek5 23.06.08, 12:21
                Sluchejcie chłopy ze Sląska i innych okolic jo zech jest richticznie wypedzony
                (domek dziadków i gospodarstwo - małe bo małe) dostali poscy patrioci a oprocz
                tego dziadek w 45 zostol wyslany na urlop na Sybir z kterego nie wrócił bo tak
                mu dobrze tam bylo itd. Ale jo i moje synki i wnuki nie som zainteresowani 19 i
                20 wiekiem je przeca juz 21 i co bedzie z naszom ziemia staruszkom to jest
                interesant. A tem co nom odebrano niech sie Ci ludzie udławią ich szczęściem co
                zresztą rzech lobejrzol na własne oczy - z domku jest ruina a i pole zaniedbane.
                Ale na ludzkij krzywdzie jeszcze zoden daleko nie zajechol. Pyrsk Wasz stary
                Hanys wypedzony ale nie potyrpany by wracac do historii sprzed 50 lot
                • bolek5 Re: Bolek5 24.06.08, 21:06
                  Witam!

                  staryhanys1 napisał:

                  > Wasz stary
                  > Hanys wypedzony ale nie potyrpany by wracac do historii sprzed 50
                  lot

                  Są dwa sposoby wracania do historii: pierwszy po to, aby z
                  przypomnianych krzywd sprzed lat uczynić argument w dzisiejszych
                  sporach. Drugi - po to, aby zrozumieć przeszłość i nie powtarzać
                  błędów przodków w przyszłości. W ten drugi sposób do historii trzeba
                  wracać.
                  • staryhanys1 Re: Bolek5 25.06.08, 08:07
                    Bolek nie mysl ze nie pamietom krzywd ale jak zech napisol balo minelo i patrza
                    do przodu i mom strach co bedzie z moimi wnukami na tej naszej ziemi co jom
                    zapaskudzimi chemiom i innymi smrodami, ftedy bedziecie mogli stawiac w kazdej
                    wiosce pomnik - " Tu zyli kiedys LUDZIE" ale nszesze dziadki i pradziadki
                    mysleli lo przeszlosci i srali na przyszlosc. Pyrsk niech Ci ziemia lekka bedzie
                    • bolek5 Re: Bolek5 25.06.08, 19:20
                      Witam!

                      staryhanys1 napisał:

                      > Bolek (...) niech Ci ziemia lekka bedz
                      > ie

                      Bądź tak miły i zaczekaj z tymi życzeniami, aż nadejdzie na nie pora.
              • bolek5 Re: Bolek5 24.06.08, 21:00
                Witam!

                chrisraf napisał:

                > Jestes jedna z ostatnich osob, ktore moglbym posadzic o brak
                odwagi
                > cywilnej.

                Dziękuję za dobre słowo i przepraszam za to, że Cię źle zrozumiałem
                i niewłaściwie oceniłem.

                > Moze przypomniec slowa Prawdziwka-Szybkiego na temat dazen Polski
                do
                > wojny z Niemcami?

                Proszę bardzo. Chętnie poczytam.

                > "„Doktora Krzemińskiego wpisy w sieci nie dziwią. - Niemcy,
                > domagając się upamiętnienia własnych krzywd, zapominają, albo nie
                > wiedzą, czego ich ojcowie się dopuścili. A to razi Polaków. Ale
                > trzeba powiedzieć, że lokalna społeczność nie stanęła po wojnie na
                > wysokości zadania. Nie ma wzmianek o tym, by ktoś się za
                mordowanymi
                > Niemcami wstawiał."
                >
                > Brak odwagi cywilnej...

                Niekoniecznie. Jako Polakowi wstyd mi za to, co stało się w
                Aleksandrowie Kujawskim i kilku innych miejscach. Ale pamiętam o
                kontekście i proporcjach. Jeżeli jakiś Niemiec będzie zbyt rzewnie
                płakał nad strasznym i niezasłużonym lodem niemieckich "cywilistów"
                albo zbytnio podniesie głos, piętnując polskie batbarzyństwo -
                zawsze chętnie mu o tych proporcjach i kontekście przypomnę.
                Przyznaję, iż są wśród moich rodaków tacy, którzy uważają, iż to, co
                się działo w czasie wojny odbiera Niemcom moralne prawo do
                przypominania o swoich zmarłych. Nie zgadzam się z tym poglądem,
                ale nie traktuję go jako konsekwencji braku odwagi cywilnej. To
                raczej kwestia zbyt rygorystycznych poglądów moralnych i
                bezrefleksyjnej postawy intelektualnej. Ale brakiem reflesji grzeszą
                tu obie strony. Niemcy w rodzaju Deutschlesiera żądają od Polaków
                aby odstąpili od swojego, zbyt uproszczonego obrazu świata, i
                przyjęli inny - tak samo albo i batdziej uproszczony ale za to
                niemiecki. Nie tędy droga. Masz rację, że Polacy powinni nauczyć się
                szerszej perspektywy. Ale także i Niemcy muszą wreszcie wyjść ze
                swojej żółwiej skorupy etnicznych stereotypów i otworzyć się na
                polską argumentację. Bez tego nie będzie rozmowy, tylko wzajemne
                pouczanie.

                > "- Nie ma też wzmianek, by w ich obronie stawał Kościół - dodaje
                > prof. Stankowski.“"
                >
                > Polski kosciol bral tak samo udzial w wypedzeniach jak wladze
                > cywilne.

                Akurat Kościół, w osobie jednego z biskupów (nie pamiętam nazwiska,
                ale je znajdę, jeżeli chcesz) potępił dzikie wypędzenia dokonywane
                przez LWP w czerwcu 1945 r. A co do prawdziwego Wypędzenia, które
                zaczęło się po Poczdamie - była to decyzja społeczności
                międzynarodowej i żaden Polak nie miał najmniejszego powodu, by nie
                wziąć udziału w jej wykonaniu.
            • Gość: tbb Re: Bolek5 IP: 212.160.154.* 25.06.08, 09:09
              Jak się wczoraj okazało na linię programową Wyborczej duży wpływ miał (ma?)
              niejaki Maleszka, pseudo "Ketman", kto oglądał wczoraj na TVN film "Trzech
              kumpli" wie o czym piszę.
              Ludzie, którzy wierzą w to co pisze "Wyborcza", wierzą Maleszce.
    • bolek5 Up! z powodu deutschlesiera n/t 18.07.08, 19:59

      • bartoszcze Re: Up! z powodu deutschlesiera n/t 18.07.08, 21:41
        A fe, taki porządny forumowicz i tak brzydko podbija wątki?:)))
        • bolek5 Re: Up! z powodu deutschlesiera n/t 19.07.08, 14:30
          Witam!

          bartoszcze napisał:

          > A fe, taki porządny forumowicz i tak brzydko podbija wątki?:)))

          Sorki. Poniosło mnie. Już więcej naprawdę nie będę. Niech się
          Deutschlesier panoszy.
          • oppelner_os Re: polskie zbrodnie - ciag dalszy 23.07.08, 13:59
            Ponieważ nie prowadzi się żadnych badań, trudno ustalić dokładną liczbę
            więźniów, gdyż strona Polska nie jest zainteresowana badaniami i tym, by
            społeczeństwa europejskie dowiedziały się prawdy, a kiedy jeszcze znany prof.
            Bartoszewski po ukazaniu się naszego artykułu mówi: "Jak można krzywdę tysięcy i
            śmierć kilkuset osób traktować tak samo jak zamordowanie milionów w ramach
            zaplanowanej polityki państwa", to większość zapewne przyznaje mu rację. My nie!
            Uważamy, że tego rodzaju wypowiedź daje poniektórym wolną rękę do dalszego
            krętactwa. Uważamy, że należy wskazać powojennych morderców i uczcić pamięć
            wszystkich ofiar Obozu Auschwitz, wojennych i powojennych, a nie dzielić ich na
            lepszych i gorszych.

            www.silesia-schlesien.com/artikel/artikel/article/1///dr-ewald-stefan-pollok-powojenny-auschwitz-p.html
            • oppelner_os Re: polskie zbrodnie - ciag dalszy 23.07.08, 14:01
              "Powojenny Oświęcim to morale Polski". Od czasów wojny minęło ponad 60 lat i
              wypadałoby w końcu przyjąć do wiadomości, że nie należy ciągle żądać by strona
              niemiecka, rosyjska i ukraińska przyznawały się do tego, jakie krzywdy
              wyrządziły Polakom, ale dobrze byłoby, by również strona Polska poczyniła
              badania i pokazała co działo się na jej terytorium po zakończeniu wojny. Szkoda,
              że nie wykazuje się chęci godnego zakończenia spraw związanych z powojennymi
              bardzo ciężkimi czasami, w których często mordowano z najniższych pobudek.

              W międzyczasie Europa dowiedziała się już co działo się po wojnie na terenie
              Polski, potwierdzenie powyższego postawi Polskę na arenie międzynarodowej w
              znacznie korzystniejszym świetle, ale jakoś nadal z uporem próbuje się mówić
              tylko o tym co zrobiono Polakom, twierdząc jednocześnie, że Polacy niczego złego
              nie robili.
              • oppelner_os Re: polskie zbrodnie - ciag dalszy 23.07.08, 14:04
                Emocje wzbudza nazywanie tych obozów, przez niektórych badaczy i publicystów,
                "polskimi obozami koncentracyjnymi". Niektórzy polscy badacze zafałszowują
                zbrodniczą rolę tych obozów, nazywając je obozami pracy – jak większość z nich
                nazywano oficjalnie. Na takim stanowisku stanął warszawski IPN. W obozach tych
                więziono i mordowano tam nie tylko mężczyzn i kobiety, ale również dzieci –
                nawet niemowlęta, a polski wymiar sprawiedliwości chciał sądzić Salomona Morela
                za zbrodnie przeciwko ludzkości, stawiając mu zarzut ludobójstwa, podobnie jak
                Czesława Gęborskiego, stawiając mu zarzut palenia ludzi żywcem. Katowicki
                oddział Instytutu Pamięci Narodowej oficjalnie przyznał, że były to obozy
                koncentracyjne (jednak unika tego sformułowania, aby nie były kojarzone z
                obozami zagłady), nazywając je „stalinowskimi". Lekarz z obozu w Łambinowicach
                Heinz Esser nazywa ten obóz - "polskim obozem zagłady". Czesław Gęborski, Ignacy
                Szypuła i setki innych obozowych oprawców było Polakami. Istnienie takich - ze
                swej natury rodzących patologie - obozów dla Ślązaków i Niemców ówcześnie
                popierali zgodnie nie tylko polscy komuniści, ale także socjaliści, ludowcy i
                narodowcy,[11] Przeciwnego zdania był rząd londyński, który w czasie wojny sam
                namawiał Ślązaków do tego, by się "maskowali" i nie odrzucali Volkslisty.
                • oppelner_os Re: polskie zbrodnie - ciag dalszy 23.07.08, 14:07
                  Latem 1945 r. lokalne władze, na podstawie zarządzenia wojewody śląskiego gen.
                  Aleksandra Zawadzkiego, nakazały wysiedlanie niemieckich rodzin z ich
                  gospodarstw na Śląsku, aby znaleźć miejsce dla repatriantów ze Wschodu. Nie
                  wywożono ich jednak za nową, ustaloną w Jałcie granicę Polski. Miejscem
                  wysiedlenia były Łambinowice. W prymitywnych barakach umieszczano jednak nie
                  tylko niemieckich wysiedleńców i członków hitlerowskich organizacji. Ponieważ
                  uchodźców z polskich Kresów było wielu, do obozu trafiały całe wsie, włącznie z
                  kobietami (które były w Łambinowicach maltretowane i gwałcone), dziećmi i
                  starcami. Wśród osadzonych znalazły się osoby przyznające się do narodowości
                  polskiej, mieszkańcy Opolszczyzny, którzy oparli się germanizacji. Ludzi
                  zamykano bez żadnego wyroku, wystarczał donos złożony na UB. Szczególnie chętnie
                  przyjmowano do obozu właścicieli dużych majątków, których byli automatycznie
                  pozbawiani.
                  Według oficjalnych danych, w Łambinowicach osadzono niewiele ponad 2 tys. osób,
                  historycy mówią jednak o kilkakrotnie większej liczbie (przynajmniej 5 tys.).
                  Obóz, który formalnie nazywano przesiedleńczym, w istocie był koncentracyjnym.
                  Większość więźniów zginęła. Ludzie umierali z głodu, z powodu fatalnych warunków
                  higienicznych, epidemii tyfusu, ciężkiej pracy (chorych i wycieńczonych
                  całodniową pracą w polu traktowano jak zwierzęta pociągowe, zaprzęgając do wozów
                  i przyczep), ale nie tylko. 20-letni Gęborski opracował regulamin Łambinowic. To
                  on wydawał rozkazy znęcania się i rozstrzelania więźniów, własnoręcznie zabił
                  kilkanaście osób.
                  • oppelner_os Reasumujac Polacy odpowiadaja za zbrodnie 23.07.08, 14:08
                    oraz czystki etniczne na Slasku.
                    • Gość: westbrompton Re: Reasumujac Polacy odpowiadaja za zbrodnie IP: 92.1.78.* 23.07.08, 14:32
                      oppelner_os napisał:
                      >Od czasów wojny minęło ponad 60 lat i
                      wypadałoby w końcu przyjąć do wiadomości, że nie należy ciągle żądać
                      by strona
                      niemiecka, rosyjska i ukraińska przyznawały się do tego, jakie
                      krzywdy
                      wyrządziły Polakom<
                      Wir vergeben und bitten um Vergebung - znasz oppelner te słowa?
                      • rico-chorzow Re: Reasumujac Polacy odpowiadaja za zbrodnie 23.07.08, 15:27
                        Gość portalu: westbrompton napisał(a):

                        > oppelner_os napisał:
                        > >Od czasów wojny minęło ponad 60 lat i
                        > wypadałoby w końcu przyjąć do wiadomości, że nie należy ciągle żądać
                        > by strona
                        > niemiecka, rosyjska i ukraińska przyznawały się do tego, jakie
                        > krzywdy
                        > wyrządziły Polakom<
                        > Wir vergeben und bitten um Vergebung - znasz oppelner te słowa?

                        Więc czas byłby najwyższy się przyznać,że i Polacy wyrządzili krzywdę.
                      • oppelner_os Re: Reasumujac Polacy odpowiadaja za zbrodnie 23.07.08, 15:29
                        Takie slowa padly z "ust" polskich biskupow. Szkoda, ze polscy politycy i
                        wiekszosc polskiego spoleczenstwa ma zgola inne zdanie.
                    • oppelner_os Re: Reasumujac Polacy odpowiadaja za zbrodnie 23.07.08, 15:25
                      Komunikat poczdamski nie był żadnym układem, a jedynie ustaleniem do przyszłej
                      konferencji pokojowej, która nigdy się nie odbyła. Trzy mocarstwa poszły inną
                      drogą i z pracującymi razem sojusznikami, stały się wrogami nowych systemów.
                      Szybko zapadła żelazna kurtyna. W ten sposób strona Polska nie musiała się
                      obawiać żadnych posunięć, prócz krytyki ze strony mocarstw zachodnich.

                      Ciągłe powoływanie się przez stronę Polską, na rozmowy poczdamskie, miało
                      uspokoić i uciszyć społeczeństwo i jednocześnie wyjaśnić, że wszystkie
                      posunięcia rządu są legalne. I tak to Polacy przyjęli i do dziś większość nadal
                      sądzi, że wówczas działano zgodnie z literą prawa. Rząd różnymi
                      wewnętrzno-politycznymi posunięciami podawał argumenty, które miały być pomocne
                      w wyjaśnieniu własnym obywatelom, iż prawnie zamieszkują ziemie zachodnie.
                      Powoływano się na tradycje piastowskie, na istnienie powiązania tych ziem ze
                      starymi etnicznymi Polakami (czytaj Słowianami). Znaczący wówczas politycy tacy
                      jak Mikołajczyk, Gomułka i Bierut mówili na wszelkiego rodzaju spotkaniach,
                      zebraniach o powrocie na stare ziemie słowiańskie, o akcie sprawiedliwości
                      dziejowej w stosunku do tysiącletniej agresji germańskiej. Gomułka powiedział:
                      „Na ziemiach tych zastaliśmy jeszcze przeszło milion Polaków autochtonów, milion
                      świadków, którzy obecnością swoją zeznają przed światem i historią, że ich
                      pradziadowie byli jedynymi gospodarzami tych ziem, że Niemcy znaleźli się na
                      nich tylko jako przybysze, którym zaborczość i agresja ich przodków utorowała
                      drogę na podbite tereny Polski piastowskiej”.

                      Pierwsze przesiedlenia miały nastąpić dopiero w listopadzie 1945 r.
                      Rzeczywistość była inna - rozpoczęto je już w maju 1945 r. Mowa była o
                      przesiedleniu, to znaczy, przesiedleni powinni móc zabrać wszystko co posiadali,
                      jak to w czasie przesiedleń bywa. Ludzie, którzy musieli opuścić te ziemie
                      mówili o wypędzeniu. Strona Polska zabraniała używać tego słowa. Dopiero w
                      słynnym orędziu biskupów polskich do ich braci w Niemczech, napisano w oryginale
                      tegoż (w j. niemieckim) o wypędzeniu (Vertreibung), jednak w polskich
                      dokumentach kościelnych drukowanych w Polsce i przekazywanych swoim obywatelom
                      pisano o wysiedleniu.[4] W preambule traktatu granicznego, spisanego pomiędzy
                      Polską a Niemcami 14 listopada 1990 roku - użyto terminu „wypędzenie”-
                      podpisanego przez obie strony.
                      • bartoszcze Re: Reasumujac Polacy odpowiadaja za zbrodnie 23.07.08, 16:19
                        > pisano o wysiedleniu.[4] W preambule traktatu granicznego, spisanego pomiędzy
                        > Polską a Niemcami 14 listopada 1990 roku - użyto terminu „wypędzenie̶
                        > 1;-
                        > podpisanego przez obie strony.

                        Z przykrością stwierdzam, Oppi, że poruszasz się daleko od prawdy.
                        W preambule tego traktatu napisano:
                        "utrata przez licznych Polaków i Niemców ich stron rodzinnych w wyniku
                        wypędzenia albo wysiedlenia"

                        Podpisały to obie strony, jak sam zauważyłeś. Jest różnica?
                        • Gość: dodatek Re: Reasumujac Polacy odpowiadaja za zbrodnie IP: *.dip.t-dialin.net 23.07.08, 20:17








                          PRL: był taki kraj
                          O dopuszczeniu „Solidarności” do wyborów zdecydowali generałowie, a
                          nie „lud”. Połowa Polaków nie odczuła żadnej zmiany

                          Rozmawia Robert Walenciak
                          – Panie profesorze, porozmawiajmy o PRL. O tym państwie, ludziach...
                          – Polska Rzeczpospolita Ludowa to była nazwa trochę za szumna,
                          patetyczna. Przyszli przedrzeźniacze i przerobili ją na peerel.
                          Naród w ogóle jest prześmiewczy. IV Rzeczpospolita trwała zaledwie
                          dwa lata i wystarczyło, żeby nazwa nabrała drwiącego wydźwięku. Tuż
                          po wojnie nowy ustrój występował pod hasłem demokracji i zaraz
                          zaczęto kpić z demokracji: demokrata – z przodu łata, z tyłu łata
                          itp. Polska Ludowa była źle urodzona i z tego powodu dużą część
                          ludności miała przeciw sobie. Mówi się, że referendum 1946 r.
                          zostało sfałszowane. To prawda. Wyniki były takie, że ujawnienie
                          prawdy groziło ośmieszeniem narodu. Dam przykład: większość
                          głosujących we Wrocławiu opowiedziała się przeciw granicy na Odrze i
                          Nysie. W niektórych innych okręgach wyniki były podobne, ale
                          przykład Wrocławia jest szczególnie pikantny. Cokolwiek w Polsce
                          Ludowej zrobiono dobrego lub złego, było to i jest wykładane na jej
                          niekorzyść. Oto jakie skutki daje złe urodzenie.

                          – Czy po wojnie mogła powstać inna Polska?
                          – Jan Karski, osobistość dużego formatu, najtęższa głowa wśród
                          emigracji, wielokrotnie powtarzał, że żaden Polak i żadne
                          ugrupowanie polskie nie miało najmniejszego wpływu na to, że po
                          wojnie Polska znalazła się pod panowaniem radzieckim. Komuniści tego
                          chcieli, ale to też nie miało znaczenia. Stalin nie kierował się
                          pragnieniami polskich komunistów, lecz się nimi posługiwał. Można
                          tylko pytać, czy wyszło to Polsce na dobre, czy na złe. Odpowiedź
                          zależy od tego, jaki odcinek czasu bierzemy pod uwagę. Po 40 czy 50
                          latach tylko głupcy mogą myśleć, że objęcie po wojnie władzy przez
                          komunistów było faktem w ostatecznym bilansie niekorzystnym.
                          Ostateczny bilans – jeżeli w polityce jest coś ostatecznego – to
                          przesunięcie Polski do Europy Środkowej, w pobliże Berlina. Jest to
                          jeden z najważniejszych faktów w całych dziejach Polski i w
                          oczywisty sposób pozytywny. Gdyby Stalin nie miał pewności, że
                          Polską będą rządzić komuniści, nie wyznaczyłby granicy na Odrze i
                          Nysie i państwo polskie musiałoby się zmieścić na terytorium
                          Księstwa Warszawskiego.
                          <
                          <
                          To nie była żadna rekompensata za terytoria utracone za Bugiem, bo
                          żadne z mocarstw zwycięskich nie uważało tych terytoriów za należne
                          Polsce. A co o polskich pretensjach do tych ziem myślała ludność
                          ukraińska i jak sobie wyobrażała rozwiązanie problemu, to się
                          okazało na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w 1943 i 1944 r., zresztą
                          już przed wojną było o tym dobrze wiadomo.
                          <
                          <
                          – Zasadniczy spór polityczny dotyczy nie tego, czy o PRL należy
                          mówić dobrze, czy źle, lecz tego, czy Polska należy do zwycięzców w
                          II wojnie światowej, czy do przegranych.
                          <
                          – Z punktu widzenia emigracji Polska wojnę przegrała i nie wiadomo
                          wskutek jakiego figla
                          zajmuje Wrocław i Szczecin, Dolny Śląsk i Pomorze
                          Zachodnie. „Solidarność” obaliła PRL, dlaczego nie idzie dalej w
                          kierunku obalania? Amerykański filozof Emerson twierdził, że w
                          historii panuje zasada wyrównania. Jeżeli Polacy się nie ockną, to
                          za ten ogrom fałszu, jakiemu dziś biernie się poddają, spadnie na
                          nich kara; na winnych i niewinnych. Tak jak spadła na fałsz
                          komunistyczny.

                          – W świadomości społecznej PRL kojarzy się, nie bez wpływu wielu
                          historyków i mediów, z totalitaryzmem.
                          – Słowo totalitaryzm brzmi w moich uszach raz jako zbyt
                          propagandowe, raz jako zbyt książkowe. Ustrój, jaki panował w Polsce
                          Ludowej, odpowiadał temu, co było od zawsze nazywane tyranią.
                          Najpierw ta tyrania posługiwała się terrorem policyjnym, a później
                          tylko przymusem biurokratycznym. Oficjalnie nie wolno było tego
                          głosić, ale ustrój ewoluował w kierunku liberalnym. W czasach
                          Bierutowskich nawet komuniści nie byli bezpieczni i nie znali dnia
                          ani godziny, kiedy i za co mogą być aresztowani, a pod rządami
                          Jaruzelskiego nawet jawni wrogowie byli bezkarni. Ustrój do końca
                          pozostał tyranią, z dwu powodów: po pierwsze, brakowało mu
                          prawowitości, a po drugie, podstawy ustroju były absurdalne,
                          sprzeczne z naturą społeczeństwa. Jan Jakub Rousseau twierdził, że
                          cywilizacja zaczęła się, gdy jeden człowiek ogrodził kawałek ziemi i
                          powiedział: „to moje”. I odpowiednio zniesienie własności zapowiada
                          koniec cywilizacji. Realny socjalizm, czy komunizm, jak się teraz
                          mówi, nie zniósł własności, ale ją skolektywizował. Ludziom zakazano
                          prywatnej produkcji i handlu. Ustrój oparty na takich zasadach może
                          istnieć tylko tak długo, dopóki władza może stosować drobiazgową
                          kontrolę zachowań. Gdy rząd podnosił ceny towarów, jednocześnie
                          stawiał wojsko w stan podwyższonej gotowości bojowej. Ten absurdalny
                          ustrój miał wielu zwolenników na całym świecie, ale w Europie
                          Wschodniej został narzucony siłą przez Związek Radziecki i był formą
                          radzieckiego panowania.

                          – Gdy ustrój ten zaczął upadać, nikt nie chciał go bronić, nawet ci,
                          którzy niby dzierżyli władzę.
                          – Wybory 1989 r. były zakończeniem procesu przechodzenia tyranii do
                          demokracji. O dopuszczeniu „Solidarności” do wyborów zdecydowali
                          generałowie, a nie „lud”. Połowa Polaków nie odczuła żadnej zmiany.
                          Ustrój to są tylko formalne ramy, w których toczy się realne życie
                          narodowe. Mimo złego ustroju Polska Ludowa była wielkim osiągnięciem
                          narodowym. Dystans między Polską a Europą Zachodnią zmniejszył się
                          pod względem gospodarczym w porównaniu z okresem przedwojennym.
                          Można dyskutować, dzięki czemu. Czy dzięki polityce forsownego
                          uprzemysłowienia kraju, czy dzięki przejęciu terytoriów
                          poniemieckich, mających dziesięć razy większą wartość niż utracone
                          ziemie na wschodzie. Jedno i drugie należy do bilansu PRL.
                          My, „postkomuniści”, możemy być z tego tylko dumni. Antykomuniści
                          tak się zapędzili ze swoim potępianiem PRL, że nie wiedzą, jak się
                          zachować wobec polskiej obecności na ziemiach zachodnich. Jedni chcą
                          się wykpić spóźnionym współczuciem dla wysiedlonych Niemców, drudzy,
                          przeważnie radni PiS, siedząc w poniemieckich miastach, ogłaszają
                          błazeńskie uchwały potępiające Armię Radziecką za bombardowanie tych


                    • bolek5 Re: Reasumujac Polacy odpowiadaja za zbrodnie 24.07.08, 10:58
                      Pozwól, Oppelner, że skomentuję Cię zbiorczo:

                      g. 13.59: "Ponieważ nie prowadzi się żadnych badań (...)". Wystarczy
                      zajrzeć na stronę IPN-u żeby się przekonać, że są badania i są
                      publikacje. Można oczywiście dyskutować o ich metodologicznej
                      poprawności i rzetelności, o wiarygodności wyników, ale trzeba by je
                      znać i potrafić je podwarzyć. Znacznie łatwiej tupnąć i
                      huknąć: "Polacke nic nie robią!" ;DD Robią, robią.
                      Pomysł wspólnego czczenia ofiar w Auschwitz jest bardzo dobry i na
                      pewno kiedyś do takiego wydarzenia dojdzie. Najpierw jednak Niemcy
                      muszą do niego dojrzeć. Pamięć o Auschwitz to nie tylko ludzka
                      pamięć o ofiarach ale także polityczna pamięć o sprawcach, będąca
                      jednym ze sposobów zabezpieczenia się przed historyczną powtórką.
                      Odnoszę wrażenie, że te środowiska w Niemczech, które najgłośniej
                      krzyczą o "identyczności" ofiar, tak naprawdę chcą osiągnąć
                      zrównanie sprawstwa. To jest moralna hochsztaplerka i polityczne
                      oszustwo, na które żaden przyzwoity człowiek, Polak, Niemiec czy
                      Czukcza, nie może się zgodzić.

                      g. 14.01 "Od czasów wojny minęło ponad 60 lat i wypadałoby w końcu
                      przyjąć do wiadomości, że nie należy ciągle żądać by strona
                      niemiecka, rosyjska i ukraińska przyznawały się do tego, jakie
                      krzywdy wyrządziły Polakom". W przypadku Niemiec i Ukrainy nie ma
                      tego rodzaju żądań. Jest raczej spór o interpretację wspólnej
                      historii. Nie ma w nim niczego niezwykłego. Trochę inaczej - to
                      prawda - jest w przypadku Rosji, która za Putina zaczęła utrudniać
                      badania oraz wspierać po cichu rozmaitych rewizjonistów usiłujących
                      np. przerzucić Katyń na niemieckie konto. W sporze z Rosją bronimy
                      więc Waszego dobrego imienia, czy co Wy tam macie...

                      g. 14.04 Obozy koncentracyjne. Prototypem obozu koncentracyjnego są
                      obozy zakładane dla Burów przez Anglików. Rzeczywiście, w takim
                      źródłowym znaczeniu polskie obozy były obozami koncentracyjnymi. W
                      latach 40-tych cała Europa pełna była podobnych placówek. Ale w tej
                      sprawie nie chodzi o słownik tylko o politykę i pamięć historyczną.
                      III Rzesza nadała terminowi "obóz koncentracyjny" zupełnie nowe
                      znaczenie i w takim właśnie znaczeniu ten termin przeszedł do
                      świadomości potocznej. Przeciętny mieszczuch słysząc "obóz
                      koncentracyjny" widzi sceny z Dachau, Sachsenhausen czy Gross-Rosen.
                      Polskie obozy, choć w kilku z nich działy się rzeczy straszne, nie
                      były jednak placówkami tego rodzaju. Używanie wobec nich
                      określenia "obóz koncentracyjny" w sytuacji, gdy ten termin w
                      pamięci świata został zarezerwowany dla unikalnej instytucji
                      stworzonej przez III-cią Rzeszę, byłoby faktycznie kłamstwem. A już
                      nazywanie ich "obozami zagłady" to groteskowa błazenada, którą
                      ciężkie przeżycia świadka tłumaczą tylko częściowo.

                      g. 14.07 Mam pełne prawo wierzyć niemieckiemu historykowi, G.
                      Thumowi, który twierdzi, że w drugiej poł. 1945 r. nie było żadnych
                      masowych akcji wysiedleńczych. Podjęto je dopiero zimą 1945/6 w
                      koordynacji z Aliantami. Wcześniej była dzika akcja wypędzeń z
                      czerwca 1945 r., która objęła ok 500 tys. ludzi. Równocześnie
                      kilkaset tys. Niemców powróciło zza Odry do swoich domów.

                      g. 15.25 Problem Poczdamu - rewizjonistyczna gadka-szmatka. Wielu
                      Niemców chciałoby, żeby Poczdam sprowadzić do niezbyt udanego
                      spotkania towarzyskiego. Taka herbatka u wujcia Józia. Nie da się.

                      g. 15.45 "Klawisz-esesman". Pisałem później Settembriniemu, że to
                      porównanie miało zainteresować tekstem a nie wyjaśniać cokolwiek.
                      Skupiając się na tej metaforze i pomijając resztę mojej argumentacji
                      bardzo ułatwiasz sobie życie. Ale niech tam. Zwróć uwagę na jedno:
                      użyłem postaci klawisza jako symbolu legalnego porządku, a Ty
                      zrównałeś go z esesmanem, symbolizującym porządek z natury
                      zbrodniczy i udajesz Greka: "O co chodzi. Przecież to to samo?" To
                      tylko potwierdza to, co napisałem na początku tego tekstu: coraz
                      więcej Niemców nie rozumie, co tak naprawdę wydarzyło się w Waszym
                      kraju w latach 1933-45 i na czym polega wyjątkowość Waszego
                      doświadczenia. Zaczynam się poważnie obawiać, czy po zejściu ze
                      sceny Pokolenia 68', niemieckiej polityki nie opanują pogrobowcy
                      Ossich, pozbawionych demokratycznej edukacji.
                  • bartoszcze Re: "polskie zbrodnie" - uzupełnienie 24.07.08, 21:44
                    Prawdy nigdy dość:

                    oppelner_os napisał:

                    > Latem 1945 r. lokalne władze, na podstawie zarządzenia wojewody śląskiego gen.
                    > Aleksandra Zawadzkiego, nakazały wysiedlanie niemieckich rodzin z ich
                    > gospodarstw na Śląsku, aby znaleźć miejsce dla repatriantów ze Wschodu.

                    Po wkroczeniu Sowietów na Śląsku w styczniu 1945 roku, władzę w Gliwicach
                    sprawowali wspólnie Sowieci i Niemcy (co najmniej do marca). Ci ostatni
                    pracowicie wskazywali Sowietom kandydatów do wywózki na Wschód.

                    > Według oficjalnych danych, w Łambinowicach osadzono niewiele ponad
                    > 2 tys. osób, historycy mówią jednak o kilkakrotnie większej
                    > liczbie (przynajmniej 5 tys.).

                    Oficjalne dane Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach:
                    "Obóz funkcjonował od lipca 1945 r. do października 1946 r. Był obozem
                    przesiedleńczym, pracy, izolacyjnym oraz represyjnym. Ogółem przeszło przez
                    niego ok. 5 tys. ludzi: mężczyzn i kobiet; wiele dzieci i osób w podeszłym
                    wieku. Pochodzili z ok. 150 miejscowości, ale najliczniejszą grupę stanowili
                    mieszkańcy 30 okolicznych wsi, również Polacy. Wśród przetrzymywanych byli
                    członkowie organizacji nazistowskich, a także strażnicy obozów jenieckich Lamsdorf."
                    Warto dodać, że w okresie od lipca 1941 do marca 1945 w stalagu Lamsdorf zmarło
                    ok. 40 tys. jeńców sowieckich.

                    > Większość więźniów zginęła.

                    Ustalono tożsamość 1140 zmarłych. Szacuje się, że łączna liczba zmarłych może
                    wynosić między 1200 a 1500.

                    > 20-letni Gęborski opracował regulamin Łambinowic.

                    Dodajmy: na podstawie _niemieckich_ regulaminów obozowych - bo tylko takie znał
                    (zeznanie ze śledztwa przeciwko niemu).

                    > To on wydawał rozkazy znęcania się i rozstrzelania więźniów,
                    > własnoręcznie zabił kilkanaście osób.

                    I po jego odwołaniu z funkcji w październiku 1945 roku (na skutek wszczęcia
                    śledztwa przeciwko niemu) zdarzenia takie ustały.
              • bartoszcze Re: polskie zbrodnie - ciag dalszy 23.07.08, 14:17
                P..dolisz, Oppi.
                www.auschwitz.org.pl/new/index.php?language=PL&tryb=stale&id=683
                www.cmjw.pl/www/index.php?id=oboz_prac
                Ile jest prac IPN na ten temat, to nie zliczę.
                • oppelner_os Re: polskie zbrodnie - ciag dalszy 24.07.08, 23:39
                  Miejmy nadzieje, ze badania beda kontynuowane. Dotychczasowe wyniki wskazuja
                  narazie potwierdzaja przypadki, ktore zostaly juz wczesniej naglosnione lub nie
                  dalo ich sie ukryc. Niedlugo moze sie okazac, ze to, o czym pisza niektore
                  niemieckie media wcale nie jest wyolbrzymione a Lamsdorf jest tylko "czubek gory
                  lodowej"
                  • bartoszcze Re: polskie zbrodnie - ciag dalszy 25.07.08, 00:51
                    oppelner_os napisał:

                    > Miejmy nadzieje, ze badania beda kontynuowane.

                    Nie ma powodu, żeby nie były.

                    Dotychczasowe wyniki wskazuja
                    > narazie potwierdzaja przypadki, ktore zostaly juz wczesniej naglosnione lub nie
                    > dalo ich sie ukryc. Niedlugo moze sie okazac, ze to, o czym pisza niektore
                    > niemieckie media wcale nie jest wyolbrzymione a Lamsdorf jest tylko "czubek gor
                    > y
                    > lodowej"

                    Wszystko się może okazać. Także i to, że o czym nie było dotąd relacji,
                    zwłaszcza tam, gdzie nic nie groziło za ich rozpowszechnianie, po prostu nigdy
                    nie zaistniało. I jest to nawet bardziej prawdopodobne.
                    Dziwnym przypadkiem dokonywane w Niemczech weryfikacje liczby ofiar wypędzeń
                    wykazują zawsze tendencję do zmniejszania ich liczby, w stosunku do podawanych
                    przez wypędzonych. To coś jak z liczbą kombatantów, która rośnie w miarę upływu
                    czasu od wojny.
        • Gość: jajcasz Re: Up! z powodu deutschlesiera n/t IP: *.uk2net.com 19.07.08, 14:42
          bartoszcze napisał:

          > A fe, taki porządny forumowicz i tak brzydko podbija wątki?:)))

          a jakim loginem mial podbic, ballesta!? ;^)


          sorx bolek ;-D
    • stix Najwięcej Polaków zabili Niemcy. 19.07.08, 08:33
      pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnie_niemieckie_w_Polsce_%281939-1945%29
      Według orzeczenia Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze z 1946,
      zbrodnie niemieckie określone są następująco:

      - planowanie, rozpoczęcie i prowadzenie wojny napastniczej
      - morderstwa dokonywane na jeńcach wojennych i ludności cywilnej
      - masowa eksterminacja w obozach
      - pokazowe egzekucje
      - tzw. łapanki uliczne
      - niewolnicza praca
      - wysiedlenia ludności
      - celowe burzenie miast, wsi oraz osiedli
      - grabież dóbr kulturalnych, majątku i niszczenie skarbów kultury narodowej
      - wynarodowienie i germanizacja
      - prześladowania na tle politycznym, rasowym i narodowościowym
      - niszczenie wszelkich śladów kultury i sztuki polskiej
      .
    • rico-chorzow Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 24.07.08, 22:40
      Nie,nie odpowiadają za wypędzenie Polacy,ponieważ do 1300 obozów polskich
      dostarczali rano słodkie bułeczki,mleko i dżem o różnym smaku,i sami je smarowali.
      • bolek5 Re: Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia 24.07.08, 23:19
        Witam!

        rico-chorzow napisał:

        > Nie,nie odpowiadają za wypędzenie Polacy,ponieważ do 1300 obozów
        polskich
        > dostarczali rano słodkie bułeczki,mleko i dżem o różnym smaku,i
        sami je smarowa
        > li.

        Z całym szacunkiem ale co ma piernik do wiatraka? Po pierwsze nikt
        nigdy nie twierdził, że Polacy nie odpowiadają za warunki, jakie
        panowały w polskich obozach. Ale te obozy i działania polskich władz
        to tylko część, powiedziałbym nawet - nie najważniejsza, problemu
        Wypędzeń. Nie będę powtarzał wszystkiego, co wyżej napisałem. Po
        drugie: warunki w tych obozach były złe, w kilku dokonano strasznych
        zbrodni. To obciąża moje polskie sumienie. Ale nie była to - jak tu
        się sugeruje - zorganizowana polska polityka "oko za oko". To nie
        były obozy porównywalne z niemieckimi kacetami. Zaryzykuję nawet
        twierdzenie, że - poza kilkoma wyjątkami - nie odbiegały zasadniczo
        od ówczesnego europejskiego standardu obozu dla niemieckich
        przesiedleńców. I nie mówię tego, żeby wybielić swoje sumienie,
        tylko po to, żeby Ci przypomnieć klimat tamtych lat. Na tle
        rozhisteryzowanych Norwegów próbujących pozbyć się nawet dzieci z
        mieszanych związków, Polacy nie wypadają źle.
        • oppelner_os Polacy odpowiadają za Wypędzenia 24.07.08, 23:30
          bolek5 napisał:

          > po drugie: warunki w tych obozach były złe, w kilku dokonano
          > strasznych zbrodni. To obciąża moje polskie sumienie.

          W tym sie zgadzamy Bolku:)

          > Ale nie była to - jak tu
          > się sugeruje - zorganizowana polska polityka "oko za oko".

          Polacy nigdy nie byli mocni w organizowaniu czegokolwiek:)

          > Na tle
          > rozhisteryzowanych Norwegów próbujących pozbyć się nawet dzieci z
          > mieszanych związków, Polacy nie wypadają źle.

          Porownanie slabe Bolku:)
          Z Norwegii nie dokonano czystek etnicznych takich, jakie mialy miejsce na Slasku.
          • oppelner_os Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 24.07.08, 23:32
            Ostatnie moje zdanie powinno brzmiec:

            W Norwegii nie dokonano czystek etnicznych.
            • bolek5 Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 24.07.08, 23:53
              Witam!

              oppelner_os napisał:

              > W Norwegii nie dokonano czystek etnicznych.

              No nie dokonano. Ale próbowano. I to dość szczególnej. Chodziło
              mianowicie o dzieci narodzone w czasie okupacji ze związków norwesko-
              niemieckich. Władze norweskie próbowały najpierw wysiedlić je do
              okupowanych Niemiec, a kiedy Alianci nie chcieli ich przyjąć do
              żadnej ze stref okupacyjnych, osadzono je w psychuszkach, jako
              materiał genetycznie niepełnowartościowy.
              • westbrompton Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 00:27
                pl.wikipedia.org/wiki/Anni-Frid_Lyngstad
                np cały swiat zna tę osobe a nikt nie wie ,ze była ofiarą
                norweskich wypędzeń
                • bartoszcze inie tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 00:58
                  I mało kto wie, że Niemcy byli wypędzani po 1945 także z Holandii..
                  • oppelner_os tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 15:06
                    Moze jakies szczegoliki dot. Holandii?
                    • Gość: ojojoj Re: tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia IP: *.ispgateway.de 25.07.08, 15:16
                      oppelner_os napisał:

                      > Moze jakies szczegoliki dot. Holandii?

                      Jaja sam z ciebie robia, rownie dobrze mogli prawic o wypedzonych Niymcach z
                      Warszawy, Lwowa, Belgradu i Kijowa. A ty lykasz wszystko, co Niymcow w tym
                      okresie wybiela a innych oczernia, nojlepi Polokow.

                      PS. Zauwazylech, ze per Gorole ino Polokow mosz na mysli a jo wszyskich
                      nie-Hanysow, skuli tygo Niymce, Poloki, Ruscy i inni som Gorole a niy ino
                      hadziaje ze Lwowa, kerych cynia za swiadomosc historyczna o ziemiach
                      wyzyskanych.. ;-)
                      • Gość: westbrompton Re: tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia IP: 78.151.163.* 25.07.08, 15:38
                        ty tysz mosz ryktyk "ekumenicznom" godke,dzięki za dobre słowo dot.
                        Hadziajow
                    • bolek5 Re: tylko Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 17:43
                      Witam!

                      oppelner_os napisał:

                      > Moze jakies szczegoliki dot. Holandii?

                      Chodzi chyba o operację "Czarny Tulipan":
                      en.wikipedia.org/wiki/Black_Tulip
                      Tu z kolei pisze, że Holendrzy mieli nadzieję nawet podwoić obszar
                      kraju kosztem Niemiec, ale dostali po łapach od Aliantów. Zdołali
                      wyszarpać tylko dwie wioski:
                      en.wikipedia.org/wiki/History_of_the_Netherlands_(1939-1945)#After_the_war
                      Ciekawa sprawa a propos tej wyłącznej winy Polaków: kiedy Holendrzy
                      próbowali pozbyć się z kraju marnych 25 tys. Niemców, Alianci ostro
                      zareagowali i zaczęli wysiedlać z okupowanych Niemiec osoby
                      narodowości holenderskiej. Czy ktoś może słyszał o podobnej akcji,
                      mającej na celu zatrzymanie wysiedleń milionów Niemców z Polski?
                      Nie? Ciekawe dlaczego? Na czym polegała różnica pomiędzy
                      wysiedleniami z Holandii i z Polski?
                      • oppelner_os Male sprostowanie 25.07.08, 21:07
                        Holendrzy uzyskali nie 2 wioski lecz zaledwie 1 osade z paroma domostwami
                        (dzisiaj rezerwat przyrody). Mowa o "wsi" o nazwie
                        Wylerberg (niederländisch: Duivelsberg) o powierzchni 125 ha.
                        de.wikipedia.org/wiki/Bakker-Schut-Plan
                        de.wikipedia.org/wiki/Wylerberg
                        • oppelner_os Re: Male sprostowanie II 25.07.08, 21:10
                          Zapomniales dodac Bolku, ze operacja "Czarny tulipan" zakonczyla sie powrotem
                          niemal wszystkich, wczesniej "wysiedlonych" Niemcow do Holandii:)
                          • bartoszcze Re: Male sprostowanie II 25.07.08, 22:00
                            Możesz podać źródło?
                            • oppelner_os link(i) 26.07.08, 01:10
                              geschiedenis.vpro.nl/programmas/2899536/afleveringen/23997653/

                              Po poludniu mialem pod reka Holendra, ktory wskazal mi tekst (word),
                              ktory znajdziesz na tym linku lub na moim:

                              home.arcor.de/oppelner.de/Black_Tulip.doc
                              Ciekawy tekst, ktory potwierdza niewielki skutek tego wysiedlenia, notabene nie
                              do Niemiec lecz do obozu w poblizu granicy z Niemcami(kamp Mariënbosch bij
                              Nijmegen).
                              Cala ta akcja wywolala oburzenie wielu srodowisk, nie tylko w Holandii ale
                              rowniez w innych krajach Europy Zachodniej (glownie w Wlk. Brytanii). Wiekszosc
                              tych wypedzonych (w sumie 3691 osob) powrocilo po 1951 roku do Holandii.

                              en.wikipedia.org/wiki/Bakker-Schut_Plan
                              Wracajac do tego wzgorza, ktore zostalo zaanektowane przez Holandie. W tej
                              osadzie (a wlasciwie na tym wzgorzu) mieszkalo wczesniej 3 Niemcow.

                              de.wikipedia.org/wiki/Wylerberg
                              geschiedenis.vpro.nl/programmas/2899536/afleveringen/3606801/items/3616363/
                              Er wonen 3000 Duitsers.’ Dat bleek een groot misverstand: op de Duitse kaart
                              stond een verkeerd aantal inwoners aangegeven. Van der Goes wist de ambassadeur
                              ervan te overtuigen, dat er in werkelijkheid maar drie Duitse gezinnen op de
                              Duivelsberg woonden.

                              "drie Duitse"!!! Czyli 3 Niemcow:)))







                              • bartoszcze Re: link(i) 28.07.08, 00:49
                                No więc zasadniczo w tym tekście nie ma nic o powracaniu Niemców do Holandii.
                                Oczywiście, po powstaniu EWG wypędzeni mogli swobodnie osiedlać się w Holandii,
                                ale to nie to samo. W końcu dzisiaj każdy Niemiec też może się osiedlić w
                                Polsce, także wysiedlony:)
                                Z tekstu wynika natomiast, że z obozów - w Marienbosch i innych - Niemcy koniec
                                końców lądowali w Niemczech. Zresztą z wcześniejszych źródeł wynikało, że obozy
                                zamknięto w 1948, a operacja Black Tulip już wtedy praktycznie ustała.
                                Istotne jest przede wszystkim jedno, i to jest niezaprzeczalne: Holendrzy
                                zrobili dokładnie to samo, co wiele innych narodów Europy. Skala nie ma
                                wielkiego znaczenia, chcieli wypędzić wszystkich.
                                Tematem planu Bakker-Schut się tu nie zajmuję, ale znowu najważniejsze w nim
                                jest to, że taka idea była i była poważnie rozpatrywana. Czyli reparacje w
                                formie przejęcia terytorium Niemiec to nie jakaś polska fanaberia.
                              • petronella.kozlowska Re: link(i) 28.07.08, 09:19
                                > Er wonen 3000 Duitsers.’ Dat bleek een groot misverstand: op de Duitse kaart
                                stond een verkeerd aantal inwoners aangegeven. Van der Goes wist de ambassadeur
                                ervan te overtuigen, dat er in werkelijkheid maar drie Duitse gezinnen op de
                                Duivelsberg woonden.

                                Dort wohnen 3000 Deutsche. Das scheint ein Missverständnis zu sein: auf der
                                deutschen Karte stand eine falsche Zahl der Einwohner. Van der Goes wußte den
                                Botschafter davon zu überzeugen, dass in Wirklichkeit drei deutsche Familien in
                                Duivelsberg wohnten.

                          • bolek5 Re: Male sprostowanie II 26.07.08, 11:17
                            Witam!

                            oppelner_os napisał:

                            > Zapomniales dodac Bolku, ze operacja "Czarny tulipan" zakonczyla
                            sie powrotem
                            > niemal wszystkich, wczesniej "wysiedlonych" Niemcow do Holandii:)

                            Wcale się nie dziwię. Gdyby historia stosunków niemiecko-polskich
                            była podobna do historii niemiecko-holenderskiej, dziś sytuacja w
                            byłych Niemczech Wschodnich też mogła być inna. Gdyby chociaż
                            okupacja niemiecka w Polsce choć trochę przypominała sytuację w
                            Holandii. Niestety, stało się inaczej. Niemcy w Holandii i Niemcy w
                            Polsce to zupełnie inni Niemcy. A ponieważ nie można porównać tego
                            co zaszło pomiędzy Holendrami i Niemcami oraz Polakami i Niemcami
                            przed 1945 r., więc i to, co zaszło po 45' jest nieporównywalne.
                  • petronella.kozlowska ja wiem 25.07.08, 20:23
                    tez i Belgia i Francja

                    de.wikipedia.org/wiki/Selfkant#Geschichte
                    maps.google.de/maps?hl=de&tab=wl
                    Niderlandy zajely po wojnie gmine Selfkant. W 1957 roku rozpoczely sie rokowania
                    o zwrot. Po zaplaceniu reparacji w w ysokosci 280 mln DM Selfkant wrócilo do
                    Niemiec z dniem 1go sierpnia 1963 roku.



                    bartoszcze napisał:

                    > I mało kto wie, że Niemcy byli wypędzani po 1945 także z Holandii..
          • bolek5 Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 24.07.08, 23:57
            Witam!

            oppelner_os napisał:

            > Polacy nigdy nie byli mocni w organizowaniu czegokolwiek:)

            Z tego, co tu piszesz wynika, że wypędzenie milionów Niemców
            zorganizowali po mistrzowsku. Raz jesteśmy narodem nieudaczników, a
            za chwilę - demonicznych zbrodniarzy tworzących obozy dorónujące
            niemieckim fabrykom śmierci. Jesteś zmienny jak kobieta.
            • oppelner_os Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 15:07
              Czy pisalem gdzies o polskich obozach zaglady?
              • bolek5 Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 15:39
                Witam!

                oppelner_os napisał:

                > Czy pisalem gdzies o polskich obozach zaglady?

                Nie. Ale dla poparcia swoich tez przywoływałeś źródła, w których
                takiego określenia użyto.
            • petronella.kozlowska Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 20:16
              zmienny jak kobieta?????


              jestes moze Bolek tym jak to gejem???
              • bolek5 Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 20:47
                Witam!

                petronella.kozlowska napisała:

                > zmienny jak kobieta?????
                >
                > jestes moze Bolek tym jak to gejem???

                Gejem?... Zaskoczył mnie Twój sposób myślenia. Po mojej odzywce o
                zmienności spodziewałem się raczej oskarżeń o seksizm ;o)
                • oppelner_os Re: Polacy odpowiadają za Wypędzenia 25.07.08, 21:13
                  Nie uzywaj Bolku pojec, ktorych Petronella nie rozumie:)
        • rico-chorzow Bolku, 25.07.08, 00:21
          ja znam wypowiedzi dr. niemieckiego,nie pamiętam nazwiska ani nazwy tego
          polskiego obozu,a szkoda,nie wypowiadał się negatywnie o załodze polskiej a
          wręcz przeciwnie,jak na ten czas to było możliwe,ja sądzę takie wypowiedzi
          powinniście szukać,pewnie jest ich więcej.A tak po za tym przeczytać wypowiedzi
          - to jest zgroza -.
          • bolek5 Re: Bolku, 25.07.08, 11:08
            Witam!

            rico-chorzow napisał:

            > ja znam wypowiedzi dr. niemieckiego,nie wypowiadał się negatywnie
            o załodze polskiej a
            > wręcz przeciwnie,jak na ten czas to było możliwe,ja sądzę takie
            wypowiedzi
            > powinniście szukać,

            Ale po co? Ci Dobrzy Samarytanie, podobnie jak zbrodniarze,
            stanowili pewnie niewielką grupę. Mnie interesuje _przeciętna_
            sytuacja i _przeciętna_ postawa polskiej załogi wobec niemieckich
            więźniów. I wszystko wskazuje na to, że ta przeciętna postawa -
            wbrew niektórym środowiskom niemieckim - nie odbiegała od standardu
            wówczas w Europie uważanego (w stosunku do Niemców) za cywlizowany i
            uzasadniony. I już to powinno dziwić, bo zachowanie Niemców w
            okupowanej Polsce zdecydowanie odbiegało od ówczesnych europejskich
            standardów. Jakaś powszechna fala krwawych linczów, jak w Czechach,
            byłaby w tej sytuacji czymś psychologicznie zrozumiałym, choć
            oczywiście moralnie nagannym. Ale w Polsce niczego porównywalnego z
            Czechami nie było. Jak to lubisz dosadnie napisać: mogą się
            niektórzy tutejsi Niemcy "drutem kolczastym z...rać" ale nie było.
          • bartoszcze Re: Bolku, 25.07.08, 11:15
            rico-chorzow napisał:

            > ja znam wypowiedzi dr. niemieckiego,nie pamiętam nazwiska ani
            nazwy tego
            > polskiego obozu,a szkoda,nie wypowiadał się negatywnie o załodze
            polskiej a
            > wręcz przeciwnie,jak na ten czas to było możliwe,ja sądzę takie
            wypowiedzi
            > powinniście szukać,pewnie jest ich więcej.

            W jednym z obozów Ślązaczka wyszła za mąż za oficera UB.
    • Gość: taksobiemyślę Aspekt semantyczny IP: 83.1.72.* 25.07.08, 18:47
      bolek5 napisał:

      > Polacy NIE odpowiadają za Wypędzenia

      Witam!
      Atramentu wirtualnego w wątku sporo już wylano, ale jakoś nikt nie podniósł
      aspektu semantycznego pojęcia ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
      Słowo to jak wiemy znaczy nie tyle faktyczne sprawstwo kierownicze jakiegoś
      przedsięwzięcia, ile przede wszystkim ponoszenie konsekwencji za wykonaną
      robotę. Oczywiście chodzi o konsekwencje materialne zarówno pozytywne (premia),
      jak i negatywne (kara). By w naszym przypadku mówić o odpowiedzialności, musimy
      ocenić czy wykonawcy trefnego przedsięwzięcia otrzymali jedną z w/w nagród.
      Wnioski wydają się nasuwać tylko dwa:

      a) otrzymali nagrodę (albo pozytywną, albo negatywną)
      b) nie otrzymali nagrody (ani pozytywnej, ani negatywnej)

      Na tym praktycznie możemy zakończyć nasze rozważania i z całą pewnością
      stwierdzić, iż jeżeli mamy do czynienia z przypadkiem b), wtedy: NIE
      ODPOWIADAJĄ, - przynajmniej do tej pory.

      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka