Dodaj do ulubionych

Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do lasu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.10, 21:01
Starosta myśli jak wszyscy politycy, uważa zapewne, że rozwój to np.
elektrownia atomowa, autostrady z tirami wiozącymi towar do
supermarketów dla tego bardzo rozwiniętego społeczeństwa i wielkie
hotele nad jeziorami koniecznie ze SPA . Tylko kto zechce na Mazury
przyjechać jak nie będzie tu Parku Narodowego?!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Pulo W oparach eko-absurdu IP: *.olsztyn.mm.pl 08.05.10, 01:47
      Bez obaw. Nie ma parku i turyści przyjeżdżają, będzie park i nie będą mieli
      gdzie mieszkać ani co robić. Nie wiem jakim potrzebom ma odpowiadać ten pomysł,
      chyba potrzebie eko-lansu u paru warszawskich celebrytów i lokalnych
      niby-dziennikarzy. Mamy największy w Polsce procent terenów chronionych, za to
      najgorsze drogi.
      • Gość: Kocur Re: W oparach eko-absurdu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.10, 09:11
        Drogi trzeba wyremontować, a więcej terenów chroninych to większa
        pewność, że piękne tereny nie zostaną bez ładu i składu zabudowane
        gargamelami z płotem ,koniecznie okazałym, w jeioro lub rzekę, że ci
        domorośli inwestorzy trzcinowiska zasypią ,nabrzeże wyrównają,
        położą polbruk, po którym podziwiając bezguście miejscowych, będzie
        mógł przespacerować się turysta. Tylko czy zechce !!!? Teraz mamy
        inne czasy, turysta posiada dogodny sprzęt sportowy, odpowiednie
        obuwie i nie przyjeżdża pospacerować chodnikiem, jako że posiada je
        u siebie w mieście. Wiec zasada: budować ładnie i zgodnie z planem
        zagospodarowania wykonanym przez najlepszych specjalistów, nie warto
        tu oszczędzać(gminy boją się planów jak onia?).Rewitalizować miasta
        i wioski, a nie tworzyć w najpiękniejszych przyrodniczo miejscach
        inwestycje(np.daczowiska), kiedy tamte umierają. Inwestor jak nie
        będzie mógł odrolnić pola, kupi i wyremontuje dom w mieście lub na
        wsi.Wreszcie znajdziecie chętnych na remont porzuconych zabytkowych
        i niechcianych obiektów. Tu dobrym przykładem jest Ruciane-Nida,
        burmistrz przyznał w wywiadzie z M.Truszkowskim, że oddanie nabrzeża
        było nietrafione. Więc natura niech zostanie naturą, a rozwijać się
        należy w Piszu, to wielkie pole do popisu dla inwestorów ,skupią się
        na mieście jak nie będą mogli inwestować gdzie popadnie!!!
    • dyktator_bolandy Re: Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do la 08.05.10, 09:23
      Gość portalu: Kocur napisał(a):

      > Starosta myśli jak wszyscy politycy, uważa zapewne, że rozwój to
      np.
      > elektrownia atomowa, autostrady z tirami wiozącymi towar do
      > supermarketów dla tego bardzo rozwiniętego społeczeństwa i wielkie
      > hotele nad jeziorami koniecznie ze SPA . Tylko kto zechce na
      Mazury
      > przyjechać jak nie będzie tu Parku Narodowego?!!!!!
      tak jest, elektrownie atomowe to jest rozwój- są czyste
      ekologicznie. Nowoczesne drogi to tez rozwój- mniej spalin.
      • Gość: Kocur Re: Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do la IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.10, 19:41
        No tak, młodzi nie słyszeli o Czarnobylu !!!!
        • dyktator_bolandy Re: Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do la 10.05.10, 15:54
          dziś Czarnobylem to możesz najwyżej straszyć co głupsze koleżanki
          gimnazjalistki, smyku.
    • Gość: Tinky Winky Temat potraktowany wycinkowo i propagandowo! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 14:16
      Zakaz wstępu do lasu to jest jeden z najmniejszych problemów
      wynikających z ograniczeń, jakie nakłada Park Narodowy.

      Warto podkreślić, iż przede wszystkim zakaz dotyczyć będzie
      swobodnego dostępu do wody, co jest szczególnie istotne dla takich
      miejscowości jak np Ruciane Nida, gdzie większość plaż (z uwagi na
      niedostępne i urwiste brzegi jeziora nidzkiego) jest zlokalizowana
      poza miejscowością (oraz innymi miejscowosciami nad jeziorem
      nidzkim), a więc już na obszarze ewentualnego parku. W praktyce
      oznaczać to będzie, ze legalnie z wody korzystać nie będzie można, a
      na jezioro popatrzeć jedynie ze szlaku. Treść obowiązujących
      przepisów nie pozostawia w tej materii najmniejszych wątpliwości.
      Przepisy są jasne, czytelne i nie wymagają wykładni.

      Kolejną sprawą jest to, że dla miejscowości takich jak Ruciane Nida
      park narodowy to praktycznie śmierć miasta, brak możliwości
      wybudowania jakiejkolwiek infrastruktury (kolektory kanalizacyjne,
      wodociągi, planowana gazyfikacja etc.). Miejscowość otoczona będzie
      bowiem praktycznie z każdej strony parkiem, a to wyłącza lub bardzo
      utrudnia budowę ifrastruktury (także tej proekologicznej) oraz
      infrastruktury koniecznej dla zapewnienia czystości jezior
      (urządzenia do odpompowywania ścieków z jachtów), ekologicznych
      marin etc. Obowiązujące przepisy zakazują bezwzględnie budowy na
      obszarze parku jakichkolwiek urządzeń, które nie służą bezpośrednio
      potrzebom parku narodowego. Oznacza to, ze scieki nadal będą
      wylewane wprost do wody jak to mam miejsce obecnie, bo zgodnie z
      prawem nie bedzie można "ucywilizować" turystyki wodnej.

      Park Narodowy to zatem nie tylko zakaz wstępu do lasu i zbierania
      grzybów. Gdyby o to tylko chodziło, to sądzę, że nie byłoby
      wiekszego klopotu. Osobiście jestem przeciwny zbieraniu owoców
      leśnych gdyż powoduje to dewastację śćiółki. Nie ma też takiej
      potrzeby gospodarczej, gdyż owoce leśne można z powodzeniem
      zastępować hodowlanymi substytutami. Poza tym z czasem zbieractwo
      jako zjawisko i tak bedzie zanikało, tak jak to się dzieje w innych
      krajach, gdzie runa leśnego się nie pozyskuje.

      Biorac pod uwagę układ osadniczy na Mazurach, szlaki wodne,
      infrastrukturę, konieczność jej rozbudowy (także tej z zakresu
      gospodarki wodno- ściekowej) Park Narodowy bedzie dla Mazur
      gwoździem do trumny. Region i tak ma utrudnione możliwości
      inwestowania i wyrównywania szans. Z kolei forsowane przez niektóre
      media za sprawą kilkunastu osób ekonomicznie zainteresowanych
      powołaniem parku z uwagi na posiadane już poza granicami
      ewentualnego parku gospodarstwa agroturystyczne typu skansen nie
      jest niczym uzasadnione, za wyjątkiem zabezpieczenia interesów
      niewielkiej grupy biznesmenów z branży turystycznej.

      I bynajmniej nie chodzi tu w żadnym zakresie o ochronę przyrody.
      Złudą jest bowiem przekonanie, że sam fakt wprowadzenia kolejnego
      administracyjnego i biurokratycznego bytu prawnego uzdrowi sytuację.
      Jeśli lasy są dewastowane, a jeziora zatruwane sciekami z jachtów i
      zasmiecane przez turystów, to nie dlatego że nie ma parku
      narodowego. Park narodowy nie dokona cudownej odmiany tego stanu
      rzeczy. Skoro są problemy z egzekwowaniem obowiązującego prawa, to
      trudno przypuszczać, że nagle to prawo będzie egzekwowane w sytuacji
      powołania parku. Jest to teoretyzowanie całej sprawy i mydlenie
      ludziom oczu w imię własnych partykularnych ekonomicznych interesów.

      Są bowiem grupy osób oraz tzw. "organizacje społeczne", które na
      sztandarach mają wypisane działania ekologiczne oraz w zakresie
      ochrony krajobrazu. W rzeczywistości jest to tylko formalna "czapa"
      umożliwiająca lepszy lobbing dla korzystnych biznesowo rozwiązań
      prawnych dla człoków tych organizacji, choćby poprzez fakt
      możliwości korzystania z prawa strony w postępowaniach
      administracyjnych na podstawie art. 28 k.p.a.

      Popatrzmy co się dzieje dookoła, jak te tzw. "organizacje" są
      nieaktywne w sytuacji gdy nie mają w tym interesu, a jakie
      nadaktywne, gdy taki interes się pojawia. Kwestii rajdu w
      Mikołajkach (brak aktywności) nie muszę czytelnikom bliżej
      przedstawiać. Także przymyka się oko na organizowanie w rezerwacie
      przyrody jezioro nidzkie masowych koncertów w leśniczówce Pranie
      przy użyciu w strefie ciszy sprzętu nagłasniającego i towarzyszącemu
      temu wszystkiemu tabunowi samochodów osobowych turystów parkujących
      i rozjezdzających wszystko, co się w okolicy rusza i nie rusza.
      Tutaj jakoś tzw. "ekolodzy" problemu nie widzą.

      Podobnie nie dostrzega się kwestii zatruwania jezior sciekami
      wylewanymi z jachtów, zaśmiecania lasów przez turystów, wzmożonego
      ruchu pojazdów etc. Tutaj problemu nie ma bo to są klienci, na
      których tzw. "dyżurne autorytety regionu" zarabiają w swoich
      gospodarstwach i pensjonatach.

      Statystycznie turystyka jest gałęzią gospodarki generujacą
      największe szkody ekologiczne. To właśnie masowa turystyka generuje
      bezpośrednio lub posrednio największą ilość gazów cieplarnianych,
      powoduje zadeptywanie i niszczenie najcenniejszych ekologicznie i
      krajobrazowo miejsc.

      To nie my dewastujemy Mazury, to nie my zanieczyszczamy jeziora - to
      robią turysci, na których znaczna część tzw. "bojowników" o park
      narodowy zarabia. Dlatego nie widzę powodów, aby mieszkańcy mieli
      płacić największą cenę tylko dlatego, że ktoś ma ochotę sobie tłuc
      szmal w swoim skansenowym gospodarstwie pod lasem (oczywiście już
      poza obszarem parku, na którym tak niektórym zależy).

      A tak na zakończenie, bałamucenie ludzi przez niektóre media kwestią
      parku po raz kolejny i kolejny jest niczym innym tylko propagandą.
      Wszyscy doskonale wiemy, że w sprawie parku narodowego na Mazurach
      bez zgody samorządów lokalnych nic nie można zrobić. W rozumieniu
      obowiązujących przepisów powołanie parku bez uzyskania takiej zgody
      nie jest prawnie możliwe. Wszyscy także wiemy, ze niektóre samorzady
      zainteresowane sprawą już dawno podjęły stosowne uchwały
      kategorycznie wyrażając swój sprzeciw wobec planów powołania parku.


      Zatem mielenie po raz kolejny tematu jest niczym odgrzewanie starego
      kotleta z braku chyba ciekawszych tematow w regionie. Istotnie
      region mamy spokojny i mało obfitujacy w wydarzenia. Dlatego kwestię
      parku narodowego niektóre osoby przyjęły za cel swej "pracy
      twórczej". Rozumiem, ze każdy potrzebuje zajęcia, ale na litość
      boską są jakieś granice.
    • Gość: antymenel Re: Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do la IP: *.olsztyn.mm.pl 09.05.10, 14:28
      NIE dla parku narodowego!
    • Gość: Tinky Winky c.d. - nie chcemy tu parku IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 14:49
      Zapomniałem jeszcze podziękować Panu Staroście, za dotychczasową
      postawę w sprawie parku, jak też innym samorządowcom, którzy nie
      bojąc się krytki (szczególnie osób spoza tzw. "terenu", którzy z
      Mazurami mają niewiele wspólnego, albo wyłącznie swoje dacze)
      próbują w tych trudnych warunkach walczyć o środki i na miarę
      możliwości jednak modernizować infrastrukturę, poprawiać estetykę
      miast i osiedli etc. Kuleje trochę kwestia planów zagospodarowania
      przestrzennego i to chyba jest głównym problemem jeśli chodzi o
      kwestię zabudowy.

      W moim przekonaniu warto byłoby uchwalić plany zagospodarowania
      przestrzennego dla co ładniejszych miejsc i tym samym "przeciąć "
      temat i odebrać osobom lobbującym za parkiem ostatnie argumenty.

      A tak w ogóle, to może warto byłoby najpierw zapytać mieszkańców,
      czy chcą parku, czy nie i przedstawić im rzetelne informacje ze
      wskazaniem czego im nie będzie wolno, a co w ograniczonym zakresie,
      jak to wpłynie na rozwój, dostęp do wody, możliwość wypoczynku nad
      wodą etc. Toż to nie jest wielki problem, aby taka analizę
      przygotować i zaprezentować społeczeństwu. W innym przypadku
      niektóre osoby, w tym niektóre media niezwiązane z Mazurami bedą
      forsować swoją wizję świata ze szkodą dla mieszkańców.

      Czas przejść z pozycji "odpierania" zarzutów, do ofensywy i głośno
      oraz systematycznie uczulać społeczność lokalną o zagrożeniach,
      ajkie wiążą się z powstaniem parku. Jak dotąd ani jedna osoba, która
      znam nie wyraża się pozytywnie o koncepcji parku.

      My tu nie chcemy parku i śmiecących turystów, na których
      niektórzy "aktywiści" zarabiają. Kwestia parku nie będzie się
      decydowała ani w Warszawie, ani Krakowie, ani we Wrocławiu, ale to
      my mamy tutaj głos. I mało mnie to obchodzi, że brak parku
      kilkunastu "aktywistom" psuje interesy. I nie pomogą tu podpisy
      takich czy innych osób z pierwszych stron gazet, które z Mazurami
      mają tyle wspólnego ile jest trucizny w zapałce. Zperspektywy
      Warszawy, czy Kerakowa temat wygląda zupełnie inaczej niż z
      perspektywy "terenu". Te wszystkie niewątpliwie zasłużone osoby tak
      naprawdę mają w nosie, czy mieszkańcy Mazur bedą mogli korzystać z
      wody, czy nie. Oni i tak jeżdzą na plażę do Chorwacji lub Grecji, a
      na Mazury może raz do roku na swoją daczę lub do hotelu, tóry i tak
      jest położony poza ewentualnym parkiem.

      O czym my tu więc mówimy. Całe szczęście przepisy nie pozwalają na
      powołanie parku bez zgody lokalnej społeczności, a ta prawie jak
      jeden mąż mówi stanowcze nie parkowi. I niech tak zostanie.
      A "aktywiści" niech się lepiej zabiorą za pracę u podsta w zakresie
      ochrony przyrody i lepiej edukują swoich klientów - turystów, którzy
      są odpowiedzialni za zaśmiecania i zanieczyszczanie Mazur.

      Jeśli w kwestii stanowiska mieszkańców byłyby jakiekolwiek
      wątpliwości nic nie stoi na przeszkodzie, aby zorganizować
      referendum i będzie wszystko czarne na białym. Może to nieco ostudzi
      zapędy niektórych mediów i branzowych lobbystów.
    • Gość: ciemnogrod Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do lasu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.10, 21:11
      Dyktator ...napisał:
      "elektrownie atomowe to jest rozwój- są czyste
      ekologicznie. Nowoczesne drogi to tez rozwój- mniej spalin"

      A ja nie kapuję: co ten park narodowy ma niby blokować, skoro i tak
      nie ma u nas elekrowni atomowej, ani dobrych dróg ?
      No bo przecież skoro nie mamy parku narodowego, ale za to mamy
      dziurawe drogi, o układzie XIX-wiecznym (gdy jeździło się do
      Królewca lub Berlina), to znaczy, że ten cały bajzel i brak
      tzw "rozwoju" jest niezależny od tego czy jest park czy go nie ma!
      • Gość: Tinky Winky Re: Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do la IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.10, 23:40
        ... właśnie dlatego należy nadrabiać przy udziale środków unijnych
        zapóźnienia infrastruralne, aby zmienić ten patologiczny układ
        komunikacyjny i stworzyć tym samym szansę rozwoju regionu, a nie
        poprzez park konserować obecny stan rzeczy, który nijak nie
        przystaje do współczesnych standardów.

        Poza tym nie tylko o inwestycje chodzi, ale - jak wskazywałem
        powyżej - także o swobodny dostęp do wody, który w razie utworzenia
        parku bedzie niemożliwy w wielu miejscach, które obecnie pełniąrolę
        plaż i miejsc rodzinnego wypoczynku.

        A najważniejsze jest to, że bez zgody lokalnej społeczności
        utworzenie parku nie jest prawnie możliwe zgodnie z obowiązującymi
        przepisami.

        Zatem skończmy już temat tego nieszczęsnego parku, bo na jego realne
        powstanie nie ma najmniejszych szans, właśnie ze względów prawnych.
        Mieszkańcy zainteresowanych gmin nigdy nie wyrazą zgody na powstanie
        parku i to samo w sobie jest już wystarczajacą formalną przesłanką
        negatywną dla utworzenia parku. Wałkowanie po raz kolejny tego
        tematu jest wyłącznie skutkiem braku sensownego tematu
        dziennikarskiego, który można byłoby uznać jako "nośny" i się
        wykazać. Temat przydrożnych drzew jakoś przycichł, a efekt
        szaleńczej nagonki na drogowców bardzo mizerny. Więc znów wraca
        temat parku, który również nie ma najmniejszych szans powodzenia, o
        czym autorzy artykułów z tym związanych oraz lobbujacy za parkiem
        niektórzy branżowi biznesmeni skupieni w takiej lub innej
        koroporacji mieniacej się nazwą organizacji społecznej doskonale
        wiedzą.

        A interes jest taki, zeby zamknąć swobodny dostęp do lasów i jezior,
        a cały ruch skierować na szlaki na końcu których określone osoby
        miałyby swoje gospodarstwa agroturystyczne typu skansen. Ot...
        biznes słabo idzie, to trzeba znależ źródło ich zwiększenia,
        dlaczego jednak kosztem mieszkańców. Jak się komuś na Mazurach nie
        podoba, to zawsze można wrócić w swoje rodzinne strony, w większości
        przypadków do Warszawy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka