Gość: bereda
IP: 112.201.179.*
13.03.11, 19:48
Rzecz w tym, że go nie było, i że jest to fikcja literacka. A powinien się odbyć przed wylotem do Japonii. Sabat misjonarzy i teologów powinien ustalić, jak to Japończykom wytłumaczyć wolę bożą. Może jako karę za pogańskie wierzenia, może jako doświadczenie łaski nawrócenia po tym jak odbóstwił się cesarz. Może w centrum Tokio zafundować im największą świątynię Wielkiej Opatrzności Bożej (koniecznie z kielnią i masońskim fartuchem, bo odbudowa konieczna), albo pomnik ze Świebodzina przenieść na którąś z wysp, najlepiej bezludną, żeby nie rozpraszać „ochrony”. No coś trzeba ustalić i tym doświadczonym ludziom powiedzieć. My, prości ludzie, współczujemy im, ale śmietanka duchowa powinna tłumaczyć. Na co dzień, jak tylko chcą pieniędzy albo władzy, to mordę drą a teraz nie ma mądrego?