privus
14.12.11, 18:58
Wszystko wskazuje, że robił to samo, co dzisiaj grając pod publiczkę usilnie zabiegając na nie narażanie się na żadne konsekwencje prawne. Wskazuje na to stan wojenny, gdzie dzisiejszego baz mała Wallenroda potraktowano tak samo, jak miliony innych obywateli tego kraju - czyli po prostu nijak, stosownie do panującej atmosfery i wymagań występujących wówczas okoliczności. Innymi słowy korzystając z szerzonej tu tak bardzo wolności słowa powiem, że zachowywał się jak niewykwalifikowany marynarz okrętowy usilnie starający się sterować okrętem plącząc się pod nogami innych. Czy do dzisiaj coś w tej materii się zmieniło? Odnoszę wrażenie, że zupełnie nic i nadal robi wszystko, by skierować uwagę na siebie a nie na to, gdzie i jak płynie ten okręt zwany Polską. Od wielu lat buduje swoją pozycję na bazie szkalowania, oczerniania, niszczenia dobrego wizerunku innych nie zaś na rzetelnym wyciąganiu wniosków dla wspólnego dobra, które wydaje się mieć za nic wobec własnych ambicji. "Czepia się" dosłownie jak może wszystkiego, chociaż na poniesione konsekwencje własnej polityki, każdy w miarę otwarty na rzeczywistość człowiek już dawno by zareagował adekwatnie do okoliczności wyciągając z tego mniej czy bardziej słuszne wnioski bez brnięcia w tzw. "zaparte". Co jest znacznie mniej sympatyczne, biedni i zagubieni ujadacze obrońcy prezesa i PiS-u nie są w stanie wyjść poza ramy myślenia narzuconego przez guru tej opcji. Odczuwam to przez aktualne władze, jako promowanie anarchii na zasadzie połowu ryb w mętnej wodzie. Tylko jakie ryby łowi PO??? W jakiej części krucjaty PiS jest ona na rękę PO??? Co PO chce uzyskać korzystając z uwagi mediów zwróconych na newsy postępowania Jarosława Kaczyńskiego a nie znacznie bardziej interesujące z wielu względów zagadnienia mające niebagatelne znaczenie zarówno dla samego PO jak i tworzonej sytuacji znacznie odbiegającej w ocenie od aktualnej sytuacji? Co PO chce ukryć pozwalając PiS na miotanie się w płaszczyźnie przez nich samych zakrojonej? Uważam, że zarówno PiS jak i PO nie mają nic na obronę własnego postępowania oprócz dawno oczekiwanej przynajmniej przeze mnie "finita est comoedia". Na jakies "produkty przemiany tej materii" w już niestety nie liczę. Inna sprawa, że jakoś na to życie i jedni i drudzy muszą zarabiać. Czy kraj może funkcjonować na poglądzie starej baby kształtowanej przy kawie na stacji benzynowej? czy to oznacza, że jakiś gostek z fałszywym poczuciem krzywdy może obrażać obywateli tego kraju, twierdząc, że są amatorami smartfonów rozsyłanych przez Angele Merkel czy Nicolasa Sarkozy? Osobiście uważam, że pisowskim pomówieniom powinny być postawione granice. Niestety - jak wynika z postsolidarnościowej transologii - PO na to jest nie stać. Nie stać było na to zarówno SLD jak i wiecznie kolabrującym z władzami PSL. Mam zasadnicze pytanie, czy nie stać jest nas - jako Polaków - na oczyszczenie tej atmosfery z wciskanego od lat dymu kadzidlanego, z którego nader chętnie korzysta nie tylko sam PiS i jego guru?