ballest
11.11.05, 08:49
"A my?
Żadne z czterech głównych sił zbrojnych walczących na Zachodzie (USA, Wielka
Brytania, Kanada i Polska) nie osądziły ani nawet do końca nie opisały
wszystkich swoich przestępstw poczynionych na obywatelach niemieckich. Do
wyjaśnienia pozostaje choćby, co stało się z ok. 1 200 jeńców polskiej 1.
Dywizji Pancernej pod Chambois. Los tych ludzi na kartach wspomnień kadry
dowódczej dywizji (gen. Franciszka Skibińskiego i płk. Władysława Deca) jest
albo przemilczany, albo też niejasny. Opisuje go za to amerykański historyk
Stephen E. Ambrose. Jeśli ma on rację, najprawdopodobniej ciąży na nas
popełnienie jednej z największych jednorazowych alianckich zbrodni na
europejskim teatrze działań wojennych.
W opublikowanej w 1997 r. książce "Citizen Soldiers" (wyd. polskie "Obywatele
w mundurach", 2000 r.) Ambrose przytacza relację kapitana US Army Watersa,
który miał odebrać od polskich pancerniaków ok. 1,5 tys. jeńców z kotła pod
Falaise. Odebrał ich ok. 200. Eskortujący ich polski kapitan miał oświadczyć,
iż reszta została rozstrzelana, a na ostatnich dwustu zabrakło już amunicji.
Jedynie gen. Franciszek Skibiński zdecydował się przyznać w swoich
wspomnieniach, że w pewnej chwili kwestia jeńców wyrwała się Polakom spod
kontroli, ale wspomina on inne miejsce i czas niż Waters.
Ambrose’a można lubić lub nie, jednak przy jego metodach badań i weryfikacji
faktów, doświadczeniu i ostrożności wobec relacji kombatantów zazwyczaj brak
jest chętnych do podważania efektów pracy amerykańskiego historyka i
polemizowania z nim. Ambrose nie komentuje ani nie ocenia tego zdarzenia z
historii polskiej 1. DPanc., bo taką właśnie kulturę reprezentuje jego
pisarstwo. Poznając historię II wojny, trzeba pamiętać, że nie zawsze jej
oblicze jest czarno-białe. Zwycięzców nikt nie sądzi – a szkoda."
No prosze, ta nieskazitelna biala kamizelka?
Niemcy sie juz dawno do zbrodni przyznaly i ich nie negujom, POLACY o swoich
zapominaja!