Dodaj do ulubionych

Zapach Olsztyna...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 21:51
Co tak smierdzi w tym Olsztynie (pisze o dniu dzisiejszym - pozne popoludnie).
Co bede owijac w bawelne, poprostu jedzie gownem!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: ja Re: Zapach Olsztyna... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.06, 22:25
      hmmm...moze masz nos za blisko ust???

      pozdr
      • Gość: tom Re: Zapach Olsztyna... IP: *.160.232.84.olsznet.ec.pl 28.04.06, 09:22
        burak
    • ol4 [...] 28.04.06, 00:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: tom Re: Zapach Olsztyna... IP: *.160.232.84.olsznet.ec.pl 28.04.06, 09:23
        jeszcze większy burak i prostak ,a nawet cham
    • Gość: agata Re: Zapach Olsztyna... IP: *.160.229.114.olsznet.ec.pl 28.04.06, 06:10
      Też jestem ciekawa co to było..normalnie koszmar.
      • Gość: taaaki_nos Re: to aromat sojuszu robotniczo-chłopskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 07:39
        Niepotrzebnie obrażacie Kasię. Co roku w kwietniu olsztyńska ludnośc zadaje
        sobie pytanie co tak czuć. Nawet lokalna prasa prowadził śledztwa w tej sprawie.
        Powód jest prozaiczny. Włościanie spod miasta wylewają gnojówkę czy inną
        gnojowicę na swe żyzne pola a wiatr niesie daleko hen te zapachy, nawet do
        centrum. pozdrawiam wszystkich zapachowców
        • Gość: królik Re: to aromat sojuszu robotniczo-chłopskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.06, 21:09
          W weekendowej GW jest artykuł na ten temat:

          Fetor spowił miasto

          - Na ul. Murzynowskiego śmierdzi obornikiem, pomóżcie, bo nie można wytrzymać! -
          zaalarmowała nas w czwartek Czytelniczka. Podobne telefony dostała straż
          miejska. Strażnicy ruszyli na poszukiwania...


          Chwilę później zadzwoniła do nas mieszkanka z ul. Wyszyńskiego. Właśnie w tym
          rejonie - a także na Pieczewie i w śródmieściu - smród był najbardziej
          dokuczliwy. - Przy bloku nr 18 ogrodnicy rozrzucają jakiś nawóz, strasznie
          śmierdzi - mówiła kobieta. - Dzieci pouciekały z dworu, ludzie zamykają okna,
          bo na wymioty się zbiera. Dlaczego oni to rozrzucają w środku miasta?

          Jeszcze w czasie naszej rozmowy na miejsce przyjechała straż miejska.
          Wystarczył rzut oka, a właściwie dobry węch, by stwierdzili, że to nie
          ogrodnicy z osiedla Kormoran są winni. - To typowy smród nawozu naturalnego -
          mówił jeden z ogrodników z ul. Wyszyńskiego, gdy z nim wczoraj rozmawiałem.

          Straż miejska do wieczora odebrała kilka telefonów zaniepokojonych
          mieszkańców. - Pierwszy o godz. 18 "przy sklepie Malwa czuć fetor jakby azotu" -
          czyta zgłoszenie Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej. -
          Fetor potwierdziliśmy, jego źródła nie znaleźliśmy.

          Ma jednak niemal stuprocentową pewność, że za zapach odpowiadają rolnicy z
          okolic Olsztyna. Ostatnio wielu z nich wywoziło na pola obornik lub gnojówkę.
          Rok temu straż miała podobne zgłoszenia - obornik rozrzucał rolnik spod Starego
          Olsztyna.

          - Intensywność zapachu zależy od stężenia siarkowodoru - mówi prof. Teofil
          Mazur z Katedry Chemii Środowiska na olsztyńskim uniwersytecie. - Jeśli jest go
          dużo, to wystarczy beczka takiego nawozu, by zapach był wyczuwalny na kilka
          kilometrów. Jakby wtedy przejechać w pobliżu samochodem z otwartym oknem, to
          trzeba byłoby go ze trzy dni wietrzyć.

          Nawożenie pól nawozami naturalnymi nie jest zabronione. Mimo to patrole straży
          ruszyły na poszukiwania źródła fetoru. - Trzeba było sprawdzić, czy nie
          pochodzi z porzuconych odpadów zwierzęcych czy chemikaliów, które mogą być
          szkodliwe dla ludzi - tłumaczy Lipiński.

          Olsztyńscy strażnicy pojechali w rejon Starego Olsztyna, bo stamtąd wiał wiatr
          i tam najbardziej śmierdziało. Szukając źródła zapachu sprawdzili pola.
          Bezskutecznie.

          Wczoraj ja pojechałem w stronę Szczytna. W Szczęsnem w sklepie sprzedawca
          zapewnił, że zapach nie pochodzi z ich wsi. - Ale wie pan, wczoraj jechałem
          przez Klewki i tam czułem gnój - mówił.

          W Klewkach rzeczywiście zapach czuć, choć nie tak intensywny, jak w Olsztynie
          dzień wcześniej. W największym sklepie przy głównej drodze rozmawiałem z dwiema
          ekspedientkami. - O matko, jacy to ludzie teraz delikatni - odparła jedna z
          nich oblizując patyk po lodach.

          W słynnym na całą Polskę gospodarstwie w Klewkach przyznali, że rozwozili
          obornik, ale w środę, a nie w czwartek. - Rozrzucaliśmy przy przejeździe
          kolejowym w Klewkach, tam będzie kukurydza - tłumaczy pracownica zakładu. - Ale
          to nie od nas śmierdziało w Olsztynie. My nawet drogę zamiatamy, żeby ślad po
          oborniku nie został na szosie.

          Następny duży gospodarz - pan Jacek - mieszka w Starym Olsztynie. Ale nie
          nawozi pól naturalnymi nawozami. Przyznaje jednak, że kiedyś przez niego było
          niezłe zamieszanie w Olsztynie, gdy wywiózł na pole kurzy nawóz. - Leżało to ze
          trzy dni - wspomina. - Mieszkam blisko, ale wiatr wieje w drugą stronę, więc
          nawet nie wiedziałem, że taki smród idzie w stronę miasta. Później czytałem w
          gazecie, że olsztyński sztab kryzysowy szukał winowajcy, a na zdjęciu był jakiś
          urzędnik nad mapą Olsztyna i okolic. Komedia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka