Dodaj do ulubionych

Giertych znowu dał głos

02.08.06, 18:07
Giertych: Amnestia maturalna to "bezpiecznik" przed obowiązkową matematyką
Roman Giertych powiedział, że planowane ułatwienia dla maturzystów to swego
rodzaju "bezpiecznik" dla obowiązkowej matury z matematyki. Chodzi o możliwość
otrzymania świadectwa przez abiturienta, który nie zdał jednego egzaminu.
Wicepremier, minister edukacji przypomniał, że matematyka ma być obowiązkowa
od 2009 roku.

Roman Giertych, który był gościem "Sygnałów Dnia" podkreślił, że kwestie
dotyczące ułatwień dla maturzystów nie dotyczą przeszłości, ale przyszłości.
Dodał, że MEN zobowiązał się wobec uczelni, iż wprowadzi obowiązkową maturę z
matematyki. Minister edukacji uważą, że decydując się na to, resort musiał
rozważyć wprowadzenie pewnych "bezpieczników", które przy obowiązkowej maturze
z matematyki pozwolą zdać egzaminy. Roman Giertych ocenił, że gdyby tego nie
było, to połowa maturzystów mogłaby nie zdać egzaminu właśnie przez matematykę.
Obserwuj wątek
    • leszczynka33 Re: Giertych znowu dał głos 06.08.06, 09:21
      to po cholerę wprowadzać na siłę matematykę, jeżeli ktoś decyduje się i tak na
      studia humanistyczne?!Roman-ludzki pan....
      • Gość: waran Re: Giertych znowu dał głos IP: *.ols.vectranet.pl 06.08.06, 11:04
        Droga leszczynko!
        Chociażby po to, że matematyka uczy logicznego myślenia, analizowania,
        poprawnego wnioskowania. Od czasu, kiedy przestała byc obowiązkowa stała się
        przedmiotem nieistotnym, a poziom edukacji naszej młodzieży, zauważ, obniżył
        się. Bez matematyki nie nauczy się statystyki, bez znajomości której niemożliwe
        są badania naukowe. Aktualnie w tej dziedzinie jesteśmy zaściankiem Europy.I
        jeszcze jedno, te tzw. testy egzaminacyjne priorytetowo traktują pewne
        umiejętności, jak chociażby te, które wymieniłam w pierwszym akapicie.
        • vauban Re: Droga waran, 06.08.06, 11:29
          Niestety, jesteś w błędzie.
          Matematyka, nauczana tak, jak to czyni się w naszych szkołach, nie uczy niczego,
          oprócz zapamiętywania wzorów, które każdy może znaleźć w byle podręczniku i nie
          zaśmiecać sobie pamięci. Owszem, przemawia przeze mnie prywata, bo całe liceum
          walczyłem o tróję na koniec roku jak lew, i nawet mi się to udało... ale z
          matematyki nie pisałem matury. Pisałem z biologii. Nie przeszkodziło mi to
          jednak zdać na socjologię, ukończyć ją i nawet pracować w zawodzie. Statystyki
          nauczyli mnie spece uniwersyteccy, bo ta w liceum była jakaś... nieadekwatna, by
          tak rzec, do praktycznego zastosowania. Zaściankiem Europy, jeśli chodzi o
          naukę, nie jesteśmy, na całym świecie podkreśla się znakomite przygotowanie
          polskich naukowców, którzy za chlebem masowo wyjeżdżają z naszego pięknego,
          miodem, mlekiem, Prawem i Sprawiedliwością płynącego kraju.
          Testy egzaminacyjne układali mądrzy ludzie, nie mający pojęcia o faktycznym
          przebiegu nauczania. Postawili na logikę i wnioskowanie - czyli akurat na to,
          czego się nie uczy w szkole...
          • vauban Re: Aaa, jeszcze to: 06.08.06, 11:48
            Zapomniałem dopisać: amnestia maturalna jest złym pomysłem, na który całkiem
            słusznie uczelnie wyższe (te szanujące się) zareagowały rozważaniami
            przywrócenia egzaminów wstępnych. Bardzo słuszna idea, dziwię się, że dopiero
            teraz podniesiona. System punktów za świadectwo maturalne był niesprawiedliwy od
            początku, zachęcał przy tym do składania dokumentów na wiele kierunków naraz -
            bo jak nie przyjmą tu, to gdzieś indziej się zaczepię... Paranoja ! W dawnych
            czasach na studia wyższe szli ci, którzy naprawdę coś umieli i chcieli
            dowiedzieć się więcej, dziś i matura, i studia wyższe stały się tylko
            papierkami, wartymi tyle, ile niezorientowany w ich realnej wartości pracodawca
            skłonny będzie zapłacić absolwentowi - analfabecie. Żerują na tym szkoły
            prywatne - często nie sprawdzające nawet, czy przyjmowany "student" posiada
            maturę (tak !!!), byleby zapłacił, niemałe wszak, czesne... A potem, skoro
            płaci, jakże go nie popchnąć dalej ? Pracowałem w takich szkołach. Fajnie się
            pracuje, naprawdę. Czy się mówi o socjologii, czy o np. tramwajach, jedno
            wychodzi, bo nikt nie słucha, tylko patrzy na zegarek... O, przepraszam, parę
            osób w tym momencie obrażam. Jednak nie wszyscy tacy byli, i całe szczęście.
            Podsumowując: nic złego w tym, że masa ludzi odbiera wyższe wykształcenie - w
            tej dziedzinie naprawdę jeszcze kilkanaście lat temu było tak sobie. Problem w
            tym, że ilość zaniża jakość, i to nie tylko obecnie się uczących, ale i zaniża
            wartość tym, którzy uczciwie studiowali za dawniejszych lat. Mówię to z
            prawdziwą przykrością. To nie wina PiS - u, to nie wina Giertycha, to wina tego,
            kto pierwszy zaczął manipulować przy maturach, egzaminach, i takich tam... Kto
            to był, do diabła ?
            • Gość: waran Re: Przepracowany nauczyciel: IP: *.ols.vectranet.pl 06.08.06, 15:52
              Wiesz vauban, to nie do końca tak jest jak mówisz.Być może miałeś do czynienia z
              nauczycielskimi miernotami, które nie wiedzą czego mają uczyć.Zresztą, niech nie
              obrażają się na mnie nauczyciele,większośc trafia do zawodu z negatywnej
              selekcji. Pokażcie mi nauczycieli, którzy mieli na świadectwie dojrzałości
              piątki i czwórki startując na studia, a zawód jest dziś bardzo trudny.Wszystko
              jest standaryzowane. Nie ma oceniania intuicyjnego.Kiedyś nauczyciel miał do
              dyspozycji:
              treści nauczania
              jeden program
              jedenpodręcznik.
              Wiedział czego ma uczyć. Wraz z reformą dostał:
              podstawę programową( bardzo ogólne hasła),
              ścieżki edukacyjne, które trzeba włączyc do planu pracy,
              standardy wymagań egzaminacyjnych,
              kilkanaście lub kilkadziesiąt) BARDZO różnych programów,
              tyleż samo podręczników+ ćwiczenia. Do tego musi napisać plan wynikowy(to
              właściwie pozycja ksiązkowa), gdzie indziej kierunkowy.
              W tym ogromie wszystkiego głupieje, nie ma czasu dla ucznia, młody nauczyciel ma
              problem z selekcją treści. Jeśli nie jest czynnym egzaminatorem- nie wie, co
              jest tak naprawdę ważne z punktu widzenia egzaminu.Zresztą trzyletnie szkoły
              stają się kursem przygotowawczym do egzaminów.To jest właśnie chore.
              Jeśli chodzi o uczelnie niepubliczne, to masz rację-komercja jest wrogiem
              poziomu nauczania.
              • vauban Re: Przepracowany nauczyciel: 06.08.06, 19:31
                A wiesz, chyba masz rację. Znajomi, z zawodu nauczyciele (z podstawówki i
                gimnazjum co prawda) powiedzieli mi dziś właściwie słowo w słowo to samo, co
                ty... Im to wszystko również niezbyt się podoba, ale co mają zrobić ?
                Protestować ? Z trójką dzieci ryzykować zwolnienie z pracy za podpadnięcie ?
                Oni sami w szkołach nie byli wcale źli, z selekcją negatywną w tym zawodzie
                różnie bywa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka