Dodaj do ulubionych

mżonka ??????

13.12.07, 21:17
naprawde "mżonka" ????? chodzi o taki stan atmosfery kiedy mży ???
Obserwuj wątek
    • Gość: szukacz Re: mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 21:32
      Niemożliwe. Takie zjawisko atmosferyczne do przecież 'dżdż' ;)
      • taras70 Re: mżonka ?????? 13.12.07, 21:55
        wykluczone ! nie "dżdż" tylko "drzdrz" ! a moze jednak "żdrz" ?
        • Gość: szukacz Re: mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 22:06
          Azaliż 'żdrz' nie jest to wyraz onomatopeiczny wyrażający dźwięk,
          jaki wydają tramwaje skręcając z Alei Sikorskiego w ul.
          Pstrowskiego: 'żdrz żdrz'? I czymże jest mszafka?
          • taras70 Re: mżonka ?????? 13.12.07, 22:15
            tramwaje nic nie wydaja , bo sa skape ! wydaja ,oczywiscie,
            wydawcy ! tramwaje nawet jakby chcialy cos wydac to nie dadza rady,
            bo jak napisal pewien wydawca: "tramwaje to mżonka". i w ten sposob
            desygnat zatoczyl pelna parabole a wszelkie onomatopeiczne byty
            zaistnieja albo i nie! jesli bedzie "dżdż" i skoncza sie "mżonki" to
            obiekt "tramwaj" przejedzie sie po Sikorskiego i zapiszczy !
            • being28 Re: mżonka ?????? 13.12.07, 22:22
              A kto z Elbląga ten fujara.
              • taras70 Re: mżonka ?????? 13.12.07, 22:25
                dodalbym , jako nastepca Wita Stwosza , ze: stara !
              • Gość: Czuje sie obrazony do being28☺ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.07, 10:23
                A kto podpisuje sie being28☺ to gorsza fujara!
            • Gość: szukacz Re: mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 22:31
              I będzie to tramwaj zwany pożądaniem, by zacytować klasyka
              amerykańskiej literatury o rekordowej liczbie podwójnych literek w
              imieniu i nazwisku. Jak zaś zowie się ów redaktor GW, który śni na
              jawie 'mżonki' o olsztyńskich tramwajach?
              • taras70 Re: mżonka ?????? 13.12.07, 22:38
                ten, przyslowiowy juz , tramwaj jest mniej wiecej tak "pozadany" jak
                kazde inne trudne wyzwanie. lepiej puscic rzeka tramwaj wodny. rzuci
                sie toto na spieniona wode i samo poplynie z pradem . gorzej jest
                poplynac w druga strone, ale zawsze mozna uzyc wiosel.
                • Gość: szukacz Re: mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 22:45
                  Tramwaje wodne czyli vaporetti będą płynąć tylko w jednym, niegdyś
                  jedynym słusznym kierunku. A jak ktoś będzie chciał wrócić, to
                  wsiądzie na rower i pojedzie pięknymi ścieżkami rowerowymi wzdłuż
                  Łyny.
                  • taras70 Re: mżonka ?????? 13.12.07, 22:53
                    vaporetti ? cos tam slyszalem . podobno ma ta przewage nad gondola,
                    ze podczas mzawki nic nie leci na glowe, bo posiada dach.
                    podczas "mzonki" moze , niestety , troche kapac.
                    • Gość: szukacz Re: mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 23:01
                      Bez obaw. Ponoć wracają mrozy, więc mżonka rychło przemieni się w
                      szron i szadź a po Łynie będziemy śmiagć na łyżwach. W obie strony.
                    • Gość: Dżon Re: mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 00:29
                      Pomyliło ci się z dżonką - to dżonki mają dachy, więc są najlepsze
                      na mżonki, czyli dni w paskudną aurę. I wtedy nimi nalepiej robić
                      KURS - i pewnie redaktor chciał zrobić kurs tramwajem, ale wyszło,
                      że najpierw powinien skończyć kurs dla wtórnych analfabetów...
                      Acha... Są też inne mżonki - mianowicie Koleżanki Mażonki - które
                      podczas mżonki siedzą w domach i mażą usta różowym czymczyś. Amen.
                  • Gość: mza Re: mżonka ?????? IP: *.olsztyn.mm.pl 13.12.07, 22:57
                    i nie mżonka tylko małżonka,
                    która na męża ma wiele oręża
                    np. biadoli, że ją głowa boli
                    i na nic nasze mżonki
                    że najlepsze są własne żonki
                    • Gość: szukacz Re: mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 23:12
                      Zakładając, że P.T. Pan Redaktor spoczął już snem sprawiedliwego u
                      boku swej mżonki (małżonki) pozwolę sobie życzyć mu dobrej nocy i
                      miłych mżonek (marzeń), na przykład o tramwajach.
                    • taras70 Re: mżonka ?????? 13.12.07, 23:31
                      artefakt w postaci "mzonki"
                      ogladac musze w dzionki
                      gdy Fakt wam czesc odbiera
                      splendoru, bo litera
                      jedna sie "rypnela".
                      to boli jak "korzonki" !
    • Gość: ols Re: mżonka ?????? IP: *.ols.vectranet.pl 13.12.07, 23:22
      mżonka???? a może radni niezaradni?????
      • Gość: Mżonka Pruska Re:A może Mżonka ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 23:34
        Mżonka to była żona władcy Prus w/g jakiejś legendy.
        • taras70 Re:A może Mżonka ? 13.12.07, 23:41
          tak, znam ta legende ! opowiadal ja , w czasie meczu Polska -
          Argentyna , Jerzy Mżygłód ! wedlug tej legendy wygralismy ten mecz w
          stosunku 7:1 i dostalismy w nagrode polowe Prus . tylko jakich ?
          chyba: Ksiarzecych !!??
          • Gość: Mżonka Pruska Re:A może Mżonka ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.07, 23:46
            To już nie mżonka ale chlapaczka ;))))
    • Gość: szukacz Re: mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.07, 00:00
      Czapki z głów przez Tarasem - od mżonki do mżawki nie tak daleko,
      jakby się zdawało :)
      "Przygotowując pierwsze (najbardziej klarowne wówczas) zasady
      pisowni i interpunkcji w języku polskim - w 1936 r., na polecenie
      Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego - autor
      bądź autorzy postanowili, że obowiązywać będzie np. pisownia
      mrzonka, a nie mżonka. Jak twierdzi prof. Jan Miodek, za postacią
      z "ż" opowiadał się wielki autorytet, prof. Aleksander Brückner,
      opracowujący swój "Słownik etymologiczny języka polskiego".
      Językoznawca upierał się, by wyraz ten pisać zgodnie z jego
      pochodzeniem, ponieważ wywodzi się od czasownika mżyć (dawniej
      mówiono, że się 'coś komuś przywidziało, przymżyło'). Wbrew jego
      opinii ówcześni eksperci uznali, że mrzonka ma się raczej kojarzyć
      z ... marzeniem, i trzeba ją pisać przez "rz"."
      www.obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=2

      • taras70 Re: mżonka ?????? 14.12.07, 00:19
        jezyka polskiego uczylismy sie kiedys w podstawowkach.bardziej
        zdolni uczniowie uczyli potem czesc nauczycieli w liceach ! wtedy to
        dopiero byly szkoly ! i ludzie ! i fakty ! i zdarzenia :)!
        za "mzonke" moznaby pewnie dostac dziennikiem po glowie. wedlug
        najnowszych badan, poprawne poslugiwanie sie jezykiem poprawia
        jakosc zycia seksualnego o 28 procent !!!
        • leon.1 Re: mżonka ?????? 14.12.07, 23:36
          Ja natomiast pamiętam że "mżonka" i "dżdż" mają dużo wspólnego z
          krogulcem. Nie pamiętam jednak co.
          • taras70 Re: mżonka ?????? 15.12.07, 09:52
            charakterystyczny jest krogulec. nie ma kregoslupa . zamiast ma
            szpikulec . kostny . brak organu co sie zowie d...
            • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 15.12.07, 10:10
              Nie ma natomiast nic lepszego, gdy dopadła nas mżonka i dżdż, a
              krogulec nudzi i nudzi o swoich brakach, niż partyjka cymbergaja,
              oczywiście koniecznie w wersji semicontact.
              • leon.1 Re: mżonka ?????? 15.12.07, 20:12
                Przepraszam pomyliłem z bazyliszkiem... Co może semantycznie nie ma
                większego znaczenia - jednak semiotycznie i pod względem uprawiania
                niektórych dyscyplin (cymbergaj, palant, jojo, kapsle, ścianka,
                dmuchanie monetami itd) krogulec się nie nadaje a bazyliszek jest
                najbardziej nadającym się.
                • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 15.12.07, 23:25
                  Jest jeszcze gra o trywialnej (by nie powiedzieć: prostackiej)
                  nazwie, wielce jednak subtelna, motywująca fizycznie i
                  intelektualnie oraz inspirująca, szczególnie dla młodego pokolenia.
                  Trudno grać w nią przy dżdż i mżonce, choć wtedy ćwiczyć można siłę
                  woli, zwłaszcza jeśli dodatkową presję wywiera bazyliszek bądź
                  krogulec; chodzi o klipę.
                  • taras70 Re: mżonka ?????? 16.12.07, 00:03
                    przyznac sie musze ,ze grywalem w klipe ! niestety, najczesciej w
                    kapeluszu i prochowcu z postawionym kolnierzem , gdyz
                    presja /graniczaca z ostracyzmem/ srodowiska byla trudna do
                    wytrzymania. uwazali , ze to glupie, zeby wyrzucona na 15 metrow w
                    gore fajerke probowac zlapac wygimnastykowanym nosem. to gra dla
                    ludzi odwaznych fizycznie i wolnych od presji otoczenia, bo trudno
                    zlapac fajerke , gdy sie nic nie widzi /kapelusz/, ale jeszcze
                    trudniej wyjsc do gry z odslonietym nosem. co lepsze: spontaniczna
                    gra zakonczona siniakami czy slepe uganianie sie za fajerka ?
                    jezeli myle gry to przepraszam. raz zagralem bez kapelusza i mialem
                    pecha. wygralem !!!
                    • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 16.12.07, 13:52
                      To mogła być klipa, choć mogła i nie być. Pewne niejasności wbudza
                      tu postawiony kołnierz prochowca. W moich stronach uważano, że
                      wymagany jest tu raczej ortalion, a kołnierz ortaliona był
                      niepostawialny.
                      Natomiast mocno sympatyzję z powszechnie niedocenianą tezą, że w
                      każdej grze chodzi o to, żeby przegrać. Tylko ludzie zakompleksieni
                      i niedokształceni prą do zwycięstwa, cisząc się wątpliwym i
                      nietrwałym mirem wśród prostego ludu. Natomiast tylko przegrani
                      doceniają pełnię wartości mżonki i pełnię uroku dżdż. Dobrze też
                      widzą o chodzi krogulcom, bazyliszkom oraz - pozwolę sobie
                      wprowadzić nowy element krajobrazu przyrodniczego (i to raczej fauny
                      niż flory) - mamrociom.
                      • taras70 Re: mżonka ?????? 16.12.07, 21:30
                        jezeli chodzi o mamrocie to mam mieszane uczucia. podczas wycieczki
                        szkolnej do Jury K-Cz. mamroc wyrwal mi z reki kanapke z serem i z
                        chichotem zjadl ja w krzakach. wychowawczyni zareagowala nerwowym
                        usmieszkiem . ta, mocna stresujaca sytuacja , zapoczatkowala we mnie
                        chec zbadania natury tych zwierzat. wertowany przeze mnie
                        wielokrotnie Atlas Istot Wszelakich /wyd.Krempolin, 1886 roku/
                        utwierdzil mnie tylko w przekonaniu, ze mamrocie sa uzaleznione od
                        sera a chichot nie jest ich charakterystyczna cecha: byl wrecz czyms
                        niespodziewanym i mogl wynikac z wyjatkowej jakosci sera z mojej
                        kanapki. po wielu latach wnikliwego badania atlasu, doszedlem do
                        zaskakujacego wniosku, ze kanapke wyrwal mi jednak przebrany za
                        mamrocia tubylec: to byly lata osiemdziesiate , sera brakowalo,
                        metoda "na mamrocia" wydawala sie wielu godnym wyjsciem z trudnej
                        sytuacji ekonomicznej. ten chichot byl w pelni usprawiedliwiony !
                        • leon.1 Re: mżonka ?????? 16.12.07, 22:51
                          Dobrze że Państwo nie pominęliście problemu mamroci. W zasadzie nie
                          mam na ten temat za wiele do powiedzenia. Wolę zakres mamroi (chodzi
                          o posiadanie urojeń). Mamrocie jednak mnie zaintygowały i próbuję
                          sobie wyobrazić grę w szajbę czy nawet (ze wstydem to napiszę) w
                          butelkę z mamrociem. Hmmm ...
                          • taras70 Re: mżonka ?????? 17.12.07, 00:00
                            sa postaci, ktore ze wzgledu na swoje szlachetne oddzialywanie na
                            innych i dawanie dobrego przykladu potomnym , zasluguja na
                            wyroznienie! do tych postaci nalezy mamroc ! a jego mamroje nie sa
                            wazne , bo wiemy , ze ser lubia za niego inni ! dziwnie brzmi to
                            zdanie ! trudno ! temat nie jest latwy ....
                            • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: 193.0.64.* 17.12.07, 11:35
                              Kto uważa, że mamrocie miewają mamroje ma słuszną rację, kto zaś
                              skłonny jest uważać, że nie miewają - jest w mylnym błedzie (choć
                              może odwrotnie?... Nie mam w tej chwili dostępu do XIX-wiecznej
                              literatury górali skandynawskich, by to sprawdzić, a ich ustalenia
                              są w tej kwestii powszechnie akceptowane w środowiskach naukowych;
                              szczerze mówiąc, to obciach, że tego nie pamiętam; w każdym razie z
                              krogulcami jest dokładnie odwrotnie o 180 stopni).
                              • rita100 Re: mżonka ?????? 17.12.07, 20:09
                                Warto jednak w tej dyskusji odnotować tragizm mżonki.
                                Żeglujemy tak po tym szerokim przestworzu mżonki wciąż niepewni i chwiejni,
                                pochylani od jednego końca do drugiego końca. Czegokolwiek chcielibyśmy się
                                uczepić, wraz chwieje się to i oddala. A jeśli podążamy za tym, wymyka się,
                                wyślizguje się i wiekuiście ulata.
                                Oczywiście, że jakby nie mówiąc to jest to stan naturalny, najbardziej wszelako
                                przeciwny naszym skłonnościom, pałany żądzą zbudowania na niej wieży wznoszoną w
                                nieskończoność.

                                Aczkolwiek wspomnieć musimy o bliskim związku mamrocia z problemem bardzo
                                myślącej....... no... no.... ach, ciężko sobie przypomnieć ;)
                              • leon.1 Re: mżonka ?????? 17.12.07, 20:18
                                Ja czytając literaturę - czeską marynistykę- natknąłem się znienacka
                                na "Bajki z mchu i mamroci oraz na instumenty dęte dawniej używane".
                                Cóż piszą czescy wilcy morscy (czeskie wilki morskie) o owych? Piszą
                                dobrze, klarownie, przejrzyście, dojrzale. Nie boją się oni prawdzie
                                spojrzeć w źrenicę i trzymając puls na ręku ukołysać go ze snu.
                                Dlategoż toż mżonką jegoż nie zbudzimy go ze snu tak by stanął u
                                drzwi Broniewskiego!(Tu już chodzi o pojedynczego mamrocia). I
                                jeszcze raz chcę podziękować Państwu za ten temat (wiem...
                                niełatwy). Przy wigilii poruszę go w większym gronie rodzinnym.
                                • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 17.12.07, 20:42
                                  Czy rita cytowała dwie wtrącone frazy z Pascala, czy może z
                                  Kartezjusza? Sami widzicie jak temat mżonki łączy pokolenia, płcie,
                                  profesje oraz miasta (Olsztyn) i miasteczka (Kraków). Żeglujemy też
                                  po przestrzniach coraz swobodniejszych i dających pole do
                                  właściwiego popisu przyduszonym w codzienności znawcom i fanom
                                  mżonki, dżdz (dawno o niej nie było), krogulców i tej niesamowitej
                                  gry w klipę. W tych rozwiniętych przestrzniach natknąłem się też na
                                  jeszcze jeden nadzwyczajny okaz naturalny, tudzież semnatyczny:
                                  bździungwa, zwana także bździongwą.
                                  • leon.1 Re: mżonka ?????? 17.12.07, 21:01
                                    Bżdziongwa? Pracuje z nią. Nic ciekawego.
                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 17.12.07, 21:03
                                    Oczywiście, ze Pascal był moim przewodnikiem poprzedniego wpisu :)
                                    Faktycznie temat nie jest łatwy ale i godny zainteresowania, czy też adwentu,
                                    czyli czasu oczekiwania. Zapełnia nam szczelinę przestrzenną i odnosi się do
                                    głosu serca i jego efektywności poznania. Bardzo ciekawe może być rozważanie
                                    dalszej części przestrzeni bytu i całkiem spokojnie prawie niezauważalnie
                                    przejść do bździungwi bździonginowej.
                                    Tudzież trzeba się mocno zastanowić nad tą bździną ale w całej rozciągłości
                                    tematu wertuje mnie problem czy zwierzęta mają nadzieję taką jak ludzie czy
                                    pozbawieni są tej nadziei ?
                                    • leon.1 Re: mżonka ?????? 17.12.07, 22:15
                                      Nie wiem czy znacie Państwo legendę "O włosach Heimana" i jego
                                      sprawnym rozprawieniu się ze Strzykwami (dawna nazwa Bździągwy) w
                                      Lesie Miejskim w 1947 roku? Właśnie przypomniałem sobie że było to
                                      podczas dżdżów- marcowych. Jeśli będzie zapotrzebowanie w tym wątku
                                      to chętnie przytoczę.
                                      • rita100 Re: mżonka ?????? 17.12.07, 23:22
                                        Warto jest zapoznać się z taką ciekawą legendą i składam osobiście zamówienie.
                                        Pozwolę sobie również złożyć zamówienie w imieniu innych zainteresowanych osób.
                                        Droga dżdżów marcowych wolna, proszę delikatnie wkraczać w akcję.
                                        • leon.1 Re: mżonka ?????? 18.12.07, 00:31
                                          Aha. No dobrze. Choć opowieść tę zaczynam nie bez lęku i
                                          przerażającego strachu jaki mnie ogarnia na samą myśl i wspomnienie
                                          spotkania z Heimanem w latach 60-tych...
                                          Przenieśmy się jednak o kilkadziesiąt lat wcześniej- do końca XIX
                                          wieku w okolice Cerkiewnika. Wówczas to w ubogiej warmińskiej
                                          wioseczce na świat przyszedł chłopiec. Jego ojciec był organistą w
                                          Dobromiejskiej Kolegiacie a mama miała mały warsztat tkacki. (Typowa
                                          działalność gospodarcza żon organistów w tych czasach). Stary Heiman-
                                          ojciec tak okropnie fałszował podczas mszy i uroczystości
                                          kościelnych że proboszcz parafii Jan Dulemberg pewnego dnia dostał
                                          psychizmu. Zaczął widywać dziwne cienie na sklepieniu świątyni.
                                          Cienie te układały się w dziwne kształty nic nie mówiące widzącemu
                                          je proboszczowi. Byłu powłóczyste, lejące się, falujące. Po
                                          kolejnym "koncercie" starego Heimana - proboszcz nagle umiera...
                                          Spowiadający go przed śmiercią wikary Alojz Gremm z niepokojem
                                          wybiegł a właściwie odbiegł od łoża konania kanonika i do gospodyni
                                          zdążył krzyknąć- "Włosy !!!! RATUJCIE SIĘ !!!
                                          Szybko spakował się wsiadł w bryczkę i wyjechał na Śląsk.

                                          Ufff wybaczcie ale jestem tak wtrząśnięty że dalej nie mogę... Muszę
                                          zebrać siły i opanować - co tu dużo mówić- ogromny zwierzęcy
                                          strach... Może jutro opowiem dalej jeśli przeżyję... Słyszę właśnie
                                          wiatr i dżdży za oknem... Jeśli znowu przyjdzie - ufff...
                                          • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 18.12.07, 08:24
                                            Już to co było, było rewelacyjne, poruszające i pouczające. W tej
                                            sytuacji jest spore zapotrzebowanie na ciąg dalszy. A obecność tu
                                            rity świadczy o tym, że cała Warnija drży z niecierpliwości i
                                            zaintersowania, gdyż ta opowieść nie zdobyła sobie jeszcze należnego
                                            miejsca w pielęgnowanych przez nią (Warniję) bajdach i legendach
                                            (zawsze wszakże opartych na faktach).
                                            • leon.1 Re: mżonka ?????? 18.12.07, 18:41
                                              Więc dobrze sami tego chcieliście. Postaram się pisać dalej choć
                                              właśnie zmieniono mi kroplówkę gdyż wczoraj stało się coś zupełnie
                                              nieoczekiwanego... Gdy dojdę do siebie ... Ufff
                                              • rita100 Re: mżonka ?????? 18.12.07, 20:19
                                                Uff , oby udało nam się dojśc do końca tej opowieści, bo Leon przy tym nam się
                                                całkowicie odwodni.

                                                Zgadzam sie z jd w całej rozciągłości. To jest mistyczna ballada Warnijska
                                                podana przez Leona.
                                                Paradoksalnie Szanowni Państwo cokolwiek posiada rzeczywistość istnienia jest
                                                ostatecznie czymś jednostkowym oraz egzystencjonalny, związany z czasowością i
                                                konkretenością w tym przypadku. W istocie bycia tych tu-o-to cieni na sklepieniu
                                                kościoła jako takiego miejsca bycia musi być źródłowo ugruntowane pole widzenia.
                                                To zjawisko może być uwikłane i pewnie wiąże się z kolejną próbą rozwiązania
                                                mżonki w czasie dżdży.

                                                W pewnym sensie wszyscy byliśmy dziećmi i strachy były tajemniczym stanem
                                                emocji. Ten spokojny mrok mistycyzmu napaja nas do głębi emocjami strachu w
                                                całej głębokości naszego istnienia i dlatego zagadnienie nie możemy spłycać. A
                                                że akcja mistycyzmu dzieje się na Warmii, gdzie mchy, porosty, mgły, zarośla,
                                                chrośla i torfowiska to jeszcze bardziej straszniej się robi, a jeszcze w porze
                                                ściemniana się to już szczyt strachu i dobrze Leon zrobił zatrzymując się w
                                                odpowiednim momencie, by przygotować nas do spokojnego przejścia bez
                                                hercklekotów (zawałów) na czym pewnie sam zasłabł.

                                                Tak, dawniej na Warmii, kiedy tak wieczorami zbierano się w chatach przy
                                                kądziołkach, a pogoda była mżawkowa, dżdżysta, mglista alb tak zwana
                                                chlapaczka, najczęściej opowiadano o różnych strachach, zjawach, marach. Grano
                                                też w karty czy klipy.

                                                No tak, w swoim dążeniu do piękna zmagać się musimy z 'ciemnym korzeniem bytu
                                                świata', z czymś strasznym, z ciemną otchłanią materii, z dzikością życia.
                                                No jo, dobrze juz ;)
                                                • leon.1 Re: mżonka ?????? 18.12.07, 22:17
                                                  Był 20 grudzień 1899 roku zapadał zmierzch. Powóz jadący bardzo
                                                  szybko w kierunku Dobrego Miasta mijał właśnie Glotowo, gdy nadle za
                                                  kościołem na wysokośi jaru z drogą krzyżową rozległ się przerażający
                                                  krzyk. Krzyk ten jednak nie był krzykiem ludzkim. Był zbyt głośny i
                                                  wysoki. Nie było też na tym terenie zwierzęcia, które mogło by coś
                                                  takiego wydobyć z siebie. Jadący powozem Gustaw Lim odwrócił się do
                                                  siedzących z tyłu pasażerów Gertrudy Heiman i jej małego 6 letniego
                                                  synka Horsta z pobladłą ze strachu twarzą i wyksztusił:
                                                  -nie wiem pani ale może lepiej pomodlić się na drodze krzyżowej bo
                                                  konie strasznie spłoszone i jechać dalej nie przykleknąwszy nie
                                                  wypada a to przecie święte miejsce, gdzie kiedyś nawet woły klęknęły
                                                  przed odnalezioną hostią.
                                                  - Dobrze Gustawie zatrzymaj się.
                                                  Z powozu wysiadła Gertruda za nią wyszedł mały Horst. Matka wzieła
                                                  syna za rękę i zbliżyli się do kapliczki 13-stej stacji drogi
                                                  krzyżowej lecz chłopiec zaczął się wyrywać i wyszarpnął rękę z dłoni
                                                  matki. Podbiegł na skraj jaru i spojrzał w dół- a tam nie było widać
                                                  niczego tylko ciemna odchłań z której dobywał się szum płynącej
                                                  rzeki. Nagle włosy chłopca zaczęły falować i jakby rozjaśniły się.
                                                  Trwało to kilka sekund. Matka przeraziła się przetarła oczy lecz
                                                  szybko doszła do wniosku że to zapewne przywidzenie spowodowane
                                                  silnymi ziołami jakie zażyła po obiedzie. Szybko jednak wrócili do
                                                  powozu. Konie stały gotowe do drogi i ruszyły z taką mocą jakby było
                                                  ich co najmniej kilkanaście. Wszyscy byli przerażeni - tylko mały
                                                  Horst siedział zapatrzony w dal, uśmiechał się i mamrotał pod nosem
                                                  coś jakby "zindelasa bundelasa sa ..."
                                                  cdn
                                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 18.12.07, 22:35
                                                    "Spowiadający go przed śmiercią wikary Alojz Gremm z niepokojem
                                                    wybiegł a właściwie odbiegł od łoża konania kanonika i do gospodyni
                                                    zdążył krzyknąć- "Włosy !!!! RATUJCIE SIĘ !!!
                                                    Szybko spakował się wsiadł w bryczkę i wyjechał "

                                                    Leon, zaraz, zaraz, a co z tym momentem ? Wydaje mi sie , ze końca nie mamy. Co
                                                    sie stało z Alojzym Gremmem ?
                                                    Zacząłes chyba nowa opowieśc. Faktycznie Glotowie jet kościół i związana z tym
                                                    legenda o znalezieniu hosti przez chłopa orającego ziemię. Poczekam na ciąg
                                                    dalszy, chyba , ze jd wyjaśni całą mroczną sytuację tych cudów.
                                                  • leon.1 Re: mżonka ?????? 18.12.07, 23:44
                                                    Jesteś strasznie niecierpliwa - "dziecko" :) :) :) Poczekaj a
                                                    mozaika sama się ułoży... Wiem że chetnie pociagnęłabyś wątek Śląska
                                                    i wikarego Gremma ale on jeszcze powróci... :) :) :) Ja jednak teraz
                                                    muszę pozamykac okiennice zbliża się północ... i żarty się
                                                    skończyły :) :) :)
                                                  • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 19.12.07, 11:20
                                                    A gdy minie nieuchronny i fatalny czas depresji z tuż przed samego
                                                    wschodu słońca, gdy nastepnie w znoju i trudzie dającym zapomnienie,
                                                    zarobię na chleb nasz powszedni, przystąpię do interpretacji i
                                                    szukania dziury w całym.
                                                  • leon.1 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 17:41
                                                    Depresja? No tak -zima czy noc nie sprzyja manii :) :) :)
                                                  • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 19.12.07, 19:06
                                                    Spróbuję ją wyleczyć szybką partyjką klipy z krogulcem, oczywiście w
                                                    atmosferze mżonki; wypróbuję też wersję z prochowcem, gdyż ortalion -
                                                    który wraca do łask wsród eleganckiej młodzieży - moje dzieci
                                                    wypożyczyły ze sporym zyskiem, ale obawiam się, że bezzwrotnie.
                                                  • leon.1 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 20:15
                                                    Prochowiec zdecydowanie. W Warszawie w Starej Prochowcowni widziałem
                                                    kilka całkiem gustownych w tym jeden bardzo podobny do słynnego
                                                    prochowca por. Calumbo... (Pewnie Z. Kałużyński zostawił kiedyś w
                                                    swoim roztargnieniu.) Podobno Taras70 kiedyś przywiózł z NRD jakiś
                                                    niezły model ale nic nie wiemy o tym cudzie bo za bardzo rozmowny na
                                                    ten temat nie jest...
                                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 20:57
                                                    Prochowiec jest tu na miejscu, tym bardziej, że moda wraca (uważam na
                                                    interpunkcje;) i na takie mroczno depresyjno dżdżyste klimaty w sam raz.
                                                    Podmiotem przyrody jest 'kosmiczny umysł', 'artysta świata' lub 'artysta
                                                    kosmiczny', który nam daje metafizyczny obraz świata.
                                                    Uzbroję się w kosmiczną cierpliwość, choć bardzo ciężko u 'dziecka' znaleźć tą
                                                    cierpliwość.

                                                    Kiedyś w taki mżysty dzień za krzakiem, za leszczyną tańcowoł ksiundz z
                                                    gospodynią i strachu sie najadł, bo kur zapiał, pies zaszczekał, ksiundz sie
                                                    ze.... jek uciekał - hej ho !
                                                    ;)
                                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 20:59
                                                    A to była taka bździungwa.
                                                  • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 19.12.07, 21:11
                                                    Tak jak nakazuje duch sportu, przegrałem z krogulcem, co wielce mnie
                                                    pokrzepiło i skłoniło do beztroskiego spaceru (przyznam ze wstydem,
                                                    że juz bez mżonki i dżdż) do starej walcowni (w Starej Prochowcowni
                                                    są oburzające ceny) w sąsiedztwie pozostałości budynku, w którym
                                                    zamieszkiwał kiedyś główny technolog produkcji tutejszego browaru. W
                                                    walcowni znaleźć można liczne dowody ducha słowiańskiego, który
                                                    zbawiennie opanowywał do pewnego momentu byłą (ach!!!) NRD, czyli
                                                    różne artystyczne żelastwa marki ORWO, Wartburg i Karl Zaiss Jena (a
                                                    może Karl Marx Stadt) oraz pozostałości po roboczych koszulach
                                                    flanelowych, które natychmiast przywracają zawodnej pamięci
                                                    wspaniałe i jednak niezapomnane kreacje telewizyjne nieodżałowanego
                                                    pana Zygmunta.
                                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 21:48
                                                    No jo! Mocna rzecz i męska sprawa, ale czy poradzą sobie z tym zagadnieniem
                                                    Tauron i Lyjon kiedy deszczyk pada, rosa siada a cencylijo trzeszczy.
                                                    ;)
                                                  • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 19.12.07, 22:05
                                                    Rita, nie mówi się chyba "cencylijo trzeszczy", tylko "dzięcielina
                                                    pała".
                                                  • leon.1 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 22:19
                                                    A ja w zeszłym tygodniu zajechałem kiedyś do Butryn i powiem Ci Rita
                                                    że z ciekawości zaszedłem nawet na plebanię do księdza'dobrodzieja"
                                                    i nie mogłem nijak znaleźć tego napisu cytatu z tej legendy którą
                                                    opowiadałaś z rok temu. Podobno nad gankiem -ale nie ma tam nic.
                                                    Więc gdzie może być? Chyba że przebudowali przybytek pański... i
                                                    wchodzi się od zadu...
                                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 22:27
                                                    Poczekaj, muszę sobie skojarzyć kościół z legendą. Nie pomyliłeś z kościołem w
                                                    Brąswałdzie ? Ty w ogóle masz szczęście, ze byłeś tam, ja zwiedzam wirtualnie co
                                                    ciężko mi tak szybko skojarzyć legendy.
                                                    Ale zaraz sprawdzę.
                                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 22:21
                                                    Chyba obydwie wersje niezbyt mrocznych wyrażeń już wyszły z użycia.
                                                    Ale ta 'dzięcielina pała' z cencylijo nie pasuje.
                                                    Choć można się zastanowić czy dzięcielina może trzeszczeć, ale znów cencylijo
                                                    nie może być pała. One się chyba wykluczają same z się.
                                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 22:31
                                                    Przepraszam Was , ale odmrażam lodówkozamrażarkę i oto mam cała kuchnię w
                                                    wodzie. Jakie siły zadziałały w tym momencie nie wiem, ale lód zamienił się w
                                                    jezioro.
                                                  • Gość: jd Re: mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 19.12.07, 22:42
                                                    Dzięcielina na pewno pała. Potwierdzają to narodowi wieszcze i
                                                    wielowiekowa tradycja słowiańska naszych ojców i dziadów, także
                                                    bohomazy na ludowych strzechach i grafitti na niosących pocieszenie
                                                    kościołach. Tak więc nic tu, rita, nie wykombinujesz.
                                                  • leon.1 Re: mżonka ?????? 19.12.07, 23:38
                                                    Nie kościół tylko plebania... :)Jutro może znajdę ten opis.
                                                  • rita100 Re: mżonka ?????? 20.12.07, 00:04
                                                    Jednak musimy jd głosić wyższość cencyliji nad dzięcieliną, a to z tego powodu,
                                                    że wygoda swojkośći słowiańskiej wymowy w tym wypadku jest łatwiejsza i prostsza.

                                                    Leon - plebania nie kosciół - to może być jedno - 'jestem szczęśliwy i żyję bez
                                                    kłopotów'. Zaraz to znajdę.

                                                    Odmrażam jeszcze tą zamrażarkę to musze pilnować
                                                  • rita100 Re:FELIX SUM 20.12.07, 00:11
                                                    FELIX SUM
                                                    Było to w dawnych czasach. Wioska Bartąg, chociaż położona niedaleko Olsztyna,
                                                    niczym się nie różniła od innych osad, ukrytych wśród lasów i jezior. W wiosce
                                                    był kościół. Nad wejściem do plebanii widniał dziwny i z daleka widoczny napis:
                                                    FELIX SUM
                                                    VIVO SINE CURIS
                                                    Kuba, który służył u proboszca, zaczął sylabizować ten napis – ‘Felix sum’ –
                                                    przecież jegomościowi na imię Walenty, a nie Feliks – rozumował – A do tego sum
                                                    ... zeszłego roku wydobyli rybacy z jeziora dużego suma, ale żeby człowiek
                                                    nazywał się Sum, tom jeszcze nie słyszał.
                                                    - Co tak kręcisz głową? – spytał jegomość.
                                                    - Wiecie, jegomościu, nic z tego nie rozumiem, co tu napisane.
                                                    - Bo to jest po łacinie, mój Kubolku. Po naszemu by było: ‘Jestem szczęśliwy,
                                                    żyję bez kłopotów’.
                                                    - Ojej! – dziwował się Kuba. – Lepiej to pismo umieścić w izbie nad drzwiami.
                                                    Przez głupią zazdrość jeszcze kto narobi jegomościowi biedy.
                                                    - Nie martw się, mój drogi – odpwiedział proboszcz – Jakoś damy sobie we dwóch radę.
                                                    Tego samego wieczora Kuba, który lubił gromadzić różne powiedzonka i sam je
                                                    tworzyć, wypisał kredą na drzwiach stodoły:
                                                    FELIKS SUM BEZ GRANIC
                                                    KŁOPOTY MAM ZA NIC.

                                                    Tak zaczyna się bajka spisana przez Władysława Gębika. Oczywiście, wkrótce napis
                                                    ściągnął na głowę jegomościa poważne kłopoty, ale sprytny Kuba potrafił im
                                                    zaradzić, bo, jak to sam napisał, kłopoty miał za nic. Czy napis nadal widnieje
                                                    nad drzwiami bartąskiej parafii? Może warto sprawdzić.
                                                    zapodała Tralala :)

                                                    hehe i to Leon było w Bartągu nie w Butrynach :)
                                                    jd, a będzie recenzja do tej bajeczki Gębika.
                                                  • Gość: jd Re:FELIX SUM IP: *.acn.waw.pl 20.12.07, 11:31
                                                    Jestem tak uwznioślony i szlachetnie pouczony iście biblijną
                                                    przypowieścią o Kubie i jegomościu (zwłaszcza nieśmiertelną dla mnie
                                                    od dziś, choć na razie tylko teoretyczną, frazą "kłopoty mam za
                                                    nic"), że gdzież mi jeszcze do tamtej. Zepchnięta niniejszą w
                                                    otchłanie podświadomości musi czekać aż dorobię się sprytnego i
                                                    niedrogiego psychoanalityka, co w zasadzie nie jest możliwe.
                                                    Niesamowita jest intuicja lingwistyczna ludu, który - w osobie Kuby -
                                                    bez zmrużenia oka wziął "Felix" za "Feliks", tudzież erudycja
                                                    kleru, bez dwóch zdań trafiającego w "Felixa". W wersji świeckiej
                                                    rozważana kwestia brzmiałaby: "CARPE DIEM"
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 20:13
                                                    Oj jd, trzeba znać dobrze łacinę by się w tym rozeznać. No, na przykład weźmy
                                                    wyrażenie 'Felix culpa' to można popełnić błąd kartezjański. Nie wiem czy z tego
                                                    punktu widzenia bedzie to szczęśliwa wina ?
                                                    "Rzecz w tym, ze nie tylko wszelka odpowiedź powinna być sprawdzona jasną myślą,
                                                    ale tego samego należy wymagać od wszelkiego pytania. Chodzi tu o pytanie 'kto
                                                    myśli ?', pytanie wszak bardzo problematyczne, a traktowane po kartezjańsku (i
                                                    zdrowrozsądkowo) oczywiste i wymuszające odpowiedź substancjalistyczną;
                                                    odpowiedź może nawet krytyczną, ale opartą na bezkrytycznej podstawie."
                                                    Kuba bardzo ciekawie to wymyslił.
                                                    A w takich bajkach i w taką mżonkową pogodę wszystko może sie zdarzyć.
                                                    Faktycznie w wiosce tej mieszkał Feliks Fornalczyk i być może on posłużył jako
                                                    natchnienie na ten piękny napis na drzwiach plebani.
                                                    "CARPE DIEM"
                                                    ;)))
                                                  • Gość: jd Re:mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 20.12.07, 21:02
                                                    Felix culpa - jest coś takiego. O ile wiem, a wiem wiedzą siebie
                                                    niepewną, perfidną tego wykładnię dał Aureliusz Augustyn, robiący
                                                    wkrótce za św. Augustyna, choć w tradycji prawosławnej jedynie za
                                                    bł. Augustyna. Szczęśliwą przewiną miał być grzech pierworodny, gdyż
                                                    stworzył szanse odkupienia. Sprytne to jak cholera, choć sprytem z
                                                    okolic inkwizycyjnych.
                                                    Kartezjusz był w zasadzie mordercą zdrowego rozsądku.
                                                    Zaś przypisywane Epikurowi z Samos "Carpe diem" niby zachęca do
                                                    chwytania dnia, ale - jak donosi mi niewinne młode pokolenie - dziś
                                                    odsyła do ulubieńca małolat Szymona Wydry (kurczę, kto to?).
                                                    Aha, i oczywiście kluczem do wszelkiej odpowiedzi jest pytanie, w
                                                    związku z czym człowiek rozsądny odmawia wszelkich odpowiedzi.
                                                  • Gość: szukacz Re:mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 21:28
                                                    Confiteo ignoramus sum w materii tak wrażliwej jak filozofia lub
                                                    teologia, lecz rok po roku, z każdą kolejną kolacją wigilijną,
                                                    skłaniam się ku poglądowi, iż sławetne „carpe diem” w naszej
                                                    współczesnej rzeczywistości należy tłumaczyć jako „dzień karpia”. Co
                                                    zaś tyczy wydry, nic mi o niej nie wiadomo, możliwym jest jednakże,
                                                    iż w dawnych czasach brano ją, podobnie jak bobra, za rybę, dzięki
                                                    czemu i w dzień postny na stołach naszych antenatów mogły pojawiać
                                                    się potrawy mięsne. Z świątecznym pozdrowieniem dla wszystkich
                                                    mżonkowiczów – szukacz.
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 21:36
                                                    hehe, sławetne 'carpe diem' czyli 'dzień karpia' w Wigilię ;))))
                                                    dobre
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 21:34
                                                    Mamy tych religii na świecie wiele. Filozofii wiele, może przez to istnieją
                                                    wojny. Ciężko powiedzieć dziś co jest dobre co złe.
                                                    Niczego nam nie trzeba bo wczoraj jest historią, jutro jest tajemnicą, więc dziś
                                                    jest darem, z którego trzeba korzystać.
                                                    I choćbyś jak chciał chwytać dzień to i tak ci ucieknie. Jest taka bajeczka jak
                                                    Jaś poszedł szukać godziny szczęścia, ale nie znam jej, choć ponoć warnijska.
                                                    Nawet nie wiem czy szedł szukać tej godziny w mroczną noc czy w dżdżysty dzień,
                                                    ale to ponoć z bajek pochodzą mądrości.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=73435547&a=73517586
                                                    A Wydra pochodzi od Idola, który to był w danych czasach scieżką do sławy.
                                                    ;))
                                                  • Gość: szukacz Re:mżonka ?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.07, 21:55
                                                    Dawniej ludzie szukali idoli na Olimpie a dziś, widzę, znajdują ich
                                                    w telewizorze.
                                                    Skoro Jaś poszedł szukać godziny szczęścia to mi przypadnie zapewne
                                                    honor poszukania tej baśni. Szukacze do szukania, mrożonki do mżonki
                                                    a dżdż do kani :)
                                                  • Gość: jd Re:mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 20.12.07, 22:16
                                                    Pisarze do piór, a wiadomi na Madagaskar. Przy czym to piękna wyspa.
                                                    Stolica - jeśli dobrze pamiętam za szkoły (nr 7 na Alei Przyjaciół) -
                                                    Tananariwa.
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 22:19
                                                    ;))) może Tandaradei ?
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 22:17
                                                    a Smętek do Smędzenia ;)))
                                                    Szczerze powiem szukaczu, że bajek warnijskich i mazurskich jest tyle co drzew w
                                                    lesie w tym rejonie. Najgorszy problem jest ze Smętkiem, czy on jest dobrym czy
                                                    złym duchem , czy on nie przeszedł metamorfozę ?
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 22:26
                                                    www.allegro.pl/item282951715_upalty_upalten_mamry_mazury_przystan_statek.html
                                                    Zobaczcie jaki klimaty są nad jeziorem Mamry - tam w takie dni dżyste i
                                                    mamrockie nie jedna mgła tańczy z chroślami i strachu narobiła miedzy tubylcami.
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 22:29
                                                    Przepraszam, że w padam w takie klimaty, ale spójrzcie jak wyglądało dawniej
                                                    molo nad Krzywym. To jest okazja zobaczyć, bo potem zdjęcie zdejmą. Ale plażą.....
                                                    www.allegro.pl/item283009552_allenstein_olsztyn_prusy_wschodnie_album.html
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 22:36
                                                    Jeszcze raz przepraszam
                                                    Tylko spójrzcie na to, to nie mżonki, to Dworzec Główny w Olsztynie.
                                                    www.allegro.pl/item286367879_olsztyn_allenstein_bahnhof_dworzec_1916.html
                                                  • Gość: jd Re:mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 20.12.07, 22:42
                                                    Rita, całe lata to molo i ten dworzec to była moja właściwie
                                                    codzienność. I to tkwi w wieczności, co pozwala powściągnąć moją łzę
                                                    nieskończonej tęsknoty.
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 23:13
                                                    I jak dobrze, ze istnieją takie pocztówki na których widnieją te obrazy, a które
                                                    z czasem wydają sie nam za mżonki, za urojenia, bo nie sposób je opisać.
                                                    Zobacz jakie są te pocztówki drogie.A wiesz jakie pocztówki skupuje ?
                                                    Wszystkie pomniki 'szubienicy' stąd zaglądam na Allegro.
                                                    dobranoc
                                                  • leon.1 Re:mżonka ?????? 20.12.07, 23:21
                                                    Rita skoro w Bartągu to szkoda. Udam się tam :)
                                                  • rita100 Re:Tragarz duchów 21.12.07, 19:59
                                                    Udaj się czym prędzej.... ;)))
                                                    Bo następna zjawa się zjawia

                                                    Powiem bardzo szczerze, jest dziś dzień szadziowy, dżdże też gdzie nigdzie
                                                    znajdziemy i mżonki, pełna głębia nocy i koniecznie trzeba jeszcze wyjechać po
                                                    gości na dworzec. Ciężko jest ruszyć się z domu po nowej lekturze podań
                                                    mazurskich, które na pewno jeszcze nie znacie, bo mocno pachnie farbą drukarską.
                                                    Otóż ciężka jest praca tragarza, być może nie tak ciężka na wagę, ale jak się
                                                    tak pracuje dzień w dzień to to może być praca cierpiennicza. Nie będę owijać
                                                    ten czyn pracy w bawełnę tylko wyjaśnię na czym polega ta ciężka praca, owiana
                                                    mamrotnością samą w sobie. Cicho...
                                                    Otóż kiedyś w Mikołajkach nad jeziorem mieszkał stary i ogólnie poważany
                                                    człowiek o nazwisku Poppek. To on był tym człowiekiem cierpiernnym, ponieważ noc
                                                    w noc, nocami musiał nosić duchy na cmentarz. Dlatego zwany był w okolicy jako
                                                    tragarz duchów.
                                                    Dziś mnie nie ma.
                                                    ----
                                                    "Tragarz duchów" - Jerzy Marek Łapko, wydana 2007r w Dąbrównie -
                                                    www.mojabibliotekamazurska.
                                                  • Gość: jd Re:Tragarz duchów IP: *.acn.waw.pl 21.12.07, 20:40
                                                    Za to ja przez chwilę jestem.
                                                    Wracając do mżonki, bo to w końca ona nadaje tu ton i wokół niej się
                                                    wszystko tu kręci, otóż istnieje gwara (badana od lat przez młodych
                                                    entuzjastów i bliska opracowania monograficznego), w której "mżonka"
                                                    jest skrótem od "moja żonka" (podobnie jak na przykład "email"
                                                    od "elektroniczny mail"). Tam oczywiście tarzają się ze śmiechu na
                                                    domniemanie, że mżonkę mogłoby się pisać przez "rz".
                                                  • leon.1 Re:Tragarz duchów 21.12.07, 22:25
                                                    Oczywiście że znam Tragarza Duchów. To cioteczny brat Heimana... :)
                                                    Zresztą pokrewieństwo to jest dośc zawiłe... Wigilia B N -natomiast
                                                    resetuje dychy.To doś ciekawe zjawisko metafizyczno-
                                                    informatyczne... :) :)
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 22.12.07, 15:41
                                                    I mżonka i duchy i dżdżu i śniadź i mgły to wszystko stwarza otoczkę duchom. Być
                                                    może mżonka pochodzić od 'mojej żony' - kiedy to zawiany gorzałeczką mąż powraca
                                                    z karczmy do domu i woła - gdzie jest moja żonka, bo nie trafię;)))))))kiedy się
                                                    tak chwiał na nogach. Też ważne jest podkreślenie 'moja żonka' nie cudza, bo być
                                                    może i takie przypadki się zdarzały.
                                                    Wszystko może się zdarzyć w taką pogodę. Ja na przykład wczoraj, wieczorową porą
                                                    gdy jechałam na dworzec miałam dziwną sytuację. I to jest prawda nie fałsz.
                                                    Otóż, na jednej ulicy jest gęsta mgła, na drugiej jej nie ma wcale. Mgła szła
                                                    ulicami ale nie wszystkimi i kiedy robiłam zdjęcie przy dworcu pięknemu
                                                    obiektowi, dziś patrze mam na zdjęciu ducha . To dopiero przeżycie.
                                                    Pokaże wam, byście uwierzyli - ale teraz szybko zabieram się do prac domowych.
                                                  • Gość: jd Re:mżonka ?????? IP: *.acn.waw.pl 22.12.07, 16:21
                                                    Pewna odrośl wspomnianej gwary (uznawana niekiedy za heretycką i
                                                    antynarodową, choć mieniąca się jako podtrzymująca żywą i
                                                    autentyczną więź z tradycją) objaśnia "mżonkę" jako "młodą żonkę".
                                                    Dochodzi na tym tle do konfliktów i ekscesów. W dawnych,
                                                    ostrzejszych czasach na pewno ta kontrowersja językowa byłaby
                                                    powodem do wojen i rokoszy.
                                                  • leon.1 Re:mżonka ?????? 22.12.07, 16:55

                                                    Wątek zatoczył koło :) :) :) A propos koła...
                                                    Wraca 5 letni Jaś z wigili w przedszkolu :)
                                                    Cała "gęba" odrapana :)
                                                    - Co się stało?!! pyta mama z przerażeniem
                                                    - nic mamo tańczyliśmy w kółku trzymając się za ręce naokoło choinki
                                                    Choinka w tym roku była bardzo duuuuża a nas było mało... :)
                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 22.12.07, 20:57
                                                    Zatoczył koło, bo fortuna kołem się toczy ;)
                                                    Ten świąteczny wic jest dobry i na czasie.
                                                    A co do tematu młodej żony i oby ona była zawsze młoda, bo król Mazur - taki
                                                    Małłek opowiadał pewne zdarzenie, no bo wiecie w Mazurze taka dusa ze jek
                                                    zagrajo to sie rusa i pewnego razu to znaczy:
                                                    "Innym razem opowiadał mi o swym znajomym z okolic Działdowa:
                                                    - Ja mu mówię, panie Stanisławie, ma pan nie tylko ładną, ale i bardzo młodą
                                                    bziołke (żonę) (różnica tak na oko co najmniej ćwierć wieku), i wiecie co ten
                                                    stary zgred mi odpowiedzioł ? :
                                                    - Panie Małłek, a czy to jo dzięcioł, żebym w próchnie dłuboł !

                                                    ;))))
                                                    Zbliżają sie święta, życzę wszystkim wiecznie młodych żon czyli mżonke na cały
                                                    rok i żeby dużo nie mamrotała ;)
                                                  • leon.1 Re:mżonka ?????? 22.12.07, 22:28
                                                    O naszych "dobrych" sąsiadach :) :) :)

                                                    Na święta przyjechał syn z Anglii do rodziców w Elblągu.
                                                    Ojciec zwraca się do niego:
                                                    - Idź wyrzuć gnój!!!
                                                    - What ? - pyta syn.
                                                    - Łot krowy i łot konia - odpowiada ojciec :) :) :)

                                                  • rita100 Re:mżonka ?????? 23.12.07, 09:19
                                                    Z mżonek do kawałów przeszliśmy, a tu Gody się prawie zaczynają.
                                                    Wesołych Swiąt.
                                                  • rita100 Re:Tragarz duchów 23.12.07, 09:16
                                                    schlesien.nwgw.de/board/download.php?id=3776
                                                    No i jak, o wilku mowa ,a duch w całej swojej rozciągłości przechodzi przez
                                                    ulicę w stronę Dworca Głównego w Krakowie. Może szuka tragarza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka