2szarozielone
06.11.09, 00:42
a w ogóle to byłam na Shorterze. I było bosko i cudownie... Ale jednak jazz to
chyba bardziej lubi zadymione knajpy i brzęk szkła, a w Auli UAM, z tymi
miejscówkami itd... no coś było nie tak. Dopiero pod koniec ludzie zaczęli
klaskać po solówkach, a nie gdzieś w środku...
I tak odpłynęłam :) A Eventim nawalił, sprzedał drugi raz już sprzedane
bilety, więc najpierw nie miałam miejsca, a potem mnie posadzili z przodu w
takim sektorze o kilkadziesiąt zł droższym ;) Więc nie wiem, czy na Eventim
kląć czy nie.