liisa.valo
14.11.09, 18:08
Moja kotka najpewniej łajdaczyła się z jakimś bliżej nieokreślonym kotowatym.
Bo poinformować was trzeba, że od jakiegoś czasu posiadamy w domu dwa koty -
odratowane sierotki: Kacper i Melchior (był jeszcze Baltazar, ale nie udało
nam się go uratować). Pani Melchior rok temu powiła kocię - chłopiec o imieniu
Rosomak. Od zawsze wydawał nam się dziwny i dopiero wczoraj, patrząc na to, co
on ze swoją mamą wyprawia odkryłam, w czym problem.
To nie jest taki normalny kot. On ma - w porównaniu ze swoją mamą i wujkiem,
czyli dachowcami - krótki ogon, mniej więcej połowa tego, co tamte, tak samo
krótkie łapki i okrągły pyszczek, nie wystający z "twarzy"... Wietrzę jakiś
mezalians... Mam kociego arystokratę :)