vargquorthon
12.06.06, 11:05
Dzisiaj poraz kolejny zostalem pouczony (taka ruda stara z kreconymi w
okularach jak oczy muchy), dzis miala pretensje krzyczac na caly sklep ze
taka tranzakcja a ja chce karta placic. Nie mialem drobnych i nie widze
powodu zebym mial leciec specjalnie dla niej do bankomatu zeby kupic dwa
litry mleka. Tranzakcje sa mozliwe od najnizszych sum nawet wiec to nie jej
sprawa ale uslyszalem ze taka tranzakcja to przekroczy nawet wartosc zakupu
wiec zapytalem czy to ona placi wiec sie zamknela wkoncu i laskawie wrocila
do swojej pracy.
Nie wiem po co takie przedstawienia z krzyczeniem na caly sklep, dzisiaj i
tak byla mila bo wogole zauwazyla ze przyszedlem do sklepu jak sie do niej
odzywalem bo zazwczaj to nie odpowie nawet na dzien dobry ani do widzenia.
Mam czasem wrazenie ze nadal jestesmy w latach osiemdziesiatych gdy od tej
pani zalezalo zaopatrzenie wielu domow i nikt nie podskoczyl.