pfg Re: Student za maminą spódnicą 17.07.10, 22:44 Odpowiadam za tok studiów na pewnym kierunku studiów (kto chce, łatwo sprawdzi na jakim). Widziałem już matkę studenta walczącą o egzamin komisyjny dla syna, matki i ojców proszących o urlopy dziekańskie i warunkowe wpisy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzik "Większość pytań dziekanatom zadają nie sami IP: 188.141.50.* 18.07.10, 03:27 kandydaci, tylko ich rodziny"Później okazuje się, że jednak 1/3. Czyli wg autora 1/3 to większość. Dobrze, że matematyka wraca na egz. maturalnych. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Szkola srednia nie uczy wypowiadania sie 18.07.10, 07:13 szczegolnie publicznego. Mamy wyksztalciuchow gamoni. Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Re: Szkola srednia nie uczy wypowiadania sie 18.07.10, 10:04 sselrats napisał: > szczegolnie publicznego. Ciekawa obserwacja. Może być coś na rzeczy. Nastolatki przebywają prawie wyłącznie w towarzystwie rówieśniczym, ich kontakty z dorosłymi ograniczają się do najbliższej rodziny i nauczycieli. Zarazem ci właśnie dorośli podają im wszelkie niezbędne informacje "na tacy". Gdy ludziom wyrwanym z takiego środowiska przyjdzie dowiedzieć się czegoś samodzielnie albo załatwić coś ważnego z "obcymi" dorosłymi, są bezradni - nawet jeśli z punktu widzenia owych "obcych dorosłych" są to czynności rutynowe. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Re: Szkola srednia nie uczy wypowiadania sie 18.07.10, 19:43 Chodzi o normalne funkcjonowanie w spoleczenstwie. Przejrzyste i logiczne wypowiadanie mysli bez tremy oraz komprehencja sytuacji z codziennego zycia, jak np. zalatwienie sprawy w urzedzie. Maturzysci sa tu jak jaskiniowcy albo Tarzan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anez Student za maminą spódnicą IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.07.10, 07:28 Jest to coś niesamowitego.Zdawałam na studia w 1979 roku.Zdawałam, nie zawoziłam dokumenty i je zostawiałam, tylko zdawałam egzaminy.Z tego co pamiętam to przez trzy dni pisemne, a potem po jakimś czasie było zaproszenie na ustne.Nie do pomyślenia było,żeby rodzice ze mną jechali.Teraz młodzież, często "buzią" jest taka dorosła, jak przychodzi coś załatwić to podpierają się rodzicami.Niby rodzice są od tego żeby pomóc, ale bez przesady:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: num Student za maminą spódnicą IP: *.ghnet.pl 18.07.10, 09:04 Oczywiście polskie spojrzenie odbiegające znacznie od normy europejskiej. W wiekszości krajów gdzie studia sa płatne to rodzice są częścią kontraktu finansowego z uczelnią. Dlatego nikt nie kupuje kota w worku, na dni otwarte zapraszani sa także rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student Student za maminą spódnicą IP: *.123.80.82.dyn.user.ono.com 18.07.10, 10:05 Jestem studentem V roku i kiedy zaczynalem przygode z UWr ani za mnie, ani za zadnego/zadna z moich kolegow/kolezanek rodzic niczego nie zalatwial. Nie bylo nawet takiej kwestii, a gdyby nawet byla, to pewnie rodzic bylby postrzegany jako mniej kompetentny... Nie wiem, czy teraz cos sie zmienilo na uczelniach, albo nie mialem po prostu kontaktu z takimi przypadkami w przeszlosci, ale artykul i tak bardzo mnie nie zdziwil. W przeciagu ostatniego 1,5 roku dostalem sie na 3 stypendia zagraniczne i nie dlatego, ze jestem az tak dobrym studentem (zlym tez oczywiscie nie), ani dlatego, ze jestem geniuszem administracyjnym: bylo bardzo malo chetnych. Dziwi mnie to bardzo, bo kiedy zapytac znajomych czy lubia podrozowac i czy chcieliby uczestniczyc w wymianie do jednomyslnie odpowiadaja: tak! Erasmus, Erasmus praktyki i inne stypendia (ktorych jest sporo!) to przeciez niesamowita okazja. Jest to pewien wysilek (papiery, papiery, papiery), a nauka w jezyku obcym oznacza wzmozony wysilek intelektualny, ale Jezu!, o co chodzi? Ciesze sie oczywiscie, ze nie bylo az tylu chetnych, zebym nie mogl wykorzystac okazji, ale... i w tym roku na UWr i tak zostaly wolne miejsca na praktyki Erasmus. Obudzcie sie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pracownik uczelni Re: Student za maminą spódnicą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.10, 10:07 niestety, sama pracuje w administracji wyzszej uczelni i takie zachowania sa notoryczne... lacznie z tym ze kandydat jest uciszany przez rodzica w trakcie skladania swoich wlasnych dokumentow o przyjecie... zwlaszcza przez telefon nie podajemy zadnych informacji, ze wzgledu na ochrone danych osobowych, co oczywiscie spotyka sie z wielkim oburzeniem ze strony rodzica. Czesto kandydaci nawet nie wiedza co to jest numer pesel, czy numer dowodu osobistego i nie potrafia poprawnie zaadresowac koperty... rosnie nam pokolenie totalnych bezmozgowcow! Kiedys zdarzylo mi sie rozmawiac z babcia naszej studentki, ktora chciala mnie ublagac, zeby wnuczka dostala dodatkowy termin poprawki, bo nie zdala jakiegos egzaminu, a naprawde sie uczyla... ;-| porazka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: crawler Student za maminą spódnicą IP: *.adsl.inetia.pl 18.07.10, 15:18 jutro jadę do wrocławia złożyć papiery, a z racji tego, że miasta nie znam muszę ciągnąć ze sobą ojca... no życie, ale to nie znaczy, że jestem niesamodzielna itd. I już się rodzi stereotyp, że wszyscy studenci to cioty i gamonie, owszem, są tacy, ale nie wszyscy, więc nie przeżywajcie tak tego! Odpowiedz Link Zgłoś
babooon Re: Student za maminą spódnicą 19.07.10, 10:36 Wybacz, ale jak się nie zna miasta, kupuje się plan. Ja i ludzie z mojego pokolenia wiedziało o tym mając lat 12. Odpowiedz Link Zgłoś
power_ant Re: Student za maminą spódnicą 21.07.10, 19:52 Ba. Teraz to nawet planu kupować nie trzeba, wystarczy wyguglać go sobie w necie, a w razie potrzeby nawet znaleźć dokładne rozkłady jazdy komunikacji miejskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
pizdokla Matura 1980 19.07.10, 21:28 Jak czytam te histirie o polskich "studiach" to wydaje mi sie ze moje swiadectwo maturalne renomowanego LO z roku 1980 jest wart znacznie wiecej niz dyplom wiekszosci polskich uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś