Gość: nauczyciel fizyki
IP: 83.238.10.*
23.07.10, 09:03
Okazuje się, że wcześniej niż rządowa, wystartowała kampania
przeciwników energetyki jądrowej (Michał Stangret, „Antyatomowy
ładunek perswazji”, „Metro” z dn. 20.07.2010 r.). Strona rządowa
uspokaja, że już opracowuje ogólnopolską akcję informacyjną, która
ruszy we wrześniu, a najpóźniej w październiku (Michał
Stangret, „Kto kogo atomówką”, „Metro” z dn. 21.07.2010 r.). A
tymczasem Mirosław Lewiński, dyrektor Departamentu Energii Jądrowej
w Ministerstwie Gospodarki wysyła tajnie w godzinach pracy
przedstawicieli Instytutu Energii Atomowej (nie zostali zaproszeni
przez organizatorów, a w rzeczywistości okazuje się, że są tam źle
widziani) na zjazd antynuklearny w Gdańsku. Natomiast w
numerze „Metra” z dn. 22.07.2010 r. w rubryce „Moim zadaniem”
zamieszczony został list absolwenta Wydziału Fizyki Marcina
Boreckiego do dyrektora Lewińskiego z apelem, aby już teraz zaczął
promować energetykę jądrową. Przy czym fizyk M. Borecki przypisuje
dyrektorowi Lewińskiemu wypowiedź, jakoby opóźnienie kampanii
wynikało z braku dokonania przez rząd wyboru lokalizacji elektrowni
atomowej. W rzeczywistości dyrektor Lewiński opóźnienie kampanii
informacyjnej uzasadnił brakiem pieniędzy, to Tadeusz Żurek z
Departamentu Rozwoju Gospodarczego Pomorskiego Urzędu
Marszałkowskiego uzasadnił brak kampanii „uświadamiającej” na
Pomorzu brakiem ostatecznej decyzji rządu o lokalizacji elektrowni.
Chciałbym odnieść się do wielokrotnie podkreślanego przez fizyka
nuklearnego M. Boreckiego w swoim liście aspekt edukacji
społeczeństwa w dziedzinie nauk ścisłych, czy to przez telewizję,
czy organy rządowe. Młody absolwent Wydziału Fizyki (ale nie wiadomo
jakiej uczelni) nie zdaje sobie sprawy z tego, że to właśnie rząd i
telewizja celowo doprowadziły do upadku prestiżu fizyki i fizyków w
Polsce i są wspólnie odpowiedzialne za szerzenie się analfabetyzmu
fizycznego, a ten stanowi wysoce negatywne zjawisko społeczne.
Zjawisku analfatyzmu fizycznemu w Polsce poświęciłem referat, który
przedstawiłem na ostatnim 49. Zjeździe Fizyków Polskich w Krakowie
we wrześniu 2009 r. Został on opublikowany w „Fizyce w Szkole’, Nr
6, listopad/grudzień pod tytułem „O psychospołecznych aspektach
obniżania prestiżu fizyki i fizyków w Polsce” (str. 51-61,
zamieszczony także pt. „Społeczeństwo analfabetów fizycznych” na
portalu „alfaomega.webnode.com” prowadzonym przez „Studio Opinii” -
grupę dziennikarzy-ekspertów). Wykazałem w moi referacie, że doszło
już do tego, że Minister Edukacji Narodowej zaleca w ramach nowej
podstawy programowej w liceum realizować w bloku „Przyroda” naukę
różdżkarstwa, astrologii i lewitacji (sic!). Telewizja nie zastąpi
edukacji szkolnej. Niewiedza społeczeństwa o fizyce stanowi pożywkę
dla przekazów medialnych ośmieszających nie tylko fizykę, ale w
ogólności wszelką naukę i naukowców. Brak podstawowej wiedzy o
fizyce w środowisku dziennikarskim powoduje, że wiadomości o
odkryciach i rezultatach badań naukowych traktowane są w mediach
jako ciekawostki. Pan M. Borecki oczekuje od organów rządowych
edukacji społeczeństwa na temat energetyki jądrowej, tymczasem
urzędnicy agencji rządowych nie są zdolni do tego typu działań, mogą
tylko reklamować i propagować. Przy okazji zapowiedzi rządowych o
powstaniu w Polsce elektrowni jądrowej do 2020 r. redakcja „Metra”
zamieściła w listopadzie 2009 r. dwa moje listy, w tym polemikę z
rzecznikiem Państwowej Agencji Atomistyki na temat edukacji dzieci w
kierunku energetyki jądrowej. Przypominam, że w 1993 r. urzędnicy
PAA opracowali nawet podręcznik energetyki jądrowej, który oceniłem
jako nauczyciel fizyki (recenzja pt. „Nauczanie promieniowania w
szkole, czyli o tym jak urzędnicy rządowej agencji edukują dzieci”
na stronie internetowej czasopisma „Foton” wydawanego przez Sekcję
Nauczycielską Polskiego Towarzystwa Fizycznego). W recenzji tej
wskazałem szereg błędów merytorycznych utrudniających nauczanie,
skrytykowałem udziwnione metody nauczania za pomocą pseudonauki i
spirytyzmu (sic!) oraz wykazałem propagandę szerzoną w tym rzekomym
podręczniku zamiast rzetelnej wiedzy. Przykładowo Rzecznik PAA,
który był konsultantem naukowym (sic!) podręcznika o promieniowaniu,
permanentnie w swoich wypowiedziach oficjalnych ogranicza ilość
ofiar Czarnobyla tylko do 42 osób. A przecież z Raportu ONZ
pt. „Dziedzictwo Czarnobyla” z 2005 r. wynika, że bilans katastrofy
w Czarnobylu to 4 tys. zmarłych i 600 tys. osób napromieniowanych.
Dr Roman Jóźwik z Wojskowego Instytutu Chemii i Radiochemii w opinii
(zamieszczonej w prasie w 2006 r. z okazji 20. rocznicy katastrofy w
Czarnobylu) przyznał, że w wyniku opadu promieniotwórczego w Polsce
zwiększyła się liczba przypadków zachorowania na raka tarczycy. A to
dlatego, że za późno o trzy dni podano do picia płyn lugola. Nie
dziwię się zatem temu, że Ministerstwo Gospodarki zwleka z akcją
edukacyjną w obliczu kompletnego upadku edukacji fizyki w Polsce.
Słusznie p. Marcin Borecki domaga się od rządu edukacji w akcji
informacyjnej, a nie tylko reklamy i propagandy, ale jest to w
obecnej sytuacji „głos wołającego na puszczy”. Chciałbym jeszcze
odnieść się do podkreślonego przez p. Boreckiego „zachęcania przez
rząd i UE młodych do studiowania na kierunkach technicznych”. Ta
cała zachęta to obecnie tylko jeden tysiąc złotych stypendium na
tzw. kierunkach zamawianych. Czy zachęta w postaci tysiąca złotych
będzie stanowiła wystarczający bodziec do podjęcia trudnych studiów
na kierunkach ścisłych? Zwłaszcza, że szkoła średnia nie jest w
stanie przygotować absolwentów do studiów na kierunkach ścisłych i
technicznych. Radzę p. Boreckiemu skorzystać z doświadczenia
starszych kolegów fizyków działających w Polskim Towarzystwie
Fizycznym, którzy już wiele razy apelowali do rządu i mediów o
rzetelną edukację fizyczną, ale nie zostali wysłuchani, a teraz
obawiają się redukcji w zawodzie nauczyciela fizyki. Podobnie jak
działacze Inicjatywy Antynuklearnej (por. wywiad z Małgorzatą
Wyrwicz pt. „Elektrownia atomowa wyludni bałtyckie plaże”, „Metro” z
dn. 20.07.2010 r.) nie mogą oni nawiązać w winy urzędników rządowych
rzetelnego dialogu. Nie można mieszać edukacji, nauki z propagandą.
Bo efekt tego będzie taki, jak ten nieszczęsny podręcznik urzędniczy
do ochrony przed promieniowaniem (za który urzędnicy PAA pobrali
honoraria z Unii Europejskiej). Chrońmy się przed propagandą
urzędniczą w edukacji; od edukacji dzieci, a także dorosłych są
jeszcze w Polsce dobrzy nauczyciele (np. skupieni wokół
Ogólnopolskiego Seminarium Dydaktyki Fizyki w Warszawie przy
Kolegium Nauczycielskim Fizyki Wydziału Fizyki Uniwersytetu
Warszawskiego, ul. Smyczkowa 5/7).