Dodaj do ulubionych

wolność .......

IP: *.tvgawex.pl 05.10.10, 14:22
RYMKIEWICZ DO MICHNIKA
list Jarosława Rymkiewicza, 05-10-2010 12:17



fot. Michał Kobyliński, gilling.infoAdamie! Kiedyś – dawno temu – byliśmy przyjaciółmi. Teraz pragniesz mnie postawić przed sądem (właśnie otrzymałem list od Twojego adwokata), ponieważ napisałem prawdę: że jesteście – Ty i Twoi ludzie – spadkobiercami Róży Luksemburg i jej straszliwej idei wynarodowienia Polaków (oraz wszystkich innych narodów) – idei podjętej potem przez Komunistyczną Partię Polski.

Uważasz, że się mylę? Świetnie! To dlaczego grozisz mi sądem, zamiast podjąć ze mną dyskusję? A Twój adwokat pisze do mnie jakieś głupstwa o spółce giełdowej i jej interesach, którym podobno zagrażają moje poglądy. Czy idee i poglądy mają coś wspólnego z pieniędzmi i giełdą? To do tego doszedłeś? A to wstyd! Ale wróćmy do tego, co było trzydzieści kilka lat temu – do lat 70. i 80. zeszłego wieku. Pewnie pamiętasz, gdzie i kiedy się poznaliśmy – w końcu lat 70., na kolacji przy Alei Róż u Janki i Antoniego Słonimskich. Byliśmy tam w piątkę (była także Ewa), a kolacja skończyła się niezłą kłótnią między nami dwoma. Nawet chyba trochę niestosownie się zachowaliśmy – jeśli wziąć pod uwagę wiek gospodarzy oraz wiek ich gości. Ja już dobrze nie pamiętam, o co wtedy poszło, może Ty pamiętasz lepiej – wydaje mi się, że to była wielka kłótnia, nawet awantura o sprawę polską.


Ale choć się tak pokłóciliśmy, to nie umniejszyło to mojego ówczesnego podziwu i szacunku dla Ciebie – uważałem Cię nadal za rzecznika nadchodzącej polskiej wolności, także za kogoś, kto prowadzi
Polskę ku wolności. Doprowadziliście ją – Ty i twoi ludzie – sam widzisz do czego. Do lotniska pod Smoleńskiem. Świadectwo tego, co wtedy o Tobie myślałem, jest w wydanej w roku 1984 w wydawnictwie Jerzego Giedroycia mojej książce „Rozmowy polskie latem roku 1983”. To na pewno pamiętasz. Przedstawiłem Cię tam jako więzionego przez totalitarne państwo bohatera Polaków. Także jako kogoś, kto w przyszłości, w wolnej Polsce, będzie strażnikiem wolności. „Kiedy Kuroń zostanie premierem – napisałem tam (w roku 1983) – to [...] posadzi Adasia. Bo Adaś nie zniesie najmniejszej niesprawiedliwości”.


O jakże strasznie się omyliłem! Ale nie byłem wówczas jedynym polskim pisarzem, który tak Cię widział. Zbyszek Herbert zadedykował Ci wiersz, Marek Nowakowski pisał o Tobie opowiadania. A potem wszyscy staliśmy z opuszczonymi rękami, próbując zrozumieć, co się z Tobą stało – dlaczego symbol wolności, więzień z ulicy Rakowieckiej, stał się symbolem Polski, której pierwszym prezydentem został złowrogi władca totalitarnego państwa.


Wolności nie da się podzielić na kawałki – nie można mieć trochę wolności, być wolnym po trosze. Albo będziemy mieli całą wolność i wtedy będziemy wolni tak, jak byli wolni Polacy w Pierwszej Rzeczypospolitej, albo będziemy czyimiś niewolnikami. Ty właśnie tego nie zrozumiałeś – chciałeś, żeby Polska miała mały kawałek, kawałeczek wolności – taki, który zamierzaliście nam dać Ty i Twoi ludzie. Taki, który nam zaproponowaliście. Ale my tego kawałka nie chcieliśmy mieć, my go nie potrzebowaliśmy. Wolność, w jej złotej całości, jest fundamentem życia polskiego. To jest jedyny fundament, na którym możemy zbudować całość naszego narodowego istnienia. Tego też nie umiałeś zrozumieć. Jeśli zechcesz przeczytać moją nową książkę, „Samuela Zborowskiego”, to tam znajdziesz obszerne wytłumaczenie i uzasadnienie mojego poglądu na problematykę polskiej wolności.


Ale może nie musisz tego czytać – bo ta wolność to już nie jest Twoja sprawa. I teraz nie możesz się już nazywać przyjacielem Jerzego Giedroycia i Zofii Hertzowej, także Konstanty Jeleński nie jest już Twoim przyjacielem. Bo Oni byli przyjaciółmi wolności. Więcej – byli obrońcami naszej wolności i wiedzieli, że musimy ją mieć w jej wspaniałej całości. Twoimi przyjaciółmi nie są już także Janka i Antoni Słonimscy. Antoni był człowiekiem wolności i na Twój widok, gdyby spotkał Cię w Alei Róż, pewnie by się odwrócił, a nawet (wiemy obaj, że potrafił być brutalny – był brutalnym obrońcą wolności) splunąłby Ci pod nogi. Tego właśnie się doczekałeś. Żeby bronić wolności, nie wystarczy wygłaszać moralnych kazań. Trzeba jej bronić całym swoim życiem.


Adamie! Co się z Tobą stało? Więźniu z ulicy Rakowieckiej – na czym polega tajemnica Twojej przemiany? Jaki dramat duchowy, jaka ponura tragedia ukrywa się za tą przemianą? Jaki jest powód tej strasznej duchowej klęski, mój (niegdyś) drogi przyjacielu?


Co zrobi przyszłość ze mną i z moimi książkami, to teraz, kiedy mam już 75 lat, mniej więcej wiadomo. A co zrobi z Tobą? Tego jeszcze nie wiadomo. Jestem jednak pewien, że także i Ty zostaniesz zapamiętany. Ale mam dla Ciebie w tej sprawie złą nawet bardzo złą wiadomość
. Przyszłość będzie o Tobie pamiętać i Polacy o Tobie nie zapomną. Zostaniesz zapamiętany – jako wróg wolności.


Jarosław Rymkiewicz

Obserwuj wątek
    • Gość: Don Tuskone Re: wolność ....... IP: 62.61.58.* 07.10.10, 17:45
      Problem tylko w tym, że podmiot liryczny listu ma zupełnie inne pojęcie wolnosci. To jemu i jego klonom swiatopoglądowym wolno wszystko, tym mającym poglądy przeciwne nie wolno nic, zwłaszcza nie wolno ich głosić. Na takich delikwentów mamy sądy i-w przyszłości-reaktywację psychuszek.
      Tak sie przypadkiem składa że wszyscy przeciwnicy Stal...tfu chciałem napisać Michnika są z automatu kwalifikowani jako chorzy psychicznie frustraci, oszołomy, nienawistnicy i szaleńcy. Bo przecież być przeciwko Adasiowi to tak jak kiedyś być wrogiem ludu i socjalizmu. Kaftan bezpieczeństwa i do wariatkowa bez zbędnych badań. Nosiło to nawet nazwę schizofrenia bezobjawowa...pora termin odświezyc, nada sie jak ulał.
      Podmiot liryczny uprawia swoista formę wolności - wolność od przyzwoitości.
      Był kiedyś nawet posłem Unii Wolnosci od..Przyzwoitości.
    • Gość: jolka Re: wolność ....... IP: *.tvgawex.pl 17.10.10, 18:47
      Tę cenzurę trzeba przeciąć - mówi Jarosław Marek Rymkiewicz.

      Adam Michnik i jego prawnicy atakowali dotychczas polityków, publicystów, dziennikarzy, naukowców. Teraz po raz pierwszy zaatakowali pisarza, za to, co mówi i myśli. Podsunęli mi przez prawnika pismo do podpisania, żebym wyznał, że jestem nikczemnikiem. Po raz pierwszy od lat 80. chcą sądownie cenzurować i zakneblować pisarza. Procesy sadowe wytaczano kiedyś Szpotańskiemu, Wańkowiczowi, Orłosiowi, ale to było w PRL-u!

      Liczę się z tym, że będę miał ten proces i może nawet go przegram, ale wypowiedzianych słów nie można zakneblować. Te słowa zostaną. Jeśli nawet pojawią się jakieś przeprosiny podpisane moim nazwiskiem, ja ich nie napiszę, będzie wiadomo, że tekst ułoży sąd, a nie ja. Takie procesy trwają długo, może nie dożyję końca, ale sprawa jest ważna społecznie. Moim obowiązkiem było nazwanie rzeczy po imieniu. Bo trzeba jasno powiedzieć, że to uderzenie nie jest skierowane tylko we mnie. Ma to postraszyć innych. Jeżeli można zaatakować, cenzurować i próbować zastraszyć starego pisarza z dorobkiem, to można zrobić to z każdym. Nie będzie problemu zaatakować 30-latka, który nie może, czy nie potrafi się bronić. To zastraszanie, tę cenzurę trzeba przeciąć.

      W liście wskazuję, na straszną przemianę Adama Michnika, który z piewcy wolności, moim zdaniem, stał się jej wrogiem. Nigdy nie pomyślałbym, że to możliwe. List napisałem, licząc, że może się opamięta. Nie wiem jednak, czy nie będzie to podstawa do kolejnego procesu. Może stwierdzenie, że Michnik jest wrogiem wolności też jest już karalna?...

      Z jednego wszak powodu ta cała sytuacja jest dla mnie korzystna. W latach 80. napisałem książkę, w której jest niemal apoteoza Adama Michnika. W kolejnych jej wydaniach nie mogłem tego wyrzucać, bo fałszowałbym w ten sposób rzeczywistość, dokument tamtego czasu. Teraz list do Michnika będę zamieszczał jako aneks do tej książki.
      fakty.interia.pl/prasa/tygodnik_solidarnosc/news/te-cenzure-trzeba-przeciac-mowi-jaroslaw-marek-rymkiewicz,1545138,3406
      "Nawet komuniści starali się nie stawiać pisarzy przed sądem za słowa.
      Tymczasem w wolnej Polsce są tacy, którzy chcą ich cenzurować i kneblować.
      Czy to nie paradoks, że publicysta i dawny bojownik o wolność słowa, zamiast
      polemizować z nieprzychylnymi poglądami własnym piórem, sięga po broń
      ostateczną: pozew?''

      fakty.interia.pl/prasa/tygodnik_solidarnosc/news/pisarze-do-pior-pisarze-do-sadu,1545135,3406
      Polemizować to można wtedy gdy się ma argumenty w dyskusji a jeśli są one miałkie i pozbawione moralnej wartości?
      To jest tylko przykład na to, że za słowami tego człowieka głoszącego wolność słowa nie idą czyny, że jest to po prostu puste gadanie.
      Paradoksalnie to właśnie dziennikarze tej gazety dopuszczają się tak wielu manipulacji i przekłamań, że aż trudno uwierzyć skąd jest tyle tupetu w naczelnym?, czy nie w myśl zasady, kraść i krzyczeć ''gonić złodzieja''..?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka