Dodaj do ulubionych

Uwaga na Pink Press!!!!!

02.09.04, 00:59
Ostatnio artykulow prasowych o Pink Pressie namnozylo sie jak grzybow po
deszczu.Nie sa one pozytywne. Firma PP zajmuje sie wydawaniem czasopism o
tematyce pormnograficznej.Co miesiac oglasza w GW i nie tylko nabor nowych
pracownikow najczesciej grafikow, dziennikarzy... Dlaczego? Ci, ktorzy tam
pracuja regularnie oszukiwani sa co do wynagrodzenia. Firma daje np.700 (!)
zl netto a prezes Jaroslaw Ender obiecuje, ze reszta wyplacona zosatnie pod
stolem. Oczywiscie nikt "podstolnianych" pieniedzy nie dostaje.Za pracownikow
nie jest odprowadzana skladka ZUS od 2002 roku.Za zadnego z nich!!!!!!
Przecietny pracownik Pink Pressu siedzi w pracy do pozna wieczor, musi
odpowiadac ciagle na pytania modeli i modelek, dlaczego oni nie dostali
jeszcze obiecanych, zakontraktowanych umowa, pieniedzy. Prezes, dla
przecietnej modelki oczywiscie pozostaje niedostepny.Firma Pink Press,znana
jest takze w branzy z naruszania praw autorskich, kradziezy, zatrudniania
maloletnich do pracy w filmach porno ( sa na to dowody, prokuratura wszczyna
wlasnie sledztwo w tej sprawie ).
Spolka jest winna kontrahentom ciezkie miliony. Redakcje "Nowego
Wampera", "Nowego Mena" itd zamieszczaja przedpotopowe zdjecia aktorek,
poniewaz na nowe nie ma pieniedzy.Jesli juz organizowana jest nowa sesja, dla
modelek, operatorow i fotografow nie ma pieniedzy. Pisal juz o tym Przekroj,
mowila Seksualna Rekordzistka Swiata Marianna Rokita w swoich programach,
ktorej PP wisi bardzo duze pieniadze. Kiedys zdarzylo sie na sesji, ze
aktorzy ktorzy przyjechaliz Krakowa nie mieli za co wrocic do siebie, bo
PP "zapomnialo" im wyplacic honorarium. Byli sami w obcym miescie,
przenocowali u fotografa, a rano po pozyczeniu od niego kasy pojechali do
siebie.Pieniedzy nie zobaczyli do dzis.
Firma PP organizuje ponownie w tym roku targi Eroticon.Do organizacji targow
przyjmowane sa nowe osoby, poniewaz te ktore uczestniczyly w przygotowaniu
Eroticonu 1 rok temu, nie dostaly obiecanych pieniedzy, i nie maja zamiaru
dac sie oszukac po raz kolejny. PP rok temu na bicie seksualnego rekordu
swiata wynajela nielegalnie sale, za ktora rowniez nie zaplacila.
Tak wyglada "potentat"polskiej branzy porno.Zaraz wkleje linki do tekstow o
PP.
Pozdrawiam, nie dajcie sie wrobic w prace w tej firmie.
Byla pracownica.
Obserwuj wątek
    • duffinka Re: Uwaga na Pink Press!!!!! 02.09.04, 01:17
      Oto tekst z przekroju. ......
      Dostepny na stronach www.przekroj.pl

      nr w archiwum interetowym : 26/2004

      ZASTÓJ w RÓŻOWYM INTERESIE?


      Na całym świecie porno-przemysł to żyła złota. Nasz rodzimy koncern
      pornograficzny przypomina PGR przed upadkiem. A może to tylko kamuflaż?

      STEFAN MAKUŁA

      Że w Pink Pressie dzieje się źle, reżyser John Holywood wiedział już dwa lata
      temu, gdy kręcił "Rejs - ściśle prywatne". Aktorzy po zdjęciach zgłodnieli,
      więc Holywood upomniał się u prezesa spółki o kanapki. - Przecież możecie sobie
      zupy ugotować, będzie taniej - oznajmił Jarosław Ender. Wiadomo, że Polska to
      nie Węgry i na budżet filmowy w wysokości 60 tysięcy euro liczyć nie można.
      Dlatego rodzime porno gwiazdy nie mogą zarabiać 100 tysięcy euro miesięcznie
      jak Włoch Rocco Siffredi ani nawet 1400 euro za dzień zdjęciowy jak Węgierka
      Michelle Wild. Ale nie może być też tak, że seksualna rekordzistka świata z
      roku 2002 Klaudia Figura zarabia mniej niż ekspedientka w mięsnym i musi
      pożyczać 50 złotych na dentystę, gdy ząb ją boli.
      - A w Pink Pressie oszczędza się na wszystkim - żali się Holywood. Gwiazdy
      mieszkają w hotelach robotniczych i do pracy muszą dojeżdżać autobusem. Na
      planie brakuje wizażystek. Oszczędza się na modelach, więc na zdjęciach widać
      obwisłe brzuchy, piersi, cellulit i pryszcze. Czasem brakuje nawet krochmalu -
      podstawowego rekwizytu na planie.
      Nie przestrzega się przepisów bhp - aktorzy grają "bez gumy" i nie pokazują
      aktualnych badań lekarskich. W trakcie kręcenia "Nigdy nie mów mojemu mężowi"
      Marianna Rokita dowiedziała się nawet od charakteryzatorki, która pudrowała
      brzuch jednego z aktorów, że ten roznosi wszy łonowe, ale było już za późno.

      TERAZ POLSKA
      Pornograficzny koncern stworzyli w 1995 roku dwaj działacze ruchu gejowskiego -
      Jarosław Ender i Sławomir Starosta. 39-letni Starosta był współzałożycielem
      zespołu Balkan Electrique i redaktorem gejowskiego "Mena". Nie rozmawia z
      dziennikarzami.
      Z Jarosławem Enderem, prezesem spółki, umówić się trudniej niż z premierem. W
      ciągu trzech tygodni nie udało mu się wykroić nawet kwadransa, by przyjąć mnie
      w blaszanym magazynie przy Okęciu, gdzie urzęduje. Jego numer komórkowy to
      najpilniej strzeżona tajemnica w firmie.
      O prezesie wiadomo niewiele. Ma 42 lata, zaczynał od wydawania gazetki o disco
      polo, a gdy koniunktura się skończyła, przerzucił się na porno. Raz w roku
      wręcza politykom i artystom z pierwszych stron gazet Tęczowe Laury za
      tolerancję.
      Kapitał Pink Press wynosi zaledwie 50 tysięcy złotych. Zaczynali od
      gejowskiego "Nowego Mena" i heteryckiego "Nowego Wampa". Teraz mają co najmniej
      połowę rynku.
      Ci, którzy przychodzą tu pierwszy raz, spodziewają się, że zobaczą kopulujące
      po kątach pary. Nic z tego. - To jest normalna praca - mówi matematyk Krzysztof
      Garwatowski, który do biura przychodzi na ósmą. - Jesteśmy takim samym
      wydawnictwem jak magazyn mody - dodaje.
      Różnicę można dostrzec podczas sesji zdjęciowej. W zwykłych żurnalach modelki
      zakładają wtedy sukienki, a w Pink Pressie wręcz przeciwnie - ściągają majtki.
      - Chcieliśmy mieć polską gazetę, a nie tylko przedruki niemieckie - tłumaczy
      Garwatowski. Pink Press to 30 tytułów prasowych, portal internetowy, sex-
      telefony 0-700, dom wysyłkowy Erotica, dziewięć Pink Shopów, największe w kraju
      targi erotyczne Erotikon, produkcja filmów wideo i na DVD.
      Okrętem flagowym wydawnictwa jest "Nowy Wamper", który co miesiąc sprzedaje się
      nawet w 110 tysiącach egzemplarzy. Nie trzeba oglądać zdjęć, by zorientować
      się, że nie jest to zwykła gazeta. Wystarczy przeczytać nagłówki: "Poczwórna
      orgia", "Szkolne perwersje", "Analne doświadczenia maturzystek".
      Jak wygląda przeciętny czytelnik Pink Pressu? Ma od 18 do 35 lat, w 90
      przypadkach na 100 jest mężczyzną, raczej z miasta niż ze wsi. Nie jest
      zboczeńcem, raczej samotnikiem. Tak go sobie wyobrażają w Pink Pressie.
      Ukochanym dzieckiem Krzysztofa Gawarowskiego jest "Eroticon" z dołączonym
      filmem i "Sextra+", pierwsza polska gazeta, która podbija Hiszpanię i Włochy.
      Strzałem w dziesiątkę był "Polski Wamper" i "Ściśle prywatne", gdzie prezentują
      się wyłącznie Polacy.
      - Okazało się, że wolimy rodzime produkty - mówi Garwatowski. - Aktorzy mówią
      po polsku, na stole polska oranżada, polskie gazety i od razu jest bardziej
      swojsko.

      MARIANNA IDZIE NA REKORD
      Marianna Rokita słyszała, że podczas jednej z podróży zagranicznych prezydenta
      Kwaśniewskiego gratulowano mu rekordu świata, który pobiła. Prezydent był
      zdziwiony, bo jedyną znaną mu rekordzistką była pływaczka Otylia Jędrzejczak.
      - Jestem znana i sławna za granicą, a w Polsce mówi się o mnie co najwyżej
      półgębkiem - żali się Marianna, o której świat dowiedział się 14 listopada 2003
      r. o godzinie trzeciej w nocy. Wtedy to, w dawnym kinie Skarpa w Warszawie,
      ustanowiła seksualny rekord świata, zapoznając się bliżej z 759 panami. O takim
      wyniku mogły tylko pomarzyć jej poprzedniczki: Annabel Chong (251 panów),
      Jasmin St. Claire (300), Huston (620), a nawet Klaudia Figura (646).
      Marianna z tych ośmiu godzin spędzonych w kinie Skarpa zapamiętała tylko 70-
      letniego Leszka z objawami łuszczycy, bo jako jedyny jej się przedstawił, a po
      wszystkim wręczył pąsową różę. Inni nic nie mówili albo zakładali foliowe torby
      na głowę, by ich nikt nie rozpoznał.
      Już podczas zawodów okazało się, że imprezie brak światowego rozmachu.
      Zawodniczki nie miały szatni, nie miały się gdzie umyć, a choć jedna z nich
      została ranna, na sali nie było ani pielęgniarki, ani ginekologa.
      Potem Marianna Rokita dowiedziała się najgorszego: wydawnictwo Pink Press nie
      zapłaciło jej 15 tysięcy złotych za rekord. W listopadzie zaczęła słać monity.
      W lutym firma obiecała, że uiści wszystko w ratach, ale nie uiściła, więc w
      kwietniu sprawa trafiła do sądu.
      Marianna miała początkowo nosić nazwisko Lepper.
      - Zrezygnowałam, bo ten kiep i tak by nie zrozumiał kpiny, a jego
      niewykształcony elektorat mogłoby to zachęcić do oddania na niego głosu - mówi.
      Każdy, kto się rozbiera w Pink Pressie, musi mieć pseudonim. Zasada jest taka,
      że dziewczyny mają tylko imiona i dopiero jak stają się gwiazdami, dostają
      nazwiska - tak jak Kasia Laska czy Magda Polak. Pseudonimy wymyśla Sławomir
      Starosta, ale Marianna zrobiła to sama, bo oglądała posiedzenia komisji
      śledczej w telewizorze. - Rokita to takie diabelskie - tłumaczy. - Chciałam
      też, żeby bufoniastego posła Rokitę ludzie pytali, czy jestem jego krewną.
      Gdy pytają o to Mariannę, ona nie zaprzecza, choć przecież nazywa się zupełnie
      inaczej. Pochodzi ze Śląska, ale mieszka na warszawskim Mokotowie z dwoma
      kotami. Była działaczką Unii Wolności i dobrze zapowiadającą się dziennikarką
      (pod własnym nazwiskiem publikuje do dziś). Ma 22 lata. Więcej mieć nie może,
      bo górna granica wieku w porno-biznesie to 25 lat. Starszy produkt się źle
      sprzedaje.
      Do Pink Pressu trafiła przypadkiem. Znajomy wysłał jej zdjęcie do wydawnictwa
      latem 2003 roku. Na rozmowę kwalifikacyjną przyprowadzili fotografa, a jej
      kazali się rozebrać za 500 złotych. Potem był pierwszy film. Kręcony w
      wynajętym mieszkaniu z wielkiej płyty pełnym kotów. O czym był film?
      - Po prostu seks. Nic wymyślnego - mówi. Przed debiutem miała tremę i lekkie
      wątpliwości, czy wypada. 600 złotych je rozwiało. Film nie miał tytułu, ale był
      dołączany do gazety "Ściśle prywatne" dostępnej w każdym kiosku. Posypały się
      oferty. Zagrała ważne role w filmach "Nie mów mojemu mężowi" czy "Igraszki
      maturzystek".
      Po rekordzie Pink Press zaproponował Rokicie stały kontrakt: 500 złotych
      postojowego i 800 za każdy nakręcony film oraz wyłączność na wykorzystanie
      wizerunku.
      - Nie dałam się im wykorzystać i swoją sławę przekułam na sukces finansowy
      własnej firmy - mówi rekordzistka, która dziś prowadzi programy autorskie w
      dwóch stacjach telewizyjnych. Ma swoją linię telefoniczną 0-700, gdzie może
      rozmawiać
      • duffinka Re: Uwaga na Pink Press!!!!! 07.09.04, 10:16
        ciag dalszy tekstu z przekroju

        Ma swoją linię telefoniczną 0-700, gdzie może rozmawiać z 49 adoratorami naraz.
        Gra w filmach duńskich, niemieckich i francuskich. Kończy swoją pierwszą
        książkę "Wolny zawód" o kulisach porno-biznesu. Przyznaje, że zarabia nawet na
        włosach łonowych, które wysyła swoim wielbicielom za zaliczeniem pocztowym.
        Marianna Rokita jako jedyna z poszkodowanych przez Pink Press zdecydowała się
        działać. Wystąpiła do sądu o ogłoszenie upadłości spółki. Chce przejąć logo,
        archiwa, zagraniczne licencje spółki.

        COŚ AMBITNIEJSZEGO NIŻ TARTAK
        Na Zachodzie branża porno przynosi miliony euro zysku, więc nikt nie wie,
        dlaczego w siedzibie Pink Pressu nie ma złotych klamek, a ludzie muszą żebrać o
        pieniądze.
        Kiedyś fotograf za pięciogodzinną sesję w Pink Pressie dostawał 300 złotych,
        potem 200, a teraz 100.
        Fotografowi Andrzejowi Sz. wydawnictwo jest winne trzy tysiące złotych. Na
        swoje pieniądze czekają też operatorzy kamer, dźwiękowcy, szefowie produkcji,
        aktorzy, a nawet erotyczna wicemistrzyni świata Paulina.
        - Nie znam nikogo, kto by dostawał pieniądze w terminie - mówi K., który
        otrzymywał wypłatę z trzymiesięcznym opóźnieniem.
        G. odszedł z firmy po pięciu latach pracy, gdy dowiedział się, że ani jedna
        składka ZUS-owska nie została odprowadzona na jego konto.
        Oficjalnie firma nie płaci składek do ZUS od lipca 2002 roku i rozpoczęło się
        już postępowanie egzekucyjne.
        Krzysztof Garwatowski z Pink Pressu twierdzi, że pieniądze nie są
        najważniejsze. - Aktorzy grają dla przyjemności, by zaspokoić swoje fantazje
        erotyczne.
        Ale to nie do końca prawda.
        - Na Zachodzie trud wkładany w tę pracę jest sowicie wynagradzany, a u nas
        traktuje się aktorki i reżyserów jak hobbystów - skarży się Holywood, który też
        jest ofiarą pinkpressowego wyzysku.
        Zanim Jacek stał się Holywoodem, był psychologiem, mężem znanej wokalistki i
        otarł się nawet o telewizję. W Pink Pressie zadebiutował jako scenarzysta
        superprodukcji "Big Sister" z udziałem amerykańskiej gwiazdy Midori. Za
        scenariusz dostał 200 złotych. Zrobił jeszcze "Wakacje prezydenta", "Wieczór
        panieński", "Jeden dzień z życia Anny Walewskiej".
        Za scenariusz, scenopis, przygotowanie listy montażowej, reżyserię i pięć dni
        zdjęciowych dostawał 1200 złotych. Potem było coraz gorzej.
        - Rzuciłem to, bo nie mogłem realizować tam swoich koncepcji artystycznych.
        Chciałem robić coś ambitniejszego niż tartak - mówi Holywood. - Płacili grosze,
        mieli półroczne obsuwy i zawsze się trzeba było prosić.

        GWIAZDY PROWINCJI
        - To jest biznes krwiopijczy - mówi P., były pracownik spółki. - Ludzi kupuje
        się za bezcen, i to na wyłączność.
        Niewyczerpanym źródłem dla Pink Pressu jest prowincja: małe miasteczka z dużym
        bezrobociem. Stamtąd zgłaszają się małżeństwa, które przed kamerą zrobią
        wszystko, by zarobić na czynsz albo zimowe buty dla dzieci. Stamtąd
        przyjeżdżają dziewczyny marzące o karierze i sławie.
        - Zaprasza się taką na sesję zdjęciową - opowiada Holywood - na której się musi
        rozebrać. Przynosi się wibrator, przyprowadza chłopaka, potem dwóch i już
        wiadomo, że ona wszystko zrobi.
        Kręci się film. Film wyda się na płycie, zdjęcia pójdą w "Polskim Wamperze",
        później w "Ściśle prywatne", a dziewczynie płaci się raz - tylko 300 złotych.
        - Gdy firma zaproponuje jej pracę redaktorki, już myśli, że to pierwszy krok do
        Hollywood - mówi Johny.
        Tak swoją karierę zaczynała Kasia Laska spod Chełma i Klaudia Figura z
        podkrakowskiej wsi. Redaktorki w Pink Pressie, inaczej niż w innych gazetach,
        ani nie piszą, ani nie redagują. Rozbierają się tylko, a teksty pisze za nie
        kontraktowy dziennikarz.
        Holywood nie zna żadnej dziewczyny związanej z Pink Pressem, która by odniosła
        sukces.
        Jedynie Magda Polak jest na Zachodzie i bierze 700 euro za każdy dzień
        zdjęciowy.
        - Ale to tylko dlatego, że z Pink Pressem nie chce mieć nic wspólnego - mówi
        Holywood.
        W Pink Pressie trudno się czegoś dowiedzieć. Jakichkolwiek informacji udziela
        jedynie Krzysztof Garwatowski, ale i on po pierwszej kurtuazyjnej rozmowie
        przestał odpowiadać na maile i telefony.
        W Polsce nawet różowy interes wygląda jak szara strefa.

        STEFAN MAKUŁA
      • pygmalion Re: Uwaga na Pink Press!!!!! 16.09.04, 11:58
        "Była działaczką Unii Wolności i dobrze zapowiadającą się dziennikarką
        > (pod własnym nazwiskiem publikuje do dziś). Ma 22 lata. Więcej mieć nie może,
        > bo górna granica wieku w porno-biznesie to 25 lat. Starszy produkt się źle
        > sprzedaje. "
        Chyba faktycznie gdzieś od 30 lat nie może dotrześ do granicy lat 25.
        No bo skoro zdążyła być działaczką UW i "dobrze zapowiadającą się
        dziennikarką" :))
      • mars5 Re: Uwaga na Pink Press!!!!! Marianna Rokita ? 06.10.04, 17:24
        Czy to prawda,że Marianna ROKITA to krewna Jana Marri???
        • Gość: Wuj Re: Uwaga na Pink Press!!!!! Marianna Rokita ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 09:17
          Tak, jest bratem jego ojca.
    • Gość: edek Re: Uwaga na Pink Press!!!!! IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 06.09.04, 00:56
      no tak, w tym kraju nawet na dupie sie da oszykac :(

      duffinko, mam nadzieje, ze chociaz morale nie upadlo Ci pracujac z frajerami...
      ja tam bym chetnie w PB sie zatrudnil, ale w cywilizowanym kraju na
      cywilizowanych warunkach


      trzyma jie i znieslawaiaj imie tej firmy az po dzien, kiedy oddzadza Ci co
      nalezne :)
      • duffinka Re: Uwaga na Pink Press!!!!! 07.09.04, 10:15
        ano moj drogi jak widac da sie,
        nie wkleil mi sie caly tekst juz wrzucam c. d .
        • Gość: ex-PP Re: Uwaga na Pink Press!!!!! IP: *.crowley.pl 15.09.04, 22:26
          duffinka - ja też jestem byłym pracownikiem PP!
          Co robiłaś w PP?
          • Gość: ranciista To powinienes wiedziec,ze oni nie placaZUS i gowno IP: *.chomiczowka.net.pl 08.10.04, 16:50
            bedzie z twojej emerytury :(
    • Gość: czon Re: Uwaga na Pink Press!!!!! IP: 80.51.226.* 07.09.04, 15:29
      Ale eroticony i wampy wychodzą o ile się nie mylę
      • Gość: Oszukana Re: Uwaga na Pink Press!!!!! IP: 213.25.186.* 17.11.04, 23:31
        A czy spotkaliście w Warszawie firmę HDD STUDIO rodem ze Starachowic ?
        Pracowałam tam kiedyś a ściślej mówiąc wynajmowali mnie do robienia zdjęć
        głównie na weselach. HDD współpracuje z PINK PRESSem i są wobec swoich
        pracowników dokładnie tacy sami, nie płacą, oszukują itd.
        Do dziś nie odebrałam zaległych należności a nazbierało się już sporo.
        Widać biorą przykład "przedsiębiorczości" od innych.
        • Gość: 3DVideoFotoStudio Re: Uwaga na Pink Press!!!!! IP: *.static.chello.pl 16.04.13, 11:28
          Witam,
          mam podobny przypadek jeśli chodzi o firmę HDD Studio rodem ze Starachowic. Chociaż teraz z tego, co widziałam jest wspólnikiem kolejnych spółek i zapewne oszukuje kolejne osoby. Pan Wędziński - podobnie jak w Twoim przypadku wynajął mnie do realizacji usługi ale nie uznał za stosowne żeby za nią zapłacić a potem przestał odbierać telefony. Obecnie szukam osób oszukanych przez niego, może wspólnie uda nam się odzyskać pieniądze. Będę wdzięczna za kontakt mailowy osoby, które zetknęły się z jego nieuczciwymi zagraniami.
        • Gość: 3DVideoFotoStudio Re: Uwaga na Pink Press!!!!! IP: *.static.chello.pl 16.04.13, 11:30
          Adres mailowy: 3dVideoFotoStudio@gazeta.pl
    • Gość: ende Re: Uwaga na Pink Press!!!!! IP: *.satfilm.com.pl 10.03.16, 23:32
      Bo branża porno w Polsce już dawno upadła !!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka