Dodaj do ulubionych

Nie takie tanie "pam, pam, pam"

IP: *.crowley.pl 16.03.05, 19:11
Festiwal Beethovena odbywal sie w Krakowie, na ale pewnie poszedl prikaz
ze jedynym festiwalem z ktrorym ma sie kojarzyc Krakow to festiwal kultury
zydowskiej i... Beethoven poszedl w odstawke.
No jeszcze festiwal pierogow, zupy,...
Oj Krakowie, Krakowie
Obserwuj wątek
    • Gość: Boy Re: Nie takie tanie "pam, pam, pam" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 19:39
      Flet do orkiestry za tysiac zlotych... bosz co za brednie! Chyba do
      strazackiej. Panie redaktorze, moze zamiast chodzic po dupnych sklepach
      muzycznych trzeba bylo zapytac muzykow?
      • Gość: milhaus potrafu wygrywac SONETY?? IP: *.campus.unimaas.nl 16.03.05, 22:35
        chyba sonaty?!! co za belkot...
        • desspo57 Re: ciekawe ile kosztuja fury i komory widzow 17.03.05, 00:23
          i orkiestry
          kreacje "dam" bolszewizmu oraz przeloty na sabat oligarchii
          :-P
    • Gość: x OTO RELACJA WYBORCZEJ Z FESTIWALU!!!!!!!!! IP: *.crowley.pl 16.03.05, 19:52
      Festiwal Beethovena jest jednym z najbardziej prestizowych festiwali w
      Polsce a wybiorcza pisze taki prostacki artykul.
      Czy ona naprawde sciga sie z "Faktem"
    • Gość: mrek Niezupełnie tak: IP: *.linuxstuff.pl / 62.233.214.* 16.03.05, 21:07
      Krakowa poprostu nie było stać na ten festiwal, szczególnie na wymagania Pani
      Dereckiej. Na dodatek sala często świeciła pustkami - bo bilety były NAPRAWDĘ
      drogie, szczególnie na te dobre koncerty, dobre orkiestry czy dobrych solistów.
      Bywało, że Pani Derecka chodziła w dzień koncertów do szkół (muzycznych) i
      rozdawała bilety, żeby na sali było więcej słuchaczy niż członków orkiestry. I
      niech mi nikt nie pieprzy - na dobre koncerty, walą w Krakowie tłumy, no ale
      cena MUSI być na kieszeń przeciętnego melomana. Niestety, zarobek Polaka to
      tylko 11% zarobku np.Duńczyka ...
    • Gość: Niamey Zaskoczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 21:50
      Tak żałosnego tytułu to się nie spodziwałam. Ponieżej jakiegokolwiek poziomu.
      Lubię Gazetę, a tu taki pasztet spreparowali, że nistrawność wykręca mi
      wnętrzności na drugą stronę...
      • Gość: x Re: Zaskoczenie IP: *.crowley.pl 16.03.05, 21:56
        ...nareszcie otworzyles oczy.
        Mam nadzieje ze gdy inni krytykuja GW w dziedzinach ich zainteresowan
        przypomnisz sobie swoj zawod, a nie zastosujesz prostackiego shcematu:
        "kto nie lubi GW pewnie jest od Rydzyka"
        • Gość: ninka Re: Zaskoczenie IP: *.d4.club-internet.fr 16.03.05, 23:22
          No, to juz przechodzi ludzkie pojecie!
          Nie dosc, ze sonety, to jeszcze moze GW usiluje nam wmowic, ze orkiestra gra na
          jednorazowych instrumentach i te ponad 600 tys. trzeba zaplacic za kazdy koncert
          (bo jak wiadomo na kazdy koncert kupuje sie kompletny zestaw instrumentow!)
          A scislej rzecz nie jest o wartosci orkiestr, tylko o wartosci instrumentow w
          orkiestrze symfonicznej, a za instrumenty kazdy muzyk placi SAM i chucha i
          dmucha, bo to czesc jego samego (nic dziwnego,ze nawet do toalety zabiera).
          Pani dziennikarko, instrument to nie to samo, co czajnik do herbaty

          A tak a propos, jezeli juz Beethoven, to chyba pam, pam, pam, paaaaam, a nie
          pam, pam pam, (to raczej wlazl kotek...)
    • Gość: burek ceny IP: *.26.11.vie.surfer.at 17.03.05, 00:08
      gram w jednej z lepszych orkiestr na swiecie. jeden z moich instrumentow
      kosztuje 200 tys euro , a jest to jeden ze srednich cenowo sprzetow...

      ale artykul jest i tak o niczym...
      • Gość: Wojtek Re: Zlodzieje instrumentow IP: 63.146.250.* 17.03.05, 01:13
        Artykul jest smutny, bo opisuje rzeczywistosc, w ktorej czerwone lapki
        proletariatu ciurkiem lepia sie do cudzych narzedzi pracy. Te zlodziejskie
        konczyny powinno sie traktowac tasakiem - ze wzgledow spolecznych, oczywiscie.
    • Gość: xyz Flet w Krakowie - 65 000 zł. IP: *.linuxstuff.pl / 62.233.214.* 17.03.05, 07:48
      Dyrekcja Filharmonii Krakowskiej zakupiła takowy dla swojego flecisty!!! Jaka ta
      warszawa biedna! Każą grać na flecie nadającym się na pierwszy rok nauki w
      podstawówce muzycznej!
    • jm19 Re: Nie takie tanie "pam, pam, pam" 17.03.05, 08:19
      Po co to pośrenie "walenie jak w bęben" w Panią Penderecką - organizatorkę tego
      festiwalu. Naprzód w Krakowie zawistnicy i różni mali ludzie zaszczuli nie
      tylko panią Penderecką ale taż Mistrza Krzysztofa Pendereckiego. Teraz, gdy w
      Warszawie coś się udaje, to najlepiej zaatakować animatora tego sukcesu! To
      jakis koszmar. Beethoven, to najgenialniejszy kompozytor i trudno zrobić
      festiwal jego twórczości za darmo!
      Wyemitowanie takiej informacji na forum GW, to przykład "małości" niektórych
      ludzi. Zresztą zastanawiający jest bojkot tego festiwalu w telewizji. Gdy już
      pojawi sie informacja, to na ogół bez pani Pendereckiej!
      Ogłądałem tą samą informację telewizyjną na rozpoczęcie festiwalu. W TVP3
      informacja była z pania Penderecką. W TVP2 ta sama, identyczna w treści
      informacja, ale już bez wypowiedzi pani Pendereckiej. Gdzie tutaj dziennikarska
      rzeterlność?
      • kawitator Re: Nie takie tanie "pam, pam, pam" 17.03.05, 09:25
        Jak zwykle zamast dyskusji o festiwalu Dlaczego taki i dlaczego przeniósł się do
        Warszawy wylewanie własnych frustracji. Mozna przesledzić w archiwach
        inernetowych dyskusję która wtedy toczyła się wna łamach krakowskiej prasy.
        Wniosek był prosty. Krakowa nie stać finansowo na organizację festiwalu ponieważ
        są jeszcze inne potrzebne wydatki na kulturę w mieście. Sytuacja nabrzmiewała od
        pewnego czasu . Zapalnikiem okazał się pomysł Pani Pendereckiej aby sprowadzić
        na festiwal na jeden koncert Wielką orkiestrę symfoniczną z Pekinu. Koszt
        olbrzymie . Samoloty hotele transwery ok 200 osób. Wszystkie wróble i gołębie na
        plantach ćwierkały w tym czasie, że w zamian pan Krzysztof Penderecki bedzie
        mógł dyrygować w Pekinie swoimi utworami która ta orkiestra w zamian przygotuje
        . Tak to się dzieje w ttym światku. Nie pamietam już dokładnie kwot które
        wchodziły w grę ale chodziło o roczny budżet kilku mniejszych instytucji
        kulturalnych. W odpowiedzi pani Penderecka obraziła się na wszystkich obrażająć
        ich swoim zachowaniem i za karę przeniosła festiwal do Warszawy I dobrze wam tak.
    • Gość: robert ANTYDZIENNIKARSTWO! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.03.05, 08:38
      Tekst niechlujny, bez żadnego pomysłu, niefachowy. Antydziennikarstwo!. Kto
      puszcza coś takiego do druku?. Autor powinien się rumienić na każde wspomnienie
      takiego knota.
      Co do cen, to ciekawe, gdzie cytowany w artykule(?) pseudoekspert widział
      przyzwoity flet poprzeczny za tysiąc złotych?. Fujarkę chyba. Flet nadający się
      do przyzwoitego grania na poziomie szkoły muzycznej II stopnia kosztuje (nowy)
      od 2.5 do 4.5 tys. zł. Mam dwie córki grające na flecie, więc wiem coś o tym.
      Fortepian podczas takiej imprezy zabezpiecza organizator. Taki sprzęt jest
      przeważnie wart grubo ponad 200 tys. Za 70 tys. można sobie kupić fortepian do
      salonu, a nie do sali koncertowej. Itd, itp.
    • ewmz Re: Nie takie tanie "pam, pam, pam" 17.03.05, 10:05
      Szanowna Pani Redaktor z Gazety Wyborczej

      Kaspszyk powinno pisać się przez 'SZ" a nie 'RZ"

      • Gość: melo Re: Nie takie tanie "pam, pam, pam" IP: *.aster.pl 17.03.05, 11:34
        Z przykrością czytam takie BZDURY w GW. Wiedza przeciętnego Polaka nt muzyki
        klasycznej jest i tak znikoma, po co go jeszcze dezinformować? Czy nie lepiej
        zachęcić do pójścia na koncert wybitnej orkiestry (Bamberger Symphoniker na
        przykład) zamiast prostacko przeliczać budżet festiwalu na samochody? W Polsce
        rzadko mamy okazję posłuchać zespołów tej klasy, w sferze kulturalnej jesteśmy
        niestety bardzo zacofaną prowincją Europy.
        Nie rozumiem o co chodzi z oceną wartości orkiestry na podstawie cen
        instrumentów. Czy np. "Słoneczniki" Van Gogha są warte tyle co kawałek płótna i
        rama czy może chodzi o coś więcej? Poza tym - czy naprawdę autorka artykułu
        sądzi, że gdyby muzycy warszawskiej filharmonii zamienili się na instrumenty z
        kolegami z Berlina czy Nowego Jorku jakość wykonania automatycznie by wzrosła?
        Niestety...
        A przeliczanie wrażeń artystycznych na Maybachy to czysta dulszczyzna! Wstyd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka