Dodaj do ulubionych

Bogowie z Uamu

IP: *.icpnet.pl 18.05.05, 23:57
Polskie uczelnie publiczne traktuja studentow jak osoby nizszej kategorii.
Student jest nic nie wart, nie ma nic do powiedzenia i robi sie wszystko zeby
utrudnic mu zycie. Wykladowcy zachowuja sie jak bogowie, przed ktorymi
powinno sie chodzic na kolanach i przytakiwac na kazde ich slowo. Od niedawna
jestem studentka Uamu i jestem zbulwersowana polityka tej uczelni, a wiem, ze
zdarza sie to rowniez na wielu innych uczelniach. Jezeli student ma problem,
nawet nie ma sie do kogo z nim zwrocic. Nikogo nie interesuje, ze student nie
moze na przyklad zdobyc wpisu od jednego wykladowcy, ktory notorycznie
odwoluje zajecia i nie pojawia sie na dyzurach. Nie warto powiadamiac
studentow o odwolaniu zajec, moga przeciez dowiedziec sie o tym na miejcu.
Czy to wazne, ze niektorzy studenci przyjezdzaja z daleka lub specjalnie
czekaja na te zajecia? Nie, student jest przeciez nikim. Nikogo nie
interesuje rowniez, ze dziekanat funkcjonuje jak chce, a jesli juz
funkcjonuje to jego pracownicy sa tak niemili, ze na sama mysl o wejsciu tam
uginaja sie nogi. To samo dotyczy bibliotek, szatni itp. Czasami mam
wrazenie, ze znajduje sie w filmie typu "Mis", gdzie wszedzie otacza mnie
farsa. Nadete panie, ktore zanim zwroca na studenta uwage zjedza kanapke i
przeprowadza pieciominutowa pogawedke z kolezanka o kupionych rano buleczkach
itp. A student? Student stoi, czeka, usmiecha sie i jeszcze przeprasza za
wszystko na kazdym kroku. Wykladowcy kroluja i robia co im sie rzewnie
podoba, a przygotowujac egzamin nie chca sprawdzic czy dobrze studentow
przygotowali tylko udowodnic im jak malo wiedza. Czy o to chodzi? W jakich
czasach my zyjemy? Czy ktos moze cos z tym zrobic? Powinnismy uczyc sie od
uczelni zachodnich gdzie wykladowcy sa dla studentow a nie odwrotnie.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka