milleniusz
20.08.05, 11:34
Co się stało z naszą Gazetą Wyborczą? Może to i nieudolna parafraza słów
niezapomnianego barda, ale dobrze pasuje do zjawiska stopniowej, acz
nieustającej degradacji największego polskiego dziennika.
Parę przykładów z dzisiejszej Wyborczej -
1. Wiodący artykuł na pierwszej stronie: „Polka pierwsza przeszczepi twarz”.
Może przeszczepi, może nie przeszczepi, ale tania sensacyjka na nudne sobotnie
popołudnie jak znalazł.
2. Wiodący artykuł na drugiej stronie: Oto nieuleczalnie chory aktor zamierza
w ostatnim dziele swego życia sfilmować swoją śmierć. Zamierzenie tyleż
odważne, co kontrowersyjne. Grunt, że się w gazecie dobrze sprzeda.
3. Pierwsza strona Stołecznej - tragedia nad Wisłą, nastolatek utonął pomimo
opieki swojej mamy. Nieszczęście. Ale jak relacjonowane? Artykuł epatujący
emocjami, w tym wypowiedziami mamy drugiego nastolatka, który całe szczęście
ocalał. Wzorzec z najlepszych (tj. najgorszych) tabloidów.
Może jeszcze kilka tytułów ze stron informacyjnych: „82-letni ubek posiedzi”,
„Król lubi dziewczęta”, „Skóra z płodu leczy dzieci”, „Rzeka pełna koki”.
Prawda, że chwytliwe? Dalej jest już spokojniej, jak dawniej - od dziesiątej
strony mamy nudną publicystykę, tu nie krzyczą proste tytuły, nie grają
emocje, pewnie dlatego. Pewnie dlatego, że Agora musiała znaleźć gdzieś
miejsce dla redakcyjnych dinozaurów, a że wg badań marketingowych tych kolumn
i tak nikt nie czyta, to niech sobie tam piszą.
Nigdy nie byłem bezkrytycznym zwolennikiem Michnika, ale od kiedy przestał
wpływać na kształt Wyborczej, zauważam stale postępujące pogorszenie jakości
Waszego dziennika. Być może wygracie z Faktem bitwe o czytelnika, ale wtedy
już nic nie pozostanie z Gazety, którą czytałem w roku 89. Przypuszczam też,
że niewielu pozostanie Waszych początkowych czytelników.
Jak ktoś już wspomniał na jednym z forów, teraz tylko trzeba czekać na nagi
biust na pierwszej stronie. Oczywiście, redakcja i właściciele mają prawo
kształtować linię dziennika jak chcą. Szkoda tylko pewnego symbolu i dawnej
państwowotwórczej misji.
Myślę, że czas zdjąć z pierwszej strony hasło „Nam nie jest wszystko jedno” bo
brzmi coraz bardziej fałszywie. No chyba, że chodzi o ilość sprzedanych
egzemplarzy. Tu nie wątpię, że nie jest Wam wszystko jedno.