zigzaur
23.04.06, 20:46
No, jest też argument do obrony przed sądem:
W każdej umowie licencyjnej (a jako użytkownik legalnego softu mam ich wiele)
jest napisane mniej więcej tak:
"...licencjodawca (twórca programu) nie ponosi odpowiedzialności za skutki
używania programu w tym utratę danych..."
Gdyby ponosił, to można by twierdzić, że w pliku zapisane zostało to, co
użytkownik programu zapisać chciał.
Ale skoro twórca programu za nic nie odpowiada, to i użytkownik nie może.
Oskarżony może powiedzieć przed sądem: "Ja chciałem powiększyć sobie np.
zdjęcie znanego polityka w celu przyjrzenia się. Nie moja wina, że
przeglądarka internetowa zrobiła redirect na stronę z pedofilią!"
Zamieszczenie na stronach internetowych różnych "patchów" to jeszcze nie jest
odpowiedzialność za wady produktu. To tylko pomoc w usuwaniu skutków tych wad.