makabi
08.02.08, 10:19
100 lat temu kolęda między Bozym Narodzeniem a Środą Popielcową byłą czyms
normalnym. 100 lat temu ludzi byłó mniej i styl życia był inny.
Świat się zmienił i zmienił się styl bycia ludzi, godziny pracy i wiele
innych. Księża eż sie muszą do tego dostosować w taki lub inny sposób.
Kolęda to nie obowiązek, jak niedzielna msza Św. czy post w Popielc i wielki
Piatek. Jeżeli kaplan zostje zaproszony przez parafian na wizyte to dlaczego
niemoże tego zrobićw marcu czy maju a tylko w stycniu i lutym? Bo co, bo
ksiądz nie ma czasu? siądz musi mieć na to czas, bo to jego posłąnnictwo jest
i narzekanie duchownych są kiepskie. Jezus chodizł do każdego kto go zaprosił
i nie wyznaczał dni tygodnia kiedy to robi. A jak siądz ma tak dużó zajęć, ze
nie ma czasu dla parafian to znaczy, ze coś jest nie tak w jego pracy.
NIe mówmy tezze to jakies odstępstwo od normy albo jakis ekscentryzm. Tak
jest. Kolęda o 21ej to dobry pomysł,jezeli obie strony sie na tą porę zgodzę.
Wole to niż jak mam pól dnia czekać, aż ksiądz łaskawie wykona usługę
duszpasterska rzez dwie minuty bo sie spieszy do sąsiadów.
Bzdurą też jest, ze kolea w sobotę i niedziele to wyjątek i nowośc. Nowośćią
może być, ze kolea w sobote zaczyna sie o 10tej rano. Odkąd pamieam w soboty
i niedziele kolęda była.
Widac, ze na poczatku Wielkiego Postu dzinnikarze nie mają o czym pisać tylko
kontestować obyczaje kolędowe. Widać, ze dzienniarze bardzo wspólczuja
przzepracowanym księzom. Och jakie to miłe. A czy czy ktoś wspłczuje
taksókarzowi, ze pół dnia stoi na postoju i czeka na klienta? To jest ich
praca i jednego i drugiegfo. MOże dlatego tak trudno jest wyjechać wilu
księzom do rpacy w Ameryce czy Europie Zachodnie, bo tam ksiądz musi z siebie
dać wiele więcej niz w POlsce. To jest powołąnie. To ksiądz jest dla ludzi, a
nie odwrotnie.
A gdyby w mojej parafii była taka możliwość, ze mogę sie umóić na wizytę
duszpasterską z ksiedzem w dogodnym terminie to chętnie sam bym to zrobił.
POdjłąbym ksiedza jak upragnionego gościa, porozmawiał, bo penie miałby dla
mnie czas. A tak kolea taśmowa jest dla mnie stresem. Skoro pracuję popołudni
to jak mam spotkać księdza po południu?
Mnie nie zależy zeby ksiądz pochlapał wodą moje dywany i udawał, ze błogosłąwi
dom. Chciałbym spotkaćm księdza i wiedzieć, ze on ma dla mnie czas. A jak jest
"tradycyjna kolęda" to wiem, ze ksiądz czasu dla nie niema bo sąsiedzi czekają.
Inicjatywa powinna wyjśc od duchownych ne od wiernych. Ale najpierw trzeba
chcieć. A jak juz bedzie inicjatywa to i sposób si znajdzie. Narzekaniem, ze
kolęda jest kiespska nic nie zmienimy