Dodaj do ulubionych

Amatorska audycja radiowa na youtube.

IP: 83.1.81.* 23.09.08, 16:38
pl.youtube.com/user/Bezodbioru
Serdecznie zapraszam.
Obserwuj wątek
    • Gość: Lelekl Re: Amatorska audycja radiowa na youtube. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 18:47
      Jeżeli jesteś przeciwny lustracji i POpierasz PO i SLD to nadajesz
      się na viceŻakowskiego do TOK FM .
      • Gość: Kir Anatomia zła 1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 20:57
        Krystyna Grzybowska

        Tekst zamieszczony w tygodniku WPROST z dnia 5 marca 2000 r.


        Anatomia zła
        ----------

        W NRD starano się doścignąć i prześcignąć KGB

        Nienawiść - intensywne i głębokie uczucie, które może rozstrzygająco wpływać na
        działania ludzi. Odzwierciedla zawsze wzajemne stosunki w życiu społecznym,
        będąc emocjonalnym wyrazem nieprzyzwyciężalnych sprzeczności między klasą
        robotniczą i burżuazją (...). Nienawiść jest zasadniczą częścią czekistowskich
        uczuć i podstawą namiętnej i nieubłaganej walki z wrogiem (...). Nienawiść musi
        być świadomie obecna i wzmacniana także w pracy konspiracyjnej, jako siła
        napędowa trudnych zadań operacyjnych. Ta definicja nienawiści pochodzi ze
        "Słownika pracy polityczno-operacyjnej" opracowanego na polecenie Ericha
        Mielkego, ministra bezpieczeństwa państwowego NRD.

        W czasach NRD był to druk ściśle tajny, wydany kilkakrotnie w nakładzie zaledwie
        kilkuset egzemplarzy. W 1993 r. opublikowano faksymile tego słownika, a później
        jego książkowe wydanie z komentarzami. Dzisiaj każdy, kto gotów jest wydać 40
        marek, może się dowiedzieć, jakiego języka używano w Stasi i co dokładnie
        oznaczały umieszczone w nim hasła. Tylko jedno określenie Informeller
        Mitarbeiter (nieformalny informator) zawiera 53 definicje, pokazujące cały
        zakres działania wschodnioniemieckich szpicli policji politycznej.

        Polacy tego nie wiedzą, Polacy nie znają języka swojej służby bezpieczeństwa z
        okresu komunizmu. Nie wiedzą nawet, czy cytowana na wstępie nienawiść wchodziła
        w jego skład i czy miała takie samo, czekistowskie zabarwienie. Proces
        lustracji, który z takimi trudnościami i przy wtórze gwałtownych protestów
        ledwie się rozpoczął, jest w Polsce rzeczywiście kaleki, ponieważ odbywa się w
        pustej przestrzeni. Możemy się tylko domyślać albo powoływać na tzw. powszechne
        doświadczenie społeczne, dlaczego, na czyje polecenie, po co, w jakim celu SB
        zwerbowała tego czy innego obywatela jako swojego współpracownika.

        Społeczeństwo zjednoczonych Niemiec wie właściwie wszystko, a w każdym razie
        znacznie więcej niż polskie. Równolegle z otwarciem teczek osobowych, z
        udostępnieniem każdemu zainteresowanemu jego własnych akt, rozpoczęto w RFN
        publikowanie najbardziej tajnych dokumentów, przedstawiających wzajemne
        zależności między partią i bezpieką, między SED i Stasi, pokazujących miejsce
        policji politycznej w państwie i społeczeństwie, całą strukturę i pragmatykę
        służbową Stasi. Niemieckie opracowania, a zebrała się już tego cała biblioteka,
        sporządzone w większości wypadków przez naukowców, pokazują wpływ i późne skutki
        komunizmu (czy też realnego socjalizmu) na wszystkie dziedziny życia - politykę,
        gospodarkę, społeczeństwo rodzinę, mentalność. Wszystko to zostało
        udokumentowane i przedstawione opinii publicznej. Otwarto nawet archiwa
        enerdowskiego MSZ.

        Szczegółowość opisu rzeczywistości wschodnioniemieckiej jest imponująca. W 1989
        r., w ostatnim okresie istnienia NRD, działało w tym kraju 150 tys.
        nieformalnych współpracowników Stasi. Podczas 40 lat istnienia NRD było ich
        ponad milion. Wszyscy musieli mieć kryptonimy, które nie powinny były się
        powtarzać. Nadawanie pseudonimów było więc gigantyczną pracą, wymagającą
        intelektualnego wysiłku. Tą dziedziną zajęła się doktor filologii germańskiej
        Ingrid Kühn, która opracowała i wydała analityczny słownik kryptonimów Stasi.
        Część oficerów prowadzących szła na łatwiznę, nadając swoim kapusiom po prostu
        imiona od bezpieczniackiego bierzmowania: Zygfried, Dieter, Ingrid albo nazwy
        geograficzne - Spree, Dresden, Elbe. Niektórym zdrabniano ich własne imiona i na
        przykład Adelheid pisała donosy jako Addi. Ale byli także oficerowie, którzy
        wykazywali się żywą inteligencją, ambicją i fantazją. Mężczyźnie o nazwisku
        Licht (Światło) nadano pseudonim Dunkel (Ciemność). Pewien fryzjer z Halle
        donosił jako Figaro, księgowy wielkiej firmy miał kryptonim Manko, a dentysta -
        Brücke (Mostek). Szef powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej podpisywał
        swoje donosy jako Mikrob.

        Lekarze otrzymywali kryptonimy stosowne do zawodu - Hipokrates, Albert
        Schweitzer, Robert Koch i Rentgen. Pewien fizyk miał pseudonim Einstein,
        profesor historii starożytnej Ramzes, a dyrygent chórów podpisywał swoje donosy
        na pierwszego tenora jako Beethoven. Beethoven nie był zresztą jedynym, który
        śpiewał dla Stasi. Robili to także Falco, Prince i Presley. Dziennikarze mieli
        również ambitne pseudonimy: Goethe, Schiller, Brecht i Kafka. Pisarzy zaliczono
        do świata zwierząt i donosili jako Gołąb, Mrówka, a nawet Pszczoła. W całej NRD
        był tylko jeden Mercedes, donosiciele kręcili się po mieście głównie jako
        Trabanty, Wartburgi, Moskwicze, Wołgi i Skody. Poloneza - o ile wiadomo - nie
        było. W niektórych kryptonimach można odkryć cień osobistego stosunku oficera
        prowadzącego Stasi do kapusia - Don Juan, Wenus, Ekstaza i Eros. Ale w szeregach
        Stasi musiały się zalęgnąć także prądy opozycyjne, skoro ponadawano informatorom
        takie pseudonimy, jak Argus, Kapuś, Przyklejony. Jeden z pastorów miał kryptonim
        Judasz. Na temat srebrników, jakie otrzymywali szpicle, też opublikowano
        udokumentowane opracowania.

        Niemcy wiedzą nie tylko, jakie kryptonimy mieli donosiciele, ale również kim
        byli w rzeczywistości. Sześćset stron liczy sobie książka pt. "Nieoficjalni
        współpracownicy Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego - socjologiczna analiza
        składu społecznego armii donosicieli". Ma ona wydźwięk przygnębiający. Donosili
        wszyscy, ze wszystkich środowisk. I na wszystkich, nie wyłączając najbliższej
        rodziny. Najbardziej gorliwe w pracy dla Stasi okazały się jednak enerdowskie
        kobiety. Ich działalności poświęcona jest osobna praca "Nie można było ich
        zliczyć. Kobiety i Stasi" Anette Maennel.

        Przeanalizowano wpływ działalności Stasi na poszczególne środowiska. Joachim
        Walther po trzech latach żmudnych badań wydał książkę zatytułowaną "Obszar
        zabezpieczenia - literatura. Pisarze i służba bezpieczeństwa w NRD". Jest to
        historia kontroli sprawowanej przez służby Ericha Mielkego nad literaturą i jej
        twórcami od momentu powstania do upadku NRD. Książka bezwzględna, wymieniająca
        po nazwisku wszystkich szpicli wśród pisarzy, z nazwiskami, kryptonimami i
        zakresem działalności. Z książki tej wynika, że nie tylko organizacje pisarzy
        (Związek Pisarzy, Pen Club i Akademia Sztuki) były całkowicie kontrolowane przez
        donosicieli, ale także cała wschodnioniemiecka kultura, nie wyłączając wysokich
        partyjną rangą urzędników państwowych. Walther przytacza m. in. zobowiązanie do
        współpracy ze Stasi podpisane przez Alexandra Abuscha, ministra kultury NRD,
        który był następnie informatorem o kryptonimie Ernst. Różnica polegała na tym,
        że od kogoś w randze ministra zobowiązanie odbierał sam Erich Mielke.
        • Gość: Kir Re: Anatomia zła 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 21:02
          Opublikowano w Niemczech wiele prac poświęconych metodom niszczenia niepokornych
          pisarzy i intelektualistów.

          W żargonie Stasi nazywano to "demontażem osobowości".
          Tylko jednej akcji prowadzonej w 1961 r. przeciwko dramaturgowi
          Heinerowi Müllerowi i jego sztuce poświęcono grubą analityczną książkę.
          "Demontaż osobowości" oznaczał szeroki wachlarz działań. Od rozpuszczania
          pogłosek o zboczeniach seksualnych, homoseksualizmie, deprawacji nieletnich,
          poprzez podawanie środków medycznych prowadzących do zaburzeń psychicznych, aż
          po morderstwo. Najważniejsze w tych wschodnioniemieckich analizach jest jednak
          prześledzenie procesów decyzyjnych. Postanowienia o izolowaniu kogoś
          ze społeczeństwa lub całkowitym wyeliminowaniu były decyzjami politycznymi.
          Nie zapadały na szczeblu poszczególnych wydziałów i departamentów Stasi, tylko w
          gronie dysponentów służby bezpieczeństwa w Komitecie Centralnym SED i jego
          Biurze Politycznym. Anatomia służby bezpieczeństwa w NRD została opracowana do
          najdrobniejszych szczegółów - jej historia, struktura i metody. Można przeczytać
          dostępne powszechnie opracowania o funkcjonowaniu Stasi w kościołach, szkołach,
          uczelniach, aparacie wymiaru sprawiedliwości, sporcie wyczynowym. Można zapoznać
          się z listą doktoratów z "czekistyki" pisanych przez funkcjonariuszy Stasi i ze
          sposobami fałszowania statystyk gospodarczych. Na ironię zakrawa to, że z
          dokumentów bezpieki opublikowanych w Niemczech więcej się można
          dowiedzieć o przygotowywaniu stanu wojennego w Polsce niż z archiwów dostępnych
          Polakom.

          W obliczu wszystkich tych publikacji, w pełni odsłaniających mechanizm działania
          systemu komunistycznego, personalia schodzą na drugi plan. Okres sensacji wokół
          poszczególnych osób trwał krótko i szybko minął, natomiast gigantyczna
          praca,będąca nie tylko zasługą Joachima Gaucka i jego współpracowników, ale
          także rzeszy naukowców z różnych dziedzin, przyniosła znakomity efekt. Rozdzieliła
          mianowicie jak skalpelem dobro od zła. Prawdę od kłamstwa, mądrość od głupoty.
          Wyeliminowała zmorę relatywizmu i tzw. imponderabiliów, umożliwiła oceny jasne i
          precyzyjne. Do tego potrzebne było jeszcze jedno rozstrzygnięcie polityczne.
          Niemiecka Republika Demokratyczna uznana została po zjednoczeniu za państwo
          całkowicie suwerenne w zakresie polityki wewnętrznej. A to oznacza, że nie
          istniał wewnętrzny przymus niewolenia własnego społeczeństwa. Odwoływanie się do
          dyrektyw Związku Radzieckiego nie ma sensu, ponieważ z dokumentów jasno wynika,
          że w NRD - a pewnie i gdzie indziej - starano się doścignąć
          i prześcignąć KGB.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka