Dodaj do ulubionych

"Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży...

    • Gość: Computerro "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 17:56
      Ciekawe, co by było, gdyby nagle wprowadzono przepis unieważniający
      wszystkie dotychczasowo zawarte małżeństwa. Ciekawe, ilu facetów
      pozostałoby wtedy dobrowolnie ze swoimi wybrankami? Ciekawe, czy ci,
      którzy by zostali to byliby mężowie z wcześniej formalnych małżeństw
      czy też konkubenci?
    • Gość: Computerro "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 18:05
      Albo ciekawe, co by było, gdyby wprowadzić rozwód za złotówkę
    • marcia_rulez "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... 31.05.09, 18:30
      Nie rozumiem jaki problem maja ludzie zyjacy w konkubinacie...?
      - Ze nie moga sie razem rozliczac? - A dzlaczego ja sie nie moge
      rozliczyc z sasiadem... dla mnie to dokladnie taka sama sytuacja.
      Jak chcecie sie razem rozliczac, to idzcie do urzedu, powiedzcie ze
      chcecie byc malzenstwem, podpoiszcie papierki i gotowe. Jak chcecie
      to mozecie isc w dresach - nikt nie zrobi z tego wielkiego halo...
      - ze nie sa uregulowane sprawy spadkowe? Jak napiszesz testament to
      beda uregulowane - to tylko Wasza sprawa jak to zalatwicie miedzy
      soba. A jesli nie to trudno. Rownie dobrze moj rzekomy sasiad moglby
      powiedziec ze jest moim konkubentem i ze nalezy mu sie spadek. No bo
      jaki na to dowod?
      - ze w szpitalu nie udziela sie informacji? Znowu to samo - jaki
      jest dowod na to ze jest to osoba ktora ma dla was jakiekolwiek
      znaczenie? Moze to byc "zyczliwy" kolega z pracy ktory chce sie
      dowiedziec szczegolow o Waszej operacji powiekszania biustu ktore
      bedzie mogl calemu biuru opowiedziec...

      Z tego co sie zorientowalam to w zasadzie nasze prawo jest pro-
      konkubinatowe, bo rozliczac sie jest wygodniej niz w malzenstwie.
      Mozna sie np rozliczyc z dzieckiem, ktore przeciez nie ma zarobkow
      i dzieki temu dostac spory zwrot podatku. Duzo wiekszy niz
      rozliczajac sie z wspolmalzonkiem.
      Wiele halasu o nic...
      • Gość: maura4 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 18:56
        A to ty prowadzisz wspólnie z sasiadem dom , macie dzieci ? Z
        dzieckiem mozna się rozliczać wtedy, kiedy ma dochody.
      • shroeder1970 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 31.05.09, 21:31
        > Nie rozumiem jaki problem maja ludzie zyjacy w konkubinacie...?
        > - Ze nie moga sie razem rozliczac? - A dzlaczego ja sie nie moge
        > rozliczyc z sasiadem... dla mnie to dokladnie taka sama sytuacja.

        Dla celów pomocy społecznej i uznanai określonych ludzi za rodzinę/wspólnotę/konkubinat pojawia się definicja "wspólnego gospodarstwa domowego".
        Nie widzę powodów, dla którego rozliczenia podatkowe nie miałyby się dokonywać również w oparciu o tą czy taką samą definicję.
    • Gość: xx Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.09, 19:00
      Typowy problem z cyklu "ciastko zjeść i ciastko mieć".

      Następni będą bezdzietni, którzy zaczną się domagać ulg na dzieci i uważać to za
      dyskryminację.
      • shroeder1970 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 31.05.09, 21:36
        Argument jest zupełnie nieloogiczny.
        W omawianym przypadku ludzie żyjący w partnerstwie/konkubinacie domagają się takich samych praw jak małżonkowie (do informowania np. o stanie zdrowia w szpitalu itp) czy do ulg na dziecko, jeśli mają dziecko. Nikt tu się nie domaga prawa do informacji nie będąc w niesformalizowanym zwiazku czy prawa do ulgi na dziecko nie będąc dzieciatym.
        Co więcej, o patologii to świadczy raczej obecny stan prawny, dający kazdemu becikowe (czyli z założenia: na dziecko) czy to normalny człowiek czy to lump. Normalny człowiek na dziecko wyda, a lupm wyda na wódę i zagrychę.
        Dlatego zrowiej byłoby np. uznać prawo do odliczenia an określonych ustawą warunkach wydatków na dziecko. Wtedy rzeczywiście z ulgi skorzysta ten, kto uczciwie na dziecko wydaje. A nie tzw. "patologia".
        • yvonne381 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 01.06.09, 08:43
          Cóż, cała ta dyskusja wydaje mi się śmiechu warta. Właśnie udało mi się umieścić
          drugie dziecko w przedszkolu publicznym - jedynie dlatego, że pierwsze już tam
          było (pierwsze dostało się kilka lat temu z odwołania, bo ktoś zrezygnował). Tak
          czy inaczej denerwowaliśmy się z mężem okropnie. Nie wiem, jak bardzo cierpią
          rodzice-konkubenci, ale wiem, że pomimo wspólnej troskliwej opieki nad dziećmi,
          powszechnie i bez skrupułów korzystają z przywileju "matka samotna" podczas
          naboru do przedszkoli. W rezultacie w wielu przedszkolach (również w naszym)
          rodzice małżonkowie nie mają żadnych szans na umieszczenie pierwszego dziecka w
          przedszkolu. No chyba, że udają konkubinat... Takie przypadki zdarzają się więc
          coraz częściej. Ale gdzie tu dyskryminacja wolnych związków w obliczu tak
          potężnego przywileju?
          • shroeder1970 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 04.06.09, 18:26
            A wystarczy by taki samotny rodzic oświadczył pouczony o odpowiedzialności karnej za składanie poświadczenia nieprawdy... dokładnie tak jak w pomocy społecznej oświadcza się o wspólnym gospodarstwie domowym... i wierz mi, jest to skuteczne.
    • Gość: gosc USA "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... IP: *.socal.res.rr.com 31.05.09, 19:02
      Polska jak zwykle sto lat za murzynami
      • Gość: gosc z Kaliforni Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: *.socal.res.rr.com 31.05.09, 19:14
        Szanuje kazda opinie nawet tak zasciankowa jaki pani Anety S, ten
        sposob myslenia wynika z braku wlasnego myslenia i wlasciwej oceny.
        Pytanie ,czy kobieta i mezczyzna zyjacy w konkubinacie to nie
        rodzina? ,czy dziecko w takim zwiazku to nie rodzina.Jezeli uwazacie
        ze nie to znaczy ze wasze pokolenie jest stracone w 19 wiecznym
        obskurantyzmie i mieszczanskiej dulszczyznie, niech zyja wyzwolone
        narody zachodniej cywilizacji pozbawione Anet S.Prawo jest tworzone
        dla ludzi a nie przeciwko nim.
        • Gość: krzysiek s. Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: *.tktelekom.pl 31.05.09, 20:43
          nie wiem kim jest pani aneta s. z tego forum ale powodu dla ktorego
          chcesz pozbawic narody wszystkich anet s. nie znam, co wiecej,
          przegiales goscu z kalifornii, i popraw sie, albo zamknij.
          • shroeder1970 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 31.05.09, 21:40
            Ja... też nie wiem, kim jest Aneta S....i nie chcę wiedzieć. Co więcej, mam nadzieję, że nigdy jej nie spotkam, że nie jest nie daj siło sprawcza urzędnikiem w np. urzędzie stanu cywilnego czu urzędnikiem podatkowym decydującym o rozliczeniach rodziców z dziećmi czy też małżonków, a może kiedyś konkubentów. Bo stanowisko Anety S. daje mi podstawy do sądzenia, ze będzie w swojej pracy oceniała przez pryzmat swoich poglądów prawo do doliczeń.
            Nie życzę sobie takich jednostek w społeczeństwie, które jeszcze dysponowałyby urzędniczym prawem do oceniania moich osobistych spraw.
    • Gość: x progi podatkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 19:45
      Wspólne rozliczenie podatkowe opłaca się, jeśli jedno z partnerów
      zancznie mniej zarabia (różne progi podatkowe).

      Oboje jesteśmy dobrze wykształceni i podobnie zarabiamy, więc nam
      wspólne rozliczenie nic nie da.

      Brak ślubu wręcz ułatwia życia.
      Sprzedając lub kupując nieruchomości nie musimy do notariusza
      chodzić razem (małżonkowie muszą!).
      Wszelkie kredyty też nie wymagają zgody współmałżonka (więc nie
      trzeba się fatygować razem do banku).
      Dwie według prawa obce osoby dostaną większy kredyt hipoteczny niż
      małżeństwo.


      • kosmiczny_swir Re: progi podatkowe 31.05.09, 19:56
        Jest jeszcze intercyza i rozdzielność majątkowa. Naprawdę, możliwości prawne są,
        tylko trzeba je wykorzystać a nie podnosić raban.
        • Gość: k&j Re: progi podatkowe IP: *.zone4.bethere.co.uk 31.05.09, 20:20
          to nie chodzi o te wszystki podatki itd, ale o mozliwosc wyboru
          w Australii czy Nowej Zelandii sa honorowane zwiazki malzenskie
          zawarte
          w kosciele-rozne wyznania
          w urzedzia stanu cywilnego
          gdzie popadnie lub gdzie sie chce czyli: pod woda, na plazy, w
          ogrodzie, w zoo, itd
          oraz takie, ktorym nie chce sie nigdzie tego robic; i to jest
          wlasnie malzenstwo de facto, nie poswiadczone przez nikogo, ale w
          pelni uznane prawnie- oczywiscie chodzi tu o pare mieszkajaca razem
          i prowadzaca wspolne gospodarstwo oraz dzielace lozko, majaca
          wspolne konto w banku, wspoly najem mieszkania, wspolne rachunki
          przez conajmniej rok

          tu ciekawostka znam wiele par, ktore rozchodza sie przed uplywem
          roku, robi to zazwyczaj jedna ze stron, ktora ma nieruchomosc, a nie
          jest zaangazowana uczuciowo w stosunku do swojego partnera na tyle
          by zostac z nim dluzej; powod po roku bycia razem para zostaje
          automatycznie uznana za malzenstwo i mozna wnosic sprawe do sadu o
          podzial majatku itd
    • shroeder1970 "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... 31.05.09, 20:32
      Karolina i Ola idealnie spuentowały, o co w tym wszystkim chodzi.
      Od siebie dodam, że z konstytucyjnego punktu widzenia uznać by należało, że przyznawanie określonej kategorii obywateli pewnych ulg podatkowych tylko ze wzgledu na zarejestrowanie prawa do kopulowania (czyli powiadomienie o tym państwo) dyskryminuje pozostałych obywateli, którzy zgodnie z prawem wolności do własnych przekonań nie dokonują tego reliktu koscielnego jakim jest ślub.
      • Gość: f. Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: 212.180.165.* 31.05.09, 22:41
        bzury gadasz

        małżeństwo cywilne nie jest żadnym reliktem kościelnym, tylko
        podpisaniem papierka, które te wszystkie uprawnione przez ciebie
        prawa daje. jeżeli nie chcesz, to na siłę cię nikt nie zmusi.

        teraz możesz iść płakać do kącika
        • shroeder1970 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 04.06.09, 18:28
          Idź sobie popłakac do kącika nad swoją niewiedzą. Każda instytucja ma swoją historię (genezę), a małżeństwo właśnie ma podłoże religijne/kościelne.
      • Gość: maura4 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 08:33
        A małżeństwo to nie jest zarejestrowane prawo do kopulowania ? Czym
        sie rózni od wolnego związku ? Przysiegą, o której wielu zapomina
        tuz po jej powtórzeniu ? Nawet KK twierdzi ,że seks owszem, ale
        dopiero jak sie zarejestrujecie w kościele. Daje więc prawo do
        kopulowania.
    • kruk51 "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... 31.05.09, 20:36
      Młodzi ludzie przynajmniej w życiu prywatnym chcą uciec od hipokryzji.
      Chcą być wolni i mówić ze sobą otwartym językiem. Chcą się rozumieć !
      Państwo nasze, polityka, media i Kościół to ośrodki hipokryzji usiłu
      jące wpływać na nasze życie prywatne. Młodzi tego mają dość. Błędem
      naszego Rządu jest uległość wobec hipokryzji katolickiej. Przyjdzie
      Panom politykom i władztwu naszemu drogo za to zapłacić. Lekceważenie
      młodych jest błędem każdego posierpniowego władztwa.
    • keradk GazWyb i jego manipulacje 31.05.09, 20:43
      Brawo! antyrodzinnej propagandy odcinek następny. niedobrze mi!
      dziennikarze pracujacy w GW to absolutne dno swiatowego
      dziennikarstwa - jestescie tak wspaniali jak wasz idol Urban. tylko
      jeszcze aparycji wam brakuje.

      świnie i tyle
      • Gość: 1warren Re: GazWyb i jego manipulacje IP: 75.119.23.* 01.06.09, 08:46
        Nie-szanowny kato-matolku. Czyzbys zazdroscil Urbanowi talentu i
        rozumu? Co Urban ma do czyjegos slubu lub jego braku? Komu znowu
        przeszkadza to, jak ludzie chca zyc? Fakt, ze Gowin ma ideologiczne
        skrzywienie, to nie oznacza, ze nalezy durnia promowac. Polecam
        wiecej tolerancji a mniej jedynego i sluszno pogladowego
        zacietrzewienia.
    • Gość: kulas pulardos "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... IP: *.r.pppool.de 31.05.09, 21:00
      Najlepiej w rodzinie katolickiej,ktorej to po modlitwie,ksiadz zerznie
      dupe twojemu dziecku,a my Gowinowskie dzieci bedziemy udawali ze nic sie nie
      stalo,albo usprawiedliwimy go tym ze to tylko czlowiek jak my wszyscy inni.
    • Gość: yak "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 21:12
      Nie potrafię zrozumieć wolnych związków. Pewnie inne pokolenie. Małżeństwo
      jest deklaracją woli. Wspierania się i oddania. Również powierzenia części,
      czasem całości (przypadki graniczne: niemoc, choroba) swych praw drugiemu
      człowiekowi. Kocham - znaczy: powierzam. Siebie i swoje prawa. Ja nie jestem
      kopulantem mojej żony. Ja jestem mężem, alter ego, drugą połówką, tym samym.
    • the_vicious_one "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży.. 31.05.09, 21:13
      Doprawdy, małżeństwo "jedyną słuszną" drogą. I osoby, które nie chcą go zawierać, są niedojrzałe emocjonalnie. Jak czytam takie bzdury, to ręce opadają.
      Wyobraźcie sobie, że dla mnie "małżeństwo" ma wydźwięk pejoratywny, bo kojarzy mi się z wpadką w wieku 18 lat i zakłamaniem. Oczywiście, na dzień dzisiejszy Państwo daje przywileje tylko małżeństwom i jeśli ktoś chce korzystać, to droga do USC wolna. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby upominać się o inną formę rejestracji związku.
      Weźmy takich na przykład homoseksualistów. Ślubu wziąć nie mogą (chociaż na pewno wielu by chciało). I teraz jak jeden z partnerów umiera, to drugi - w żałobie - musi jeszcze wykłócać się z rodziną o zachowek. Wypadek? Informację dostanie matka, która syna-geja nie chciała widzieć od lat zamiast partnera, który z nim mieszka i żyje. Przykładów jest wiele, a wniosek jeden: potrzeba innej formy rejestracji związku, skoro nie wszyscy obywatele są równi w kwestii małżeństwa.
    • gdsta nie którzy są razem bo tak zdecydowali ! 31.05.09, 21:33
      są ludzie, którzy uważają, że nie ma nic pewniejszego niż ich własna decyzja,
      obietnica; nie jest im potrzebny papier, rytuał obrzędy i swiadkowie; sa ze soba
      nie dlatego że już maja slub albo jeszcze nie mają rozwodu - są razem bo tak
      postanowili! Myslę, że tacy ludzie sa najbardziej odpowiedzialni. Im nie chodzi
      o przywileje tylko chcą nie tracić z powodu swoich zasad. Warto uszanować tych,
      którzy maja zasady i nie robią niczego dla świętego spokoju.
      Znam wiele osób, które ponoszą odpowiedzialność za swoje decyzje i nie
      potrzebują do tego urzędów, formalności. I na co dzień widzę jak mało godności
      zostaje w formalnie zawartych zwiazkach. Trudno mi powiedzieć jak powinno
      wygladać prawo dające szanse ludziom na wybór związku bez ślubu ale mysle , że
      taka dyskusja nas czeka niebawem. Jeszce sie nie zdarzyło żeby komus się udało
      zadekretować miłość. Nawet jeśli mamusia z tatusiem postanowili ten związek
      przyklepać niezłą imprezka i domkiem na początek. Cos w tym jest? chyba
      niektórym o to właśnie chodzi :-) żeby tak można sterować za pieniądze wszystkim
    • Gość: obserwator "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.05.09, 21:36
      W Polsce istnieje prosty i właściwie darmowy sposób zalegalizowania konkubinatu. Ten prawny kontrakt nazywa się "ślub cywilny", i wszystkie te straszne opisane powyżej problemy załatwia. Ksiądz zbędny, można w dżinsach przyjść i od dnia następnego czerpać frukty podatkowe.

      A jedynie dwupłciowe małżeństwa straszne opresyjne państwo popiera dlatego, że z dwóch osób przeciwnej płci powstają nowi obywatele, i to dla nich właśnie jest wsparcie. Jest to bardzo słuszne i nie ma nic wspólnego z bredniami o "wolności" i "ucisku mniejszości".

      Każdy może wybrać sobie brak ślubu i za to płacić - wolny kraj, wolna wola.
      • Gość: maura4 Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 08:39
        W Polsce tez istnieje instytucja dająca ci prawo do uprawiania
        seksu, jak tylko złozysz w jej murach przysięgę. Ta cywilna
        przynajmniej nie rości sobie prawa do twojego życia intymnego.
    • Gość: angrusz1 I bardzo dobrze, że państwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.09, 21:41
      popiera małżeństwa prawnie zawarte .
    • Gość: goof "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży.. IP: *.icpnet.pl 31.05.09, 21:45
      Jak taka diva zajdzie w ciążę, wszędzie występuje jako "samotna
      matka" i doi kasę skąd popadnie, z przyjęciem do przedszkola też
      mają przywileje, a rodzice pracujący będący w związku małżeńskim
      wożą dziecko do przedszkola oddalonego o kilka kilometrów.
    • Gość: stefan wyludzanie świadczeń "na samotna matkę" IP: 194.42.110.* 31.05.09, 21:56
      mnie np. przeszkadza. ?stef, moj kopulant" ze mną mieszka, ale w żlobku czy
      urzędzie powiem, ze samotnie wychowuję dziecko....
      • Gość: gaga Re: wyludzanie świadczeń "na samotna matkę" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.05.09, 22:47
        he, he, wiele takich pseudo- samotnych mamusiek się na swojej
        głupocie przejechało, jak pewnego dnia stają sięnaprawdę samotne i
        zostają tylko z dziećmi, bo pan sobie przyprowadził nową panią do
        SWOJEGO domu/mieszkania, gdzie wszystko jest prawnie jego.
        Swoją drogą faceci się nieźle potrafią ustawić: bzykanie za frico,
        obiadki, wysprzątany dom itp, potem dzieci, które wychowują kobiety
        (kosztem swojej pracy zawodowej) i kiedy się pancia znudzi można ją
        wystwić za drzwi - jedyna konsekwencja to alimenty na dzieci i to
        zazwyczaj groszowe.
        Wniosek: konkubinat jest super - ale dla facetów, a baby robią dobrą
        minę do złej gry, no bo przecież nie powie, że jej ukochany sobie
        pójdzie w diabły kiedy mu będzie miał na to ochotę, zostawiając ją
        gołą i nie-wesołą. Z żoną oczywiście tez można się rozstać, ale nie
        BEZ-kosztowo, jak to ma miejsce za konkubiną.
        • Gość: maura4 Re: wyludzanie świadczeń "na samotna matkę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 08:41
          A koscielnych mamusiek co sie przejechały na przkonaniu, że slub w
          kościele gwarantuje jej dozgonną miłośc i opieke meza i ojca nie
          znasz ?
          • Gość: Beczka Re: wyludzanie świadczeń "na samotna matkę" IP: *.tvk.torun.pl 01.06.09, 10:55
            Znam tatusia, który na boku obracał sobie panienkę. Jego małżonka
            się wnerwiła i się z nim rozwiodła - oskubała go finansowo
            maxymalnie, chłopina piszczy, że musiał ex-żonie zostawić połowę
            swojego dorobku + alimenty na dwoje dzieci i byłą żonę. Nie wiem jak
            ex-żona to zrobiła, ale ów pan prawie całą swoją pensję musi jej
            oddać.
            Obecnej konkubinie wkręca kity w stylu "po co nam papier jeśli się
            kochamy", ALE na wszelkie "większe" zakupy "profilaktycznie" bierze
            na siebie faktury - jak powiedział - na wszelki wypadek. Pani
            oczywiście ślepo - zakochana i nie przywiązuje wagi do takich
            szczegółów.
    • Gość: gość "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... IP: *.chello.pl 31.05.09, 22:41
      mnie rozwala, jak podają informację o kimś znanym i mówią o jego partnerze. a
      jak jakaś patologia to od razu konkubent. i taki zwykły porządny człowiek od
      razu w dół jest ściągany tym drugim określeniem
    • Gość: blabla Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: 194.187.55.* 31.05.09, 22:46
      nie rozumiem jednej rzeczy - skoro małżeństwo jest tak bezsensowną i
      niegodną poszanowania przestarzałą instytucją to dlaczego
      owi .konkubenci mówią o sobie per mąż i żona?
      sama znam parę pozostającą w zawiązku bez ślubu, a jednak w różnych
      sytuacja mówią na siebie mąż lub żona....

      poza tym, to o czym tutaj niektórzy piszą - preferencje przy
      przyjmowaniu do przedszkola, różnego rodzaju ulgi itp. świadczą o
      tym, że jednak tzw. wolne związki są promowane, a te możliwości są
      wykorzystywane bez skrupułów
      • wayward.son Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 31.05.09, 23:04
        Ja tylko w szpitalach i przychodniach. Chętnie bym nie mówił, zdecydowanie wolę
        określenie partner.
      • ambivalent Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 01.06.09, 01:01
        Gość portalu: blabla napisał(a):

        > nie rozumiem jednej rzeczy - skoro małżeństwo jest tak bezsensowną i
        > niegodną poszanowania przestarzałą instytucją to dlaczego
        > owi .konkubenci mówią o sobie per mąż i żona?
        > sama znam parę pozostającą w zawiązku bez ślubu, a jednak w różnych
        > sytuacja mówią na siebie mąż lub żona....
        >
        A to z tego powodu, ze cala reszta spoleczenstwa, ta promalzenska, nie traktuje
        zwiazku partnerskiego powaznie. I latwiej jest w niektorych sytuacjach uzyc
        slowa maz lub zona, bo to oszczedza czas i nerwy.
    • Gość: f A najlepszy to już jest ten tekst: IP: 212.180.165.* 31.05.09, 22:47
      "Zachowanie obywateli zgodne z patriarchalnymi dążeniami władz jest
      nagradzane, a indywidualne wybory modelu życia - nie wiedzieć czemu -
      karane, chociażby wyższymi opłatami."

      Miśka, państwu (a dokładniej - ogółowi obywateli) opłaca się i
      zależy na tym żeby było jak najwięcej nowych obywateli. Bez tego za
      kilkadziesiąt lat system emerytalny padnie, nie ma tez mowy o
      rozwoju gospodarczym.

      Wspólne opodatkowanie to ma być wsparcie dla tych którzy tych nowych
      obywateli "robią", chowają i wychowują. A nie nagrodą dla twojego,
      niewątpliwie indywidualnego, trybu życia.
      • Gość: kosmosiki Bzdury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 01:15
        > Miśka, państwu (a dokładniej - ogółowi obywateli)
        > opłaca się i zależy na tym żeby było jak najwięcej
        > nowych obywateli. Bez tego za kilkadziesiąt lat
        > system emerytalny padnie, nie ma tez mowy o
        > rozwoju gospodarczym.

        To jest problem nie związków tylko idiotycznego systemu emerytalnego. Małe
        pytanie - mogę się z tego systemu wypisać i odkładać sobie te same pieniądze na
        koncie? Nie? No właśnie.

        Tak samo idiotyczny jest argument z przedszkolami. To że system przedszkolny
        (czy jak to nazwać) jest ułomny i zakorzeniony w socjaliźmie nie ma nic do
        rejestrowania czy nie związków.

        > Wspólne opodatkowanie to ma być wsparcie dla tych
        > którzy tych nowych obywateli "robią", chowają i
        > wychowują. A nie nagrodą dla twojego,
        > niewątpliwie indywidualnego, trybu życia.

        A ja jestem zdania, że wolałbym nie mieć żadnego wsparcia od państwa tylko mógł
        robić swoje przy minimalnym (tylko tam gdzie to konieczne) jego udziale. Uważam,
        że jakby państwo było bardziej sensownie skonstruowane to bym mógł wydawać
        więcej pieniędzy na dzieci, a mniej na machinę urzędzniczą, która będzie
        wspierać wparcie dla mnie...

        Tak naprawdę to jest bardzo prosta sprawa - dajmy ludziom robić to co chcą robić
        i stwórzmy sensowne ramy w których zostaną utrzymane struktury państwowe. Reszta
        jak np. rodzenie dzieci co jest naturalną czynnością człowieka sama się dokona
        bez pomocy państwa.
        • Gość: angrusz1 Ludzie o bardzo małym rozumku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 08:43
          Kolejne wypowiedzi typu :
          "
          Tak naprawdę to jest bardzo prosta sprawa - dajmy ludziom robić to
          co chcą robić
          i stwórzmy sensowne ramy w których zostaną utrzymane struktury
          państwowe. Reszta
          jak np. rodzenie dzieci co jest naturalną czynnością człowieka sama
          się dokona
          bez pomocy państwa "

          A co jesli człowiek , który chce robic co zechce , nie zechce
          zajmowac się dziecmi , które spłodził .
          Co zrobić z człowiekiem , który zamiast odkładac na swoja emeryturę -
          dobrowolnie - przepija te pieniądze a potem żebar i twierdzi , że
          katolicy - większość w tym państwie - winni mu pomóc i także
          struktory tego państwa .

          Ponieważ jednak jest wysoce prawdopodobne, że ilośc takich ludzi
          byłaby duża , to jednak władze tego państwa nie maja ochody takiej
          wolności wprowadzić .
          Po prostu , jest to oznaka zdrowego rozsądku .
          A głosy jak wyżej to głosy zwykłej głupoty .
    • Gość:   "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży.. IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.05.09, 22:58
      No co, to tylko powoli zdychają kolejne podszyte mistyką plemienne mity
      prymitywistycznego tzw. "społeczeństwa". Nic tylko się cieszyć.
    • guru133 Dylemat, czy opłaca sie kupować browar żeby 31.05.09, 22:59
      napić się piwa, znany jest już od dawna.:)
    • wayward.son "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży.. 31.05.09, 23:01
      Ale niektórych uwiera, ale boli, że ktoś żyje bez chomąta. Czy to, że żyję z
      kimś bez ślubu, zmienia cokolwiek w waszym zaobrączkowanym życiu? Co wam daje
      to, że nie mogę z kobietą pójść na zabieg w szpitalu? Co wam daje to, że zamiast
      niej, mój majątek odziedziczą bracia i dzieci?
      Jesteście przekonani o swojej racji i chcecie, żeby inni żyli podłóg waszych
      wyobrażeń.
      Kochamy tak jak wy, płodzimy dzieci tak jak wy, płacimy podatki. Różnimy się
      tym, że nie chcemy bawić się w szopkę przed urzędnikiem, a później - w razie
      kłopotów - tłumaczyć się przed obcą osobą ze spraw najbardziej osobistych
      (byliście kiedyś na sprawie rozwodowej?).
      Dopatrujecie się w utrudnieniach lub braku ułatwień jakichś funkcji
      prorodzinnych - czyli semantycznie odmawiacie nam miana rodziny. Premiowanie
      małżeństw jest dla was tożsame z polityką prorodzinną! Pisze ktoś, że
      statystycznie więcej dzieci rodzi się w małżeństwach. Może nie polegajmy na
      statystyce, tylko na pewniku - na przykład ulgi niech przypadają na liczbę
      dzieci. Zdarzyć się przecież może, że małżeństwo będzie miało jedno dziecko, a
      konkubenci pięcioro.
      Ktoś poruszył też temat zabezpieczeń na wypadek rozstania. Były podane
      przykłady, co zostaje kobiecie po zerwaniu związku nieformalnego. I co? Pewnie
      taka naiwna, że nie zdaje sobie sprawy z realiów? Na dzieci płaci się alimenty,
      czy się jest po ślubie, czy się nie jest. Obecnie kobiety i mężczyźni zarabiają
      podobnie, podział majątku moje-twoje nie musi być tragedią. Są urlopy
      tacierzyńskie, facet zmywa, odkurza podłogi, gotuje. I przede wszystkim kobieta
      godzi się na warunki życia na kartę rowerową, czyli dostrzega zalety takiego
      układu. I nie do was należy decyzja, czy chce tak żyć, tylko do niej.
      Osobiście mam gdzieś ulgi, wspólne pity. Chcę móc trzymać kobietę za rękę, gdy
      ją coś boli, wysłuchać zaleceń lekarza, bo jej z gorączką nie wszystko może się
      udać utrwalić. Znalazłem się w takiej sytuacji już nie raz. Po pierwszej odmowie
      wejścia do gabinetu nauczyłem się kłamać. Na razie działa, dzięki waszemu
      podejściu - do czasu.
      • Gość: f. Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: 212.180.165.* 01.06.09, 00:57
        niewiele rozumiesz

        widziałeś kiedyś konia, który sobie "chomąto" sam nakłada ?

        ludzie się żenią z własnej nieprzymuszonej woli, to ich decyzja.
        tak samo twoja sobie utrudniać życie w imię lęku przed "szopką", do
        której nikt cię nie zmusza.

        jeżeli nie planujesz być z tą kobietą do końca życia i tak boisz
        się "utrudnienia" w trakcie sprawy rozwodowej, to może jej to
        powiedz teraz, od razu?

        w jednym punkcie się zgadzam, najsensowniej byłoby żeby PIT można
        było rozliczać wspólnie z dziećmi, które są na utrzymaniu rodziny ->
        to by było rzeczywiste premiowanie tych którzy ten trud ponoszą.
        • Gość: elo Wytresowali cie lepiej niz konia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 04:13
          Sam zalozyles chomato i jestes z niego jeszcze zadowolony. Tyle w tym temacie.
          • Gość: f. Re: Wytresowali cie lepiej niz konia... IP: 143.127.128.* 01.06.09, 09:23
            piaskownica zaprasza
          • Gość: f. Re: Wytresowali cie lepiej niz konia... IP: 143.127.128.* 01.06.09, 09:23
            piaskownica zaprasza - tam możesz sypać piaskiem sąsiada jak ci się
            coś nie podoba
          • Gość: f. Re: Wytresowali cie lepiej niz konia... IP: 212.180.165.* 01.06.09, 09:25
            piaskownica zaprasza - tam możesz sypać piaskiem w sąsiada jak nie
            masz argumentów
            • Gość: elo Dziekuje ale nie dolacze do ciebie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 22:38
              baw sie w tej piaskownicy sam. Ja jestem na to zbyt dojrzaly.
        • wayward.son Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza 02.06.09, 09:37
          Oszczędź mi sofizmatów alfo i omego.
          Jeżeli mam 'sposób' na rozwód (nie brać ślubu), to się go nie boję - jasne?

          Może wydawać ci się to nieprawdopodobne, ale są kobiety, które nie mają problemu
          z tym, że ktoś nie chce się żenić. Ba! Są takie, które same tego nie chcą.
          Naprawdę myślałeś, że najbliższej kobiecie nie mówię, że nie jestem
          zainteresowany ślubem?
          Popełniasz błąd zakładając, że nie chcę z kimś być do końca życia. Chcę być tak
          długo, jak długo dawać mi to będzie szczęście - oby do końca życia.

          I tak - widziałem niejednego ogiera, który zakładał sobie chomąto - w przenośni,
          czego nie zauważyłeś - a potem bardzo tego żałował.
    • Gość: str "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży.. IP: *.chello.pl 31.05.09, 23:04
      wszyscy mowicie tylko o pieniadzach, spadkach, rozliczaniu, kredytach i o tym
      czyje dziecko latwiej dostanie sie do przedszkola straszne:(
    • antrejka "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza ży... 31.05.09, 23:39
      W nieformalnych związkach najgorsze jest traktowanie partnera jak obcego w
      'podmiotach NFZ' (szpitalach). Czas na zmianę; może niech pacjent zastrzeże
      sobie swoje dane; normalnie, to mi nie przeszkadza, że, gdy ktoś zainteresował
      się moim zdrowiem, uzyskał informacje, gdzie leżę i ew. o moim stanie; w mafii
      to dużo trudniejsze (grozi śmiercią), ale czy państwo ma ich promować?!
      • Gość: kosmosiki Re: "Stef, mój kopulant", czyli komu przeszkadza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 01:20
        Poniekąd masz rację ale to jest trudna sprawa - teoretycznie możnaby stworzyć
        mechanizmy np. idziesz na Pocztę (poniekąd państwowe przedsiębiorstwo - więc do
        tego służy), składasz formularz w którym upoważniasz inną osobę do uzyskiwania
        tych informacji. Jakiś system komputerowy/baza danych to zapisuje i pracownicy
        szpitala mogą to zweryfikować - da się.

        Tylko powstaje problem taki, że to stwarza pole do nadużyć - np. Twój pracodawca
        zarząda od Ciebie, abyś go upoważnił, w przeciwnym przypadku dostaniesz mniejsze
        wynagrodzenie. To godzi w tajemnicę lekarską (czy jak to się nazywa).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka