Gość: stina
IP: *.nycap.res.rr.com
26.07.05, 20:07
ale juz ostatni z mojej strony. Jestem w trakcie czytania tego
nieszczesnego "no logo". Jestem przerazona tlumaczeniem (przeklad Hanna
Pustula). NIe wiem czy wynika to z tego, ze nikt potem nie zrobil korekty,
czy moze z czegos innego. Nie mam pojecia. Nie mniej jednak tlumaczenie jest
tragiczne. Nie wspominam juz o zagubionych "sie" tu i owdzie, ale juz
stwierdzenie, ze cyt. "(...) sie na tym nie rozumie.(...)" (?!?!?) A co to?
Jakas gwara? Toz to czlowiekowi samo sie cisnie, ze sie na tym NIE ZNA, a nie
ROZUMIE. Chyba siegne po oryginal, bo jak na razie mam wrazenie, ze duzo
trace, bo ksiazka mnie wciagnela. Pozdrawiam wszytkie forumowiczki.
Szczegolnie te, ktore nigdzie nie wyjechaly i teraz kwitna w domach lub
pracach.