hotally
31.05.08, 21:47
Pamiętacie Mój wątek sprzed tygodnia o popsutej sukience z zary, której nie
chcieli Mi przecenić, więc zostawiłam do naprawy na ich koszt?
Poszłam w poniedziałek do Zary, okazało się, że sukienka będzie na środę, więc
myślę sobie- trudno, najwazniejsze, ze juz będie naprawiona. Odebrałam w środę...
Przy kasie sprawdziłam, zasunelam i odsunelam i wydawalo sie ok. Nie
przymierzałam, bo nie miałam czasu.
W piątek z usmiechem założyłam tę sukienkę, mocowałam się, aby ją zapiąć,
ciężko szło, ale udalo się i wyszłam z domu... ZAMEK PęKł NA śRODKU. Wiecie o
co chodzi... ze otwiera sie na srodku i trudno wtedy ją rozpiąć, bo sie
blokuje. ALE SIE WSCIEKLAM! Pognalam do najblizszej krawcową z dziurą na boku
i mowie "niech Mnie Pani z tego uwolni i ratuje!"
Co się okazało?
że zara w ramach oszczędzania kosztów wcale nie wszyła Mi nowego zamka, tylko
przyszyła ten stary, popsuty! myśleli, że na frajerzyce trafili!
Bojkotuję ZARE, przestaję robic u nich zakupy.