31.07.08, 12:22
Mam taki mały pomysł, może stowrzymy po kolei "odnogę" dla każdego z
naszych ulubionych bohaterow i przy ich postaciach będziemy sie
wypowiadać, co w nich nas urzekło a co zirytowało. Co wy na to?

Zacznę od Carlisle'a, bo to chyba najbardziej intrygująca postać.
Jest najstarszy stażem z Cullenów w byciu Wamiprem. Podobno ma 28
(czy 29 lat) wg. ludzkiej daty, ale ponad trzysta w wampirzym ciele.
100 lat zajął mu trening niereagowania na zapach ludzkiej krwi. To
długi szmat czasu, a zuważcie iż Edward ma nieco ponad 90 a wciąż
sprawia mu to niewypowiedzianą trudność. Siła woli oraz jego głęboka
wiara, sa niejako motorem dla postępowania reszty z Cullenowskiej
rodzinki. Carlisl to chyba najpiękniejsza postac tej całej powieści,
pomimo, iz jego rasa to w naszym mniemaniu drapieżnik, to Carlisl
jest idealnym przykładem na "dziwactwa" rasowe - bo jakoś nie
wyobrażam sobie uciekania przed nim z krzykiem:D (baa, przykleiłabym
się i siłą by mnie odciągali, chyba że Esme się wtrąci i mnie pożre
hehehehhe)facet ma klasę i styl, a w dodatku nie wygląda na podlotka
(cały czas go widze przez pryzmat filmu, bosssski ten aktor).
Dodatkowo jest niezwykle wyrozumiały w stosunku do swoich
adoptowanych dzieci, co nie raz wprawiło mnie w niemałe zdumienie.
Wydaję mi się tak naprawdę iż Pani Meyer nie bardzo miała pomysł na
jego postać, dlatego nie jest tak do końca dopracowana. Nie zawsze
rozumiem motywy jakie nim kierują i choć wydają się logiczne, to
wogóle nie wynikają z toku powieści. Jego posatć może przypominać
postać Mariusa z Wampirzych Kronik Anne Rice. Mają identyczne
poczucie obowiązku opieki (choć w przypadku Mariusa to oznacza o
wiele cięższą pracę - opieka nad Akashą to nie bajka) nad słabszymi,
bardzo szybko się przywiązuja do towarzyszy, a ich miłość i oddanie
nie znają granic.

Już wspominałam na onecie. Esme to musi być 8 cud świata, skoro
Carlisl wybrał ją na swoją towarzyszkę niedoli. Piękny ten ich
związek.

Swoją drogą. Cały czas mnie to nurtuje... Bellę zreszta też, zadała
to pytanie Edwardowi, ale nie do końca zrozumiałam czy mysleli o tym
samym. Czy "pary" wampirow mogą TO robić? Troche to malo
prawdopodobne (u Rice jasne było, że do zbliżeń między nimi nie
dochodzi, nie ma ciśnienia krwi, nie ma zabawy) ale być może Wampiry
Meyer nie wiele różnią się od ludzi pozatym, że maja taka a nie inną
dietę.
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: Carlisle 31.07.08, 12:42
      Hehe:) Raczej z wypowiedzi Edwarda, oraz z jego zachowania wnoszę,że jednak
      mogą... Pomimo,że krew im sie w żyłach nie burzy. I błagam nie wdawajmy się może
      w biologiczne rozważania na ten temat.:)
      Poza tym czytałam (chyba na stronie Autorki) jej odpowiedź na to pytanie. I
      wynikało z niej,że owszem, wampiry mogą, a nawet ze względu na ich wyostrzone
      zmysły przeżywają i odczuwają wszytko dużo mocniej niż ludzie:)
    • wioleta_90 Re: Carlisle 31.07.08, 13:10
      Tez niedawno sie nad tym zastanawialam, a poza tym mam jeszcze jedno
      pytanie w podobnym guscie: Jak Edward wytrzymywal z Bella, kiedy ta
      miala okres? To brzmi smiesznie, ale jak sie nad tym zastanowic, to
      intrygujace... ;)
      • monikad_85 Re: Carlisle 31.07.08, 16:51
        Ale mnie dziewczyno ubawiłaś DOBRE PYTANIE BWEHEHEHHEHeheheheh:D
        • monikad_85 Re: Carlisle 31.07.08, 18:18
          Swoją drogą to byłoby dobre wytłumaczenie na jeden z cytatów ze
          strony Meyer :D

          -Dzisiaj Bello pachniesz jakos tak intensywniej...-zamruczał mi do
          ucha mój amant.
          -Edward ...mam okres.
          -"Oops".

          Nie no ROTFL
          • wioleta_90 Re: Carlisle 01.08.08, 10:18
            <powalona smiechem>
    • wioleta_90 Re: Carlisle 02.08.08, 10:47
      Moze troche trudy zacze temat, ale jestem ciekawa waszych mysli ;)
      Chcialabym sie dowiedziec, jak postrzegacie filozofie zycia i
      smierci wg Carlisla i Edwarda. Carlisl wierzy w Boga i mozliwosc
      dostania sie do nieba w przypadku ewentualnej smierci. Edward uwaza,
      ze jesli cos go po smierci czeka, to tylko pieklo. I jeszcze ta
      ideologia pozbawiania duszy. Co wy na to?

      Moim zdaniem myski Edwarda sa troche... hmmm... niedoprecyzowane.
      Dusza (przynajmniej dla mnie) wiaze sie scisle z rozroznianiem dobra
      i zla, mozliwoscia uczuciowego zaangarzowania, wiec jak Edward
      majacy ciagle wyrzuty sumienia, szukajacy lepszej drogi zycia moze
      nie miec duszy? Dla mnie to troche niepojete.

      Byc moze to "zabieranie duszy" nalezy rozumiec metofirycznie, jako
      przemiane w "gorsze" stworzenie podporzadkowujace sie scicle swoim
      pragnieniom i instynktom. I na tym polu tez mi cos zgrzyta, bo
      przeciez Carlisl udowodnil, ze mozna byc wampirem i zyc szlachetnie.
      Odczuwa pokusy, ale zwykli smiertelnicy tez je odczuwaja, wiec mozna
      powiedziec, ze jest 1:1.

      Jestem zdecydowanie za teoria Carlisla!

      W koncu jetem etatowa optymistka... :)
      • monikad_85 Re: Carlisle 02.08.08, 12:08
        Ja myślę, że Edward mówiąc o "duszy" miał na myśli człowieczeństwo.
        Bycie wampirem to etap w którym kończy się twoje życie, tyle, że ja
        mam wrażenie że w tym momencie stajesz się materialną formą "swojej"
        duszy, i po jej "rozczłonkowaniu" nie masz już nic. A bycie niczym
        możnaby uznać za piekło.

        Taka jest moja teoria.
        Jestem w tej kwestii za Edwardem uważając Carlisla za niepoprawnego
        optymistę. Uważam, że byłoby to nie fair.

        • monikad_85 Re: Carlisle 02.08.08, 12:18
          Pozatym, trzeba spojrzeć na motyw bycia wampirem z pespektywy reszty
          przedstawicieli tego gatunku. Cullenowie, są w ich świecie wyjatkiem
          (takim łabędziem wśród kczek). Nie można więc zkładać, że każdy
          wampir może stać się z czasem "bohaterem" pozytywnym. Bella, cały
          czas decydując się na krok przejścia n drugą stronę, ma przed oczyma
          styl życia Cullenów. Ale oni nigdy nie zakładali, że takie "życie"
          jest WOGÓLE możlwie do osiągnięcia, przez wszytskich przedstawicieli
          ich gatunku. Stąd wątpliowści (słuszne zresztą) Edwarda.
          Bella po przemianie stała by się zupełnie inną istotą. Musiałaby
          uczyć się "siebie" od nowa posiadając jedynie echo swojej
          poprzedniej osobowości.
          To ekstremalnie trudna decyzja. A Bella ma ekstremalną motywację w
          postaci Edwarda. To on ma jedynie watpliwości czy podołają wspólnie
          we wspomaganiu Belli w ty "niezwykłym" okresie jej "nie-życia".
          • wioleta_90 Re: Carlisle 02.08.08, 18:19
            Wszystko jak zawsze bardzo madrze, ale troche popolemizuje :) Czy w
            tym wypadku Edward nie jest dla odmiany zbyt wielkim pesymista?
            wiadomo, ze nikt nie zakladal, ze trafi sie gdzies grupa wampirow
            zyjaca we wstrzemiezliwosci, ale skoro sie trafila, czy ma byc
            skazana na taki sam los jak inne tylko ze wzgldu na to kim byli, a
            nie jacy byli? To tak czarny scenariusz, ze mi sie nie miesci w
            glowie... ;)
            • monikad_85 Re: Carlisle 02.08.08, 19:16
              No tak, ale Edward np.: był dobrym człowiekiem, po ugryzieniu
              przypisał sobie nawet jakąś ideologię do mordowania "złych" ludzi
              (identycznie jak Lestat hahaha, dlatego tak się uparłam na ten
              wywiad z wampirem). Nie godził się z poglądami Carlisl'a dopiero po
              czasie wróciło do niego to, że nawet choćby wybił całe stado
              kryminalistów, nic nie jest zmienić faktu, że i on jest mordercą.
              Cóż, więc z tego, że ma się dobre serce, pozytywne poglądy, kiedy
              instynkty zawsze powracają do ciebie w najmniej odpowiedniej chwili.
              Przecież Edward chciał Bellę zabić. Już na początku powieści. Cóż
              więc z tego, że jest taki cudowny, kiedy rządzą nim instynkty.


              • monikad_85 Re: Carlisle 02.08.08, 19:18
                Wydaje mi się nawet, że w tym ma być ta pewna nutka grozy i
                pesymizmu. Inaczej byłoby zbyt cukierkowo.
                • wioleta_90 Re: Carlisle 03.08.08, 10:57
                  Ja tez mam czasem ochote kogos zabic, tylk o nie mam tak ostrych
                  zebow... ;) Podobno wazne nie tylko to, co sie zrobilo, ale tez to,
                  czy sie zaluje. Edward zawsze ubolewal nad tym, ze jest slaby.
                  Probowal wybierac mniejsze zlo (choc faktycznie troche mu zajelo
                  zrozumienie, ze morderstwo jest zawsze morderstwem).
                  Wkraczamy tu na pole wiary w milosierdzie i przebaczenie.

                  Z jednym zgodze sie w 100% i bezwarunkowo: swiadomosc, ze w kazdej
                  chwili ktores z naszych wapmirow moze stracic nad soba kontrole
                  zdecydowanie nadaje historii pikanterii. Nawet w scenach pelnych
                  rimantycznych uniesien gdzies w mojej podswiadomosci czaila sie
                  obawa, czy za chwile nie stanie sie cos strasznego (kiedy Bella byla
                  pierszy raz w domu Cullenow i Edward chcial ja postraszyc, na chwile
                  zamarl mi oddech...). Moim zdaniem to tylko dodaje tej opowiesci
                  wyjatkowosci.
      • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 03.08.08, 11:42
        Dodając coś od siebie, ja uważam, że filozofia Carlisla jest całkiem
        wiarygodna. Gdzieś w początkowych rozdziałach Edward powiedział
        Belli, że powstali ludzie, powstały też wampiry - w zależności w co
        kto wierzy, albo w wyniku ewolucji, albo stworzona bezpośrednio
        przez Boga.
        W Twilight faktycznie nie spotykamy się z żadną teorią na temat
        tego, że wampiry to istoty piekielne, jawią się raczej jako część
        łańcucha pokarmowego, dla odmiany jego ostatnie ogniwo - doskonali
        drapieżnicy.
        Skojarzyło mi się to teraz z innym odwiecznym konfliktem -
        mianowicie, czy zwierzęta idą do nieba. Jakby na to nie patrzeć, nie
        mają duszy, są pozbawione wolnej woli, myślą i działają czysto
        instynktownie.
        Tymczasem na przykładzie Cullenów widać, że instynkty niekoniecznie
        kierują całkowicie ich życiem. Są w stanie wybrać inną drogę i
        wytrwać w niej. Są kuszeni bezustannie, ale czy i my nie jesteśmy?
        Przez cały czas musimy się opierać różnym pokusom, oczywiście nie
        jest to w większości przypadków chęć zamordowania innego człowieka,
        ale i tak mogą one doprowadzić do naszego potępienia. Przecież
        istnieją też inne przykazania poza NIE ZABIJAJ.
        Zgadzam się z Wioletą, bo dusza i dla mnie wiąże się z umiejętnością
        rozpoznania dobra i zła, z posiadaniem sumienia. Gdyby Edward,
        Jasper, czy Carlisle nie posiadali duszy nie cierpieliby z powodu
        wyrzutów sumienia, nie popadaliby w depresję, nie pragnęliby innego
        życia, moim zdaniem nawet nie zdawaliby sobie sprawy, że są
        potworami, jak zwykł to określać Edward.
        Co do potępienia i zbawienia. Akurat w przypadku Cullenów, żaden z
        nich nie wybrał dobrowolnie takiego życia - czy za to mieliby być
        potępieni - nie wierzę. Bardziej zastanawia mnie przypadek Belli,
        ona decyduje się sama na taki krok, ale to nie oznacza też, że
        kogokolwiek zabije. Rosalie opowiadając Belli swoją historię
        przyznała, że jest prawie tak silna jak Carlisle, stokroć silniejsza
        niż Edward - nigdy nie spróbowała ludzkiej krwi, wiec jest to
        mozliwe. Zabiła - to oczywiście wiemy, ale zabija na świecie,w
        każdej minucie, tysiące ludzi. A swoje winy można odkupić. Kończąc
        ten chyba najdłuższy wywód mojego autorstwa, jeszcze raz powtórzę,
        że jestem za teorią Carlisla.
        • wioleta_90 Re: Carlisle 03.08.08, 19:41
          Widze,ze tez jestes, Kasiu, milosniczka happy endow ;)
          Prawdopodobnie nigdy tej zagadki nie rozstrzygniemy, ale lubie to
          gdybanie...
          • wioleta_90 Re: Carlisle 03.08.08, 19:49
            A ta zadza mordu tylko u wampirow to tez bez przesady. Jak to ujal
            Edward "czasami czlowieka kusi" ;)
            • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 03.08.08, 22:13
              Zgadza się oj zgadza wrrrrrrr ;)
              • wioleta_90 Re: Carlisle 04.08.08, 11:21
                Nie wiem, czy zauwazylas, ale znalazlam tlumaczenie Midnight na
                polski. Wg mojej przyjaciolki calkiem przyzwoite. Link jest w
                galazce Midnight. Przeczytaj, niedlugo podyskutujemy!

                Monia i Marta pewnie juz sie zatopily w Breaking. Czy to z mojej
                strony bardzo nieprzyzwoite, ze im zazdroszcze? ;)
                • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 04.08.08, 14:20
                  Hmmmmm w takim razie obie jesteśmy uosobieniem nieprzyzwoitości :)
                  Bo ja im zazdroszcze bardzo. Tłumaczenie Midnight Sun już czytałam,
                  ale przeskoczę z tym do odpowiedniego wątku :)
    • monikad_85 Re: Carlisle 26.08.08, 20:10
      Wogóle teraz zaprezentuje wam zdjęcie, faceta w którym (czysto
      platonicznie) podkochiwałam się cały mój pobyt w Belgii. Ma na imię
      Guillaume Gabriel i byłby idealnym Carlislem w Twilight co wy na to:

      st.blog.cz/f/famous-life.blog.cz/obrazky/10679480.jpg
      Piękny...

      www.tele7.fr/var/t7j/storage/images/diaporama/julie-lescaut-a-paris-la-galerie-photos/guillaume-gabriel/5648069-1-fre-
      FR/guillaume_gabriel_image_diaporama_portrait.jpg

      Zresztą to bardzo znany we francji model i prezenter. Aktor, bo
      jakże by inaczej.

      Ale ciary są...łoh.

      www.dexigner.com/detail/files/6895.jpg
      No tego...ahhhh
      • monikad_85 Re: Carlisle 26.08.08, 20:12
        Zdjęcie numer dwa jeszce raz:

        www.tele7.fr/var/t7j/storage/images/diaporama/julie-lescaut-a-paris-la-galerie-photos/guillaume-gabriel/5648069-1-
        freFR/guillaume_gabriel_image_diaporama_portrait.jpg
        • monikad_85 Re: Carlisle 26.08.08, 20:13
          Eh no nic nie idzie, musić zrobić kopiuj wklej niestety :D

          Ale warto :D
        • monikad_85 Re: Carlisle 26.08.08, 20:14
          KyAAAAA :D

          www.leaparker.com/imagebank/fondsecrans/wall_gab_800.jpg
          takiemu lekarzowi dałabym sie kroić żywcem :D
        • monikad_85 Re: Carlisle 26.08.08, 20:16
          A oto i moje ulubione:

          teemix.aufeminin.com/star/photo-375601-guillaume-gabriel.html
        • monikad_85 Re: Carlisle 26.08.08, 20:17
          Przy tym przeraźliwy pisk gdzie pękają bembenki. Boshe jak ja bym
          przyprowadziła takiego do domu, to mój brat padłby trupem :D

          teemix.aufeminin.com/star/photo-331360-guillaume-gabriel.html
          • wioleta_90 Re: Carlisle 26.08.08, 20:47
            Eeee... no ciastko z kremem!!! Slinka cieknie!!!

            Tylko musieliby mu pasnac "powazniejszy" makijaz, bo mi nijak nie
            wyglada na duzo starszego od Edwarda.
            • monikad_85 Re: Carlisle 26.08.08, 20:52
              Ja wiem DROOLING:D

              Tylko, że przy takim przystojniaku, to ja bym całymi dniami
              siedziała i wpatrywała w te jego niebieskie oczy, to boskie ciało.
              Chyba byśmy sobie dużo nie pogadali :D
              • martishia7 Re: Carlisle 26.08.08, 21:24
                No sorry, ja to bym zapomniała języka w gębie, jak Bella przy Edwardzie. Tja....
                Wow.
                • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 26.08.08, 22:03
                  O oddychaniu nie wspominając :) Rzeczywiście jest nieziemsko
                  przystojny. Tyle tego chodzi po świecie, może nam się też takie
                  przystojniaki "skapną" :D
                  • monikad_85 Re: Carlisle 26.08.08, 22:13
                    Tacy to szukają wrażeń nie koniecznie takich jakie my mogłybysmy im
                    zaproponować. Mam straszna awersję do takich przystojniaków (przez
                    brata) ale podziwiać i Michał Anioł potrafił. A ten facet to
                    posąg...jak boga kocham :D
                  • wioleta_90 Re: Carlisle 26.08.08, 22:56
                    Mnie raczej nie skapnie...
    • monikad_85 Re: Carlisle 30.09.08, 13:02
      Właśnie przeczytałam, najzabawniejszy artykuł o pracy na planie
      Twilight z ust Peter'a. Wogóle ten facet jest świetny. Widać, że
      wszyscy sie tam świetnie bawili na planie. Kiedy opowiedział, jak
      dostał rolę Carlisle myslałam, że rozłożę się na ziemi ze smiechu.
      Facet podobno wogole nie dostał roli, dostał ja jakiś podbno mega
      znany aktor który podobno fizycznie nie pasowałby do roli Carlisle'a
      (wiecie, co własnie pomyslałam o kimś i mam rozdziawiona gębę...ale
      to chyba nie mógłby byc on...a może...nieeeee...a może???). W każdym
      razie końcówka wywiadu była świetna bo odnosili się do postaci
      innego bohatera którego grał w kultowym amerykańskim filmie - Mike'a
      Dextera. Była to postać diametralnie różna od Carlisle, ale podbno:

      MTV: Any Mike Dexter moments where everybody turned against you?
      Jakieś Mike'owe momenty, kiedy wszyscy się na ciebie uwzięli?

      Facinelli: I think someone might have called me a f
      • monikad_85 Re: Carlisle 30.09.08, 13:13
        Miało być: "Pattinson, WIEM że to ty!"
        sorry za błąd:P
        • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 30.09.08, 14:30
          Świetne - Monika zawsze potrafi wynaleźć takie smaczki :)

          Wiecie co, to jakoś umila odbiór filmu jeżeli się wie, że aktorzy
          mieli na planie dobrą atmosferę i świetnie się ze sobą bawili.
          Obejrzałam troche tych filmików z planu i Peter Facinelli naprawdę
          sprawie wrażenie super faceta i nie chodzi mi tylko o warunki
          fizyczne. Drugie takie moje pozytywne zaskoczenie to aktor grający
          Jamesa, który na konferencji prasowej zakasował Roba i wszystkich
          innych. Nie wspominjąc , że bez tej upiornej charakteryzacji jest po
          porostu...ehhhhh :)
          • martishia7 Re: Carlisle 30.09.08, 14:34
            A tam!! Właśnie z upiorną charakteryzacją jest grrr:) Ale ja mam słabość do
            długowłosych, więc sorry. A tak serio, z trailerów i tym podobnych mam wrażenie,
            że obsada James'a jest trafiona w dziesiątkę- ma oczy psychopaty. Aż szkoda, że
            się później nie pojawia normalnie.
            • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 30.09.08, 14:56
              Oj ma...A jak widzę ten fragment na polanie i słysze jak syczy "You
              brought a snack" BRRRRRRRRRRR mam ciarki na plecach.
              "Ci, którzy nie mogą spełnić swoich marzeń, realizują sny innych..."
      • monikad_85 Re: Carlisle 30.09.08, 16:04
        Ej a na kogo stawiacie, że miał w pierwotnej wersji grac
        Carlisle'a???

        Ja mam swój typ. Peter na pytanie czy był to Mathew McConughey
        powiedział: "blisko" to jedna z największych sław hollywood, jest
        ode mnie ponad 10 lat starszy - moim zdaniem nie pasował do roli
        Carlisle.

        Stawiam na Clooney'a (moja pierwsza myśl) albo lepiej BRADA :D
        • martishia7 Re: Carlisle 30.09.08, 17:08
          Czytałam plotkę, że Brad. Za staaaaary:)
          • wioleta_90 Re: Carlisle 30.09.08, 20:25
            Brad za stary? On chyba nawet nie przeskoczył setki!!! ;o)

            Jak dla mnie mógłby być, aczkolwiek jestem zacofana w
            kinematografii, wiec może zaproponujecie jakąś jeszcze bardziej
            adekwatną gębę...
          • monikad_85 Re: Carlisle 30.09.08, 21:52
            O KUR* A serio????????

            Nie no z całym szacunkiem dla Peter'a ale BRAD PITT aaaaaaaaaaa!!!!!!

            FIGHT CLUB z jego udziałem (jak i Nortona mojego guru) to poezja.

            O fu** BRAD :D hehehhehe
            • monikad_85 Re: Carlisle 30.09.08, 22:32
              Ale faktycznie, bardziej pasowałby mi na jednego z Volturich,
              Carlisle jak sobie wyobrażałam, to raczej jako faceta o takiej
              delikatnej urodzie. Brad jest zbyt męski. To by wizulanie faktycznie
              nie przeszło.
              Ale muszę przyznać ...film miałby lepsze notowania, gdyby to Brad w
              nim zagrał.
              Ojej wogóle: Brad jako wyrachowany Aro, Keira Knightley jako Kate.
              Ubóstwiałabym tę serię już za samą obsadę filmu!
              • martishia7 Re: Carlisle 30.09.08, 22:35
                Johnny Depp jako Aro, nic innego nie przyjmuje do wiadomości :)
              • wioleta_90 Re: Carlisle 05.10.08, 11:30
                Jak dla mnie Carlisl powinien mieć właśnie męski wygląd. Ze względu
                na charakter. Carlisl to "człowiek" miły, dobry, budzący sympatię,
                ok. Ale to też konsekwentny rewolucjonista, skłócony w jakiś sposób
                z własną naturą,którą przez wiele lat udało mu się poskromić, idący
                pod prąd mimo wszystko i pokazujący innym, że można żyć inaczej.
                Jest odpowiedzialny, konsekwentny, ma swoje zdanie. Takie cechy w
                moim odczuciu wyróżniają prawdziwego faceta za przeproszeniem z
                jajami od jakiegoś cwaniaczka, który myśli, że jest cool, bo żel mu
                kapie po włosach! Właśnie ze względu na to nie wyobrażam go sobie
                jako mężczyzny o delikatnej urodzie, ale raczej jako twardziela, z
                którego bije taka wewnętrzna siła.

                A żeby podkreślić jego życzliwość i dobrotliwość - cóż, fajnie by
                było, gdyby to męskie oblicze czasem rozświetlił szczery, ciepły
                uśmiech... Ale może za dużo wymagam! ;o)
                • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 05.10.08, 13:36
                  Ja kiedy zobaczyłam pierwszy raz filmowego Crlisle'a to mnie
                  zamurowało. Wogóle mi nie pasował, począwszy od tego, że to żaden
                  blondyn i to rozjaśnienie włosów rzuca się w oczy aż za bardzo.
                  Wyobrażałam sobie, że Carlisle miał bardziej klasyczną urodę - taki
                  wiecie sztandarowy amerykański przystojniak z mocniej zarysowaną
                  szczęką.
                  Ale teraz nie widze w tej roli żadnego innego aktora, pewnie dlatego
                  też, że Peter sam w sobie emanuje pozytywną energią i sprawia
                  wrażenie świetnego faceta. Te cechy pasują według mnie do Carlisle'a
                  i przesłaniają wszelkie mankamenty strony wizualnej. Nie można też
                  zaprzeczyć, że jest przystojny, chciaż moim zdaniem korzystniej
                  wygląda w wersji "black" niż "white".

                  Poza tym jak lubię i cenię Pitt'a i Clooney'a tak w roli Carlisle'a
                  zdecydowanie ich nie widzę.
                  • wioleta_90 Re: Carlisle 05.10.08, 13:40
                    Ja nie wiem, kto byłby jak dla mnie idealny, więc wezmę, co dają!!!
                    A co sobie wyobrażę to moje!!! ;o)
    • monikad_85 Re: Carlisle 08.10.08, 14:41
      Mówcie co chcecie, ale jak dla mnie nadawałby sie na Carlisle:

      bi.gazeta.pl/im/5/4465/z4465265X.jpg
      • monikad_85 Re: Carlisle 08.10.08, 14:43
        Bwheheheheheh spójrzcie na tę fryzurę:

        www.m-jak-milosc.pl/media/Image/obsada/malaszynski.jpg
        Skąd mi się to wzięło?
        • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 08.10.08, 15:43
          Plus to nazwisko POLAŃSKI-VAN BURGEN :D Carlisle Von Cullen ???
          • monikad_85 Re: Carlisle 08.10.08, 16:21
            Ej sorry ale zgubiłam się. Co Paweł Małaszyński ma wspolnego z tym
            nazwiskiem które wpisałaś?
            • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 08.10.08, 20:45
              Chciałam zobaczyć więcej zdjęć z tą fryzurą i przy okazji się
              dowiedziałam, że w MjM grał postać o takim nazwisku - moim zdaniem
              komicznym i trochę mnie poniosło z tym Carlislem :P
              • monikad_85 Re: Carlisle 08.10.08, 21:53
                AAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaAAAAAAAAA o to chodziło :D
    • martishia7 Re: Carlisle 12.10.08, 00:43
      Taka mnie myśl naszła, którą się chciałam podzielić z Wami. W zasadzie już jakiś
      czas temu, ale jakoś nie mogłam ogarnąć jej w słowa.

      Nie wiem, czy dobrze wybrałam wątek. Chodzi mi ogólnie o refleksję na temat
      'ścieżki' którą w życiu wybrały nasze wampiry, a ponieważ to Carlisle jest ich
      przywódcą i 'przewodnikiem duchowym', to uznałam, że tu będzie najodpowiedniej.

      Z naszej 'rodzinki' tymi którzy robią na mnie wrażenie najbardziej
      'drapieżnych', takich naprawdę wampirów, są Jasper i Edward. W moim odczuciu są
      tacy najbardziej groźni. A jednak uderza mnie, że tak właściwie tylko oni
      zdecydowali się na takie życie, bardziej sami z siebie. Że ta ich potrzeba
      'wegetarianizmu' wynika tak z głębi ich, z ich sumienia, a nie z innych powodów.
      No bo patrzcie. Esme- wiadomo, z miłości do Carlisle'a. Alice- dzięki swoim
      wizjom odnalazła rodzinę. Rosalie, jak sama przyznała się Belli, bała się zostać
      sama na świecie i postanowiła zostać z Cullenami. I, nawiasem mówiąc, ma
      mistrzostwo świata w prowadzeniu takiego życia, jak wiemy. Emmett- proste, dla
      Rose. On dla odmiany nie jest tytanem w tym fachu, ale się stara :)
      A właśnie Edward i Jasper doszli do tego poniekąd sami. Fakt Jasper potrzebował,
      żeby mu pokazać, że tak w ogóle można, ale powiedział w Eclipse, że taki klimat
      mu lepiej pasuje. Edward jak wiemy miał swoje gorsze lata...zanim się nawrócił.
      Nie wiem w zasadzie co z tego wynika, może nic, ale to takie troszkę ironiczne
      dla mnie, że ci dwaj najbardziej 'wampirzy' synowie Carlisle'a są jednocześnie
      tymi z którymi łączy go taka moralna wspólnota.
      • monikad_85 Re: Carlisle 12.10.08, 01:29
        Co do Edwarda nie mam wątpliwości.
        Ale Jasper hmmmm??
        Osobiście cały czas miałam wrażenie, że on tak naprawdę się do tego
        wszystkiego zmusza. I nie dla dobra ogółu rodziny tylko dla Alice
        właśnie. Wydaje mi się, że to jej tak naprawdę nie chce zawieść -
        Cullenów również, ale bardziej ze względu na wstyd a nie poczucie
        winy. To co odczuwam przy jego postaci to gorycz ale też pewną
        ambicję. Cały swój wampirzy okres przed Cullenami spędził w
        całkowitej anarchii.
        Bardzo podobał mi sie fragment kiedy Jasper opowiedział jak poznali
        się z Alice. Że był na swój sposób wystraszony tym jak wielkim
        potworem, pomimo wyraźnych predyspozycji, się stał i że pewnego dnia
        poprostu od tego uciekł. I nagle z nikąd pojawia się w jego agonii
        nie życia maleńka iskierka, która rozbudziła w nim ogień nowego
        istnienia. Można żyć inaczej Jasper, lepiej ... . Jasper jest
        uzależniony od Alice, i jestem prawie pewna, że gdyby ta rzuciła
        hasło: Jasper to nie ma sensu, powróćmy do pierwotnych nawyków,
        odpowiedziałby: hell yeah (dlatego hmmm ciężko mi sie tu z Tobą
        zgodzić).
        NIe chcę obalać jego mitu, bo to niesamowita posatć tej powieści.
        Jest jedynym "złym" pośród dobrych, który dostosowuje się do pewnych
        reguł ich współżycia jako hmmmm rodziny. Męczy się, ale jest
        wytrwały - i tu pojawia sie motyw ambicji. Ja widze w tym ogromne
        pole do rywalizacji - szczególnie na froncie Jasper - Edward. Jasper
        zna jego przeszłość (chyba, ale sądzę, że nie mieliby przed soba
        takich tajemnic)i kiedy ten w Twilight czuje to okropne
        pragnienie ...cóż, miałam wrażenie, że kamień spadł mu z serca. Nie
        musiał sie już więcej skupiać na tym co czuje, bo ktoś inny czuł się
        gorzej.
        Apogeum jego złości następuje w Breaking, kiedy ...no wiesz kiedy.

        Tak więc, zgadzam się ze ten motwy życia w społecznośći Forks, ma
        ponieką swoje podłoże w ich przeszłości, ale nie jestem tak 100%
        pewna, że w przypadku Jaspera jest to całkowicie niezależna i
        zupełnie obiektywna decyzja z jego strony.

        • martishia7 Re: Carlisle 12.10.08, 02:18
          Właśnie myślałam tak samo jak Ty, że to ze względu na Alice, aż nie przeczytałam
          drugi raz od deski do deski Eclipse. I tam właśnie Jasper opowiada Belli o swoim
          życiu. Mówi między innymi, że przez te swoje zdolności wyczuwał dokładnie emocje
          swojej ofiary i jak nienawidził siebie za ten strach i rozpacz który wywoływał.
          Że próbował polować tak rzadko jak był w stanie wytrzymać. Mówi też, że to życie
          teraz jest dla niego trudniejsze, ale 'taki klimat bardziej mu odpowiada'.
          • kasia_marciniak844 Re: Carlisle 12.10.08, 11:35
            Zgadzam się z Tobą, bo ja również nie uważam, że Jasper
            został "wegetarianinem" tylko ze względu na Alice. W Eclipse mówi
            wprost do jak wielkiej depresji doprowadziło go życie jakie wiódł
            zanim spotkał swój promyk nadzieji. Myślę raczej, że był rozdarty
            pomiędzy instynktem i pragnieniem ludzkiej krwi, a resztkami
            człowieczeństwa, które w nim pozostały w postaci tej niesamowitej
            empatii - Alice pomogła mu podjąć decyzję, wybrać jedną z dróg.
            Zgadzam się też z Moniką, w kwestii tego, że był tym "złym" pośród
            dobrych - za to go poniekąd tak uwielbiam. Nie czytałam niestety BD
            i dlatego czasem boję się wypowiadać, bo być może dalsza lektura
            zmieni mój pogląd na wiele spraw i pokaże bohaterów w nowym świetle.
            Osobiście mam nadzieję, że będzie więcej Jaspera, Carlisle'a i
            Esme :) iiii Emetta też :)
            • wioleta_90 Re: Carlisle 12.10.08, 15:03
              Myślę, że bez Alice Jasper mógłby skończyć kiepsko. Z jednej strony
              miał dość bycia mordercą, z drugiej - wiecie, jaki ma problem ze
              wstrzemięźliwością... Sama decyzja o zmianie diety była dość
              autonomiczna z jego strony, za to trwanie w postanowieniu to
              bardziej składowa pracy nad sobą i wsparcia rodziny.
              • martishia7 Re: Carlisle 12.10.08, 18:10
                Ja się oczywiście zgadzam, że bez Alice i reszty rodzinki, pewnie nic by mu z
                tego nie wyszło, to fakt. Wiadomo- w kupie raźniej, terapia grupowa i te sprawy
                :) Do tego Alice która widzi jego plany, Edward który czyta w myślach i Emmett
                (ach Emmett:)) który jak trzeba sprowadzi do parteru. Sam nie dałby sobie rady.
                Ale chodzi mi o to, że stara się, mimo wszystko i to wynika z jego własnej,
                wewnętrznej potrzeby- tak woli. To takie ...budujące. Generalnie podoba mi się
                ta filozofia życia którą przyjęli. Jak powiedział mój ukochany doktor House,
                generalnie jesteśmy wszyscy zwierzętami o okropnych instynktach, ale jeżeli
                bardzo bardzo się postaramy to czasami możemy stać się czymś więcej i wznieść
                się ponadto. Może się tu doszukuję zbędnej głębi w zamyśle Meyer, ale chyba
                właśnie o to jej chodziło.
                • wioleta_90 Re: Carlisle 12.10.08, 19:53
                  Może i Meyer nie miała takiej głębi w zamyśle, ale tak wyszło! ;o)
                  Postacie zawsze w pewnym stopniu żyją własnym życiem... ;o)
    • monikad_85 Re: Carlisle 15.10.08, 21:12
      Wiem, co przedstawia to zdjęcie, ale ...wygląda dość dwuznacznie :D

      www.hisgoldeneyes.com/gallery/displayimage.php?pid=1363&fullsize=1

      Szczerze? Piękna z nich para :D
    • kasia_marciniak844 Re: Carlisle - Peter Fcinelli 28.10.08, 08:59
      No po prostu musiałm to wkleić :) Sweet Peter - zwyczajny
      mężczyzna, mąż i ojciec.
      www.kozaczek.pl/plotka.php?id=11947
      • monikad_85 Re: Carlisle - Peter Fcinelli 28.10.08, 09:34
        Ojej same córki! To jak mój dziadek. On też miała dokładnie trzy
        córki - podobne nawet różnice wiekowe he he he. Nie no facet
        pierwsza klasa, juz wspominałam idelny potencjalny mąż (choć juz
        zonaty) heheheh :D
        • wioleta_90 Re: Carlisle - Peter Fcinelli 28.10.08, 15:32
          I ładne dzieci robi!
          • kasia_marciniak844 Re: Carlisle - Peter Fcinelli 28.10.08, 16:48
            No to przemawia za nim jak najbardziej :D
            O rany, dopiero teraz zauważyłam, że zjadłam "A" i napisałam
            FCInelli <czerwona jak cegła>.
    • monikad_85 Re: Carlisle 15.01.09, 09:30
      www.imdb.com/media/rm4274623744/rg1053792768
      Daddy C. jak się patrzy :D
      • martishia7 Re: Carlisle 15.01.09, 13:44
        Daddy C jak w mordę strzelił, jeszcze tylko w okularach go sobie wyobrażam.:)
        Ale chwilowo są u mnie oboje z Esme tak podpadnięci, że normalnie szkoda gadać.
        Się zachowują jakby byli ślepi i głusi. Ugh! Epic fail.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka