andziek
28.04.05, 16:13
Panie Dokrotze! Wiem, że to tak ciężko powiedzieć, ale niech PaN przeczyta i
powie co o tym myśli. Jest to dalszy ciąg wątku 1988. Po 2 tygodniach
stosowania diety (bo podejrzenie było w
kierunku skazy białkowej) i maści na Hydrokortyzonie posZłam do rejonowego
pediatry do szczepienia. Krostki z budzi ładnie schodziły, ale na szyi i
klatce
piersiowej nie było widać efektów. Lekarka zaleciła więc stosowanie nowej
maści
Cutivate codziennie po kąpieli (powiedziała, że to jest rumień po potówkowy)
i
pozwoliła wprowadzić nabiał (jadłam codziennie jedną rzecz, ale zamiennie
danio, 2 plasterki sera żółtego albo kawę zbożową na kozim mleku). Krostki w
miejscach smarowanych znikały ładnie. Po wprowadzeniu w poniedziałek kawy
zbożowej, we wtorek wieczór wypiłam 0,5 szkalnki krowiego mleka na próbę i
nic.
Więc rano w środę wypiłam szklankę. I też jakiegoś ogromnego wysypu nie
zauważyłam. Więc zaczęłam jeść jak wyżej opisałam. Po 8 dniach stosowania
maści
Cutivate sama zdecydowałam się z niej zrezygnować (lekarka twiedziła, żeby
stosować dopuki krostki nie znikną, ale ja się boję, bo to jest mocny steryd
i
nie chcę Oli zaszkodzić), bo na buzi koło oczu i noska i na bokach czoła, na
brodzie i tak pojawiały się nieliczne drobne jak kaszka manna, koloru skóry
lub
lekko czerwone kropki. Po 3 dniach niestosowania tej maści (po 11 dniach
jedzenia nabiału) ma ich coraz więcej, bo co dzień wyskakują nowe. Kąpię ją w
Oilatum, szampon też jest Oilatum i smaruję kremem z tej firmy i tyle. Jak
idę
na pole to smaruję Nivea na każdą pogodę. Czy dalej smarować tą maścią? Czy
mój
opis coś przypomina? Z góry dziękuję za każdą odpowiedź. Ania.