Gość: Lepper
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.08.05, 08:09
Najpoważniejsze kłopoty Samoobrony, od początku istnienia tej partii.
Wpływowi szeregowi szefowie regionów zbuntowali się, bo Lepper powyrzucał z
list ich kandydatów do Sejmu - informuje "Rzeczpospolita".
Przez ostatnie cztery lata szef lubuskiej Samoobrony Henryk Ostrowski był
posłem. We wtorek okazało się, że - jak pisze gazeta - w niejasnych
okolicznościach został wyrzucony z listy kandydatów do Sejmu. Skreślono też
kilku innych działaczy.
Na Śląsku doszło do przepychanek. Grupa zbuntowanych działaczy chciała
uniemożliwić pełnomocnikom Leppera rejestrację listy w Katowicach, ale nie
zostali wpuszczeni do Urzędu Wojewódzkiego. Buntownicy spuścili powietrze z
kół samochodu, którym przyjechali działacze z Warszawy.
Przez to - relacjonuje dziennik - emisariusze Leppera nie zdążyli
zarejestrować wszystkich list na Śląsku. W Sosnowcu nie ma list Samoobrony -
mówi gazecie Halina Palenica z tamtejszej Okręgowej Komisji Wyborczej.
Może to mieć poważne następstwa. Ugrupowania, które nie zarejestrowały list
we wszystkich okręgach w całym kraju, otrzymają dalsze numery list
wyborczych - wyjaśnia Krzysztof Lorentz z Państwowej Komisji Wyborczej. A to
z kolei daje mniejsze szanse na sukces.
Lubuski lider Samoobrony namawiał kandydatów partii, by wycofali się z
wyborów. Rezygnację zapowiedziała grupa śląskich działaczy. Irytacji nie
kryje też kilku posłów, którzy dostali na listach niższe miejsca, niż
chcieli. Jest wśród nich Renata Beger i Marian Curyło.
Jeśli kandydatów będzie na liście mniej od liczby posłów wybieranych w danym
okręgu, to lista zostanie unieważniona - tłumaczy "Rzeczpospolitej" Lorentz.