albacor
19.09.11, 08:50
Podejrzewam, że taki wątek juz istnieje, ale na gorąco w nowym watku postaram sie przesdstawić swój pobyt w Turcji z Itaką. Wyjazd 9.09.2011 odbył się bez wiekszych problemów i opóźnień, co na początku utwierdziło nas w spolidności Itaki. Przy zakwaterowaniu zostaliśmy w pewnym momencie zostawieni bez opieki rezydenta i zmuszeni byliśmy radzić sobie sami. Ogólnie ho5tel - Pegasos World w Side, a raczej niedaleko Side spełnił nasze oczekiwania (jeżeli ktoś potrzebuje solidnej informacji na ten temat to proszę pytać). Jaja zaczły sie dopiero przy powrocie. Najpierw musieliśmy wykawaterować się do godz. 12.00 a resztę dnia spędzić z wa;lizami w pokoju bagażowym (obskurny i byle jaki pomimo 5* hoteli, niby). Nie dało się dokupić pobytu w pokoju do czasu wyjazdu, podobno z powodu wykorzystania wszystkich miejsc. Wieczorem - autokar o czasie ale na lotnisku zaczęły się dziać cuda..... Część osób powracających wysiadła na terminalu 1 lotniska Altanyi zaś pozostałych, w tym nas zostawiono - wg rezydentki po to aby pojechać na terminal 2. Po chwili rezydentka poinformowała, że nie wylecimy o czasie bo samolot ma awarię a nas przewiozą do innego hotelu, a następnie (nie przedstawiwszy się nawet ..,..zniknęła) Jej miejsce po kilku minutach zajął młody Turek z firmy Akdem i autokar ruszył. Ogólna konsternacja, zdziwienie totalne. Nie wiemy praktycznie nić. Od Turka - skądinąd przyjemnego i uczynnego dowiadujemy się szczegółow o hotelu dokąd jedziemy. Jest chyba 4.00 rano. Idziemy spać w miarę przytulnym hotelu 3*. Rano o 10.00 Turek jest , waruje przy nas jak pies ale z Itaki nie ma nikogo. Turek jest nie mniej zdziwiony niż my pytaniami o szczegóły bo sądził, że wiemy dokładnie co jest grane. Ze znacznym opóźnieniem wioza nas do hotelu przy lotnisku (ekskluzywny, duzy) korzystamy z pomieszczeń ogolnych - przy braku widoków na wylot dnia dzisiejszego. Ludzie, szczególnie z dziećmi sa coraz bardziej wzburzeni. Po pwenym czasie zjawiają się dwie rezydentki, których o mało co ludzie nie zjedli. Wcale się nie dziwię, skoro część osób spedziła noc na lotnisku. Tak poniewieramy się do 15.00 i nagle pojawia się sygnał o czarterze Freebird dla wszystkich. Na lotnisku znowu opóźnienie opk. 1,5 godz. ale w końcu około 21.00 lądujemy w Warszawie.
Słowem: wakacje udane, ale nie do końca z powodu Itaki i przewoźnika Yes Airways, które totalnie zawaliło na całej linii.