anna.hermanowicz
30.09.13, 15:10
W dniach od 2 do 16 września 2013 r. przebywaliśmy na wczasach w miejscowości Icmeler, w obiekcie Club Munamar Beach Resort. Obiekt, w którym zostaliśmy zakwaterowani był niezgodny z zawartą umową z Itaką.
Zgodnie z umową powinniśmy być zakwaterowani w obiekcie o nazwie Hotel Munamar Beach Resort.
Mimo wielokrotnych żądań przedstawienia dokumentu potwierdzającego kategoryzację obiektu Club Munamar Beach Resort (rzekomo 4 gwiazdki), nie został nam on przedłożony. Ze względu na wszechobecny brud, niedbalstwo i brak dbałości o czystość, obiekt nie spełniał również jakichkolwiek norm sanitarnych.
1. Pokój, w którym byliśmy zakwaterowani nie odpowiadał standardowi hotelu czterogwiazdkowego. Był bardzo skromnie i niewystarczająco umeblowany, brakowało miejsca na rozpakowanie rzeczy osobistych i ubrań dla mnie, męża i córki. Łazienka bardzo mała, nie posiadała wentylacji grawitacyjnej i mechanicznej, jedynie małe okienko, które ze względu na potworny hałas uliczny na noc zamykaliśmy. W konsekwencji w łazience śmierdziało smrodem z rur kanalizacyjnych. Okna oraz drzwi nie były dźwiękoszczelne. Inne pokoje, które widzieliśmy np. 178, 507 również nie spełniały standardu hotelu czterogwiazdkowego, np. pokój 507, znajdujący się w suterenie, zagrzybiony, z zagrzybioną kabiną prysznicową, śmierdzący, bez balkonu. Pokój nr 178 niewiele lepszy: ściana przy suficie była zagrzybiona, zagrzybione były również okolice umywalki, płytki ceramiczne częściowo popękane, łazienka nie posiadała ani wentylacji grawitacyjnej ani mechanicznej, bez okienka, bardzo mała. Brak wentylacji powodował, że w łazience śmierdziało..
2. Stołówka: obrusy nie były zmieniane, poplamione, brudne, podarte, leżały na nich brudne, lepiące się brązowe ceraty. Chyboczące się stoły, stare krzesła. Brakowało naczyń, stąd długie kolejki do posiłków. Zdarzały się naczynia wyszczerbione.
3. Czystość i higiena: czystość niektórych kelnerów pozostawiała wiele do życzenia: brudne koszule, zapach potu, brudne trampki. Murek oddzielający część restauracyjną od basenu był zanieczyszczony ptasimi odchodami. Przy ekspresie do kawy ulokowały się mrówki, znowu konieczna była interwencja. Owady i ptasie odchody w takiej ilości stanowiły dla nas, dla innych wczasowiczów oraz przede wszystkim małych dzieci zagrożenie sanitarne, zagrożenie dla zdrowia. Część ogólnodostępna obiektu brudna, w pobliżu basenu przewracające się parasole (obsługa nie uzupełniała wody w podstawach do parasoli).
4. Otoczenie: w folderze reklamowym jest wzmianka o placu zabaw i klubie dla dzieci i brodziku. To wszystko wprawdzie jest, ale ogólny stan jest opłakany. Plac zabaw był potwornie brudny, zaśmiecony, z uszkodzonymi sprzętami dla dzieci, zaniedbany.
Klub dla dzieci również był brudny, zaśmiecony, na podłodze walały się śmieci, sprzęty były uszkodzone, na wykładzinie i materacach leżały martwe karaluchy, panował zaduch i smród.
Przy jednym z basenów, głębokich na 1.5 m – 1.9 m znajdował się wydzielony brodzik dla dzieci z prętami wyrwanymi z ogrodzenia, z brakującą kratką przy odpływie wody na środku brodzika (istniała dziura). Brakujące pręty oddzielające brodzik dla dzieci od basenu dla osób pływających powodowały, że dzieci mogły swobodnie przechodzić pomiędzy brodzikiem a dużym basenem. W jednej z dziur po pręcie wystawał ostry wkręt. Jedno z dzieci rozerwało sobie dmuchany rękawek. Dopiero interwencja matki chłopca i babci spowodowała usunięcie wkrętu przez konserwatora. Brakujące pręty w ogrodzeniu oraz dziura na środku brodzika stanowiły potencjalne zagrożenie dla zdrowia i życia dzieci.
Kanał deszczowy wijący się wokół obiektu co jakiś czas śmierdział, z uwagi na wysoką temperaturę, rozkładającą się roślinność i inne mikroorganizmy..
5. Plaża: teren bardzo brudny, nie sprzątany. Na piasku w dużych ilościach znajdowały się niedopałki od papierosów, resztki jedzenia, łuski słonecznika..
6. Wyżywienie: kilka razy zdarzyło się, że podano nieświeże potrawy tj. sfermentowanego arbuza, kukurydzę, sałatkę ziemniaczaną i sałatkę kalafiorową. Po nałożeniu jedzenia na talerz stwierdziłam, że jest ono śmierdzące.
7. Hałas uliczny: Obiekt absolutnie nie jest miejscem przyjaznym dla rodzin z dziećmi. Od rana do późnych godzin nocnych grała głośna muzyka, zarówno od strony ulicy jak i od strony patio, gdzie odbywały się animacje. Hałas słychać było w pokojach, mimo zamknięcia okien. Informacja zamieszczona w katalogu reklamowym oraz na stronie internetowej Itaki, że jest to obiekt dla rodzin z dziećmi jest jakimś nieporozumieniem. Przez dwa tygodnie z powodu uciążliwego hałasu, pomimo zamknięcia okien nasza 3-letnia córka nie mogła zasnąć do 1-2 w nocy, my także mieliśmy z tym problem.