Dodaj do ulubionych

Siesta Garden Club (***) - Gonyuk

13.07.05, 13:03
autor: Taurus z Krakowa

Wróciłem z Turcji 2 dni temu i już bym tam chciał znowu być... Co do samego
hotelu to teraz już mogę powiedzieć, że jestem baaardzo zadowolony, że
trafiłem własnie do tego Siesty. Otoczenie jest rzeczywiście bajeczne - piekny
ogród, super basen, cudna panorama gór. Same pokoje pozostawiaja sporo do
życzenia, ale nie możemy zapominać ,że to sa 3 gwiazdki a nie 5 .... . Ktoś z
polaków tam przebywających określil to jako agrowczasy i myslę, że to było
trafne określenie. Jeśli nie jesteście nadmiernie zmanierowani i nie
przeszkadza Wam postrzępiony ręcznik w łazience czy nie doprany dobrze
obrus,czy też mocno juz zużyta zastawa stołowa to bedzie napewno zadowolony.
Ja zauroczony jestem super atmosferą jaka tam panowała. W zdecydowanej
przewadze są tam oczywiście ludzie z byłego zwiazku radzieckiego (rosjanie
ukraińcy, litwinie, łotysze, estończycy itp) na skutek czego animacje
prowadzone są w języku rosyjskim. Ale bardzo szybko można się do tego
przyzwyczaić i to polubić ( no , chyba , że ktoś czuje uraz do tego języka).
Jedzenie według mnie jest bardzo smaczne i jest go wystarczająco dużo, napoje
(w tym przeróżne alkohole ;o) ) wydają do 24, co też jest plusem niewątpliwym,
bo wiem,że w niektórych hotelach nie ma tak dobrze. Basen jak już pisałem jest
super i jest w nim \"boisko\" do piłki wodnej, także miałem pierwszy raz w
życiu możliwość pouprawiać ten przyjemny sport.
(...) Wieczorami bywa głośno (dosyć głośne są te animacje) z tym, że o 23:00
już jest spokój bo dyskoteka (hotelowa -darmowa) jest poza hotelem (niedaleko
plaży).
My mieliśmy okna na ogród ale nie bezpośrednio na basen i na góry (nr pok.247)
i było ok. Można sie porozumieć bez problemu po angielsku, ale "króluje"
rosyjski ;o)
(...) Pokojami nie ma się co przejmować - nie są tragiczne, zdjęcia są
prawdziwe. Nasz pokój był czysty. Znajomi mieszkajćy w innym skrzydle mówili,
że u nich na ściany były bardziej brudne (ślady po komarach) co nie znaczy, że
to są jakieś rudery.
Klima jest indywidulanie strowana pilotem, więc można sobie nastawić taką
temp. jaką się chce, jeśli ktos przesadził nastawił na 16 stopni to pewnie ,
że zmarzł (śpi się pod cienkim przykryciem). Z Kemer jest połączenie super jak
już pisalem w poprzednim poscie, ale wydaje mi się, że nie będzie Wam się
chciało tam za często jeżdzić bo Gonyuk też jest super . No chyba, że ktoś
tęskni za tłokiem i kurortowym gwarem...
Do plaży będzie tak pośrodku czyli 600 m oczywiście nie mierzyłem tego, ale
idąc wolno zabierało mi to 10 min. Jeśli ktoś jest leniwy to co godz. jeździł
taki śmieszny hotelowy multikar z baldachimem i podwoził pod plaże ,co prawda
nawalił mu akumulator i trochę nie jeździł, ale przy takiej ilości jedzenia
jakie tam dają to warto robić sobie spacery bo inaczej możemy nieźle przytyć :o)
(...) Dolmusze jeżdżą dosłownie co 10min. i w jedną stronę (do Antaly-3$) i w
drugą ( do Kemer -2$)
Polecam biuro Maxwell Tours, szczególnie jeśli mówicie trochę chociasz po
rosyjsku. Nam polecił je rosjanin i nie zawiedliśmy się. Byliśmy na 4
wycieczkach (rafting, Myra-Kekova, Pamukkale, Jeep-safari) i wszystkie są
godne polecenia. Pewnie pojechalibyśmy jeszce na więcej, ale w takiej
temperaturze ciężko się zmusić do wyjazdu. Ceny są czasem nawet o 2/3 niższe
niż w Itace np. Pamukkale kosztuje 22$- 1dniowa, rafting 15$ Mam ich foldery
więc w razie czego mogę podać też ceny innych wycieczek. Oczywiście są to ceny
umowne ;o) trzeba się targować.
Co do owoców to były przede wszystkim arbuzy (cudownie słodkie), melony,
pomarańcze, morele (pare razy), cytryny i chyba tyle.
(...) Sun express jest bez zarzutu - bardzo przyjemny lot najnowoczesniejszym
samolotem (B 737-800)
W Siesta Garden nie ma czajników i z tego co wiem jesli jes All to w zadnym
hotelu czajnikow nie ma w pokojach , wiec weźcie z sobą.
Aha, gdybyście zgrywali zdjęcia na płytki w Kemer to sprawdzie dobrze czy się
nagrały, bo mnie niestety spotkała wielka przykrość, gdyż po powrocie
stwierdziłem, że około 200MB zdjeć jet żle nagranych i nie można ich otworzyć,
a kartę skasowalem...Niestety były to zdjęcia własnie z wypadu do Kemeru i
teraz mam ból straszny :o(
Hotel jet daleko od ruchliwej ulicy, więc hałas uliczny absolutnie nie doskwiera.
Na plaży jest bar, w którym mozna sie napić bezpłatnie wody i soków
(pomarańczowy, albo wiśniowy). Przy hotelu można troche potańczyć zaraz po
animacjach, ale o 23 jest juz cisza i trzeba jechać (busem hotelowym) , albo
iść (w sumie 10min piechotą) do dyskoteki hotelowej przy plazy. Tenis stołowy
jest bezpłatny, ale czasem rzeba długo poczekać, aż dzieci skończą te swoje
zabawy w Ping-ponga ;o) Szczególnie tłoczno robi sie przed kolacją, kiedy juz
słońce przestaje tak mocno palić. Stół ustawiony jest w ogrodzie. Niestety już
go troche bachorki :o) podniszczyły. Aha warto mieć swoje rakietki i piłeczki
,bo z ich - jeśli nie kupią nowych, to nie wiele będzie pożytku.
Ja też napaliłem sie na tenis stołowy, ale grałem tylko 2 razy. Dużo więcej
przyjemności sprawiała mi gra w piłkę wodną - sa tam doskonałe warunki do
uprawiania tego sportu.
Obserwuj wątek
    • sir_jarod Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 15.07.05, 17:14
      NIE ZGADZAM SIĘ Z TĄ OPINIĄ!!!
      I MAM DOWODY !!!

      Hotel Club Siesta Garden

      Właśnie wróciliśmy z 2-tygodniowego pobytu w Turcji w hotelu Siesta Garden w
      miejscowości Gonyuk, rejon Kemer. Obiecałem sobie, że po powrocie napiszę
      obiektywną i obszerną recenzję, uważam, że powinniście dowiedzieć się o plusach
      tak samo jak o minusach pobytu w tamtym miejscu. Pozwolę sobie dodać moją
      osobistą punktację poszczególnych aspektów tego pobytu, opartą o dotychczasowe
      podróże i własne preferencje. 0 (zero) będzie oznaczało totalne dno, 6 punktów
      całkowitą satysfakcję. Na życzenie mogę przesłać zdjęcia: karolg@kablowka.net
      Napiszcie do mnie a ja wyślę te ładne i te mniej cieszące oko…

      POŁOŻENIE HOTELU (5 punktów)

      Hotel zajmuje bardzo rozległy obszar, budynki hotelu położone są w pięknym
      ogrodzie drzew pomarańczowych (zdjęcia na życzenie), istny raj w porównaniu np.
      z hotelem Belant. Ze względu na kakofonię spowodowaną przez animację (o tej
      później) nie polecam pokoi z widokiem na basen, widok na góry jest
      spektakularny ale też trzeba się liczyć z trasą na Antalye, którą trochę
      słychać i widać. Przy zamkniętych drzwiach i włączonej klimatyzacji zupełnie
      nie przeszkadza wypoczywać. Polecam widok na góry jeśli jedziecie z dziećmi,
      natomiast jeśli późno chodzicie spać, nawet basen nie jest taki straszny.

      PLAŻA I DYSTANS (4 punkty)

      Plaża jest żwirowo-kamienista i bardzo łagodna przy zejściu do wody (rezydentka
      wciskała nam totalną głupotę o 2-metrowym spadku zaraz po wejściu do wody),
      klapki mogą się jednak przydać, piasek rozgrzany jest niemiłosiernie a żwirek
      czasami trochę za mocno masuje stopy. Woda jest czysta, trafiają się śmieci,
      (tacy turyści-Rosjanie i lokalni mieszkańcy). Słona jak diabeł ale plus jest
      taki, że żeby się utopić trzeba być specjalistą w temacie 
      Dowóz na plażę co godzinę, hmm, nigdy się nie załapałem, „maszina nie
      rabotajet” albo „kontakt problem”. Spacer zajmuje 7-10 minut i nie stanowi
      problemu, chyba, że jest się ospałym jak słoń.
      Ta nieszczęsna rura odprowadzająca opady… (unikalne zdjęcia rury w akcji!!! ).
      Owszem, na plaży, przy samym wejściu i przy leżakach Siesta Garden znajduje się
      niezbyt piękna rura na deszczówkę, powtarzam na deszczówkę. Dlatego, podczas
      opadów deszczu (a nam się akurat przytrafiły), cała woda z ulicy wali tą rurą
      prosto do morza. Cóż, to trochę psuje wizerunek plaży, ale tak prawdę mówiąc –
      ile deszczowych dni możecie się spodziewać? Przez resztę czasu rura jest
      nieaktywna i nie psuje radości kąpieli morskich i słonecznych.
      Muzyka na plaży to już inne kalosze – o ciszy możecie zapomnieć, turecko-
      rosyjski mix będzie ‘cieszył’ Wasze uszy bez ustanku. Radzę wziąć własne CD i
      wynegocjować z ‘animatorami plażowymi’ (ale się uśmiałem) odtwarzanie własnych
      nagrań. Cicho nie będzie, ale chociaż normalniej.


      STANDARD HOTELU (2,5 punktu)

      Siesta Garden dni świetności ma dawno za sobą. Hotel powstał z przeznaczeniem
      dla Niemców. Gdy standard podupadł na tyle, żeby Niemcy przestali tam
      przyjeżdżać, rzucono tam masowo towarzyszy z byłego ZSRR. Gdy standard podupadł
      jeszcze bardziej, zresztą dzięki towarzyszom, otworzono podwoje dla Polaków.
      Hotel już w tej chwili nadaje się do generalnego remontu. Ale prędko to on
      chyba nie nadejdzie. Nie zabija to jednak radości przebywania w ogrodzie na
      zewnątrz.

      POKÓJ (3 punkty)

      Łóżko – materac to stary weteran i sprężyny czuje się bardzo wyraźnie. Moja
      narzeczona o delikatniejszej budowie odczuła to dotkliwiej ode mnie-ból pleców
      itp. Prześcieradła i koce są dość często, jak to ująć, ‘mniej niż śnieżnobiałe’
      i zdarzają się w nich rożnej wielkości otwory. Nie nabyliśmy żadnych
      dolegliwości skórnych, wiec zakładam, że są czyste, przynajmniej chemicznie.
      Klimatyzacja – działała bez zarzutu w naszym pokoju, choć w pokojach naszych
      znajomych brakowało im kilku komponentów. Nie należy do najcichszych na rynku,
      ale nie można narzekać. Słyszeliśmy o znacznie gorszych ‘klimach’ w hotelach z
      gwiazdką bądź dwiema więcej.
      Room service – pojawia się dość późno w trakcie dnia (z reguły po 14:00) i może
      popsuć poobiednią drzemkę. Sprzątanie trwa niecałe 5 minut, jest to
      błyskawiczne mycie podłogi w łazience oraz zamiatanie podłogi w pokoju
      (wykładzina). Odkurzanie jest tylko w ramach przygotowania pokoi na kolejnych
      gości. Pozostawienie niewielkiego napiwku poskutkowało dodatkowym kocem (był 1
      na dwie osoby) oraz układanie ręczników na łóżku w zręczne serduszka. UWAGA:
      omyłkowe pozostawienie drobnych na wierzchu zostanie potraktowane jako
      pozostawienie napiwku – drobne zostaną skrzętnie ‘posprzątane’. Wiem, bo
      przetrenowałem osobiście.

      ŁAZIENKA (0,5 punktu)

      Te pół punktu to tylko dlatego, że pod prysznicem nie rzucały się na nas
      robaki. Wtedy byłoby to zero absolutne. Zapach, a raczej smród jaki dobywał się
      z naszej łazienki był ciężki do zniesienia i gdyby nie humorystyczne
      nastawienie do sytuacji, ciężko byłoby przetrwać. Wejście to łazienki było
      niczym oberwanie w twarz starą, zgniłą szmatą. Wentylacja, która polegała na
      okienku prowadzącym do pionu oraz na przestrzał do łazienki w drugim pokoju
      była totalną porażką na całej linii. Obiektywnie muszę przyznać, że sytuacja
      nie występowała we wszystkich pokojach, jak pech to pech.
      Jednakże zapaskudzone, brązowe i czarne fugi na tle białych podłóg i ścian,
      zasyfiona toaleta i wanna, to rzeczy, których w takiej obfitości nie spotkałem
      nigdy. Na poparcie tej opinii również mam ‘materiał dowodowy’. Wy zrobicie jak
      zechcecie, my kąpaliśmy się w klapkach, oczywiście mówię jedynie o prysznicu bo
      nawet umierając bym się tam nie położył. Ręczniki były kiedyś białe i w
      całości. Teraz, no cóż, noszą bardzo widoczne ślady używania. Przeciekająca
      umywalka i sedes (o przepraszam, kompakt) to tylko uzupełnienie obrazka. Pech???



      BASEN (5 punktów)

      Bardzo pozytywna opinia. Jak na ilość gwiazdek w tym hotelu, basen był bardzo
      okazały i przyjazny. Wymiar to chyba 25x12 metrów, czyli bardzo przystępnie. Na
      drugim końcu skali mam ‘dziurę z wodą’ w hotelu Belant, dlatego nie można
      narzekać. Woda cieplutka i przyjemna, brak przypadłości skórnych wskazuje na
      jej czystość.


      JEDZENIE (5 punktów)

      Bardzo przyzwoite, jak się już dopchacie… - jest to niestety efekt towarzystwa,
      w jakim przychodzi spędzać posiłki. Rosjanie warują przy jedzeniu na minimum 30
      minut przed rozpoczęciem ‘wydawania’ posiłku, więc zjedzenie obiadu czy kolacji
      w ciągu pierwszych 60 minut posiłku jest czystą niemożliwością, wtedy żerują
      Rosjanie, ‘żarłacze sowieckie’. Będąc 3 lata temu w Side miałem przyjemność
      skosztować prawdziwe tureckie potrawy w tureckich restauracjach. Efekt systemu
      all inclusive w rejonie Kemer to brak porządnych restauracji w okolicy, a
      uwierzcie - jest czego żałować.
      Niemniej, jedzenie jest naprawdę pyszne i każdy znajdzie coś dla siebie, może
      nie w pierwszej kolejności ale zawsze.

      ALL INCLUSIVE (4 punkty)

      System działa bez większych problemów. Zdarza się oczywiście, że na plaży
      próbują Was ‘skasować’ za wodę lub sok z dystrybutora, który Wam się należy jak
      psu kość. Bywa również, że piwo jest ciepłe (bo rozwodnione to z pewnością) czy
      wódka niezbyt smakuje wódką. Poza tym, wszystko jest do przeżycia. Oczywiście
      barmani podchodzą do wydawania napojów z prawdziwym bólem serca i ociągają się
      w charakterystyczny dla nich sposób, ale to już kwestia mentalności i poleceń
      od dyrekcji – piwo lać z wysokości minimum 40 centymetrów, a piana na dwa
      łokcie 

      TOWARZYSTWO (2 punkty) – żenujące

      Gdyby nie towarzystwo rodaków nie dałoby się przeżyć. W Siesta Garden należy
      się pogodzić z traktowaniem na poziomie mniejszości narodowe
      • sir_jarod Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 15.07.05, 17:15
        CIĄG DALSZY !!!

        TOWARZYSTWO (2 punkty) – żenujące

        Gdyby nie towarzystwo rodaków nie dałoby się przeżyć. W Siesta Garden należy
        się pogodzić z traktowaniem na poziomie mniejszości narodowej. Polaków jest tam
        około 10% i Wasze komentarze czy sugestie będą spławiane tekstem – ‘Was jest tu
        tylko garstka a Rosjan mnoga’. Ogólnie komunikacja w jakimkolwiek innym języku
        niż rosyjski czy niemiecki (i to w tej kolejności) będzie stanowiła problem.

        Rusofobia gwarantowana – Wyjeżdżając z Polski miałem neutralny stosunek do
        Rosjan. Po pobycie w Siesta Garden na dźwięk języka rosyjskiego nóż sam się
        otwiera w kieszeni. Towarzystwo Rosjan najbardziej daje się we znaki właśnie w
        trakcie posiłków. Na przykład, kolacja zaczyna się o 19:30. Już o 19:00 lub
        wcześniej, koło stołów z podgrzewaczami, gdzie jeszcze nie ma śladu jedzenia
        (ale będzie!!!) krążą pierwsi Rosjanie, formuje się kolejka na 15-20 osób.
        Punkt 19:30 rozpoczyna się ‘wydawanie’ posiłku. Rosjanie przypominają sobie
        wówczas te olimpijskie zwycięstwa ZSRR w biegach i rusza wyścig o kolejne
        lokaty w kolejce. Na tym nie koniec. Stojąc już w kolejce, 1 osoba zwołuje do
        siebie całe rodziny i tak, stojąc załóżmy na miejscu nr 50 (przecież szybciej
        się nie da), lądujemy na miejscu nr 150 i tak stoimy około 60 minut. Winę za
        całą sytuację ponoszą też władze hotelu, które serwują jedzenie w jednym
        miejscu, po jednej tacy dla każdej potrawy. Dlatego też, zanim każdy przejdzie
        obok każdej propozycji posiłku mijają godziny, trzeba przecież
        doliczyć ‘załadunek’ talerzy przez naszych przyjaciół ze wschodu. Rekordzista
        ok. 17 lat (z nudów oczekiwania zaczęliśmy liczyć) załadował sobie 11 (słownie:
        jedenaście) talerzy. Gdy przyszedł z głównym daniem, nie było miejsca na stole.
        Oczywiście do tego dwie półlitrowe szklanki Coli, z której jedną musiał wypić
        stojąc, bo miejsca i na nią nie było.
        Kolejne ciekawe zjawisko to ‘czapkowanie’ stołów. Ze względu na ograniczoną
        przestrzeń, posadzenie naraz całego składu hotelu nie jest możliwe, jest za
        mało stolików i krzeseł. Dlatego też, Rosjanie rezerwują sobie stoliki rzucając
        na stół (już tak około 16 bądź wcześniej) czapkę albo … strój kąpielowy. Ten
        sposób rezerwacji jest niezawodny. Stoły stoją puste do 19:30 czy 20:00 aż
        właściciel czapki zakończy ‘załadunek talerzy’ i przyciągnie je wszystkie na
        miejsce żeru. Podobna sytuacja ma miejsce z leżakami przy basenie. Rzucenie
        jednego ręcznika na 3 leżaki załatwia rezerwację na cały dzień. Co z tego, że
        właściciel jest wówczas na zakupach, na plaży czy na wycieczce, od jego leżaków
        paszoł won!!!
        Rozmiar porcji – tu nikt nie przebije byłego ZSRR. Co z tego, że potem 60-70%
        idzie do śmieci. Towarzysz do stołu ledwo donosi łupy zebrane z posiłku, gubi
        po drodze melony czy arbuzy, wylewa zupę. To wszystko nic. ŻENUJĄCE!!! No i te
        złote ząbki, coś pięknego.

        ANIMACJA (0 –zero do kwadratu)

        Animacja prowadzona jest przez dwóch obywateli Azerbejdżanu (bo mówią po
        turecku i myślą że mówią po rosyjsku), czyli ruskopolo przez 18 godzin na dobę,
        głośniej się już chyba nie da. Krótko mówiąc, są władcami hotelu. Na wszelkie
        prośby o ściszenie muzyki złośliwie ją podgłaszają. Doszło do kilkakrotnych
        potyczek Polaków właśnie z nimi oraz z udziałem ochrony, gdy sfrustrowani
        rodacy zwrócili im uwagę głośniej niż pokornie prosząc. Doszło nawet do
        sytuacji, w której wyrwano wtyczkę z głośnika, który wisiał nam zaraz nad
        uszami, animator natychmiast wezwał ochronę i zaczęły się bezcelowe dyskusje. O
        dziwo, po trzecim starciu muzyka przycichła. Jeśli chcecie wypocząć, szukajcie
        miejsca głębiej w ogrodzie.

        OPIEKA MEDYCZNA (6 punktów)

        Ponieważ biuro Nowa Itaka nie ma z tym nic wspólnego – usługa jest na
        najwyższym poziomie. Przez uszkodzoną barierkę na schodach w hotelu, nasza
        koleżanka skręciła nogę. Oczywiście hotel wszystkiego się wyparł i kłamał, że
        stało się to na basenie. Niemniej, klinika o szumnej nazwie Anatolya Hospital w
        Kemer zajęła się sprawą bardzo profesjonalnie. Niech Was jedynie nie zdziwi, że
        będziecie musieli zapłacić 25 Euro za ‘konsultację’. Takie są warunki
        ubezpieczenia, powyżej tej sumy pokrywa polisa. Taksówka z hotelu do kliniki
        została opłacona przez klinikę, transport już po wszystkim na koszt kliniki do
        hotelu i jeśli trzeba do apteki.

        OPIEKA REZYDENTA (1 punkt)

        A co to takiego? Dramat, dno i 100 metrów mułu. Rezydentka, Pani X, tak ją
        nazwijmy jest wzorem braku operatywności i efektywności. Zgłaszanie jej
        wszelkich problemów to strata czasu. Pójdzie, powie i nic z tego. Przykład: w
        łazience przeciekała nam umywalka i sedes. Zatem zgłaszamy to Pani Rezydentce.
        Zgłosiła, a jakże. Po 4 dniach nic. Wreszcie sam dorwałem ‘konserwatora’ (hihi)
        i zaprowadziłem do pokoju i migowym pokazałem o co chodzi. Za 10 minut było po
        problemie z umywalką. Sedes już przerastał umiejętności ‘konserwatora’,
        przeciekał do samego końca.
        To jest chyba strategia rekrutacyjna Nowej Itaki – sierota budzi litość. W
        końcu ile będziesz się kłócił i dyskutował z Rezydentką. Ona przecież taka
        biedna istota, co ona może… To ja się pytam, to na diabła mi ona?

        WYCIECZKI (6 punktów)

        Kraj i region obfitują w lokalizacje zapierające dech w piersiach. Kapadocja,
        nurkowanie, kanion Goynuk, Rafting i dziesiątki innych. Standard i ceny
        oczywiście różne, jak sobie pościelisz…

        NURKOWANIE (najlepiej nie kupować więcej niż jednego dnia nurkowania przez
        którąkolwiek z agencji. Agencje są chyba ze 4 po drodze do plaży. My
        korzystaliśmy z HAS-EL oraz słyszałem pozytywne opinie o Maxwell-u.
        Najlepiej nawiązać kontakt bezpośrednio ze szkołą nurkowania po pierwszej
        eskapadzie (wszystkie najbliższe są w miejscowości Kemer), płacić im
        bezpośrednio i bezpośrednio ustalać ceny i program na następne dni czy dzień.
        Ja nurkowałem z OCTOPUS DIVING CENTER. Jeden dzień nurkowania (10:00-16:00)
        czyli 2 ‘nurkowania’ oraz smaczny obiadek – około 30 Euro – można tą cenę zbić.
        Jeśli nurkujecie po raz pierwszy – możecie się spotkać z typową masówką, czyli
        około 60 ‘nurków’ na łodzi i 11 grup schodzących pod wodę. To było największe
        ekstremum z jakim się spotkaliśmy. Ale bywało o WIELE lepiej. Dla
        początkujących lokalizacje są bardzo przyjazne, od 6 chyba do 13 metrów. Rafy
        nie równają się z Egiptem, Kubą czy Filipinami, ale na rybki można popatrzyć i
        zdobyć pierwsze doświadczenia.
        Ponieważ posiadam licencję CMAS i robiłem kurs na drugą gwiazdkę, miałem okazję
        zobaczyć bardziej spektakularne miejsca. Dla bardziej zaawansowanych polecam
        nurkowanie do wraku statku patrolowego PARIS, zatopionego podczas I Wojny
        Światowej (tak przynajmniej mówili tubylcy). Znajduje się na głębokości od 21
        (dziób) do dokładnie 30 metrów przy śrubie. Jest w bardzo przyzwoitym stanie,
        można obejrzeć go dookoła i wpłynąć ‘pod pokład’. Dla mnie bardzo przyjemne
        przeżycie, no i pierwszy raz na 30 metrach. Tak mi się podobało, że powtórzyłem
        to jeszcze 2 razy. Kolejny wrak to PATI na około 13 metrach – pozostałości
        dziobu, niby nic rewelacyjnego a cieszy.

        KANION GOYNUK – pominięcie tej atrakcji w trakcie pobytu to niewybaczalny błąd.
        Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc, najbliżej mogę je porównać z jeziorami
        Plitvice w Chorwacji. Widoki w Turcji może nie aż tak spektakularne jak tam,
        ale zdecydowany , ogromny plus to możliwość nieograniczonej kąpieli w
        krystalicznie czystej i lodowatej wodzie, pływanie przy małych wodospadach i
        wspinaczka pod prąd górskiego potoku.

        RAFTING – bardzo pocieszna atrakcja, bezpieczny ale ekscytujący spływ pontonami
        rwącą rzeką. Przeprawa przez kilka małych progów na rzece i świetna zabawa. Dla
        amatorów bardziej ekstremalnego przeżycia tej
        • sir_jarod Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 15.07.05, 17:16
          I JESZCZE TROCHĘ ... BO MNIE WKURZYLI...

          KANION GOYNUK – pominięcie tej atrakcji w trakcie pobytu to niewybaczalny błąd.
          Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc, najbliżej mogę je porównać z jeziorami
          Plitvice w Chorwacji. Widoki w Turcji może nie aż tak spektakularne jak tam,
          ale zdecydowany , ogromny plus to możliwość nieograniczonej kąpieli w
          krystalicznie czystej i lodowatej wodzie, pływanie przy małych wodospadach i
          wspinaczka pod prąd górskiego potoku.

          RAFTING – bardzo pocieszna atrakcja, bezpieczny ale ekscytujący spływ pontonami
          rwącą rzeką. Przeprawa przez kilka małych progów na rzece i świetna zabawa. Dla
          amatorów bardziej ekstremalnego przeżycia tej wycieczki polecam zdecydowanie
          się na dwumiejscowy kajak zamiast pontonu (5-10 osób). Wywrotka kajakiem na
          prawie każdym progu murowana.

          KAPADOCJA – słyszałem same dobre opinie o wycieczce, o hotelu już nie za
          bardzo.

          PODSUMOWANIE

          Siesta Garden to mimo wszystko przewaga plusów nad minusami. Oceniłem 13
          różnych aspektów pobytu i oferowanych atrakcji. Na skali 0-6 punktów wychodzi
          średnio 3,38. Zaokrąglając, myślę, że jest to hotel i okolica na zasłużoną 4.
          Wy ocenicie to z pewnością inaczej, chciałem zachować jak największy
          obiektywizm, wszystkie fakty mogę poprzeć zdjęciami i relacjami więcej niż
          tylko swojej osoby.
          Mam gorącą nadzieję, że moja opinia Wam się przyda. Gorąco pozdrawiam

          Karol G.
          karolg@kablowka.net
    • etrusek Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 15.07.05, 22:29
      autor: Yoss_arian@poczta.onet.pl

      jesli mozesz WYCOFAJ SIĘ!
      nie będę dużo więcej pisał, mam bogatą dokumentację zdjęciową ktora moge Ci
      przesłać mailem, a poniżej mały teaser;-)

      ogólnie:
      plaża - 1500m od hotelu, na plażę idzie sie w upale główną "promenadą" Goynuku,
      zwaną nieco ironicznie FUN AND SHOPPING CENTER... Fun jest niezły jak się ją
      zobaczy... ale to jest fun przez łzy przy "prywatnej" hotelowej plaży ujście ma
      kanał ściekowy (pokaźna rura, kolo 1 metra średnicy)
      Beach Bar... ech... all inclusive obejmuje wyłącznie ciepławą wodę bezbarwną i
      ciepławą wodę kolorową zwaną tu żartobliwie sokiem, reszta odpłatnie, BARDZO
      odpłatnie (piwo 4$)
      Hotel - *** gwiazdki które posiada to kolejny ponury żart..., jedynie ogród i
      basen są zgodne z opisem zawartym w ofercie, reszta... dramat
      All Inclusive - jedzenie niezłe, acz monotonne, ze względu na hordy głodnych
      rosjan, średni czas oczekiwania w kolejce na posiłek - 30 minut...
      Alkohole - ciepłe lokalne piwo o smaku... nie nie chce żeby te wspomnienia
      wróciły...
      lokalny bimber nalewany na zapleczu do różnych butelek (np gin, wódka, whisky)
      Obsługa - jakiś żartownić kazał ubrać kelnerów w białe koszule... ale nie
      powieidzał im że należy je nie mniej niż raz w tygodniu prać... u największy
      twardzieli - kelnerów koszule wyglądały jakby były w różnokolorowe kwiaty (z
      przewagą brązu) - odraza ale biorąc pod uwagę że w j. tureckim słowo czystość
      nie występuje - nie dziwi nic)
      Biuro podróży ITAKA
      Parę osób z naszej grupy rezydentka poinformowała o godiznie 24.00 że tego dnia
      nie polecą do domu bo ITAKA przebookowała im bilety na inny termin i inne
      miasto!!!!!

      NIE POLECAM!!

      Czytając powyższy tekst odpowiedz sobie na pytanie Czy B.P. ITAKA z Opola to
      oszuści?
      I ostatnia rzecz - te wczasy warte są jakies 1200 złotych - jeśli tyle
      zapłaciłeś - możesz jechać, jesli wiecej - UCIEKAJ!

      pzdr!
      metz
    • etrusek Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 15.07.05, 22:31
      autor: leopar@poczta.onet.pl

      przed 2 dniami wróciłem z tego hotelu. Czytając opinie o nim nie sposób nie
      zgodzić się z negatywnym ocenami tak hotelu jak i całej organizacji wyjazdu (
      ITAKA ). Nie chcę ich powtarzać, podpisuję się pod wszystkim, co napisał mój
      poprzednik, tym razem historyjki z życia wzięte :)))

      kilka dni przed wyjazdem wracamy w upale z plaży, ok 17tej, nie 800m ale grubo
      ponad 1 km!!! piechotą oczywiście, bo bus hotelowy - skrzyżowanie osła z naszą
      polską nyską bez szyb - był sprawny chyba przez 2 dni, wchodzimy na teren
      hotelu, zbliżamy się do basenu, ja patrzę a moja 3,5 letnia córka co
      robi......???? podbiega do jednego ze stolików przy basenie na których jadaliśmy
      posiłki, w pełnym słońcu, bo kilka zacienionych "rezerwowanych" było dzień
      wcześniej, serio!!! (wschodni sąsiedzi mają jednak wprawę!!!) podbiega i co
      robi... szybkim ruchem zdejmuje czapkę z głowy i nakłada ją na pojemnik z
      chusteczkami na środku stolika (chyba w całej Turcji są takie same :) Pytam ją
      co robi, a ona na to, że jest już głodna i chciała by zjeść kolacyjkę i musimy
      zająć stolik. Nigdy jej tego wcześniej nie pokazywałem, ani nie tłumaczyłem......

      A już po przyjeździe (mieliśmy to szczęście, że nie kazano nam koczować dłużej w
      Turcji) zaprosiłem żonę z dzieckiem do naszej ulubionej restauracji na obiad
      (bywaliśmy tam wcześniej, również z dzieckim i nigdy tak się ono nie
      zachowało!!) . Kiedy skończyliśmy z żoną 2-gie danie podszedł kelner, powoli,
      grzecznie i mimo wyrównanych sztućców zapytał, czy może zabrać nasze talarze,
      kiwnęliśmy głowami, córa kończyła własnie pierożki. W chwili kiedy podchodził,
      ona gwałtownie chwyciła za swój talerz, dając znak, że go nie odda !!!!!!!!
      nigdy wcześniej się tak nie zachowywała, nigdy!!! Oczywiście parsknęliśmy
      śmiechem :)))))) to jakiś obłęd !!!!!!!! Tłumaczę tym, którzy w hotelu siesta
      jeszcze nie byli............. W hotelu Siesta Garden pozostawienie talerza na
      stole bez odpowiedniej obstawy (minimum 1 dorosła osoba) oznaczało, że zniknie
      on najpóźniej za 10sek. Człowiek stał w kolejce po danie główne, czasem 15 min,
      dochodził do zajętego wcześniej stolika, zostawiał je i bał się odejść po
      sałatki, bo wracając z nimi, a dania głównego już na tym stole nie było i znowu
      15min w kolejce po mięsko :)))

      planującym w Hotelu Siesta Garden wakacje, pozytywnie nastawionym do życia życzę
      pozytywnego nastawienia (to będzie dopiero egzamin !!!!!!) a ludziom nerwowym
      stanowczo odradzam, STANOWCZO !!!!!!!!!
    • turhotel Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 28.07.05, 16:10
      Przed wczoraj wróciłam z moich wakacji w Hotelu Siesta. W mojej łazience
      faktycznie czasem czuć było odór kanalizacji, ale kto jedzie na wakacje i cały
      dzień spędza w pokoju?? Łazienka skromnie urządzona, ale było schludno i
      czysto. Wielkość pokoju oconilabym wysoko. Wszystko miało swoje miejsce.
      Posiłki przepyszne. Kelnerzy może faktycznie czasem podpici, ale za to humorki
      im dopisywały. Basen w hotelu to raj na ziemi. Duży o zróżnicowanej głębokości,
      a w basenie 2 deski windsurfingowe idealne do opalania, zawodów czy zabawy.
      Sad, w którym usytuowany był hotel przypomina polską atmosferę. Co do
      animatorów i muzyki mam pewne zastrzeżenia, ale może to już jest taka ich
      mentalność. Według mnie wspaniale było sie przespacerować do plaży te 800 m.
      Zawsze mozna było jechać na nią lub z niej w przyczepce bez okien. Wspaniale
      powiewy wiatru orzeźwiały. Mam uwagi co do obecności rosyjskich turystów,
      którzy zawsze musieli wszystko mieć pierwsi, najszybciej i najlepiej.

      Iza
    • turhotel Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 28.07.05, 16:11
      Hotel Siesta Garden powinien byc zakwalifikowany jako motel lub holel o
      standardzie najwyzej ** a cena za pobyt w nim nie wyzsza niz 1500 zl za dwa
      tygodnie all. w takim wypadku nikt nie mialby pretensji i zludzen ze spedzi
      wakacje w warunkach takich jak przedstawia oferta.
      moim zdaniem idea hotelu jest ok czyli niska zabudowa, polozony w okolicy sadu
      z basenem, brodzikiem dla dzieci, barem i dodatkowymi atrakcjami typu plac
      zabaw i pinpong ale niestety hotel wymaga generalnego remontu oraz wymiany
      calej kadry obslugi, ktora jest absolutnie nieprofesjonalna. dla przykladu
      powiem tylko, ze wszyscy kelnerzy mieli na sobie przerazajaco brudne koszule,
      nalewali napoje rozlewajac wiecej plynu po barze niz do szkla, przy posilkach
      najwieksza uwage trzeba bylo zwracac na to czy kelner nie sprzata ci z przed
      nosa pelnego talerza pomimo ze jeszcze byles w trakcie jedzenia a pod wieczor
      najczesciej polowa z barmanow byla juz tak pijana ze nie bardzo nadawala sie do
      pracy (ale jak mowila mam nasza rezydentka turcy traktuja raki jak witaminy a
      nie alkohol wiec moze nalezy wybaczyc?). pokoje dokladnie takie jak na zdjeciu
      z tym ze w rzeczywistosci wszystko wygladalo o wiele bardziej tandetnie.
      lazienka taka ze przez pierwsze pare dni wchodzilo sie do niej z wielkim
      obrzydzeniem: mala, smierdzaca, stare, zardzewiale baterie, jakis grzyb w
      katach... ale robakom i mrowkom to nie przeszkadzalo :) widocznie przywykly tak
      jak i my przywyklismy. basen w porzadku z tym, ze aby zajac miejsce na lezakach
      trzeba bylo wstawac chyba o 6 rano, bo schodzac na sniadanie na wszystkich
      lezaly juz reczniki. podobne zwyczaje panowaly przy stolikach. aby zjesc
      posilek w cieniu trzeba bylo zajmowac miejsca o wiele wczesniej. przyczyna
      takich praktyk byla obecnosc rosjan. rosjanie uwielbiaja wciaz jeszcze stac w
      kolejkach, wszystko sobie zajmowac na wypadek gdyby zabraklo, brac na talerze o
      wiele wiecej niz sa w stanie zjesc i jeszcze pare innych rzeczy z ktorych
      mielismy tylko niezly ubaw ale moze to pomine. plaza byla zwirowa, przyzwoita,
      w miere czysta, nie bardzo zatloczona. niestety oddalona wiecej niz 800 metrow
      od hotelu i niestety ciezko bylo na niej wypoczac poniewaz, dokladnie tak jak
      przy basenie, z glosnikow dudnila muzyka z takim natezeniem ze ciezko bylo
      czytac ksiazke a co dopiero rozmawiac. nie pomagaly prosby ani grozby. na plaze
      mial jezdzic bus i dowozic co godzine gosci. mial jezdzic, mial byc
      busem........................................................ hahaha.
      dodatkowo w ofercie bylo napisane, ze na miejscu jest opieka rezydenta a moim
      zdaniem to byla tylko swiadomosc obecnosci rezydenta, ktory oczywiscie nie
      mieszkal w tym hotelu i niewiele mogl.
      podsumowujac:
      1. nie ***+ a co najwyzej **
      2. cena za pobyt zbyt wygorowana
      3. generalnie nie polecam kupowania w turcji wczasow w hotelach *** zwlaszcza
      dla rodzin z dziecmi.

      okg
    • etrusek Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 12.09.05, 12:16
      autor: jarek.oswald@wp.pl
      (tekst ze skrótami)

      Siesta Garden w Kemer to miejsce tragiczne, obskurne i śmierdzące. Zasyfiałe
      pokoje (w każdym znajdzecie jakąś usterkę: brak klimy, zepsuta spłuczka itd.).
      Hotel nie znajduje się blisko Kemer, tylko w jakimś zapomnianym miejscu. Życie
      dopiero widac w hotelach znajdujących się przy plaży. Na terenie hotelu biegają
      kury, śmierdziało szambo. Do plaży dowozi nie minibus tylko melex jakie miało
      PKP 25 lat temu. To miejsce wygląda ładnie jedynie na zdjęciach katalogu Itaka.
      Itaka to miejsce ocenia na 3,5 gwiazdki. Na miejscu dowiecie się, że hotel ma 3
      gwiazdki, a potem okaże sie, że nie ma żadnego certyfikatu na te 3 gwiazdki,
      czyli LIPA. W katalogu jest mowa o klimatyzowanej restauracji, której brak.
      Wszystkie posiłki możecie spożyć pod chmurką w 40 stopniowym upale (na ok 50
      stolików jest 5 parasoli), brakuje jedzenia, to co jest tam animacją zasługuje
      na miano dziadostwa. Plaża jest brudna, a w barach i z all inclusive oszukują na
      wszystkim, ale można śmiało pozwolić sobie na samoobsługę, no i faktycznie w
      barze hotelowym króluje mały, zapocony kurdupel Ramazan, który chciałby bzyknąć
      każdą Rosjankę. Nie liczcie na obsługe w języku niem. czy ang. - językiem
      hotelowym jest rosyjski. Ruskie piją wóde jak z kranu i zachowują się jak chamy.
      Jeśli chodzi o BP Itaka to jest inna para kaloszy.
      Zrobiłem awanturę, rezydentki nie chciałem wypuścić z hotelu to ochroniarz mnie
      zatrzymał (przyznaję nieco przegiąłem), za kazdym razem przyjeżdżała i obiecała
      złote góry i robiła sie co raz bledsza, hehe:). W końcu przyjechała, (aż z
      Bodrum) główna rezydentka Itaki - WREDNA R....... Agnieszka Ambrozik w
      towarzystwie tureckiego managera - kontrahenta ITAKI. Facet, z którym jak na
      Turka mozna się dogadać. Tylko dzięki niemu zostaliśmy z żoną i znajomymi
      przenieśieni do innego hotelu. Musze dodać że za dopłatą, to była moja podróż
      poślubna, więc zrozumcie że wolałem dopłacić i wynieść się z Siesta Garden jak
      naszybiej.
      Dobra rada jesli chcecie mieć dobry hotel w turcji to sprawdzajcie gdzie jeszcze
      jest sprzedawany, czy w zachodnie Europie, czy za wschdnia granicą. W hotelu
      Mermaid większość gosci była z Niemiec, Holandii, Anglii, Belgii, Rosjan była
      garstka.

      Wiem jak sie pracuje z ludźmi, handluje wartościowymi rzeczami których ceny
      często są wyższe od ceny pobytu w Turcji, wiem że można za te pieniądze wymagać
      od sprzedawcy sporo wiećej niż zaoferowało BP ITAKA. Działaja jak firma krzak,
      rezydenci mają ograniczone pole działania, począwszy od telefonu komórkowego
      (maja chyba telefony na kartę), rozmawiają z nami-turystami tak aby nam
      przekazać jak najmniej informacji. i tak np. wycieczki to nie inaczej tylko
      zdzierstwo, na miescie wszystkie wycieczki sa tansze o 50%, Można nawet znaleźć
      agencje turystyczną z polskimi przewodnikami.
      Podsumowując NIGDY NIE JEDŹCIE Z ITAKĄ I NIGDY DO HOTELU SIESTA GARDEN.
      Chętnie odpowiem na każde pytanie:
      jarek.oswald@wp.pl
      GG 5521156.
    • etrusek Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 16.09.05, 14:36
      autor: marlenamoskwa@wp.pl
      1. Po przybyciu w nocy nie zostali�my zakwaterowani w zarezerwowanym dla nas
      pokoju, który wedle rezydentek na nas czekał.
      Pierwszš noc spędzili�my w pokoju nr 328 znajdujšcym się w parterowym budynku
      koło recepcji hotelowej, w którym zamieszkiwała obsługa hotelowa. Prowadziła do
      niego nieo�wietlona dróżka wydeptana na trawniku oraz schodki ze zniszczonego
      polbruku grożšcego potknięciem i skręceniem nogi. Przy drzwiach wej�ciowych do
      pokoju znajdowała się sterta brudnych, mokrych i �mierdzšcych szmat oraz
      metalowa konstrukcja przypominajšca stolik, na której znajdował się worek ze
      �mieciami. Wewnštrz pokoju znajdowało się miejsce do spania przygotowane z 4
      ułożonych na krzyż materacy. W łazience nie było brodzika, woda z prysznica
      spływała bezpo�rednio na podłogę, a następnie do niezabezpieczonego kratkš
      odpływu. Na �cianie łazienki wisiał urwany wieszak na ręczniki. W pokoju nie
      działał telewizor, brak było mini barku.
      Podjęta przez nas od razu po przybyciu próba zmiany pokoju okazała się
      bezskuteczna, gdyż jak o�wiadczył nam recepcjonista, nie było menadżera hotelowego.
      Zgodnie z informacjami od recepcjonisty zgłosili�my się ponownie na recepcję o
      godzinie 8.30 rano, ale i tym razem menadżer był nieobecny, podobnie jak i
      kolejnej wskazanej nam godzinie - 12.00.
      Nasz pokój oraz budynek, w którym się on znajdował pokazali�my rezydentce � pani
      Anecie Michalak, która przybyła do hotelu w dniu 11 sierpnia 2005 roku o
      godzinie 13.30. Stwierdziła ona jednoznacznie, iż budynek ten nie jest
      przeznaczony dla go�ci hotelowych i zażšdała od obecnego już wówczas menadżera
      wskazania nam innego pokoju. Menadżer o�wiadczył, iż hotel nie dysponuje innymi
      pokojami, a te sš dobre. Po około godzinie kłótni i telefonów okazało się, iż
      hotel posiada wolny pokój nr 143 znajdujšcy się na parterze w jednym z dwóch
      głównych budynków. Rezydentka słyszšc numer pokoju i prawdopodobnie znajšc jego
      stan, zażšdała dla nas innego pokoju, ale okazało się, iż takowych brak. Po
      przybyciu do pokoju 143 zastali�my w nim okropnš stęchliznę, która spowodowana
      była butwiejšcymi drzwiami od łazienki oraz oparami wydostajšcymi się z
      kanalizacji w łazience. Kiedy o�wiadczyli�my, iż nie przyjmujemy pokoju, ze
      względu na okropnš stęchliznę, menadżer o�wiadczył, iż pokój ten jest bardzo
      dobry, a inne będš dopiero jutro i nie mamy wyboru. Wobec powyższego zostali�my
      zmuszeni do spędzenia drugiej nocy pobytu w Siesta Garden w pokoju nr 143.
      Rezydentka o�wiadczyła nam, iż pokój nr 143 również nie jest przeznaczony dla
      go�ci z Polski, gdyż zgodnie z umowš pomiędzy Itakš a niniejszym hotelem, dla
      turystów z Polski przeznaczone sš tylko pokoje po remoncie, które znajdujš się
      na piętrze (wedle tureckiej nomenklatury na II piętrze) budynku na wprost za
      basenem kšpielowym. Wobec powyższego rezydentka o�wiadczyła nam, iż postara się
      dla nas o stosownš rekompensatę.
      Zgodnie z umowš z menadżerem o godzinie 13.30 zgłosili�my się na recepcję w celu
      dokonania kolejnej zmiany pokoju. Jednak na recepcji o�wiadczono nam, iż żadne
      pokoje na nas nie czekajš. Po awanturze i kolejnych telefonach wydano nam
      wreszcie klucze do jeszcze nieposprzštanego pokoju nr 216 znajdujšcym się na
      piętrze jednak w innym budynku niż wszyscy pozostali go�cie z Polski. Pokój ten
      ostatecznie zajęli�my około godziny 16.00.

      2. Trzeci z naszych pokoi o numerze 216, pomimo iż był o wiele lepszy od pokojów
      nr 328 i 143, nie spełniał również standardów i warunków podanych w ofercie, gdyż:
      � Klimatyzator był niesprawny � ciekła z niego woda, nie działały funkcje
      automatycznego wyłšczania, itp.;
      � Suszarka po bardzo krótkim czasie się przegrzewała i nie można było z niej
      korzystać;
      � W łazience brakowało wentylacji, co w zwišzku z konieczno�ciš zamykania okien
      przy włšczonej klimatyzacji powodowało straszny zaduch i wilgoć;
      � Pokój nie był odkurzany przez cały czas naszego pobytu,
      � W łazience ani razu nie została umyta umywalka, sedes, ani brodzik;
      � Brak minibarku w pokoju � nawet za dopłatš;
      � Brak telewizji satelitarnej � telewizor odbierał lokalne kanały tureckie �nieżšc;
      � Brak łóżka � bardzo twardy materac położony był na skrzyni zbitej z płyty
      wiórowej;
      � Pokoje nieodkurzane tylko zamiatane miotełkš;
      � Niedrożny odpływ wody w brodziku;
      � Wilgoć i grzyb na �cianach łazienki;
      � Brak niektórych płytek w łazience;
      � Brudna, zaplamiona wykładzina i firanki;
      � Brudne stoliki i krzesła na balkonie.

      3. Hotel Club Siesta Garden absolutnie nie spełnia standardów hotelu 3,5
      gwiazdkowego, ani warunków wskazanych w umowie i w ofercie, gdyż:
      � Nie posiada restauracji, a nawet stołówki � posiłki wydawane były na wolnym
      powietrzu, nie było możliwo�ci zamówienia posiłku, drinka, soków, napojów lub
      chociażby wody butelkowanej za opłatš;
      � Brakowało cogodzinnego transportu do plaży;
      � Nie odbywały się animacje dzienne i wieczorne � zatrudnieni w hotelu
      �animatorzy� puszczali muzykę dla siebie i obsługi hotelowej, nie reagujšc przy
      tym na żadne pro�by go�ci hotelowych o zmianę repertuaru lub przyciszenie muzyki
      tak, aby dało się rozmawiać przy stolikach, swojš �pracš� uprzykrzali zamiast
      uprzyjemniać spędzany czas;
      � Dyskoteki na wolnym powietrzu nie było, nie organizowano również żadnych zabaw
      tanecznych;
      � Na terenie całego hotelu, tj. poczynajšc od parkingu przed recepcjš hotelowš,
      poprzez ogród, czę�ć basenowš i �restauracyjnš� oraz w budynkach hotelowych
      panował bałagan i nieporzšdek: wszechobecne były różnego rodzaju �mieci, gruz i
      złom, które skutecznie zniszczyły odczucie, iż przebywało się w egzotycznym
      ogrodzie;
      � Recepcja i cały budynek administracyjny pozbawione były klimatyzacji, a
      niestety spędzali�my w nim całe godziny czekajšc na decyzje obsługi bšd� rezydentki;
      � Obsługa hotelowa nie znała języków obcych jak angielski, niemiecki, czy też
      rosyjski, wobec czego mieli�my poważne problemy w porozumiewaniu się z całš
      obsługš hotelu;
      � Wobec notorycznej nieobecno�ci managera w hotelu niemożliwe było załatwienie
      nawet najprostszej sprawy, jak np. zmiana ręczników;
      � Totalny brak informacji dla go�ci hotelowych � nikt nie poinformował nas o
      przysługujšcych nam uprawnieniach, czasie wydawania posiłków, zasadach
      korzystania z hotelowych usług � o wszystko trzeba było pytać lub wręcz
      �walczyć�, co w znacznym stopniu odbierało wrażenie wypoczynku w hotelu;
      � Brak mini klubu dla dzieci � hu�tawki i zjeżdżalnie były ubrudzone ptasimi
      odchodami oraz błotem.

      4. Odno�nie poolbaru hotelowego:

      � Brak niegazowanej butelkowanej wody � dostępna była tylko schłodzona woda z
      automatu nalewana z butli 19 litrowych napełnianych wężem ogrodowym na zapleczu
      � pomimo znanego wszystkim zagrożenia zatrucia pokarmowego przy spożywaniu wody
      z kranu;
      � Okresowy brak gazowanej wody butelkowanej � trzykrotnie zdarzyło się, że wody
      tej nie było przez 2 dni z rzędu;
      � W barze podawano alkohole niewiadomego pochodzenia � oryginalne butelki
      napełniano na zapleczu z kanistrów � alkohole te były czasem bardzo �mierdzšce,
      o zapachu przypominajšcym alkohol etylowy skażony formalinš, wykorzystywany w
      przemy�le;
      � Cišgle brakowało lodu w kostkach oraz schłodzonych napojów czy też piwa �
      wszystkie podawane napoje miały temperaturę pokojowš;
    • etrusek Re: Siesta Garden Club (***) - Gonyuk 16.09.05, 20:29
      autor: rafal.mikolajczak@man.poznan.pl

      Zacznijmy od plusów:
      - piękna panorama hotelu (oczywiście jest to subiektywne)
      - piękne widoki
      - romantyczne posilki (szkoda, że nie było alternatywy - brak klimatyzowanej
      sali, posiłek na słońcu, w otoczeniu os nie jest przyjemny)

      Przejdzmy do minusów (w kolejności pojawiania się po przybyciu):
      1. droga prowadząca do hotelu jest mało atrakcyjna i nie posprzątana (zaletą
      jest to że hotel jest na uboczu)
      2. tak jak już państwo jest kilka rodzajów standardów pomieszczeń
      - tragiczne (smród co powala większość turystów - ale niektórym odpowiada i
      zostają w tym pokoju) - są to pokoje w budynku przy basenie, należy je wyminieć
      rozmawiając w recepcji z miłym panem znającym angielski - są to pokoje
      przejściowe i bez problemu je wymieniają ;)
      - akceptowalne (pokoje zaciemnione) - raczej nie ma w nich nieprzyjemnego zapachu
      - w miarę porządne (pokoje odmalowane, czasami brzydko pachnie w łązience
      3. niestety hotel ma zbyt malą liczbę kucharzy oraz miejsc wydawania posiłków
      więc ustawiają się długie kolejki, zwłaszcza gdy kucharz przyrządza dania z
      patelni (zdjęcie poniżej), jednak nie powinno zabraknoć jedzienia, należy za to
      troche poczekać aż doniosą.
      Kolejki naszym zdaniem, są spowodowane przez atmosferę jaka jest na forum i nam
      się też udzielił sysytem kolejkowy - walki o miejscie - taka rozrywka wakacyjna
      4. Rosjanie - osobny temat, piją wódkę i jedzą cykady przypalane zapalniczką
      (widziałem takiego degenerata - 16-17 lat myślał że panienkom zaimponuje)
      Na zdjęciu sasza co bez zapitki niczego nie jadł - 1 lub 2 półlitrówki na 2
      facetów przy stoliku
      Podsumowanie:
      Naszym zdaniem opinie na forum oddają trochę prawdy (głośna muzyka, brudne
      stoliki i obrusy, niemiły zapach w pokojach), ale klimat, woda w basenie i morzu
      potrafią to zrekompensować. W sumie za tą cenę nie można oczekiwać aby wszystko
      było czyste i pachnące - generalnie nie jest żle, ale dobrze też nie jest.
      Należy podejść na luzie i nie stresować sie tym co się tam zastanie ale
      wypoczywać i brać wszystko ze śmiechem.
      Problem polega na tym, że nie ma w tym hotelu oddzielnej instalacji
      wentylacyjnej dla pokoji i łazienek - są tylko kanały z instalacją kanalizacyjną
      (patrz zdjęcie). Dodatkowo wykonawca nie stosował uszczelek i przejściówek więc
      zapach się przedostaje do łazienki w której jest okno mające służyć za
      wentylację (rury są wewnątrz:
      Jeśli chodzi o czystość pokoju, to są one sprzątane, ręczniki też są wymieniane
      i nie są tak tragiczne obecnie jak to poprzednicy opisywali. My dawaliśmy co
      parę dni 1Euro napiwku (pozostawione w pokoju na stoliku) i to wystarczyło aby
      mieć czysty pokój i świeże ręczniki (należy je rzucić na podłogę w łazience albo
      poprosić po angielsku sprzątaczkę - jest taka młoda co rozumie - pozostałe są
      stare i nie kumate). Poniżej zdjęcie pokoju na którym widać żywą różę, którą
      sprzątaczka udekorowała nasze łóżko.
      Ramazan należał niestety do najbardziej niemiłych "barmanów" [opinia części
      polaków z naszego turnusu], który ożywiał się przy granych na 100% przebojach
      tureckich - odstawiał wtedy taniec po pijaku - zwłaszcza po 20:00.
      Wycieczki brałem z biura niemiecko-języcznego aby nie mieć towarzystwa Rosjan,
      były oczywiście tańsze od tych z Itaki. Wycieczka do Antalji w celu zwiedzenia
      "zabytków" oraz wodospadu była dość przyjemna - zwłaszcza 2 godzinny rejs, ale
      dodatkowe 3h "bazaru" zostały zawładnięte przez 45 minut w super drogim
      jubilerze gdzie przymierzaliśmy łańcuszki za 12 tys Euro ;) , 45 minut w sklepie
      ze skórami gdzie panowała pro-ruska tandeta i kicz oraz 90 minut na ulicy dla
      tubylców z bazarami znanej obecnie z TV gdzie wybuchła bomba - w sumie ceny na
      tej ulicy są bardzo korzystne (buty, koszulki) ;). Kolejna wycieczka zajęła nam
      cały dzień i było to zwiedzanie Myra i Kekova - polecam zwłaszcza rejs statkiem
      do zatopionego miasta! Należy jednak wszystkich uprzedzić, że ceny napojów na
      statkach i przy posiłkach są bardzo drogie - 0,3 Cola/Fanta/Sprite jest dostępny
      już po 2 Euro :). Próbowaliśmy również pieszo dojść do kanionu, ale chmury się
      rozeszły i nie daliśmy rady (pieszo jest z 7-8 km w jedną stronę), później
      szukaliśmy dorożki ale nie było jej nigdy o rozsądnej porze.

      Dodałem trochę zdjęć, - najdłuższa kolejka do posiłku podczas naszego pobytu
      oraz niezwykle aktywny rosyjski rezydent całą dobę pilnujący porządku (jest ich
      zawsze 2 w ośrodku) z firmy TezTour. Rosjanie sprawdzali w sieci ceny dla
      polaków za ten ośrodek i komentowali, że musimy bardzo drogo płacić - ciekawe
      ile ich tam pobyt kosztuje?

      Zdjęcia są dostępne po adresem:
      www.man.poznan.pl/~fujisan/kemer/kemer.html
    • etrusek up6 14.09.06, 00:44
      up

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka