Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA

IP: *.crowley.pl 05.08.05, 10:34
Witam,

wróciłam z Istambułu i jestem z niesmaczona. Pierwszy raz byłam w Turcji i co
za ludzie! W KAŻDEJ knapie dopisywano nam do rachunku jakieś dodatkowe
pozycje. Nie zdarzyło się, żebyśmy zjedli posiłek bez zawyżonego rachunku. Na
dodatek o menu trzeba było prosić. Jak zamówiliśmy dania i nie zapytaliśmy
wcześniej ile kosztują, to kelnerzy potrafili przemnożyć razy 2, także radzę
najpierw zapytać ile co kosztuje, bo po fakcie zapłacicie więcej. Co do samej
kuchni, to jestem rozczarwana. Sałatka to różne kapusty poszatkowane, bez
żadnego sosu, po prostu - jedz turysto kapustę. Kebaby to suche buły z mięsem
i dwoma kawałami pomidorów, a wszelkie papryki, czy bakłażany są nadziewane
tym samym mięsem z ryżem, polane wszytsko sosem z zielonym groszkiem, także
co nie weźmiecie, to i tak smakuje tak samo. Po gościnności i wyśmienitych
daniach w Grecji, nie potrafiłam wręcz uwierzyć, że można tak przeginać. Mam
wrażenie, że w Turcji co nastawieni na tylko i wyłącznie jednorazowe
wydymanie turysty i niekomu nie zależy, aby on wrócił. Chciałam zobaczyć
jeszcze wybrzeże, ale nie pojadę tam więcej, ponieważ jest tyle miejsc na
świecie, że nie musze się męczyć. Tak piękny kraj, tak niesamowite miasto,
bajkowe wręcz, a tak zniechęcają turystów do ich odwiedzania.
    • sumire Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA 05.08.05, 10:47
      Ech, co turysta, to inne doświadczenia. Akurat ja dobrze wspominam zarówno
      turecką kuchnię (może nie wspaniałą, ale lepszą, niż niby-to-europejskie
      obiadki od sztancy podawane w hotelu), jak i samych Turków i nie zdarzyło mi
      się - acz może miałam fuksa - żeby mnie ktoś próbował zrobić w bambuko w
      knajpie. Przeciwnie, dostawałam herbatkę 'on the house', ba, nawet tę ich wodę
      kolońską do odświeżenia się po posiłku. Nie mam pojęcia, od czego to zależy.
      Chyba na różnych ludzi i różne miejsca się trafia, ot co.
    • Gość: Asia Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 05.08.05, 10:59
      Wiesz to dopisywanie do rachunku nazywa się napiwkiem. I jest to normalna
      praktyka w Turcji.
      • sumire Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA 05.08.05, 11:10
        I w przewodnikach stoi o tym...
      • Gość: gumka Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.crowley.pl 05.08.05, 11:19
        Dodatkowe potrawy i piwo nazywasz napiwkiem ? Albo inne ceny, niż w karcie?
        Napiwki miały osobną pozycję.
        • Gość: Asia Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.polsl.gliwice.pl / *.polsl.gliwice.pl 05.08.05, 11:29
          W takim razie wydaje mi się, że to musiały być jakieś mało ciekawe knajpki. Jak
          byłam w Alanyi to nic takiego nie miało miejsca. Dostawaliśmy rachunek z
          dopisanym napiwkiem i tyle. I w każdej z knajp które odwiedzaliśmy były karty
          dań drukowane w kilku językach z cenami.
          • Gość: gumka Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.crowley.pl 05.08.05, 11:34
            Może regiony nadmorskie są bardziej cywilizowane. W sumie Istambule mieszka od
            10-15 mln osób.
            W każdym razie zabytki, panoramy, Wyspy Książece i Bosfor są piękne. Piękna
            jest też biżuteria, ciekawi,ale zewnętrznie są ludzie. Miasto skrajności.
          • sumire Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA 05.08.05, 11:37
            A ja bywałam w miejscach mało turystycznych, typowych lokalnych knajpkach z
            typowo lokalną kuchnią i menu wyłącznie po ichniemu - i bardzo miło to
            wspominam. Zero naciągania, a w dodatku jedzenie niezłe.
            Ale jak pisałam - ilu ludzi, tyle wrażeń. Jeden trafia świetnie, inny fatalnie.
    • Gość: cwrona Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.gemini.net.pl / *.gemini.net.pl 05.08.05, 16:24
      Absolutnie sie zgadzam. Bylem w Turcji 2 razy i z obu pobytow przywiozlem podobne, bardzo nieciekawe wrazenia jesli chodzi o uczciwosc Turkow-sprzedawcow,kelnerow itp.. Dopisywanie i zawyzanie rachunkow jest tam na porzadku dziennym, przy zwroceniu uwagi beszczelnie upieraja sie przy swoim ze np piwo kosztuje 5 dolarow i dopiero gdy sie kaze przyniesc karte, w ktorej widnieje cena np $3, przestaja sie spierac. Najczesciej tez nie maja wydac drobnych (co jest oczywiscie nieprawdopodobne). Nie ma to nic wspolnego z napiwkami. Dla mnie jest to zwykle chamstwo i zlodziejstwo i niech nikt mi tego nie tlumaczy ich tradycja i kultura kupiecka.
      • sumire Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA 05.08.05, 16:28
        Tyle że frycowe, które turysta płaci, nie tylko Turcji dotyczy.
    • Gość: nosek Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.08.05, 17:42
      Ja za to zauważyłam ogromną fobię Polaków przed dawaniem napiwków,tymczasem
      napiwki to normalna sprawa w Turcji i daje się je wszędzie. W hotelu w którym
      mieszkałam ( większość Polaków) w recepcji stała karteczka tej treści mniej
      więcej : TIP is not a town in China :)
      • s.wawelski Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA 05.08.05, 17:59
        Poniewaz spedzam w Turcji juz czwarty tydzien wiec z ciekawoscia przeczytalem
        wrazenia innych z tego fascynujacego kraju. Zgodze sie zarowno z tymi co
        uwazaja, ze jest tu duzo nieuczciwych ludzi - zwlaszcza w İstambule jak i w
        rejonie M.Egejskiego, ale i z tymi, ktorzy mielı pozytywne wrazenia, gdyz
        jednoczesnie natrafilismy na mnostwo bardzo serdecznych i uczynnych ludzi w
        poludniowo-wschodniej Anatolii, co bardzo doceniamy gdyz nieznajac tureckiego
        dosc ciezko podrozuje sie po tym kraju samodzielnie. Najbardziej denerwujace
        jest jednak prowadzenie samochodu. Powiedzialbym, ze Turcja jest pelna
        niespodzianek. Kazdy dzien przynosi zupelnie nowe wrazenia.

        Lacze pozdrowienıa.

        S.W.
        • Gość: ewa Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 05.08.05, 18:23
          Czy można liczyć na relację po powrocie?Interesuje mnie właśnie samodzielny
          wyjazd.Miłych wrażeń,pozdro!
      • Gość: gumka Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.crowley.pl 08.08.05, 11:27
        Wiesz nosek, taka mała dygresja a propo napiwków. Nie mam z tym problemów, ale
        wole osobiście decydować kiedy je mam dać, a "zfakowanwemu" kelnerowi, który
        dopisał mi dodatkowo do rachunku 1/3 w innych, niezamawianych potrwach, to
        niekoniecznie.
    • Gość: andy Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.05, 14:59
      Calkowicie sie zgadzam.

      Turcy to Wilecy oszukancy i oszusci i tna turystow na beszczela, bez zadnych
      skrupolow.

      Co do jedzenia tez sie zgadzam. Bylem w Alanni, jadlem w kilku jak nie
      kilkunastu knajpach i wszedzie to samo jadlo i wszedzie OSZUKUJA.
      • Gość: Marek Re: Jedzenie i gościnność - WIELKA PORAŻKA IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.08.05, 14:44
        Od wielu lat jezdze (latam) do Turcji - ale ani w Istambule ani w zadnej
        nadmorskiej miejscowosci nie spotkalem z sytuacjami,ktore pozwolilyby mi ocenic
        Turkow jako"to Wilecy oszukancy i oszusci i tna turystow na beszczela, bez
        zadnych skrupolow" ( to w oyginalnej pisowni andy).
        Wrecz przeciwnie, za kazdym razem wracam do domu zadowolony i planuje nastepny
        wyjazd.W tym roku bylem wiosna i jesienia wybieram sie ponownie.Ale planuje
        swoje wyjazdy i dla mnie jest wazne,gdzie jade i jakiej kategori wybieram
        zakwaterowanie.
        A na "beszczela",jak pisze andy to mnie zrobiono w tym roku w Dziwnowie,gdzie
        facet za waska nore bez zadnych sanitariatow bral 70 PLN za dobe - service
        zero,wyposazenie pokoju pewnie z lat 70-tych, ale najwazniejsze,aby w ciagu 3
        miesiecy zarobic na caly rok (jego slowa zreszta: twierdzi ,ze po maksymalnie 4
        miesiacach nad morzem wraca do siebie i nie pracuje pozostale 8 miesiecy).
        Co przy 12 pokojach jest mozliwe.

    • Gość: Trap-er Re: Jedzenie i gościnność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 16:57
      W Antalii miałem okazję poznać pozytywna stronę gościnności tureckiej.
      Chodziliśmy po mieście i przy jednej z restauracyjek właściciel nas zapraszał
      do siebie. My wymówiliśmy się, że może później choć początkowo tak naprawdę nie
      mysleliśmy, że do niego wrócicmy. Ale później zaczęliśmy rozglądać się za czymś
      do zjedzenia i napatkane knajpki porównywalimy do tamtej (ceny i wygląd) i
      ostatecznie powróciliśmy do tej pierwsze. Właściciel bardzo się ucieszył, z
      kazdym przywitał i po przyjeciu zamowienia dodatkowo poczęstował plackiem,
      sosami, warzywami i lodami. A na rachunku były tylko zamówione przez nas dania
      i to w cenie jaka była na karcie. Może wiele zależy od rejonu Turcji albo po
      prostu od człowieka.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja