turhotel
15.09.06, 00:46
Spedzililem z Olą dwa tygodnie w hotelu Asutay (***). Jesli ktos chce
pomieszkac w swietnym kurorcie - a takim jest Marmaris - za niewielkie
pieniadze, za to w calkiem niezlych warunkach, mozna spokojnie myslec wlasnie
o Asutayu.
Ulokowany w bardzo dobrym miejscu - do plazy moze z 3-5 minut, wlasciwie
wystarczy przejsc uliczke (i tak rzadko kto po niej jezdzi) i witamy na
promenadzie przy morzu. W druga strone to samo: 3-5 minut i dochodzi sie do
glownej ulicy w Marmaris, gdzie jest masa sklepow, knajpek, restauracji i po
ktorej jezdza dolmusze.
Na pewno Asutay nie jest dla tych, ktorzy licza na luksusy hotelowe. Ale dla
tych, ktorzy potrzebuja pokoju jedynie po to aby sie przespac, odpoczac
chwile, przebrac, umyc - absolutnie starcza! Klima dziala bez zarzutu
(sterowanie indywidualne), telewizor odbiera (ale tureckie i rosyjskie kanaly
plus tele5:) ), loza wygodne i ladnie codziennie zaslane itp. Lazienki
moglyby byc ciut czystsze, ale na pewno nie mozna im zarzucic jakiegos
niesamowitego brudu.
Basen przy hotelu? Malutki, na pewno nie dla tych, ktorzy jada do Turcji po
to, aby spedzic 2 tygodnie nad basenem.
Jedzenie da sie wytrzymac. Skromne sniadania: oliwki, ogorki, slony twarog,
pomidory, dzemy, miod, chleba do woli. Szalu nie robi, ale z drugiej strony w
takim klimacie naprawde je sie mniej i lzej.
Obaidokolacje za to bardzo sympatyczne. Kucharz, ktory tylko mowi po turecku,
serwuje do woli zup, kilka rodzajow roznych potraw dziennie, dowolne salatki.
Nie ma na co narzekac. Sympatyczni i pomocni kelnerzy tez na plus.
To tyle o hotelu - jak najbardziej dla tych, co nie wybrzydaja za bardzo.
Marmaris polecam bardzo wszystkim. Bylismy raz i potniemy sie, a tam
wrocimy :) Bardzo bezpieczne: plecak z pieniedzmi, aparatem zostawialismy na
lezaku, sami plywalismy, a nikt go nawet nie tknal. Masa patroli pilnujacych
by turysci mogli bezpiecznie wydawac swoje pieniazki :)
Plaza czysta, codziennie sprzatana - ideal. Woda cieplutka, bo stoi w zatoce.
Masa mozliwosci wycieczek i innych atrakcji (polecamy parasailing -
szybowanie na spadochronie zaczepionym do pedzacej motorowki). Jesli
wycieczki, to jednak polecamy z przewoznikami polskimi. Dlaczego? Na
wieczorze tureckim i w lazni w Marmaris bylismy z nasza rezydentka - Gosia
Silacz z Traidy (pozdrowienia). Wyszlo drozej niz w lokalnych biurach, ale za
to inaczej: wiecej opowiadania o tej Turcji niekoniecznie znanej z widokowek,
ciekawiej, zabawniej. Na Dalyan, wyspe zolwi wybralismy sie za to z jednego z
masy lokalnych biur za o polowe mniejsze pieniadze. Swietnie, oszczednosc
oszczednoscia, ale takiej masowki to jeszcze nie widzielismy. Ok. 200 osob
przerzucanych z miejsca na miejsce, przewodnik mowiacy po angielsku tak, ze
nie rozumial go raczej nikt. Cel wycieczki: sprzedac jak najwiecej zrobionych
na poczekaniu przed przewodnika zdjec oraz puszek coli i sprite'a. Biuro
wywiazalo sie ze wszystkiego, co trzeba, ale przypominalo to bardziej
odrobienie panszczyzny.
Co polecamy z wycieczek?
Na pewno na poczatek laznie turecka: znakomite odprezenie. Najpierw ok. 20
min. lazni - temperatury niesamowite, potrzebne regularne polewanie sie
chlodna woda. Potem specjalna ekipa robi peeling czy jak to sie tam pisze,
oklada specjalna piana, generalnie miod, ciastka i orzechy. Do tego jeszcze
jaccuzi, dlugi masaz. Wypoczynek na pewno.
Warto wybrac sie tez na wieczor turecki - tam gdzie bylismy z Triada
wystepowala znakomita tancerka brzucha (wygladala niczym Shakira) i swietny
tancerz robiacy z brzuchem jakies dziwne rzeczy. Do tego rozne inne atrakcje,
dobre jedzenie.
Pammukale? Tarasy wapienne i park nad nimi sliczne. Warto sie wybrac.
Dalyan? Niekoniecznie. Przereklamowany. Dluga podroz, kapiel w blocie w masie
innych ludzi, zaladunek znow na lodz, wyjazd na plaze (40 min odpoczynku) i
znow na statek. Mozna ten czas spedzic inaczej, a i kase wydac na cos innego.
Samo Marmaris sliczne i urokliwe. Polecam wyjazd dolmuszem do oddalonego o 7
km Icmeler (plaza jeszcze mniej skalana ludzmi), a pozniej spacer do Marmaris
wzdluz wybrzeza. Piiiiieeeeeknie ;) Marmaris to takze masa roznych lepszych i
gorszych knajpek, swietne drinki (ale drogie), duzo atrakcji. Glosno, ale da
sie wytrzymac.
W razie jakichkolwiek pytan o Marmaris, Turcje, wycieczki widziane z
perspektywy osoby, ktora spedzila tam 2 tygodnie - piszczie:
pawel.rzekanowski@gazeta.pl