Dodaj do ulubionych

z Fuerte na Lanzarote

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.05, 09:11
Witam
12.12 lecę na Fuertaventurę, do Costa Calma ponieważ tym razem chcę jeszcze
odwiedzić po sąsiedzku Lanzarote to czy lepiej zrobić to zorganizowaną grupą
(nie lubię) czy równie dobra i skuteczna będzie indywidualna wycieczka - tzn
jak z promami, skąd, czy brać samochód itd - może ktoś był?
Z góry dzięki za odpowiedzi. A przy okazji moze ktoś z dzieckiem leci w tym
czasie do Costa Calma to moja miałaby towarzystwo :) - 6 lat.
pozdr
Obserwuj wątek
    • Gość: bah7 Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.crowley.pl 15.11.05, 09:55
      W/g mnie najlepiej przepłynąć promem z Corralejo (FT) do Playa Blanca (LZ) i
      tam wypożyć samochód...

      reservas.fredolsen.es/reservas/horarios/horarios.aspx?Trayecto=QLYQFU

      A na Lanzy jest co zwiedzać!

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=19974126

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=204&w=18862582&a=20518512

      Pozdrawiam

      bah7
    • monia1996 Re: z Fuerte na Lanzarote 22.11.05, 09:05
      Na pewno można na własną rękę, z tym że w Timanfaya (co jest chyba jazdą
      obowiazkową na Lanzarote) z prywatnego samochodu i tak się trzeba przesiąść do
      autokaru, gdyż wszyscy turyści muszą być pod kontrolą. Kiedy byliśmy w marcu
      turyści indywidualni czekali z reguły około godziny na dostanie się do parku:
      jest wpuszczana określona ilość autobusów, a grupy zorganizowane mają łatwiej.
        • petromin Re: z Fuerte na Lanzarote... 23.11.05, 21:28
          Zgodnie z radami baha byliśmy tuż po 10 i nie było jeszcze dużych tłumów. Jak
          2 godziny później wyjeżdżaliśmy kolejka samochodów chętnych na wjazd na parking
          do Parku czasowo mogła wynosić do 2 godzin. Tak czy inaczej koniecznie trzeba
          zobaczyć.

          A tu jeszcze raz kilka zdjęć z naszego wyjazdu z czerwca 2005

          sus.univ.szczecin.pl/~petromin/Lanzarote.htm
            • Gość: Juan Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.adsl.inetia.pl 24.11.05, 13:16
              Byłem też w Costa Calma - apartamenty Ursula z Neckermanem. Wycieczka na
              Lanzarote jest obowiązkowa, jechaliśmy tam własnym autem z wypozyczalni. Punto
              z klimą. Najpierw na prom i dalej objazd - El golfo, Timanfaya, winnice na
              lawie, Mirador, Jaskinie - wybraliśmy Manriqego cueva del aqua, może
              przekrecam nazwy ale nie mam czasu sprawdzić. Wszystko w ok. 6 godzin.
              Najlepsze wakacje, jakie mieliśmy!!!! W Calmie strasznie wiało - jest
              przewężenie wyspy i nie ma gór - raj dla surferów. W przypadku pytań chętnie
              pomogę.
              • Gość: trypel Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.05, 16:04
                super że tu trafiłeś - czy jechaliście własnym samochodem tylko do portu czy też
                promem też i dalej na Lanzarote? Dało rady wszystko w jeden dzień bez wariactwa?
                bo na wakacjach nie lubię pędzić... wystarczy na co dzień tutaj :(
                Ja w Costa Calma byłem tylko na wycieczce ale faktycznie tam wieje i już :) mam
                jakiś Club Green Oasis trochę daleko od oceanu ale spacer to zdrowie ;)
                Od czasu I razu na wyspach minęło sporo czasu i zdążyłem być i na Sri Lance i w
                Egipcie nie licząc corocznych wypraw do Rumunii i Bułgarii motocyklem ale
                szczerze mówiąc Fuertenentura do dzisiaj pozostaje niedoścignionym wzorem
                idealnych wakacji - nastrój jaki tam panuje niesamowicie wycisza i daje dużo
                pozytywnej energii :)
                tak się rozmarzyłem :):):)
                • Gość: Juan Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.adsl.inetia.pl 24.11.05, 17:34
                  Samochód wynajęliśmy na 10 dni. Po pierwszym dniu spędzonym w Calmie
                  zorientowalismy się, że jest to mało atrakcyjne miejsce, o niestety chyba
                  najmniej atrakcyjnej plaży i krajobrazie na wyspie. Za to świetna baza wypadowa
                  do zwiedzania w prawo-lewo. Plaża Sotavento najpiękniejsza jaką w życiu
                  widziałem jest w odległości tylko ok. 10 km. Niestety pieszo nie dojdziesz,
                  musisz mieć brykę, Na autobus, taksówkę nie licz. To jest Fuerte i na tym
                  polega jej genialność. Wcześniej jest zjazd do hotelu Gorriones - zobacz tutaj
                  plażę, nie pożałujesz - pustynia - żeby dojść do wody potrzebujesz dużo czasu.
                  Wszędzie żywego ducha. Dalej w dół playa Butihondo - równie wspaniała, z
                  zupełnie innej bajki bo w skałach. Poniżej Moro Jaable. Ideał kurortu, jeżeli
                  takowe są wogóle konieczne. Dalej w dół nie dojechałem z racji wypożyczenia
                  Punto, a nie jeepa - drogi są szutrowe, nie ryzykowałem. W górę wyspy masz
                  Tarajaleho - miasto z tubylcami i czarną, niezbyt ładną plażę, ale wyjątkową.
                  Na lewo u góry La Pared, przez wielu miejsce uważane za najpiękniejsze. W
                  Pascalu napisali opuszczony kurort trzeciego świata. Pojeby. Nie daj się
                  zwieść. Uważaj na przypływy. Może być cała zalana i nic nie zobaczysz. Przed
                  Corralejo ciągną się przecudne piachy, na myśl o których dostaję gęsiej skórki.
                  Notabene droga na Corralejo zapiera dech, zwłaszcza gdy na horyzoncie staje ci
                  ta piekielna czerwona góra. Jadąc na pn-zachód.... i tak dalej. Sam widzisz bez
                  bryki nie ujedziesz. A jeszcze Betancuria. Co do Lanzarote. To perła, ale na
                  zupełnie inną przygodę - czytaj 2 tygodnie wakacji. Wjechaliśmy na pierwszy
                  prom ok. 10.00 rzecz jasna naszym puntkiem. Przeprawa trochę drożej, ale i tak
                  się opłaca, bo jak z Calmy dojechać do Corralejo o świcie? I co dalej, mając
                  tylko parę godzin i perspektywę powrotu. Co do tempa zwiedzania Lanzarote to
                  było oczywiście wariackie. Widzieliśmy tylko najwazniejsze miejsca i cały czas
                  z zegarkiem w ręku. El golfo śniło mi się po nocach. Od razu tam pojechałem.
                  Potem Timanfaya i ten autobus na który tu pomstują. Jako wielbiciel wulkanów
                  miałem swoje 5 minut. Dalej na północ do punktu widokowego Mirador. Z racji
                  zboczenia zawodowego chciałem zobaczyć dzieła Manriquego, stamtąd więc do tej
                  jego jaskini. I tak minęło ok. 5 godzin i walimy w dół do Playa Blanca na
                  ostatni prom. Reasumując oczywiście musieliśmy to zrobić i wjechać na
                  Lanzarote. To był rzecz jasna tylko przedsmak czegoś co mam nadzieję nastąpi.
                  Te dwie wyspy są jak dwa zywioły przeciwieństw i warto je razem zobaczyć. Chyba
                  nie masz wyjścia........Na tarasie w Calmie siedzielśmy w czerwcu pod kocem.
                  Weź ciepłe ciuchy.
                    • Gość: trypel Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 09:38
                      Juan dzięki serdeczne - trzeba będzie cały wątek wraz z postami Bah7 wydrukować
                      i wklepić do przewodnika :)
                      Jak byłem ostatnio na Fuerte to też wziąłem autko tylko twingo z odsuwanym
                      dachem (taki sentyment - kiedyś tzn 12 lat temu starym renault4 z odsuwanym
                      dachem pojechałem do Syrii ;) ) też na cały pobyt bo cała przyjemność na Fuerte
                      polega na tym że jedziesz 15 minut i masz plażę tylko dla siebie :)
                      Tylko trochę przesadzasz z ciuchami - byłem w styczniu i ciepła bluza wieczorami
                      spokojnie wystarczała...
                      Jeszcze dwa tygodnie...
                      • Gość: Juan Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.adsl.inetia.pl 25.11.05, 10:54
                        Z pogodą nie zmyślam. Bylismy na przełomie czerwiec/lipiec. Pierwszy tydzień
                        t.j. czerwcowy był gorszy - w ciągu dnia owszem ciepło ale w słońcu i wyłącznie
                        w miejscach osłonietych przed wiatrem. Na plaży takiej jak Sotavento, nie
                        osłoniętej żadnym naturalnym wyniesieniem urywało głowy. Chowaliśmy się w
                        grajdołach. Nic dziwnego jest to jedna z najlepszych plaż na świecie dla
                        serferów. Chłodno było po zachodzie, gdzie nadal wiało, a słoneczka brak.
                        Długie spodnie, kurtka te sprawy. O wiele cieplej było w Corralejo, zupełnie
                        jakbyśmy byli na innej wyspie, nie mówiąc o Lanzarote - tam można było się
                        porządnie wygrzać. Pewnie trafisz na zupełnie inne klimaty, ale jestem ciekaw
                        jak daleko odmienne od moich spostrzeżeń. Po powrocie daj znać na forum i zdaj
                        fanom Fuerte relację.
                    • Gość: bah7 Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.crowley.pl 25.11.05, 12:06
                      > Tym razem jednak bede musial wynajac auto i cos niecos
                      > zobaczyc a nie tylko droge Rosario(lotnisko)-Corralejo.
                      > a ja za tydzien bede na tych piachach przed corralejo byczyl sie...

                      Juan już porównał wietrzne plaże Fuerteventury z dużo bardziej zacisznymi
                      plażami Lanzarote (np. prześliczną plażą El Papagayo).
                      Ale na kilku spośród licznych plaż LZ też często wieje - taka Famara to ogromna
                      gratka i raj dla windsurferów!

                      Jadąc z lotniska do Corralejo, musiałeś mijać słynne wydmy i 2 ohydne hotele
                      RIU w samym ich sercu (na fotce poniżej to są te brudne plamy):

                      martinasworld.net/fuertebild09.html

                      Ale nie martw się, jeśli odejdziesz trochę od tych hoteli w kierunku PdRosario,
                      to trafisz na najładniejszy w/g mnie odcinek tych wydm...

                      A jak podoba Wam się korzystanie z kamiennych "igloo" przeciwwiatrowych na
                      plażach FV?

                      community.webshots.com/photo/456745703/456745703tyVrVb

                      Może się przyda info i foto nt. wszystkich plaż FV?

                      www.rentalia.com/beaches/fuerteventura/p476.htm?page=1

                      Oczywiście, prawie wszystkie są oznaczone naturystycznym listkiem... :-)

                      bah7
                          • Gość: trypel Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 14:32
                            Przepraszam :( zapominam wciąż mapy zeby opisac dokladnie gdzie co i jak...
                            ale zapisalem sobie juz w telefonie i mi wieczorem zapimpa wiec wezme. Ogólnie
                            żałuj Juan ze nie miales tej terenówki bo to co zobaczylem to moje :):):) a
                            najciekawsze zaczyna sie tam gdzie Ty juz odpuścileś.
                            Tylko do jednego to przyznam się Wam dzisiaj - Lanzarote zrobila na mnie dużo
                            mniejsze wrazenie niz się spodziewalem i sporo mniejsze niz Fuerte... Może
                            dlatego że lubie miejsca gdzie nie ma ludzi a na Lanzarote byly w porownaniu z
                            Fuerte tłumy (stałem w korku !!!)
                            W każdym razie rezygnuje z nart w tym sezonie i kolo marca znów Wyspy :):):)
                            pozdrawiam (reszta jutro)
                            • Gość: trypel Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.06, 19:08
                              Komputera dalej nie mam (matryca czy coś) ale jakos znalazłem miejsce i czas :)
                              Co do samego Costa Calma- aż za bardzo "calma" ogólnie bez samochodu to kiszka
                              bo plaża niby ładna ale jak człowiek wie co za rogiem czeka to żal serce
                              ściska... fajniejsza jest obok przy Hotelu Esmeralda ale tam znów pełno golasów
                              w wieku pow lat 60 a nie chciałem żeby moja córa zepsuła sobie gust w wieku 6
                              lat. Wiec już w poniedziałek zapadła decyzja że od wtorku na 3 dni bierzemy
                              auto. Na to jakie decydowałem się jakieś 10 s bo 127 euro za jimnego na 3 dni to
                              swietna wg mnie cena i w ten sposób od wtorku od 9 rano miałem do dyspozycji nie
                              żadnego SUVa tylko prawie prawdziwą terenówkę. Na wtorek zaplanowaliśmy całą
                              Jandię + kawałek reszty wyspy. Zaczęliśmy od jazdy na samo południe czyli obok
                              plaży Sotavento (nie stawałem bo znałem ją z poprzedniego razu) przez Mororo
                              Jable aż do latarni morskiej w Puerto de la Cruz. Tuż za Morro Jable zaczyna się
                              droga szutrowa składająca się z mniejszych czy większych kamieni i powiem
                              szczerze że nawet osobówki dają radę jechać nią 20 na godz ale trzeba pamiętać
                              że do latarni jest 20 km czyli godzina osobowym lub 20 minut terenówką (i to
                              fajnej zabawy) po drodze dzicz jak to na Fuerte na samym końcu świata stoi przed
                              latarnią parenascie domów (Puerto de la Cruz) i koło 100 przyczep kampingowych
                              wyglądających jakby je porzucili hippisi ze 30 lat temu :) ja lubie takie widoki
                              wiec zajechalismy tam do uroczej knajpki wiszącej tuż na skałach nad oceanem -
                              mimo że miejscowość wygląda na wymarłą są tam 3 knajpy :)
                              Stamtąd stwierdziliśmy że koniecznie musimy dojechać od południa na plażę
                              Barvolento przez Cofete tym bardziej że od drogi żwirowej z Morro Jable było
                              odbicie na Cofete. No i pojechalismy... widok jak roztacza się przez człowiekiem
                              stojącym na Serra de Licanejo (przełęcz - chyba dobrze piszę) wart jest
                              przyjazdu na wyspę, z góry widać ciągnącą się kilometrami bezludną plażę
                              otoczoną surowymi górami -bajka. Potem zjazd na dół dojazd do plaży na której
                              niestety było już z 10 osób ( w tym jedni w corsie !!) więc jedziemy plażą do
                              Barvolento... nie powiem było ciężko - jimny nie ma blokady mostów a opony tez
                              raczej tez nie na piach ale dalismy radę. Po jakiś 4-5 km przy brzegu leży
                              skalista wysepka El Islote a obok rozciąga się najpiękniejsza plaża na wyspie i
                              chyba najpiękniejsza jaką w życiu widziałem. Gdybym umiał robić zdjęcia to bym
                              się pochwalił ale tak wiem że znów tam wrócę :)
                              Po paru godzinach stwierdzilismy że jedziemy dalej do Barvolento ale - uprzedzam
                              - nie da się plażą tego zrobić a zawrócić ciężko...
                              W każdym razie zdążyliśmy na obiad a po obiedzie czekał na nas Ajuy i American
                              Star.
                              Ajuy - niesamowita mała plaża z jaskiniami w których pełno czerwonych wielkich
                              krabów. Ale warto pójść ścieżką z prawej na cypel a potem dalej oznaczoną trasą
                              aż dojdziemy do następnej zatoki z dwoma wielkimi jaskiniami/sztolniami i uwaga
                              - konieczna latarka - bo najprawdopodobniej jaskinie mają drugie wyjscie tylko
                              po ciemku ciężko się w nich poruszać. Warto również.
                              American Star - Ciężko trafić bo trzeba jechać na azymut, statek rozbił się na
                              terenie Zona Militar + Zona Prohibida cokolwiek strasznego to znaczy :) ale da
                              radę oczywiście i to nawet jest droga na tyle dobra że przejedzie osobówka.
                              Trafiliśmy na miejsce 5 minut przed zachodem słońca i warto było po nastrój jaki
                              wytworzył się wokół wraku tuż po zachodzie to istny klimat horrorowy :) mniam mniam
                              Powrót postanowiliśmy objechać krótszą drogą objezdzając zasieki i jadąc przez
                              Zona Militar - jazda w zapadającym mroku po wertepach obok lejów po bombach czy
                              czymś tam wybuchowym miała tez swój urok:)
                              Jutro część druga - reszta wyspy + Lanzarote
                              pozdr
                              • Gość: bah7 Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 04.01.06, 22:52
                                Trypel, bardzo ciekawa opowieść, powędrowałem sobie z przyjemnością
                                (wirtualnie) z Tobą!

                                > Gdybym umiał robić zdjęcia to bym się pochwalił...

                                Pozwoliłem sobie więc trochę zilustrować tę opowieść...

                                > pełno golasów w wieku pow lat 60...

                                Tylko tacy?

                                www.fuerteventura.com/Naturism/index.shtml

                                No cóż, na Fuerte trafiają też takie śliczne Cuda Natury, jak Elena (ale i ona
                                będzie miała kiedyś 60!):

                                community.webshots.com/photo/456347098/456742169miieQk#

                                > latarni morskiej w Puerto de la Cruz...

                                A właściwie już na samym Punta de Jandia:

                                home.netpower.no/olavt/palmg10.html

                                > z Morro Jable było odbicie na Cofete...

                                community.webshots.com/photo/456347098/456751670yXAWiR

                                > z góry widać ciągnącą się kilometrami bezludną plażę otoczoną surowymi
                                > górami -bajka...

                                community.webshots.com/photo/456761443/456761443eVxOBo

                                > czekał na nas Ajuy - niesamowita mała plaża z jaskiniami...

                                Plaża obok tej wioski o przepięknie brzmiącej nazwie, jest równie ciekawie
                                nazwana - to Playa de los Muertos:

                                www.isla-fuerteventura.de/ajuy.htm

                                > American Star...

                                To jego tragiczna historia:

                                www.ssaustralishomepage.co.uk/history1.html

                                I kadry z filmu o nim:

                                www.ssaustralishomepage.co.uk/wreck.html

                                > mniam m niam...

                                Jeśli to ja Cię namówiłem na ten wrak, to podwójnie się cieszę, że tak
                                smakowało... ;-)

                                Czekam na c.d.

                                bah7




                                • Gość: trypel Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.06, 09:32
                                  Bah7 zdjęcia super - niby to wszystko widziałem ale na MOICH zdjęciach wygląda
                                  to jak okolice PGRu w Babulewie Dolnym.
                                  Poza Eleną... jej nie było akurat.

                                  Wracając na wyspę... Środa, rano tradycyjnie wyszło słońce więc przed
                                  zwiedzaniem stwierdziliśmy że dobrze by było walnąć się na godzinkę na plaży a
                                  ponieważ obok było Sotavento to 5 minut i byliśmy na miejscu... Miejsce w którym
                                  zakochaliśmy się 3 lata temu po wizycie wtorkowej na Cofete straciło 50% swojego
                                  czaru i jakoś am się tam przestało podobać więc szybak decyzja i jedziemy do La
                                  Pared. Tam dla odmiany jest... inaczej tzn fajne małe plaże z drobnym
                                  piaseczkiem - wieje ze 3 x słabiej niż z drugiej strony wyspy, surferzy uczą się
                                  na falach... ale najfajniejsze jest otoczenia takie śmieszne górki jakby
                                  zastygnięte babki z błota stawiane przez olbrzyma :):):)
                                  Pisząc wczoraj o Cofete zapomniałem dodać że jadąc na plaże po stronie
                                  zachodniej mamy dodatkowy bonus w postaci fal :) fale są takie że stojąc z
                                  dzieckiem w wodzie do pół łydki zostałem przewrócony, zmaltretowany i wyrzucony
                                  na brzeg i całe szczęście że mała miała kamizelkę... ale w sumie zabawa niezła.
                                  Oczywiscie w La pared było podobnie stąd ci surferzy.
                                  Poza małymi plażami i górkami jest w La Pared jedna knajpa i nic więcej. Więc
                                  koło 12.30 wróciliśmy na obiad a po jazda dalej...
                                  Wyruszyliśmy wybrzeżem w kierunku stolicy żeby w rejonie Gran Tarajal skręcić w
                                  głąb wyspy na Tuineje, ten kawałek był nieciekawy natomiast droga z Tuineje do
                                  Betancurii przez Pajare sprawiła że zatęskniłem za motocyklem... zakręty,
                                  zakręty i jeszcze raz zakrety w górę i w dół i piękne widoki i przepaście... a
                                  na przełęczy Degollada de Sice parking oblężony przez oswojeone wiewiórki skalne
                                  (tak je nazwałem) które jadły z ręki dawały się głaskać a było ich ze 125 :)
                                  Potem Pajara z uroczym kosciółkiem i wreszcie Betancuria... Nie dajcie się
                                  nabrać na drogowskaz Castillo de Lava jakieś 3 km przed Betencurią - może kiedyś
                                  coś tam było le teraz jest to po prostu miejsce na piknik z placem zabaw i
                                  stolikami :) a trzeba do niego dojechac jakies 3-4 km
                                  Betencuria - jestem takim dziwnym facetem na którym nie robią wrażenia
                                  przesadnego żadne dzieła rąk ludzkich (wyjątek Haghia Sophia) i zdecydowanie
                                  wolę oglądać dzieła natury więc ani Betencuria ani Antiqua to dla mnie nic
                                  specjalnego. Z Antiquy wróciliśmy na wybrzeże drogą do Caleta de Fuste żeby
                                  przypomniec sobie miejscowość gdzie bylismy tydzien 3 lata wczesniej. I powiem
                                  szczerze że mimo paskudnej plaży jako miejsce wypadowo-rozrywkowe Caleta to
                                  lepszy wybór niż Costa Calma. Uwaga - ceny kosmetyków zdecydowanie niższe niż
                                  gdzie indziej :)
                                  Stamtąd już po zmroku powrót, kolacja i szykowanie się do Lanzarote w dniu
                                  następnym. cdn :)
                                  • Gość: bah7 Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 05.01.06, 20:15
                                    Witaj Trypel!

                                    > oswojeone wiewiórki skalne
                                    > (tak je nazwałem) które jadły z ręki dawały się głaskać...

                                    community.webshots.com/photo/456751292/456751292BffbUF

                                    community.webshots.com/photo/456347098/456751665IDVSEL

                                    > jestem takim dziwnym facetem na którym nie robią wrażenia
                                    > przesadnego żadne dzieła rąk ludzkich ... i zdecydowanie
                                    > wolę oglądać dzieła natury...

                                    A np. Elena to jest z której kategorii? ;-)))

                                    community.webshots.com/photo/456347098/456751613ZBXMvn

                                    > zakręty, zakręty i jeszcze raz zakrety w górę i w dół i piękne widoki i
                                    > przepaście...

                                    A myślałeś o tym, aby wybrać się latem na wspaniałą Korsykę?

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=25159864&a=25514478

                                    Trochę się dziwię, że nie zaglądasz na mój wątek o wycieczkach samochodowych...

                                    Pzdr

                                    bah7

                                    • trypel Re: z Fuerte na Lanzarote... 06.01.06, 18:20
                                      Bah7 bo ja jakoś nie trafiłem na wątek o wycieczkach... :( ale poszukam jak
                                      tylko skończy się pracowe szaleństwo i odzyskam domowy komputer :)
                                      O Korsyce myślałem i to motocyklem ale... zostawiam sobie tamte rejony jak bede
                                      stary i obrzydliwie bogaty bo nie znoszę oszczędzać a Włochy/FRancja to
                                      cholernie drogie okolice...
                                      Elena jest zdecydowanie dziełem natury porównywalnym co najmniej z Żelazną Bramą
                                      na Dunaju :):):)
                                      A wiewiórki były rewelacyjne :)

                                      A teraz dalej - mamy czwartek i 7.30 - pobudka, śniadanie i wyjazd o 8.15 do
                                      COrralejo... zdążyliśmy na 9.30 więc w kolejkę do kasy - razem 94 euro za auto
                                      + 3 osoby i na prom. Tu dobra rada - jak ktoś się śpieszy na prom bez śniadania
                                      to lepiej nie korzystać z barów na terminalu - na promie są świetne ceny i
                                      smacznie. Rejs faktycznie krótki i za chwilę byliśmy na miejscu. Tu idąc za
                                      radami z forum gaz w podłogę i kierunek Ogniste Gory - nie powiem robią wrażenie
                                      chociaż dla mnie lepsza byłaby zupełna cisza w autokarze niż te 3 języki na
                                      zmiane. Ale super naprawde. Potem wycieczka w głąb wyspy i szczerze mówiąc nie
                                      podobało nam się w porównaniu do Fuerte... skoro nic nie pamiętam to musiało być
                                      kiepsko :) i powrót z zahaczeniem o El Golfio - cudooo!!!!!! przez duże C i
                                      takie rzeczy lubie :) powrót na prom lepiej wykonać drogą wzdłóż wybrzeża - jest
                                      ciekawsza niż główna i przebiega obok odsalarni wody morskiej a fantazyjne
                                      skały wzdłóż wybrzeża zosatną na długo w pamięci... POtem znów prom, powrót do
                                      Costa Calma, kolacja, i następne 3 dni bez samochodu.... tęskniliśmy za Cofete
                                      ale w ten sposób będzie do czego wrócić :)
                                      A teraz dodatek specjalny - Green Oasis - apartamenty o *** (dla mnie bardziej
                                      **) ale czysto i ładnie, all przyzwoite do północy zazwyczaj chociaż alkohol
                                      bardzo pośledni a wino z kartonów fujjjjj..., za to dla dzieci mędzy posiłkami
                                      frytki a woda w basenie ciepła. A teraz największy plus hotelu - świetne
                                      jedzenie - owoce morza, ryby, jagnięcina itd kupa owoców, wybór naprawdę duży.
                                      Wada - dobry kilometr do plaży ale dawaliśmy radę. w razie pytań służę a ja
                                      chyba w lutym znów tam skoczę :)
                                      • Gość: bah7 Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 06.01.06, 20:18
                                        Witaj Trypel!

                                        > jakoś nie trafiłem na wątek o wycieczkach... :(

                                        Poważnie? Przecież posty z niego często tu cytuję:

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&v=2&s=0

                                        Francja nie jest aż tak cholernie drogim krajem - jakie ceny tak Cię przerażają?
                                        Myślę, że nie musiałbyś nocować w aucie...

                                        > Potem wycieczka w głąb wyspy i szczerze mówiąc nie podobało nam się w
                                        > porównaniu do Fuerte... skoro nic nie pamiętam to musiało być kiepsko :)

                                        A przyznaj się, że nie widziałeś ponad połowy z polecanych przeze mnie atrakcji:

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=19974126

                                        > chyba w lutym znów tam skoczę :)

                                        Czyli w lutym kolejne Twoje opowieści?

                                        Pozdrawiam serdecznie

                                        bah7

                                        • trypel Re: z Fuerte na Lanzarote... 08.01.06, 19:44
                                          Witaj Bah7
                                          więc szczerze powiem że czytanie wątku o wycieczkach samochodowych chyba z uwagi
                                          na obszerność zostanie na emeryturę ;) albo jakies pare dni luzu przynajmniej...

                                          Francja i Włochy to są cholernie drogie kraje - tu nie zmienię stanowiska :) We
                                          Włoszech w zeszłym roku za 3 dni w Wenecji z dojazdem samochodem na wielkanoc
                                          (indywidualnie) poszło mi koło 5000 pln... za te same pieniądze w 2004 zrobiłem
                                          17 dniowy objazd Turcji na motocyklu -też śpiąc w hotelach i jedząc w knajpach a
                                          wrażenia... nieporównywalne :)
                                          Co do Lanzarote - szczerze mówiąc po Fuerte najbardziej przeszkadzał mi tam tłum
                                          ludzi i miejscowych i turystów... ja tam nawet stałem w korku :):):) ale
                                          niewykluczone że nastepnym razem polecę tam albo na La Palmę (też nęci), ale
                                          szczerze mówiąc znalazłęm ciekawy wyjazd do Algarve w lutym z Berlina za
                                          śmieszną kase i zastanawiam się czy nie zobaczyć Portugalii... tysiąc pomysłów
                                          na minutę bo potem obowiązkowo na motocyklu w Wielkanoc Węgry i Tokaj (ulubione
                                          miejsce) a w weekend majowy po raz chyba 5 Transylwania więc plany są tylko czy
                                          tyle urlopu będzie...
                                          W każdym razie jakbys miał pytania co do ciekawych tras i miejsc w Rumunii,
                                          Bułgarii i Turcji to śmiało pytaj... ludzie boją się a całkiem niesłusznie
                                          tamtych rejonów a dla mnie to ostatnie ostoje gdzie stosunek do turysty =
                                          stosunek do człowieka a nie do karty kredytowej... oczywisćie poza rejonami
                                          czysto rozrywkowymi typu Alanya, Mamaia itd
                                          pozdrawiam serdecznie
                                          • Gość: bah7 Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 09.01.06, 00:01
                                            Witaj Trypel!

                                            > tysiąc pomysłów na minutę...

                                            Mój wątek to właśnie bardzo dobre miejsce do pisania o swoich planowanych i
                                            zrealizowanych wycieczkach objazdowych po Europie - znajdziesz tam inspirację
                                            także np. na temat Portugalii, a niedługo (tym razem moją) relację z La Palmy.
                                            Jest tam także np. relacja z Krety - niezbyt drogo, a drogi bardzo ciekawe,
                                            także szutrowe!

                                            > W każdym razie jakbys miał pytania co do ciekawych tras i miejsc w Rumunii,
                                            > Bułgarii i Turcji to śmiało pytaj...

                                            Pytałem już o to:

                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=14247415

                                            A teraz pytam Ciebie - z przyjemnością poczytam np. wszystko na temat
                                            bułgarskiego odcinka mojej letniej trasy:

                                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=26050150

                                            Zapraszam.

                                            bah7
                                            • trypel Re: z Fuerte na Lanzarote... 09.01.06, 12:27
                                              No to Tobie nie mogę odpowiedzieć byle jak tylko muszę się do tego poważnie
                                              przygotować :) ale ja oczywiście rozwinąłbym Bułgarię i wrócił przez Rumunię a
                                              nie autostradami przez Serbię.... ale pewnie masz jakiś limit czasu. Ogólnie
                                              nawet 2 tyg po Bułgarii i Rumunii pozostawiają uczucie niedostytu. Wszędzie
                                              pełno magicznych miejsc typu przełęcz Szipka w Bułgarii gdzie z pokrytych gęstym
                                              lasem zboczy gór wynurzają się złote kopuły monastyrów a w hotelu na przełęczy z
                                              widokiem na dolinę róż zawsze można spotkać jakiegoś ciekawego osobnika
                                              wędrującego po świecie :)
                                              Daj mi parę dni a rozbuduję Twoją trasę po BUłgarii...
                                              pozdrawiam
                                              m
                                              • Gość: bah7 Re: z Fuerte na Lanzarote... IP: *.crowley.pl 09.01.06, 14:12
                                                Trypel, cieszę się, że mi poważnie odpowiesz, ale:

                                                # proponuję tu więcej nie pisać o innych tematach niż Hiszpania (ale na moim
                                                wątku);

                                                # mam limit czasowy - tym razem najważniejszy będzie Peloponez i GR, a potem
                                                muszę z Grecji wrócić (więc tym razem tylko trochę atrakcji BG - w pobliżu
                                                mojej trasy);

                                                # chętnie poczytam o takich Cudach Natury jak np. piramidy ziemne w Melniku
                                                (zbieram takie info na przyszłe trasy)...

                                                Pzdr

                                                bah7



Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka