Gość: Ania
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.08.08, 18:51
Dlaczego więcej nie pojadę do Turcji:
1. Gorąco. Czegoś tak potwornego jak ten upał, nie byłam sobie w
stanie wyobrazić, choć bardzo lubię, jak jest gorąco. Musiałam
przedefiniować sobie pojęcie upału i duchoty. Wiejący wiatr
przypominał podmuch suszarki do włosów i wcale nie przynosił ulgi.
Urlop ma być wypoczynkiem od ciężkiej pracy, a nie obozem
przetrwania.
2. Morze. W tym miejscu, gdzie byłam jest nie tylko wstrętna plaża
(na folderach i w katalogach piszą o niej piaszczysta, ale to nie
jest piach, lecz miliardy okropnie ostrych kamyczków). Dzieci nie
mogły budować zamków na piasku, bo niepodobieństwem było na niej
klęknąć. Fale w morzu są tak silne, że jedna z nich mnie przewróciła
(choć do ułomków nie należę i naprawdę trudno jest mnie wywrócić), a
potem przeciągnęła po kamieniach raniąc okrutnie. Wiele osób już po
pierwszym razie rezygnowało z wypoczynku na plaży i przenosiło się
do hotelowego basenu.
3. Turcy. Są przyjacielscy, kiedy mają nadzieję, że dostaną
bakszysz. Zresztą, potrafią się o ten bakszysz upominać wprost, co
nieustannie wprawiało mnie w zażenowanie.
4. Handel i usługi. Nie mogłam znieść tureckiej nachalności w
oferowaniu towarów i usług (najczęściej niestety średniej lub
niższej jakości). To, co oni nazywają handlem jest zwykłym szukaniem
frajera. W przewodnikach piszą, że w zasadzie wszystkie towary
powinny kosztować mniej więcej tyle, co w Polsce, a niektóre nawet
mniej. Przejażdżka wielbłądem kosztowała 15E, lody na patyku 2E,
lody w kawiarni 6E, za zwykły tiszert musiałam zapłacić 20E
(sprzedawca chciał początkowo 25E)
5. Dzicz obyczajowa. Na pożegnanie w recepcji hotelowej usłyszałam:
packet lunchu i tak nie dostaniecie (chociaż nam się należał, bo za
niego zapłaciliśmy) a jak wam się nie podoba, możecie więcej tutaj
nie przyjeżdżać!
No więc nie przyjadę. Ani do tego hotelu, ani do Turcji. Nigdy
więcej!