alena.24
10.09.09, 11:32
Mam kolegę, który twierdzi, że mnie kocha od dwóch lat i zrobiłby dla mnie
wszystko. Na mówieniu się kończy, bo jeszcze nie zrobił nic. Ma problemy z
alkoholem i staje się agresywny, gdy wypije, nie raz już wdał się w bójkę.
Skończył studia, ratownictwo medyczne, ja pielęgniarstwo. Ostatnio powiedział
mi, że my (pielęgniarki) myjemy tylko d... pacjentów i roznosimy tabletki w
kieliszkach po wódce, a on może robić o wiele więcej, a będzie mniej zarabiał
niż my. Potem przepraszam, mówił, że czuje się gorszy, bo nie może znaleźć
pracy po ratownictwie, a dla pielęgniarek jest dużo ofert pracy. Nie raz po
pojaku pisał mi, że są na świecie o wiele ładniejsze ode mnie. Nie wątpię, ale
jak komuś na kimś zależy, to raczej nie mówi jemu takich rzeczy. Dostałam się
na dwie dobre uczelnie na mgr, a on powiedział: "Widzisz, nawet Ty się
dostałaś", gdzie naprawdę dobrze się uczyłam na studiach i obroniłam się na 5.
Obiecywał, że przestanie pić, a robi to dalej. W końcu zaczęłam go ignorować,
usunęłam z NK, gg, przestałam odpisywać na smsy, a wtedy napisał mi (wczoraj),
że jestem gadem i że jego byłą przynajmniej było za co złapać (chodziło mu o
biust). Ta, chyba za sadło, w szkole miała ksywę godzilla. Podobno zrobił
sobie opis na gg, że mam robić to samo, co panie na jakimś portalu erotycznym
i najlepiej lekarzom.
Odpisać mu coś chamskiego czy zignorować?