efkamarchefka 04.10.05, 22:08 W warunkach nieograniczonych sytuacją polityczno-gospodarczo-socjologiczno- patologiczną co byście robiły? Były matkami, żonami, kochankami skupionymi na życiu osobistym, czy przodownikami pracy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mena773 Re: Kura domowa, czy kariera? 04.10.05, 22:21 Ja jestem szczęśliwą kurą domową Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna393 Re: Kura domowa, czy kariera? 05.10.05, 12:22 Ja jestem nieszczęśliwą kurą domową. Dla męża zrezygnowałam z pracy, którą uwielbiałam. Jeżdziłam na staże zagraniczne, w delegacje, często na różne szkolenia. Byłam w tym dobra. Doradzałam jak starać się o unijne dopłaty, póżniej sprawdzałam wnioski, znałam się na prawie, wykładałm dotatkowo na uczelniach wyższych. Byłam ekspertem. Znałam wszystkich notabi w okolicy. I wyszłam za mąż... Zbliżałam sie od trzydziestki i wydawało mi się to już koniecznością. Po urodzeniu dzidziusia chciałam koniecznie wrócić do pracy, ale mąż zaczął mnie mamić - nie mamy problemów finansowych więc może wzięłabyś trochę wychowawczego i przy okazji napisałabyś doktorat? Wiedział jak mnie podejść. Sam ma ten szacowny tytuł a ja byłam dumna, że mam takego męża. Zdecydowałam się. Siedzę już dwa lata w domu, mój promotor mnie olewa nie przeczytał jeszcze nawet planu mojej pracy. Ma 40 doktorantów i szczerzę wątpie czy zrobi to szybko. Do pracy w swojej katedrze ma wielu chętnych i ja mam marne szanse, a w dotychczaswym miejscu pracy wszystkie moje koleżanki awansowały, dostały podwyżki tylko ja zostałam na szarym końcu. Nawet wstyd mi tam zachodzić. Mój mąż jak mu o tym wspominam to się ze mnie śmieje- masz czs na pracę doktorską zazdroszczę Ci tego ja mogę tylko pomarzyć o habilitacji. A ja siedzę w piaskownicy i rozmawiam co ugotować na obiad i czym najlepiej posprzątać łazienkę. Czsem od rana do wieczora jestem sama i nie mam do kogo się odezwać. Od kilku dni mam chandrę i z nim nie rozmawiam. Straciłam swoje własne życie i żyję tylko jego sukcesami w których go wspieram a jemu jest dobrze, że ma obiadek i że nikt mnie nie podrywa. Poprostu musiałam się wyżalić. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonek11 Re: Kura domowa, czy kariera? 05.10.05, 12:37 to jest opis szczęśliwej kury domowe...? Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszowa i wynik jest prosty... 05.10.05, 16:31 czy warto jest poswiecic wszystko dla faceta? Odpowiedz Link Zgłoś
magdap7 Re: i wynik jest prosty... 21.10.05, 23:45 Nie żałuję, ze nie podobam sie zwykłym facetom. Jestem zbyt niezależna i nietypowa. Mam indywidualne upodobania. O własnych dzieciach nie marzę, raczej myślę o fundowaniu w przyszło9ści leczenia chorych dzieci , których życie można zmienic o 180 stopni przez parę złotych. Sama byłam niechcianym dzieckiem. Wszystko rekompensuję karierą. Doskonale leczy rany udawadnianie sobie, ze prawie wszystko mi się udaje. Prowadzę interesujące życie. Pracuję w spokojnej panstwowej firmie, ale jestem tam niezastąpiona. Do tego robię doktorat i zaczęłam życie hotelowo - kawiarniano - walizkowe. Facet? Jeśłi będzie dostatecznie kobiecy: czyli z wyczuciem i ciepłem, to moze rozważę. Pozdrawiam nieszczęsliwe kury domowe Odpowiedz Link Zgłoś
efkamarchefka Re: Kura domowa, czy kariera? 05.10.05, 18:21 Ja robię tzw. karierę...Najpierw trochę w konsultingu, teraz duży koncern i mam nie mniejszą chandrę niż Ty...chociaż powód jest zgoła inny....Czuję, że jestem na rozdrożu. Najpierw pracowałam...najogólniej mówiąc jako doradca, tak? Praca z Klientem, przygotowywanie mechaniki projektów, timingów, kosztorysów, a wszystko to po to, żeby jechać do Klienta, sprzedać pomysł i poczuć to niesamowite udarzenie adrenaliny. Praca po 20 godzin na dobę, olbrzymi stress i zmęczenie, ale reakcja Klienta na ofertę rekompensowała wszystko. Niewyobrażalne szczęście, poczucie, że ma się cały świat u stóp. Znikało całe zmęczenie, a na jego miejsce pojawiała się gotowość do jeszcze cięższej pracy...Sama nie wiem, rodzaj uzależnienia od sukcesu - raz czujesz smak sukcesu, a potem chcesz tylko więcej i więcej. Po jakimś czasie dostałam ofertę pracy w koncernie. Mniej wariackie tempo pracy, stabilizacja zamiast ciągłego życia na walizkach, tułania się po hotelach. Teoretycznie super. Przeprowadzka na drugi koniec Polski - bez wahania. Praca tak samo ciężka, olbrzymia odpowiedzialność, czasem walka z wiatrakami...ale już bez adrenaliny. Wczoraj wróciłam z pracy po 12 godzinach, a dziś rano obudziłam się z gorączką...z przemęczenia. Mam 26 lat i czuję się strasznie stara, widzę ograniczenia (jakie stawia mój organizm), których wcześniej nie widziałam, czasem po prostu wracam z pracy, biorę szybki prysznic i kładę się spać, tylko po to, żeby rano znowu wstać i iść do pracy. Już nie potrafię pracować 7 dni w tygodniu, bo dopada mnie najzwyczajniej w świecie zmęczenie...że nawet nie wspomnę jak wpływa to na mój związek... Ostatnio marzę o życiu kury domowej. Nie wiem jak zrobiłaby mi ta odmiana, ale jestem już straszliwie zmęczona...Też musiałam się wyżalić...:) Odpowiedz Link Zgłoś
mena773 Re: Kura domowa, czy kariera? 05.10.05, 20:43 Ja mam tylko wykształcenie średnie,więc nie mam czego żałowac.I pracy atrakcyjnej nigdy nie miałam.Zawsze marzyłam,aby zjmowac się dziecmi życ tylko dla rodziny,nie tylko dla faceta jak ktoś tu powiedział.Mojemu mężowi jest to obojętne czy pracowałabym zawodowo czy siedzę w domu,aczkolwiek cieszy się że dzieci dopatrzone w domu obiad ugotowany.Dla niego najważniejsze jest abym była szczęśliwa.Właśnie dzisiaj mija 14 rocznica naszego ślubu.Marzyłam o większej rodzince i mam 4 śliczne córeczki. Mam koleżankę która jest farmaceutką ma swoją aptekę ma już 36 lat nie ma czasu żeby wyjśc za mąż,zresztą jakoś jej trudno kogoś znależc.koleżanka ta marzy,aby siedziec w domu prac pieluszki imężowi prasowac koszule.Zresztą mam więcej takich koleżanek po studiach i które z wyboru chcą,życ dla rodziny,same wychowywac dzieci,a nie,żeby ktokolwiek za nie to robił Odpowiedz Link Zgłoś
dapop Re: Kura domowa, czy kariera? 06.10.05, 17:34 Najważniejsze jest aby robić to co się lubi i to z pasją. Wiem, ze nie zawsze jest to możliwe, ale nie można kierować się tylko ambicjami i tym co powiedzą koleżanki. Sama jestem "kurą domową" z dość długim doświadczeniem, co prawda stałam się nią z powodu problemów zdrowotnych ale jednak. Faktem jest, że nigdy się nie nudzę i nie przesiaduję w szlaforczku przed TV oglądając brazylijskie seriale. Nie jest mi z tym źle ale przyznaję, że bez dodatkowych zajęć chyba bym wyladowała u psychiatry. Nie można tylko sprzatać, gotować, prasować i znowu sprzątać! Zawsze lubiłam malować, robić coś fajnego do domu, ostatnio ugrzęzłam przed komputerem i robię serwis dla "kur domowych". Okazało się to całkiem fajnym zajęciem i przyznaję, że zdrzył się już w domu brak obiadu :)Na szczęście mam wyrozumiałego męża :) Dziewczyny róbcie co w czym się dobrze czujecie. Odpowiedz Link Zgłoś
mena773 Re: Kura domowa, czy kariera? 06.10.05, 19:32 ja równiesz w domu się nie nudzę.Lubie robótki ręczne.Z dziecmi malujemy czasami butelki,ostatnio internet,siłownia od czsu do czasu.Nienawidzę telewizora.Też mój mąż jest wyrozumiały.Nie chciałabym ze stersem leciec do pracy,a póżnij jeszcze zajęcia domowe wykonywac Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna393 Re: Kura domowa, czy kariera? 07.10.05, 09:57 No to powiedzcie mi jak to wszystko pogodzić. Też swego czasu pracowałam dość intensywnie i fakt, że po kilku latach byłam zmęczona. Co prawda miałam urlopy, ale to było za krótko by odpocząć po roku intensywnej pracy. Więc chyba tak łatwo mi przyszło wziąć urlop wychowawczy. Ale po roku wypoczęłam i brakuje mi sensu w życiu. Chciałabym mieć satysfakcję z pracy, czas dla dziecka i od czasu do czasu posiedzieć w szlafroku przed telewizorem. Chciałabym mieć też jeszcze dwójkę dzieci ale brak mi odwagi, żeby się zdecydować. I nie boję się porodu ale tego że już w ogóle trafię w nicość zawodową a dawało mi to satysfakcję. Co wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
cytruska1 Re: Kura domowa, czy kariera? 07.10.05, 11:14 A ja pogodzilam zycie zawodowe z prywatnoscia i domem. Uwielbiam te dni kiedy moje sukcesy sa doceniane i chociaz musze byc do dyspozycji w kazdym momencie to i tak jestem szczesliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
mena773 Re: Kura domowa, czy kariera? 08.10.05, 18:58 Zuzia może po prostu wróc do pracy,a dziecko póżniej sobie zafunduj.Bardzo fajna różnica miedzy dziecmi jest co 7 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
chinique Kategorycznie zaganiam żonę do robienia kariery. 21.10.05, 10:17 Bo to niesamowicie inteligentna kobieta i naprawdę wymiata w "sektorze", w którym przeważają panowie, niejeden z nich mógłby jej pozazdrościć osiągnięć. Sam również jestem "elastyczny i efektywny" w międzynarodowej korporacji, a jako para DINK tworzymy nowe miejsca pracy ot chociażby dla gosposi. Rada dla Pań (chociaż głupio jak Pan radzi Paniom) - nie dajcie się ubezwłasnowolnić, pozbawić własnego potencjału poprzez zaniedbanie jakie ma miejsce w roli kury domowej. Jeżeli nawet po namyśle chcecie mieć dziecko, a także trochę wyluzować, dać spokój korporacyjnemu wyścigowi, to pomyślcie może nad własną firmą, z waszym intelektem, doświadczeniem i relacjami na pewno wpadniecie na dobry pomysł, który będzie przynosił sensowny dochód, satysfakcję, a nie pożre całego waszego czasu. Podzielam zdanie niektórych z Was tu na forum - sam na imprezach firmowych dla rodzin spotykam żony prezesów, dyrektorów i menedżerów - kobiety z trzecim dzieckiem w drodze rozmawiające o pieluchach i przedszkolach z angielskim, które nie wiedzą co się dzieje na świecie, bo siedzą zamknięte z dzieciami w podwarszawskich willach, podczas gdy mężowie nie dość, że mają fun z pracy, którą lubią, to jeszcze pysznie się przy tym bawią, a to romansem biurowym, a to z hostessą z targów, a to po prostu w delegacji na dziwkach z burdelu kupowanych na fakturę (nawet był ostatnio artykuł na ten temat w "Twoim Stylu"). I tylko na tych nieszczęsnych imprezach dla pracowników i rodzin owi łikendowi tatkowie przyjmują pozy jak ze świątecznej reklamy kokakoli. Żenada. Odpowiedz Link Zgłoś
wildrose66 Re: Kategorycznie zaganiam żonę do robienia karie 21.10.05, 14:29 Bardzo dobrze, że wreszcie zdanie zabrał mądry i rozsądny mężczyzna. Większośc mężczyzn u mnie w firmie uważa, ze zona ma siedziec w domu i zajmowac domem i dziećmi, bo ne stac ich na inne ,zycie, a grosze, które zarabia i tak nie wspomogą zbytnio kasy... ale jest jeszcze jeden punkt widzenia! Sfrustrowana domem i karierami swoich koleżanke kobieta zaczyna za dużo myśleć i robi głupoty, mówi głupoty, stara się jakoś dowartościować - alkohol, męzczyzni, zakupoholizm... a w konsekwencji cierpi cała rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
chinique Koparka versus lalka 21.10.05, 14:57 Takie niestety rzeczy się obserwuje. Skoro macie intelekt, wiedzę, doświadczenie to realizujcie swoje ambicje, bo do garów i dzieci każda z Was i zawsze może jeszcze wrócić. Dzieci jak nie swoje, to adoptowane, albo można realizować się jako woluntariusz społeczny pośród młodzieży z biednych rodzin w jakichś ogniskach przy domach kultury whatsoever. Trzeba walczyć z kulturowymi odruchami, bo to nie Wasza wina, że chłopcy jak byli mali bawili się koparką (publiczna strefa działań), a Wam dano do zabawy lalki (strefa prywatna). Odpowiedz Link Zgłoś
dziejas Re: Kategorycznie zaganiam żonę do robienia karie 22.10.05, 19:53 chinique napisał: > Rada dla Pań (chociaż głupio jak Pan radzi Paniom) - nie dajcie się > ubezwłasnowolnić, pozbawić własnego potencjału poprzez zaniedbanie jakie ma > miejsce w roli kury domowej. Jeżeli nawet po namyśle chcecie mieć dziecko, a > także trochę wyluzować, dać spokój korporacyjnemu wyścigowi, to pomyślcie może > nad własną firmą, z waszym intelektem, doświadczeniem i relacjami na pewno > wpadniecie na dobry pomysł, który będzie przynosił sensowny dochód, > satysfakcję, a nie pożre całego waszego czasu. ehhh... zupelnie nie rozumiem dlaczego to glupio gdy pan radzi paniom. masz jakies kompleksy na tym punkcie? niewazne. wlasny biznes jest dobrym rozwiazaniem dla wszystkich, ale oprocz ukladow wymaga rowniez kapitalu i zaangazowania calego swojegu czasu w prace. intelektu zas oceniac nie moge tylko po wypowiedziach na forum. no i oczywisty fakt - niech kazdy robi to co lubi i potrafi. > Podzielam zdanie niektórych z Was tu na forum - sam na imprezach firmowych dla > rodzin spotykam żony prezesów, dyrektorów i menedżerów - kobiety z trzecim > dzieckiem w drodze rozmawiające o pieluchach i przedszkolach z angielskim, > które nie wiedzą co się dzieje na świecie, bo siedzą zamknięte z dzieciami w > podwarszawskich willach, podczas gdy mężowie nie dość, że mają fun z pracy, > którą lubią, to jeszcze pysznie się przy tym bawią, a to romansem biurowym, > a to z hostessą z targów, a to po prostu w delegacji na dziwkach z burdelu > kupowanych na fakturę (nawet był ostatnio artykuł na ten temat w "Twoim > Stylu"). I tylko na tych nieszczęsnych imprezach dla pracowników i rodzin > owi łikendowi tatkowie przyjmują pozy jak ze świątecznej reklamy kokakoli. > Żenada. czlowieku obudz sie. romanse biurowe, hostessy z targow, dziwki kupowane na faktury i twoj styl? to brzmi troche histerycznie jak na faceta... i nie bardzo rozumiem dlaczego obrazasz osoby, ktorym przyjemnosc sprawia rozmowa o pieluchach i przedszkolach z angielskim. zazdrosc? sa ludzie, ktorzy maja w zyciu inne cele niz tylko praca i pieniadze. potrafisz to zrozumiec, czy tez 'kokakola' wypijana przy codziennym 'lunchu' wyniszczyla ci mozg? Odpowiedz Link Zgłoś
chinique Histerycznie jak na faceta. 23.10.05, 04:02 Szanuję twoje prawo do posiadania skleconego z kulturowych stereotypów zdania, iż to dzielenie się moimi, akurat takimi rzeczywistymi obserwacjami jest histerią jak na faceta. Natomiast to, że jakimś sposobem kokakola wyniszczyła mi mózg, to straszny bulszit - koncern kokakola sprawdziłby taką możliwość i zaznaczył na butelkach, iż picie może spowodować takie zniszczenia, głównie w obawie przed procesowymi odszkodowaniami. Dlatego, grając również DD pozwolę sobie podpowiedzieć ci link bliższy Polsce solidarnej i jak wnoszę twoim poglądom: www.lpr.pl/ Poskarż się na mnie na tamtejszych forach, tym razem na pewno się uda. Odpowiedz Link Zgłoś
iglonus Re: Kategorycznie zaganiam żonę do robienia karie 24.10.05, 11:00 Wydaje mi się, że problemem jest tutaj samo rozważanie "kura domowa, czy nie?". Czy nie ma innej możliwości, jak tylko pracować albo tylko siedzieć w domu?? A co porabiają Wasi mężowie? Ja co prawda nie mam jeszcze dzieci, bo cały czas starałam się zagwarantować warunki do wychowywania dziecka (własne mieszkanie i praca, do której wiem, że będę mogła wrócić po porodzie). Po pierwsze - 4 lata temu szukałam pracy (1,5 roku!) i choć wnosiłam pieniądze do domu, czułam się fatalnie. Człowiek przestaje w siebie wierzyć, przestaje dbać o siebie, a takie ciągłe plotkowanie o pieluchach, zakupach jest uwsteczniające. Nie ukrywajmy, że siedzenie w domu, brak kontaktu z ludźmi i brak rozwoju w pracy powoduje, że jesteśmy coraz głupsze. A może by tak pracować (ale normalnie 8 godzin, nie 12), wrócić do domu i z mężem zrobić obiad, posprzątać, zająć się dzieckiem. Mój mąż pomaga mi we wszystkim. Z jakiej racji kobieta normalnie pracująca ma jeszcze zasuwać kolejne 4 godziny w domu? A co robi w tym czasie mąż? Gazetka, telewizor? Jeśli tak, to tutaj proponuję rozwiązać problem. Po drugie pracując wnosimy dodatkowe pieniądze, których chyba nigdy nie będzie za dużo, a zwłaszcza dla dzieci. No i niestety trzeba wziąc pod uwagę fakt, że może nas mąż zostawić. Ale nie mówię tu tylko o rozwodzie, bo niektóre z nas doskonale wiedzą, że mąż kocha i nie odejdzie. Ale niestety może się zdażyć wypadek, w którym straci zdolność do pracy lub coś gorszego. I co wtedy? Jeśli pracowałyśmy powiedzmy 5 lat, a później tylko wychowywałyśmy dzieci, to ciekawe kto nas zatrudni? Dla kobiety posiadanie pracy w dzisiejszych czasach jest bardzo istotne, a jeśli do tego jesteśmy z niej zadowoleni, to nie rzucajcie jej! Można połączyć pracę z wychowaniem dzieci i uwierzcie w siebie!!! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
anka19821003 Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 10:02 Trzeba jakoś wypośrodkować. Zdecydowanie zbyt często nam się wydaje, że innym jest łatwiej. Życie kury domowej jest mudne, a karierowiczki stresujące. W każdej z tych ról można być szczęśliwym. To zależy od temperamentu. Ja wybrałam drugi wariant i dobrze mi z tym. Podziwiam panie, które poświęcają swoje życie dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa7711 Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 20:19 Doskonale Cie rozumiem Mam podobna sytuacje,dla rodziny zrezygnowalam z dobrej pracy, niezaleznosci i mozliwosci rozwoju.Juz od prawie pieciu lat "rozwijam sie" w kuchni,jak rowniez jestem darmowa pomoca biurowa w firmie meza- on sie rozwija , zarabia pieniadze i uznanie znajomych a ja jestem od sprzatania . jakis czas temu uslyszalam od kolegi meza ze nie mam prawa do polowy majatku , jako ze nie wnosze konkretnych zarobkow co mozna latwo zweryfikowac , jak nie omieszkal dodac. Mialam czarne chwile i czesto jestem samotna i czuje sie totalnie zdolowana, zwlaszcza ze mieszkamy w Stanach, gdzie ceni sie sukces mierzony wysokoscia zarobkow, ale mimo wszystko mam tez satysfakcje, gdy widze jak rozwinieta jest moja corka , jaki ma zasob wiadomosci, jak swietnie mowi w dwoch jezykach, jakim psychicznym oparciem jest dla niej moja stala obecnosc. Wiec mimo wszystko zacisne jeszcze zeby , tak , sprobuje popracowac w niepelnym wymiarze godzin , ale nic kosztem rozwoju dziecka , ono jest dla mnie najwazniejsze. Serdecznie Cie pozdrawiam , Zycze cierpliwosci,pamietaj " carpe diem" Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 22:35 ee no co ty ,zadnych pasji nie masz .zyskuje sie tyle czasu dla samej siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
nanarella1 Re: Kura domowa, czy kariera? 10.10.05, 14:42 Ja od kilku miesiecy wlasnie mam ten sam problem. Mam dziecko 3 m-czne i zdecydowalam ze za m-c wracam do pracy, na razie na 1/2 etatu - sprobuje czy dam rade pogodzic dom i prace. Bardzo kocham moje dziecko, swiata poza nim nie widze, meza tez bardzo kocham a prace mam niezbyt ciekawa ale ja mam. Wracam po to by poszukac sobie cos nowego. W razie gdy nie bedzie mi sie podobalo to pojde na u. wych. ale bede wiedziala ze probowalam. Zyjemy w trudnych czasach dlatego tez trudno poswiecic swoje zycie mezowi, dziecku...bo roznie to w zyciu bywa...mysle ze trzeba byc bardzo niezalezna... Odpowiedz Link Zgłoś
aganiok32 Re: Kura domowa, czy kariera? 10.10.05, 16:14 Dziewczyny! Jeśli tylko możecie to za nic w świecie nie dajcie się zamknąć w domu w charakterze "kur domowych"!!!! A co będzie jak Wasz obecny stanie się ex? Jeśli myślicie, że to Was nigdy nie spotka, to rozejrzyjcie się wokół. Kobieta powinna mieć własną pracę, własne pieniądze. Rodzina jest bardzo ważna, ale niestety jeśli po kilku-kilkunasu latach zostaniecie z tego czy innego powodu same - będzie wam bardzo ciężko znaleźć jakąkolwiek pracę! Odpowiedz Link Zgłoś
izabelka78 Re: Kura domowa, czy kariera? 10.10.05, 16:26 Wróciłam do pracy kiedy córeczka miała 6.5 miesiąca. Poszła do żłobka. Kiedy córka miała 1.5 roku podjęłam studia. Mała teraz chodzi do przedszkola. Pracuję, studiuję, a w domku mam 2 etat kury domowej. Czasem ciężko jest godzić wszystkie obowiązki, ale jestem z siebie dumna. W tym roku akademickim piszę pracę licencjacką, spełniam się ku zdziwieniu innych (i rodziny). Wszyscy (łacznie z małzonkiem) powątpiewali w to, że sobie poradzę. I choć na prawdę wiele mnie to kosztuje- wiem, że muszę. Bo, tak jak piszesz Aganiok32, nidgy nie wiadomo co będzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
aganiok32 Re: Kura domowa, czy kariera? 10.10.05, 16:37 po prostu znam kilka kobitek, które przerobione w bambuko przez swoich mężusiów, zostały praktycznie bez środków do życia.... Teraz rozwody sa na porządku dziennym, a alimenty zasądzane w wysokości takiej co kot napłakał... Odpowiedz Link Zgłoś
izabelka78 Re: Kura domowa, czy kariera? 10.10.05, 16:44 Tez znam... Nie zakładam co prawda rozstania, ale wolę sie ubezpieczyć. Róznie to w życiu bywa... Odpowiedz Link Zgłoś
aganiok32 Re: Kura domowa, czy kariera? 12.10.05, 13:20 nikt nie zakłada a coraz wiecej osób dotykają takie sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
kol.3 Re: Kura domowa, czy kariera? 16.10.05, 22:14 Moja koleżanka była na urlopie wychowawczym na 2 dzieci, w tym czasie napisała doktorat, obroniła go z wielkim sukcesem i dalej robi karierę naukową. Uważam, że dobrze pobyć z dzieckiem do 2-3 lat na wychowawczym, ale nie te czasy, żeby się zamykać w domu na dłużej, zwłaszcza jak się ma wykształcenie, w małżeństwie zawsze może coś się popsuć, a Polsce prawa kobiet nie są chronione. Odpowiedz Link Zgłoś
chinique Zakupy w Londynie 21.10.05, 15:42 Dokładnie, zwłaszcza jak się przyzwyczaiło do zakupów w Londynie i wakacji na jachcie. Jest też inny problem, występuje dysproporcja pomiędzy ilością zadbanych wykształconych kobiet sukcesu, a zadbanych wykształconych mężczyzn sukcesu w ośrodkach miejskich (mężczyzn jest mniej), pojawia kłopot z doborem w pary i wizja samotności - po brejkapie kobietom trudniej jest znaleźć sobie kogoś odpowiedniego na poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
kaluha Re: Kura domowa, czy kariera? 22.10.05, 09:07 wszystkim życzę samego szczęscia. ale życie jest zaskakujące. i czasem bardzo ciężkie. wspaniale jest móc poświęcić się rodzinie, dzieciom. naprawdę. ale co, gdy nasz ukochany mąż stanie sie ex, tak jak mówisz aganiok32, lub co najgorsze w świecie, zachoruje i trzeba będzie się oprócz dziećmi to jeszcze nim opiekować? skąd pieniądze na życie, lekarzy? mi się wydaje, że ważne jest być szczęśliwą, ale trzeba być przygotowaną na różne ewentualności. wiem że to dość pesymistyczne podejście do życia....ale życie czasem jest takie okrutne. pozdrawiam i karierowiczki i kurki domowe i życzę szczęścia Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Prosta rada 17.10.05, 15:36 Zagonic facetow do roboty w domu, w koncu oni tez korzystaja z mieszkania i wtedy nie bedzie dylematow "kura domowa czy kariera" bo kazdy bedzie mial te same obowiazki. Z tego co czytam i tak jest zle, i tak jest zle. Czego Wy Ludzie w koncu chcecie? Odpowiedz Link Zgłoś
paulajal Re: Prosta rada 20.10.05, 18:47 Jestem od ponad roku z synkiem w domu i na ten moment odpowiada mi to, cieszę sie, ze sama sobie dziecko wychowuję. Oczywiście czasm łapię doły, jak pół dnia spędzam na praniu, prasowaniu i gotowaniu i końca nie widać, ale ogólnie jestem zadowolona z takiego wyboru. Ja mój synek pójdzie do przedszkola, to mi się marzy praca na pół etatu, tak aby mieć czas dla dziecka, dla męża, dla siebie i jakos się realizować zawodowo, ale czy uda mi się to połączyć, czas pokaże. Odpowiedz Link Zgłoś
tukee Re: Kura domowa, czy kariera? 20.10.05, 21:04 Gdybym jesze raz mogla wybierac to pogodzilabym kure z praca w domu. Moim zdaniem najwspanialszym rozwiazaniem bylaby praca tlumacza. To jest cos co chcialabym robic, gdyby mozna bylo cofnac czas (przylozyc sie lepiej do tego i owego). Teraz jest tez niezle i strasznie bym zgrzeszyla marudzac, ale przy tym temacie moge sobie pomylec co by bylo gdyby, prawda? Kura, zdecydowanie kura. ALE.... Nie zasiedziec sie i rozwijac! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
azoorek Re: Kura domowa, czy kariera? 20.10.05, 22:35 Po macierzynskim wrocilam do pracy. Maly mial 5,5 m. Wychodzilam o swicie i wracalam wieczorem. Malego widzialam godzine wieczorem zanim poszedl spac. W miedzyczasie zaliczylam kilka opiekunek. Doszlam do wniosku, ze moge te kilka lat poswiecic malemu. Chociaz czasami kiedy slucham kolezanek z pracy, to zazdroszcze i wiem,ze troche trace, ale przynajmniej widze jak rosnie i sie rozwija, a zadna obca baba nie zaglada mi w garnki. Zeby nie zwariowac wzielam sie ostro za nauke jezyka- przynajmniej to jakas gimnastyka dla umyslu. Co do porzucenia przez meza- jeszcze cos takiego jak wspolnota majatkowa w malzenstwie. Nie wyobrazam sobie jednak, ze mialabym tak przesiedziec cale zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
jotka5 Re: Kura domowa, czy kariera? 20.10.05, 22:37 Pocieszę się, że pracę tłumacza też trudno jest pogodzić z wychowywaniem dzieci. Tak więc nie masz czego żałować. Mam dwoje dzieci: 12 i 4 i przy pierwszym realizowałam swoje marzenia/złudzenia, że można realizować się jako tłumacz i jednocześnie samej zajmować się dzieckiem. Olbrzymie koszty poniosło moje dziecko (mama przez cały dzień przy komputerze lub skrajnie niewyspana po całej nocy przesiedzianej nad tłumaczeniem), moje zdrowie (celulitis, wzrok, nadgarstki), moje małżeństwo (każde popołudnie i weekend spędzałam plecami do rodziny lub na wyjeździe). Problem polega na tym, że gdy decydujesz się na taką pracę, musisz być dyspozycyjna i starać się brać co ci dają, bo inaczej wypadniesz z obiegu. A więc 10 stron na wczoraj, 100 stron na za tydzień, tłumaczenie ustne aż ci język kołkiem stanie. I poczucie odpowiedzialności. Musisz dotrzymać terminu, choćby dziecko złamało nogę, a mąż rozłożył się z grypą. Odległe jest to od ideału zrelaksowanej mamy, która między zupą a drugim daniem machnie sobie 2 stroniczki, potem spacerek z dzieckiem, a potem przed spaniem może jeszcze ze 4 tak dla relaksu i paru groszy na drobne wydatki. Po kilku latach takiej pracy zatrudniłam się jako tłumacz w firmie - na początku było super: miałam wolne wszystkie wieczory i weekendy!!! Tylko ta monotonia była dobijająca. Dzień w dzień od 9 do 5-tej takie same nudne teksty, ten sam pośpiech, żeby wyrobić się z pracą przed 17-tą. Lub siedzenie przy biurku, kiedy nie ma nic do przetłumaczenia, bo przecież muszę odsiedzieć swoje godziny. A w tym czasie czeka zaległa domowa robota, dziecko chore z opiekunką itp. I świadomość, że przez tyle godzin w domu zarobiłabym co najmniej 2 razy tyle. Kiedy zdecydowałam się na drugie dziecko, wiedziałam, że nie wrócę do tej pracy. Od 4 lat jestem kurą domową. Wreszcie mam czas na poczytanie, posłuchanie, pooglądanie w obcym języku. Nauczyłam się nowych rzeczy. Miałam czas pobyć wśród ludzi, a nie tylko wśród słowników i przed komputerem. Wreszcie czuję, że znam moje dzieci - pierwszych lat mojego starszego dziecka prawie wcale nie pamiętam - ciągle myślami byłam przy tłumaczeniach, teraz z radością obserwuję rozwój mojego młodszego, mam czas porozmawiać z wychowawczyniami w przedszkolu, nie muszę robić wszystkiea go w biegu - są to dla mnie zupełnie nowe doświadczenia. Jeśli zdecyduję się na pracę, to będzie to coś zupełnie innego. Reasumjując, nie masz czego żałować. Naprawdę. Chyba, że ma się do dyspozycji sprawne babcie, które z radością zajmą się dziećmi, kiedy człowiek realizuje swoje pasje. Pozdrawiam. ; Odpowiedz Link Zgłoś
joasia33 Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 00:41 Ach, jotka, jak ja Cię rozumiem...;-). Jestem właśnie na etapie pierwszego dziecka. I to jest właśnie tak, jak mówisz. Jest środek nocy, a ja korzystam z tego, że mała śpi. Ech, ech... Szkoda słów, to po prostu jest tak, jak piszesz. A tak byłoby pięknie wyłączyć telefon, nie otwierać poczty elektronicznej i nakichać na zlecenia...:-) Pozdrawiam tłumaczeniowo Asia Odpowiedz Link Zgłoś
troppo_bella Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 12:14 O, dziewczyny, strasznie bliskie mi są te Wasze rozważania. Od paru lat staram się znaleźć złoty srodek między obiema opcjami i po okresie prób i błędów muszę sie pochwalić niejakimi sukcesami. Po pierwsze: dla siebie i dla dobra dziecka powinnam być szczęśliwa - szczęśliwe dzieci są wychowywane przez szczęśliwych rodziców. Po drugie: nie byłam szczęsliwa widując dzieci przez godzinę-dwie dziennie, gdy całymi dniami kiblowałam w pracy. Miałam wielkie wrażenie, że umyka mi cos niepowtarzalnego, czyli przyglądanie się rozwojowi swojego synka i swojej córki. Juz nigdy nie będą takie małe... PO trzecie: nie byłam również szczęśliwa, gdy całe moje życie zamykało się między piaskownicą, przecieraną zupką i pogaduszkami z sąsiadkami. Czułam się, jakby ktoś mi skrzydła odrąbał. Zresztą kasy było za mało, kiedy tylko mąż pracował. Zgodnie z zasadami biznesu zainwestowałam, żeby móc więcej zarabiać. Mimo że nie chodzę teraz do pracy etatowej, czyli siedzę w domu, znalazłam sobie nianię (tak!). Odwala ona za mnie to, czego najbardziej nie lubiłam, czyli sakramentalny codzienny spacerek - dwie godziny, i gotowanie zupki oraz karmienie nią, a gdy mam więcej pracy i więcej zleceń (ja też trochę tłumaczę, trochę piszę do gazet), siedzi z dziećmi dłużej - taką mamy umowę, że dostaje wtedy ekstra pieniądze (ja wtedy więcej zarabiam), a ja w drugim pokoju wykańczam, co mam do wykończenia. Jeszcze się tak nie zdarzyło, żebym nie zarobiła przynajmniej dwa razy więcej niż wydaję na nianię, bywają oczywiście lepsze i gorsze miesiące, ale dzięki tej pomocy jestem duzo bardziej dyspozycyjna dla ewentualnych zleceniodawców, mam czas się spotkać w redakcji i pogadać o czym trzeba, przed czy po przyjeciu zlecenia, a gdy pracy jest mniej, mam więcej czasu dla dzieci. Z obiegu nie wypadam, mam chwilę czasu dla siebie i dzięki temu całe morze cierpliwości dla dzieci więcej (nie macie pojęcia, jak można się za nimi stęsknić przez te dwie-trzy godziny, gdy niania porywa je na spacer). Ostatnio zatrudniłam również bardzo miłą Ukrainkę, która raz w tygodniu przez 3- 4 godziny czyści i pucuje nam mieszkanie za niewielkie pieniądze (ja dużo lepiej sprawdzam się w pracy umysłowej, i dużo tez więcej na niej zarabiam). Odpowiedz Link Zgłoś
aiuola Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 12:50 Według mnie temat trąci już myszką. Takie pitu pitu. Ani kura domowa (bo w ogóle co to za szowistyczne określenie) ani kariera - po prostu każda z nas postępuje zgodnie z biegiem własnego życia, które lekkie nie jest.jednym wypada bardziej to, innym tamto. Bo nie oszukujmy się, ambitnych, przebojowych kierowniczek-pracoholiczek aż tak duzo nie ma. A moze by takzłoty środek? Naszych słodkich tatusiów częściej na urlopy wychowawcze wysyłać? Same sie godzimy często na taki nieodwracalny podział ról, tak też często nieświadomie wychowjemy dzieci, które potem ten wzorzec powielają i tak w kółko, kręci sie maszynka. I nastepne pokolenie znowu przeczyta na forum maksmalnie już wyświechtane "kura domowa czy kariera?". brr. Odpowiedz Link Zgłoś
anka19821003 Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 13:47 Żeby to tak łatwo się dało facetów do peluch zagonić...Mnie ojciec nie wychowywał. Od tamtych czasów zmieniło się niewiele. Poza tym kto da facetowi urlop macieżyński? (Chętniej ich się zatrudnia właśnie z tego powodu, bo opiekunczego urlopu nie wezmą). Znam wiele przebojowych kobiet, które nie chcą mieć dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrk79 Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 16:08 A ja się pochwalę. Mam dziewczynę która łączy obie funkcje z doskonałym rezultatem. Jest kurą domową i jednocześnie realizuje się zawodowo. Ma 22 lata, mamy 2,5 letniego synka którego fantastycznie wychowuje, dodatkowo studjuje zaocznie anglistykę (licencjat już zrobiła). Oprócz tego pracuje na pół etatu i osiąga bardzo dobre wyniki. Mój wkład i pomoc polega tylko na tym że zajmuje sie płaceniem rachunków, opiekuję się dzieckiem i gotuję w weekend (bo w tygodniu pracuję). Uważam że wszystko da się pogodzić. Drogie panie, nie musicie przywiązywać się do jednej roli. Zawsze mozna znaleźć złoty środek ;) Odpowiedz Link Zgłoś
qubacz Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 16:51 > Mój wkład i pomoc polega tylko na tym że zajmuje > sie płaceniem rachunków, A to sie chlopie nameczysz z tym placeniem rachunkow, stachanowcu:) Piec minut z internetem i zaplacone kilkanasie miesiecznych rachunkow. Odpowiedz Link Zgłoś
ninka25 Re: Kura domowa, czy kariera? 25.10.05, 15:32 gotuję w weekendy, bo w tygodniu pracuję... podczas gdy ona gotuje mając na głowie pracę, dziecko i studia! Człowieku! Dobrze Ci radzę, zmień się, bo szybko się Twojej kobiecie zmieni. Młoda jest, nie wyszalała się i prędko zacznie żałować "wolności" utraconej nie na rzecz partnerskiego związku, ale na rzecz darmowej harówy wokół ciebie, podczas gdy ty siedzisz przed tv (no bo przecież pracowałe "cały dzień"...) Odpowiedz Link Zgłoś
pola_negri Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 16:52 oczywiście, pod warunkiem, że ma się tak "cudownego" męża... ciekawa jestem, czy bardzo będziesz zaskoczony, gdy Twoja żona w końcu trzaśnie drzwiami i wypisze się z takiego "partnerskiego" związku... Odpowiedz Link Zgłoś
sula_i_komary Re: Kura domowa, czy kariera? 21.10.05, 16:59 Również jestem za wypośrodkowaniem.Przez kilka miesięcy byłam kurą domową i ...całe szczęście nie stać nas było na taki luksus...właśnie wróciłam do pracy.Jak ja się cieszę!!!Już zaczynam nowe kursy i szkolenia, do pracy chodzę uśmiechnięta, spragniona nowości w swojej dziedzinie.W domu przecież zdąże i ugotować i wyprasować, a mąż też czasami coś zrobi- nie ma lewych rąk przecież :-). Jestem pedagogiem specjalnym, mam dwóch ośmiomiesięcznych synków i nie chcę być kurą domową- mnie to męczy!!! I jeszcze ten aspekt ex, co wtedy? Niczego przecież w życiu nie można być pewnym.Chcę mieć "swoje" pieniądze w kieszeni. sula Odpowiedz Link Zgłoś
kaluha Re: Kura domowa, czy kariera? 22.10.05, 09:17 a może Ty byś swoje życie zawodowe wyśrodkował? więcej zajął się domem? i bardziej wszystko godził? a Twoja żona niech zajmie się ugotowaniem obiadu 2 razy w tygodniu i zapłaceniem rachunków. ... już to widzę.... ... też byś był wtedy wspaniały... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mojave Re: Kura domowa, czy kariera? 22.10.05, 09:44 teraz pracuje ale wiem, że jak zdecydujemy sie na dziecko to zostane w domu. I to bedzie mój wlasny wybór. Chcę być ze swoim dzieckiem, opiekować sie nim, wychowywac i patrzeć jak rośnie i sie rozwija, przynajmniej do 3 roku zycia. A potem zobaczę, czy praca czy może status kury mi sie spodoba na tyle, że nie bede chciała tego konczyc;) Odpowiedz Link Zgłoś
b-beagle Re: Kura domowa, czy kariera? 22.10.05, 09:37 Dzisiaj nie ma wyjścia a więc jedno i drugie Odpowiedz Link Zgłoś
baabcia Radość z życia 22.10.05, 14:51 najważniejsze to wiedzieć co nam sprawia radość, wtedy zostaje tylko problem możliwości na ogół finansowych. Wiem , że ja nie oddałabym za żadne pieniądze ani sekundy spędzonej z moimi dziećmi. Zawsze brakowało mi czasu na zdobywanie wiedzy o dziecku - doktorat na ten temat to pestka. Dziś kiedy dzieci sa duże, uwielbiam zdobywać nowa wiedzę o malutkim i większym człowieku. Pracuję i mam ciekawy zawód, ale to nie ma porównania z latami spędzonymi w domu. Powiedziałabym, że dziś w pośpiechu i traceniu czasu na prace zawodową /tak to czuję, zawsze mówię, że o tym wnukom opowiadać się nie da, za dużo dziś w robocie badziewia/ pogubiłam siły, które lepiej wykorzystać w Domu. Nie da sie przecenić czasu domowego, wszystko jedno czy to zapachy szarlotki czy głos mamy jak się otwiera drzwi czy szansa dla dzieci, żeby zapytać o coś. Taki dom to życie razem a nie przelatywanie obok siebie, walczenie kto kogo zagoni do roboty ... Jest bardzo mało zajęć zawodowych, które nadają się do wypełnienia życia na zawsze. Może artystyczne, może może lekarza o wielkich osiągnięciach - byle nie musiał na starośc myśleć komu jakiej pomocy nie udzielił bo leków było mało. Sprawy się mają tak: dziś wybieramy co jest ważne a za 30 lat dowiadujemy się czy słusznie wybraliśmy. Mnie posiadanie biurka władzy... nie gwarantuje szczęścia na dłużej. Pracuję bo potrzebne mi pieniądze. Potrafiłabym lepiej wykorzystać swój czas i wiedzę poza pracą zawod. Odpowiedz Link Zgłoś
mena773 Re: Radość z życia 22.10.05, 15:08 Zgadzam sie z Tobą baabciu. > Taki dom to życie razem a nie przelatywanie obok siebie Zawsze marzyłam o życiu razem.O rodzinie ,która ma ze soba kontakt,a nie każdy żyje osobno.Cieszę sie ze swojej rodzinki,że mogę wysłuchac problemów dzieci i męża i mogę byc dla nich wsparciem A ciasto piekę bardzo często Odpowiedz Link Zgłoś
noemip Re: Radość z życia 22.10.05, 19:56 Moim zdaniem temat wcale nie trąci myszką... każda z nas doświadcza/doświadczy to prędzej czy później na własnej skórze... Mam farta, bo mogę po trochu robić wszystko - być w domu z małą (2 latka) i tłumaczyć i robić doktorat jak śpi, albo jak spaceruje z babcią. Tylko... jak jestem na konferencji albo mam zlecenie, to w domu syf, a jak dom lśni, to nic nie napiszę. Dziecko musi jeść, i to inne rzeczy niż my, więc nigdy nie mogę odpuścić sobie gotowania i robienia zakupów w specyficznych sklepach. Prać można razem z małą, to cała zabawa, tak samo jak mycie podłogi albo pieczenie ciasta. Tylko znajomi czasem nie rozumieją, dlaczego nie dzwonię, nie piszę... Też tu kurczę weszłam, zamiast pisać do profesora X... POzdrawiam wszystkie kury i nie-kury! Odpowiedz Link Zgłoś
autumn_mist Od jakiego wieku rodzina??? 22.10.05, 23:56 Heh, przy okazji poważnych tematów może zrobię małą ankietę. Pytanie zarówno do Pań jak i Panów. W jakim wieku zaczęliście "poważne życie", tj. zarabianie na siebie, małżeńtwo, dzieci... Ja mam 26 lat, jestem w połowie robienia doktoratu, ale żyję jak nastolatek. Imprezy, koncerty, jabole pite po nocy w parku... :D I wcale nie przeszkadza mi to w pracy naukowej i dydaktycznej na uczelni. Hie... czy mam udać się do psychoanalityka? :P Gdy widzę moich rówieśników, żonatych i mężate, a czasem nawet dzieciate, to mi ich żal. Przecież są jeszcze za młodzi na to. W dodatku wśród doktorantów przeważają "pokemony", ludzie antyspołeczni, z przerostem ambicji i ego tak wybujałym jak cannabis indica w mojej doniczce (a ma się zielsko nieźle :D). Albo może to ja jestem niedorozwinięty emocjonalnie? A druga sprawa: co Was pociąga w robieniu korporacyjnej lub biznesowej kariery? Dla mnie pieniądze nic nie znaczą. Kręcą mnie badania, zbobywanie wiedzy, no i dobra zabawa po godzinach. Zarabianie kasy, kupowanie niepotrzebnych rzeczy, tyranie 16 godzin, byle tylko więcej było na koncie... to smutne i komplenie dla mnie niezrozumiałe. Przecież pieniądze nie dają szczęcia. Wiem to, bo znam kilka osób biednych, ale pięknie spełnionych w życiu i kilka bogatych i wiecznie nieszczęśliwych, zestresowanych, zżeranych przez ambicję, zazdrość i zawiść. Opinię i światopogląd tych szczęśliwych niematerialistów znam, ale chętnie dowiedziałbym się, co ma do powiedzenia "druga strona". Odpowiedz Link Zgłoś
johngalt Re: Od jakiego wieku rodzina??? 24.10.05, 01:09 autumn_mist napisał: > Heh, przy okazji poważnych tematów może zrobię małą ankietę. Oczywiscie masz jeszcze czas na rodzine. Jezeli kreci Cie praca naukowa, to swietnie. Ja w pewnym momencie wyladowalem w swiecie korporacyjnym i kazdy dzien dla mnie to zyganie od 9ej do 5ej lub 6ej. Odpowiedz Link Zgłoś
starling1 Re: Kura domowa, czy kariera? 23.10.05, 15:55 Szczerze mówiąc obawiam się,że nie umiałabym szanować mojej matki gdyby była kurą domową,a nie tak jak jest-księgową.Wiadomo jakim autorytetem jest matka dla córki,więc miałabym ją podziwiać za co?-za to,że uległa swojemu mężowi? Podporządkowała mu wszystko?Praca zawodowa czy jak kto woli kariera oznacza wolność,niezależność,samodzielność.To właśnie powinno cechować prawdziwą kobietę.Oczywiście że rodzina jest ważna,ale nie może być wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
barythedog Re: Kura domowa, czy kariera? 23.10.05, 16:31 Masz absolutna rację. Przykro mi, ale jakoś nie potrafię szanować ani podziwiać kobiet, które siedzą w domu. NIe mam ani jednaj takiej koleżanki, co więcej moja mama, która nigdy nie była kurą domową, a jednak wychowała dwoje dzieci, które skończyły studia, założyły rodziny, mają przyjciól, dobre prace itp. tez nie przyjaźni się z takimi osobami. Takie osoby nadają po prostu na innych falach. Dla mnie to abstrakcja, że dla dobra dziecka należy z siebie całkowicie zrezygnować. Przecież taka kura domowa żyje pod kloszem, ma ograniczone doświadczenia życiowe i nawet nie potrafi tak objaśnić swiata dzieciom jak matka zrealizowana zawodowo. Żyje drobiazgami, jak przygotowywanie posiłków, sprzatanie, staje się z biegiem czasu małostkową nudziarą. Dla mnie taka osoba albo jest osobą bardzo przwiązaną do tradycyjnych wartości, zindoktrynowaną jak afganki w burkach, które też często uważają że tak należy żyć albo osobami ograniczonymi, leniwymi, które nie mają potrzeby własnego rozwoju. Dziewczyny zindoktrynowane! To nieprawda, że dziecko was potrzebuje non-stop i jeżeli je stracicie z oczu na te klika godzin poświęcone na pracę to nie wyrosną na wartościowych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jutakg Re: Kura domowa, czy kariera? 23.10.05, 23:00 Podziwiać nikt Ci nie każe ale szacunek należy się każdej osobie bez względu na drogę życiową jaką wybrała lub na jakiej została postawiona!!! Nie sadzę też żebyś miała prawo twierdzić że "kury domowe" nie potrafią objaśnić świata swoim dzieciom! Obrażasz je mówiąc że sa osobami ograniczonymi i leniwymi!! Szybciej nazwałabym osoba ograniczoną kogos takiego jak Ty. Zajmowanie się dzieckiem i domem nie oznacza rezygnacji z siebie. Każdy ma inny charakter, inne potrzeby i inne priorytety. Ja jestem "kura domową" i do afganki jest mi raczej daleko. Lubię być w domu z synkiem, bawić się z nim i obserwowac jak rośnie, lubię sprzatać, gotować, prasować, zajmować się domem ale to nie znaczy że jestem małostkową nudziarą. Mam wyższe wykształcenie, zajmowałam się w życiu różnymi rzeczami, posiadam wiedzę z wielu dziedzin, prowadzę dość ożywione życie towarzyskie i nie mam ogóle poczucia że coś trace i że sie nie rozwijam. A z moim dzieckiem jestem nie dlatego że mnie potrzebuje non-stop ale dlatego że je kocham i to ja potrzebuję jego obecności. Szkoda że mając niewielkie pojęcie o tych tzw "kurach domowych" obrażasz je i umniejszasz rolę jaka pełnią. Baaardzo nieładnie! Odpowiedz Link Zgłoś
d.orka Re: barythedog 24.10.05, 15:35 A ja nie potrafię szanować i podziwiać głupich ludzi. Kobieta "siedząca" w domu zawsze może z tego domu "wyjść". Głupim rzadko zdarza się zmądrzeć. >Takie osoby nadają po prostu na innych > falach. Dla mnie to abstrakcja, że dla dobra dziecka należy z siebie całkowicie > zrezygnować. Zgadzam się. NIkt nie powinien nigdy rezygnować z siebie - obojętnie czy jest matką, czy pracownikiem wielkiej korporacji. >Przecież taka kura domowa żyje pod kloszem, ma ograniczone > doświadczenia życiowe i nawet nie potrafi tak objaśnić swiata dzieciom jak > matka zrealizowana zawodowo. Żyje drobiazgami, jak przygotowywanie posiłków, > sprzatanie, staje się z biegiem czasu małostkową nudziarą. Hm... To dziwne, co piszesz. Z mojego doświadczenia wynika zupełnie coś innego. Mam mnóstwo czasu na pokazywanie dzieciom świata, opowiadanie o tym dlaczego mimo, że słońce świeci tak samo, zimą jest zimno, a latem ciepło, skąd bierze się tęcza, deszcz i mgła, jak funkcjonuje organizm ludzki, jak powstawało życie na Ziemi... Mamy też mnóstwo czasu na rysowanie, budowanie, wycinanie i zwykłe leżenie z przytulaniem. A czy kobiety pracujące nie przygotowują posiłków? NIe sprzątają? "Małostkową nudziarą" staje się kobieta bez względu na to czy pracuje, czy tylko wychowuje dzieci, lecz taka, która ma próżnię w głowie. > Dla mnie taka osoba albo jest osobą bardzo przwiązaną do tradycyjnych >wartości, zindoktrynowaną jak afganki w burkach, które też często uważają że tak należy > żyć albo osobami ograniczonymi, leniwymi, które nie mają potrzeby własnego > rozwoju. A ja odnoszę właśnie wrażenie, że coś takiego mogła napisać osoba zindoktrynowana "inaczej" - czyli nie posiadająca doświadczenia "kury domowej" (albo tylko złe). Powiedz mi na czym polega rozwój pracującej kobiety? Na siedzeniu w biurze, delegacjach, odrabianiu zadanej pracy? Jak kobieta, która pracuje i ma dziecko ma się jeszcze rozwijać? Kiedy? Może się rozwija stojąc w korkach wracając po pracy do domu - słuchając z CD lekcji angielskiego? Ja mam czas na to, by się rozwijać i bawić. Popracować zdążę - za 2 lata odwieszę działalność gosp. Tymczasem wolę zajmować się dziećmi i sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
fian5 Re: Kura domowa, czy kariera? 23.10.05, 21:23 starling1 napisała: A możesz napisac kto cię wychowywał. Odpowiedz Link Zgłoś
nupik Re: Kura domowa, czy kariera? 24.10.05, 07:29 ej zuza, a dlaczego w piaskownicy rozmawiasz o obiadach, kupach i pieluchach??? Kto ci kaze gadac o takich duperelach? jestem matka 7 miesiecznego wiktora i w zyciu jeszcze nie rozmawialam na takie durne tematy,jak tylko ktos mnie o to zaczepia to sie zmywam, nie gadam z innymi mamami, ktore indaguja mnie o kolory kup, zupy, wizyty u neurologa, koszt przedszkola i takie tam. Biore ksiazke i czytam. Od urodzin syna przeczytalam wszystkie zalegle lektury, napisalam plan doktoratu, podobnie jak ty i teraz czytam do doktoratu i nie przeszkadza to ze: - pracuje jako lektor jezyka obcego 4 dni w tygodniu do 13 -jak najbardziej zajmuje sie moim synem bo po prostu sprawia mi to ogromna radosc -pisze ten doktorat jakims cudem mysle powinnas poszukac sobie innej fajnej mamy dla ktorej swiat nie konczy sie na dziecku i smazeniu schabowych. Nie obrazam takich pan, ale to po prostu nie jest twoj swiat i tyle, to ty wybierasz sobie znajomych na litosc boska. a co do innhych wypowiedzi "kur domowych": kobiety, za kogo wyscie sie wydaly??? jak to w domu macie drugi etat kury domowej??? pracujecie i jeszcze im uslugujecie???? same siebie zapytajcie jak to sie stalo. Przykro mi, ale jak sobie poscielesz tak sie wyspisz. Dlaczego tkwicie w takich zwiazkach? kto wam odebral zdolnosc do samostanowienia? odpowiecie ze trzymaja was dzieci - czy mozna wychowac zdrowe radosne dzecko w domu gdzie ojciec nie szanuje matki? dziewczyny!jestescie wspaniale, ale mordujecie sie bez sensu. Jestem po rozwodzie, wiec wiem cos o braku szacunku w zwiazku. po prostu nie pozwolilam zeby ktos decydowal za mnie. teraz jestem szczesliwa konkubina i matka. Mezczyzni nie beda was szanowac jesli same do siebie szacunku miec nie bedziecie. pozdrawiam serdecznie aga mama wiktora Odpowiedz Link Zgłoś
anemos Re: Kura domowa, czy kariera? 24.10.05, 22:20 Pracuję w dużej korporacji i robię karierę, a po godzinach na drugim etacie jestem kurą domową. Piorę, sprzątam, prasuję, robię kanapeczki do pracy i obiadek żebyśmy mogli mieć namiastkę domu i chwilę dla siebie po całym dniu. I Coraz bardziej zastanawiam się jaki ta moja praca ma sens. Marzę o pracy na pół etatu. Marzę o tym, żeby być żoną podporą dla męża, a nie żoną znerwicowaną, wiecznie się śpieszącą. Marzę żeby mieć czas dla samej siebie. Tego mi brakuje. I coraz bardziej już nie chce tej mojej kariery. A na pewnie jeszcze bardziej nie będę jej chciała jak pojawią się jakieś małe berbecie.. Bo jak to pogodzić? Maluch ukochany w domu a mamunia wychodzi o 7.20 z domu, żeby wrócić po 19..... Troszkę lipa. Jakoś smutno mi się zrobiło Odpowiedz Link Zgłoś
alienor Re: Kura domowa, czy kariera? 24.10.05, 16:01 Ja jestem w tej komfortowej sytuacji, ze moge wybrac: mam swietna prace, w pracy tez moge wybrac, czy chce robic intensywna kariere, czy spokojnie pracowac. Mam tez partnera, ktory mnie kocha i w kazdej chwili moge sie zdecydowac na dziecko, mieszkanie mamy, nawet dwa, on dobrze zarabia, zreszta moge wrocic do pracy po macierzynskim, w mojej firmie nie zwalniaja za "zaciazenie". Komfort absolutny. Poniewaz skonczylam 32 lata i czas na decyzje w kwestii dziecka, coraz czesciej zadaje sobie powyzsze pytanie. Jednak odpowiedz jest zawsze taka sama: bez pracy nie wyobrazam sobie zycia, bez dzieci owszem, a zona przy mezu zdecydowanie byc nie chce. Pozostaje do rozstrzygniecia kwestia, czy chce miec jedno i drugie tzn. prace i dom z dzieciakami. Jeszcze sie nie zdecydowalam ostatecznie. Kocham zmiany i swobode, dzieci to wykluczaja. Z drugiej strony, nie przepadam za dziecmi i choc, byc moze, za wlasnymi bym przepadala, kto wie, to jakos malo mnie pociaga perspektywa bycia mama. Wiec decyzja bedzie raczej na nie. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Kura domowa, czy kariera? 24.10.05, 17:40 Pracowalabym, ale nie od rana do nocy - powiedzmy 5-6 godzin dziennie. Robilabym to, co lubie, ale dla satysfakcji, nie po to, zeby miec do garnka wlozyc. Tak wiec, zeby jednoznacznie odpowiedziec na pytanie - pol na pol :) Odpowiedz Link Zgłoś
antidotumm Niepelen etat!!!!!!! 25.10.05, 13:21 W wysoko rozwinietych krajach Europy zachodniej bardzo popularna jest praca kobiet w niepelnym wymiarze godzin. Np. tylko 5% (!!!!!!!!) pracujacych zameznych Holenderek pracuje w pelnym wymiarze. Reszta to 2/3, 1/2, 1/3 etatu i inne kombinacje. U nas tez warto propagowac takie rozwiazania, tym bardziej, ze nowy Kodeks Pracy, o czym nie kazdy wie, pozwala kobiecie po urlopie macierzynskim wystapic o zatrudnienie w niepelnym wymiarze czasu a pracodawca jest zobowiazany jej to umozliwic. A ze, w skali kraju, najwiekszym pracodawca jest panstwo (szereg urzedow, instytutow, uczelni itp) - wiec panstwowe firmy powinny byc outsiderami w takiej formie zatrudniania. Sama pracuje na 1/2 etatu, i wiem ze wydajnosc mojej pracy to wcale nie 50%. a ok. 60-70 % wydajnosci pracownika na calym etacie (np. nie robie sobie przerw w pracy) Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re: Niepelen etat!!!!!!!-potwierdzam 25.10.05, 14:12 ja jestem na 3/4 w dużej międzynarodowej korp. Zadań mam nie mniej niż na całym etacie. ja jestem zadowolona i szef też. bałam się jak areaguje na mój wniosek, ale nie robił żadnych przeszkód, bo wie że nie zawalę roboty. Więc dziewczyny nie bójcie się prosić o część etatu, bo szybko pracodawca się przekona że to super rozwiązanie dla obu stron. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzaba Re: Kura domowa, czy kariera? 25.10.05, 18:05 Witam. Zdecydowanie kariera. Choć niekoniecznie rozumiana jako niczym niehamowany pęd, ale jako praca dająca stysfakcję i ciągły rozwój intelektualny. Myślę też, że "kura domowa" to raczej stan ducha i wewnętrzna gotowość do takiego stanu, rozumianego przeze mnie pejoratywnie, stanu uwstecznienia i bierności intelektualno-duchowej. W tej chwili nie pracuję, choć za chwilę będę, mam nadzieję, i tak jest od paru lat, w ciągu których urodziłam i zajmowałam się córką. Jednakże w żaden sposób nie określiłabym tego bycia kurą domową. Kończyłam studia dyplomowe, kursy hobbystyczne i zawodowe, odbyłam staż, pracowałam troszkę na zlecenie. Rozmowy o, za przeproszeniem, kupkach i zupkach były dodatkiem, a nie centrum mego życia. Sprzątnięte mieszkanie i obiad nie jest priorytetem ( no, poza obiadem dla córki), a czymś co można zrobić, albo nie, jeśli się jest zmęczoną lub się nie ma nastroju. I chyba to nie nie decyduje o byciu kurą lub nie, zresztą. Przecież osoba żyjąca sama też musi sprzątnąć i zjeść, tak na marginesie. Nie rozmawiam w piaskownicy przez 1 h o wyższości jogurtu bakomy nad danonem, tudzież o promocji pieluszek, bo jest to dla mnie jałowe. Wolę nie rozmawiać w ogóle. Ot i tyle:) Odpowiedz Link Zgłoś
baabcia Re: Kura domowa, czy kariera? 26.10.05, 22:52 Skąd bierze się pomysł, ze opieka nad dzieckiem jest ogłupiająca, albo nieciekawa? Skąd bierze się pomysł, że kobieta pracująca ma szersze horyzonty niż "kobieta domowa" ? Skąd pomysł, że bycie w domu jest nudne? To śmieszne, uważać, że opieka nad niemowlaczkiem w domu to rozmowy o kupkach. Nie ma powodu, żeby rozmawiać o kupkach dziecka czy innego członka rodziny więcej niż potrzeba. A jeśli odpowiednio dużo nauczy się człowiek o tym jak poznać czy kupka świadczy o zdrowiu czy chorobie to przyda się ta wiedza na całe życie wszystkim. :)) nawet w pracy w największej korporacji. Wychowywanie dziecka jest okresem kiedy nie tylko dziecku ale i rodzicom mózg pęcznieje. Rozwijać się można wszechstronnie. Natomias w pracy realizujemy na ogół cudze cele i dość wąsko się rozwijamy. Najgorzej jeśli pośpiech, przebieranie się, malowanie się, pobierzchowne kontakty z wieloma ludżmi - światowe życie jednym słowem, wydaje się komuś niezbędne do bycia szczęśliwym, mądrym... Ponieważ w telewizji częściej oglądamy kobiety pracujące i mówiące o zaletach takiego sposobu na życie, to niektórym się wydaje, że to poglad powszechny, prawdziwy i jedyny słuszny. Wiem, że mądrych wspaniałych kobiet jest bardzo dużo wśród matek zajmujących się dziećmi i domem. I nie słyszalam, żeby takie kobiety były znudzone. Odpowiedz Link Zgłoś
dapop Re: Kura domowa, czy kariera? 28.10.05, 10:28 No właśnie, zupełnie się z Tobą zgadzam, ale niestety taki panuje w społeczeństwie stereotyp. Kura domowa - znudzona kobieta rozmawiająca o kupkach, zupkach i proszkach do prania. A nie widzieliście nigdy znudzonej urzędniczki, której najciekawszym tematem do rozmowy jest idiotyczny serial TV. To jest dopiero rozwój intelektualny. Pozdrawiam Dana ----------------------------- www.abcgospodyni.pl Odpowiedz Link Zgłoś
marianna18 Re:stereotypy to jest właśnie to...kariera???!!!! 28.10.05, 13:50 ta...matka z dzieckiem w domu to znudzony kołtun w rozklekotanych kapciach... karierowiczka w poliestrowym kostiumie z białą żorżetową bluzeczką na obcasach z nieodłącznym laptopem to szczyt rozwoju intelektualnego kobiety... Nie chce mi się nawet dyskutować z tym stereotypem, bo wiem jaka może być ogłupiająca praca w wielkiej korporacji na stanowisku (poczytajcie Dilberta) i jak wspaniałe rzeczy można robić zajmując się jednocześnie dzieckiem w domu. Ale to trzeba tego doświadczyć, a te które jako matki czuły się znudzone i niedowartościowane, no cóż, szkoda mi was a właściwie nie was tylko waszych dzieci. Spójrzcie z dystansem na tzw. karierę. Co nazywacie karierą, kierownicze stanowisko w firmie typu bank, ubezpieczyciel itp. No śmiechu warte. jak widzę te mamusie u mnie w firmie dyskutujące o "Kasi i Tomku" lub o cellulitisie, kremach przeciwzmarszczkowych, z nieodłącznymi wstrętnymi pasemkami na włosach, chodzace na obcasach jak koczkodany - ot szczyt rozwoju intelektualnego. Odpowiedz Link Zgłoś
baabcia Dziewczyny! zakładamy klub"domowych pawic albo sów 28.10.05, 17:36 dumne jak paw i mądre jak sowa, chociaż domowa kura to też nie jest takie brzydkie czy głupie ptaszysko. Patrzcie jakie spore te jajeczka znosi, a mogłaby mniejsze i rzadziej. Sprawiło mi frajdę czytanie ostatnich pochwał kobiety myślącej w domu. Co Wy na to, żeby założyć Klub osób czerpiących radość z życia domowego? Czytam wiele wątków i spotykam tam potencjalne członkinie. Mogłybyśmy rozpropagować nasz wątek. Można by założyć nowy, co na to efkamarchewka ? -matka rodzicielka wątku "Pogaduszki". Wypowiedzcie się i będziemy sobie podpowiadać gdzie można poczytać o czym i gdzie w trawie piszczy i z czego można się cieszyć. Może młode dziewczyny, które chciałyby porealizować się w domu, a "opinia rodzinno-towarzyska" odradza i robi "łłeee" znalazłyby tu wsparcie? Domownice łączmy się - /nawet jeśli pracujecie tak jak ja/ Odpowiedz Link Zgłoś
dapop Re: Dziewczyny! zakładamy klub"domowych pawic alb 28.10.05, 19:48 Parę dni temu już coś takiego zaczęło kiełkować w serwisie, który prowadzę. Jeśli ktoś ma ochotę to zapraszam www.gospodyni.akcjasos.pl/klub.html Odpowiedz Link Zgłoś
baabcia Re: Dziewczyny! zakładamy klub"domowych pawic alb 29.10.05, 14:42 zajrzałam do "gospodyń", pomyśle, czy tu czy/i tam. Odpowiedz Link Zgłoś
kade82 Re: Kura domowa, czy kariera? 01.11.05, 21:23 "W warunkach nieograniczonych sytuacją polityczno-gospodarczo-socjologiczno- patologiczną" wybrałabym niczym nie zmącony spokój kury domowej, którą oprócz wydatków domowych stać jeszcze na karnet na basen i kawę z przyjaciółką w pobliskiej kawiarence. Czasem wydaje mi się, że urodziłam się nie w tych czasach, w których powinnam, bo wyścig szczurów jaki towarzyszy 'robieniu kariery' to zupełnie nie dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś