erkaes1986
13.11.07, 21:51
Jestem w związku z pewną cudowną dziewczyną od roku. Nic nie zakłócałoby
mojego spokoju gdyby nie jeden fakt. Ona ma przyjaciela - takiego co to można
mu się wyżalić, z którym można pójść na piwo etc. Tylko że ja wiem że on jej
nie traktuje jako zwykłej przyjaciółki. Widzę jak się przy niej zachowuje, jak
na nią patrzy. Kiedyś będąc razem na mieście złapał ją za rękę i zaczął mówić
"Kochanie". Innym razem, gdy wyjechałem na kilka dni, Ona go odwiedziła a on
namawiał ją żeby została na noc. Ona wszystko stara się obracać się w żart
wykręca się, mówi ze nie chce mu sprawiać przykrości. Ale jest wiele jego
zachowań które ja widzę a które Ona bagatelizuje lub po prostu ich nie
dostrzega. Już wiele razy walczyłem z tym trzecim: prosiłem żeby się z nim nie
spotykała, tłumaczyłem, krzyczałem. Ale zawsze to negatywnie odbijało się na
naszym związku – wychodziło na to ze ją ograniczam, kontroluje. Kiedyś padł
pomyśl spotkania się razem we trójkę, aby niby wyleczyć mnie z mojej
chorobliwej zazdrości. Spotkanie o mało nie skończyło się ciężkim uszczerbkiem
na zdrowiu dla niego, gdyż nie mogłem znieść tych jego min, uśmieszków i
żarcików w jej stronę. Od tej pory staram ograniczać swoje z kontakty z nim,
co do końca nie jest możliwe z powodu łączących nas obowiązków służbowych. Co
mam robić? Co wy o tym myślicie? Z jednej strony nie chce krzywdzić osoby
którą kocham, nie chce jej w żadnym stopniu ograniczać, a z drugiej strony
cholera mnie trafia jak Ona jedzie do niego na kilka godzin, po czym opowiada
mi o czym rozmawiali, z czego się śmiali, co jedli i pili. Teraz właśnie
pojechała na pogaduszki, spaghetti a ja zupełnie nie wiem co mam robić. Jak Wy
zachowalibyście się w mojej sytuacji co mam robić ?