i.nes
23.07.07, 10:01
Miniony weekend był pełen wrażeń. Niekoniecznie wesołych. Dotyczyły szeroko
pojętego życia rodzinnego... W każdym razie, dziś w nocy miałam sen. Bardzo
wyraźny. Szczegółowy. Taki sen nie zdarzył mi się już od lat.
Śniło mi się, że przeprowadzam się z dużego mieszkania do pojedynczego pokoju.
Sama, bez męża. Wiedziałam, że w tym pokoju urzędował mój brat, bo zostawił
sporo rzeczy (przez telefon powiedział mi, że "nie wlazły do pudeł"). Zostawił
jakieś zakurzone papiery, jakieś niemodne ciuchy, drobny sprzęt komputerowy.
Siedziałam na podłodze, oglądałam te rzeczy, sortowałam. Wiedziałam, że będę
musiała je wyrzucić, ale odkładałam to "na później" - na jakąś półkę, na jakąś
kupkę pod ścianą... Zaczęłam przestawiać meble, zastanawiając się nad
najwygodniejszym do pracy miejscem pod komputer. Wiedziałam, że muszę szybko
go podłączyć, żeby na gg móc rozmawiać z mężem. Nie wiem czemu, mąż został w
starym mieszkaniu. Nie byłam smutna, ani zaniepokojona. Męczyłam się jedynie
nad tymi rzeczami do wyrzucenia.
Gdy się obudziłam, zrozumiałam, że to był pokój z moich lat dziecinnych, który
dzieliłam z bratem.
Macie jakieś pomysły?