Dodaj do ulubionych

marskośc wątroby

06.12.10, 22:42
muszę spytać wprost -ile czasu się z tym żyje? rok,2 ,10,20 lat?
Obserwuj wątek
    • jan-w Re: marskośc wątroby 06.12.10, 23:13
      A ile czasu się żyje z nadciśnieniem?
      Podobnie z marskością. Wcale nie musi ci skracać życia. Jeżeli nie jest to jakaś galopująca wersja, to dbając o siebie możesz praktycznie zatrzymać postępy choroby i żyć do naturalnej śmierci. Brak alkoholu i odpowiednie zioła (na początek chociaż ostropest plamisty) to podstawa.
    • kiepski476 Re: marskośc wątroby 07.12.10, 00:57
      Bardzo indywidualna sprawa. Średnio po 10 latach co piąty chory się wykrusza.
      Aby nie być tym co piątym, trzeba bezwzględnie wyeliminować toksyny (alkohol), wspomagać wątrobę (np. zioła od bonifratrów), a także kontrolować żylaki przełyku.
      Gdy wątroba już całkiem wysiada, to można wątrobę przeszczepić.
      W 2009 r. na przeszczepienie oczekiwało 441 chorych. Spośród tych 414 oczekujących 214 + 22 (od dawcy żywego) otrzymało nową wątrobę, 15 osób zmarło, a 170 oczekiwało nadal.
      W 2010 r. statystyki zapowiadają się podobnie (do grudnia przeszczepiono 197 wątrób od dawców zmarłych).
      • kiepski476 Re: marskośc wątroby 07.12.10, 01:14
        Errata: Prawidłowa liczba oczekujących na przeszczepienie wątroby w 2009 r. to 441 osób (345 w trybie planowym + 96 w trybie pilnym).
        • wikinka Re: marskośc wątroby 07.12.10, 14:10
          muszę pójść do lekarza z męzem i spytać czy w marskości zdekompensowanej nie przysługuje grupa inwalidzka.Chodzi mi o to,że teraz bardzo cięzko pracuje fizycznie.Cały czas na nogach i ma ciągle spuchnięte kostki.A z grupą łatwo dostać pracę lżejszą.szef wie o chorobie a i tak często musi zostawać po godzinach.
          • jan-w Re: marskośc wątroby 07.12.10, 15:01
            Dekompensację można wyrównywać. Np przy opuchliźnie i/lub wodobrzuszu diuretykami (środkami moczopędnymi). Przy nadmiarze amoniaku 0 Hepa-Mertz 3000 itd. Można żyć z marskością dużo dłużej niż 10 lat. Nie daj się zastraszyć pesymistom.
            • bananarama-live Zgadza się 09.12.10, 16:42
              Znałem alkoholika, który z marskością żył kilkanaście lat. Jak było gorzej, szedł na podleczenie i dalej pił - specyfiki.
      • wikinka Re: marskośc wątroby 07.12.10, 14:06
        to trochę można pożyć.jedynie jak policzyć,od którego momentu stuka 10 lat.od momentu dekompensacji? bo wcześniej nie było wiadomo o chorobie -brak objawów.
        • wikinka Re: marskośc wątroby 07.12.10, 15:08
          mąż bierze leki .furosemid,propranolol i spironol.ale chodzi mi oto,że i tak ma opuchnięte kostki od wielogodzinnej pracy stojącej. w wolny dzień opuchlizna znacznie maleje.Dlatego dązę do tego aby dostał chociaż grupę inw.-aby mógł znaleźć lżejsza pracę.
        • kiepski476 Re: marskośc wątroby 07.12.10, 16:58
          > to trochę można pożyć.jedynie jak policzyć,od którego momentu stuka 10 lat.

          Naoglądałaś się za dużo amerykańskich filmów. Tylko na amerykańskich filmach stukają liczniki i w ostatniej sekundzie udaje się podać antidotum, które działa natychmiast.
          W życiu nie ma takich liczników i nic nie stuka. Niczego więc nie policzysz.

          Oczywiście, z tytułu marskości wątroby można uzyskać orzeczenie o niepełnosprawności, nie wiem tylko, jakiego stopnia, bo się na tym w ogóle nie znam.
    • dominiczka_77 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 14:08
      Witam,
      W czerwcu 2008, mój narzeczony trafił do szpitala ponieważ wymiotował krwią. Tam stwierdzono marskość, wodobrzusze i żylaki przełyku. Wyniki badan miał fatalne. Wtedy dowiedział się , że ma C. Wyniki badań poprawiały się tak naprawdę z dnia na dzień. W listopadzie trafił do poradni a już w lutym podjął terapię. Teraz czekamy na potwierdzenie skuteczności, w styczniu minie 6 mies. Obecnie wyniki badań są wzorowe, włącznie z wątrobą, potwierdziło to dwóch lekarzy. więc nie wiem , czy to cud , czy jak mówi mój narzeczony , że jest nieśmiertelny i nawet walec Go nie zniszczy ;) Tak więc teoria teorią a życie ją weryfikuje .
      • dominiczka_77 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 14:09
        Przepraszam , w czerwcu 2009 był w szpitalu.
      • kiepski476 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 16:20
        > Tak więc teoria teorią a życie ją weryfikuje .
        O jakiej teorii mówisz?
        Znana mi teoria mówi, że wyeliminowanie wirusa HCV dość często (niestety, nie zawsze) oznacza regresję marskości.

        Źródło: www.natap.org/2008/EASL/EASL_75.htm
        Wśród 55 pacjentów z marskością wątroby (F4), trwałą odpowiedź wirusową uzyskało 24 pacjentów (44%) i było to związane z regresją marskości u 11 pacjentów (46%) – w tym u 6 pacjentów włóknienie cofnęło się do 3. stadium, u 3 pacjentów do 2. stadium, a u 2 pacjentów nawet do 1. stadium.

        Wśród 63 pacjentów w 3. stadium włóknienia trwałą odpowiedź wirusową uzyskało 25 pacjentów (40%) i było to związane z regresją włóknienia u 9 pacjentów (36%) – w tym u 5 pacjentów włóknienie cofnęło się do 2. stadium, a u 4 pacjentów aż do 1. stadium.
        • wikinka Re: marskośc wątroby 09.12.10, 16:32
          Organizm męża sam wyeliminował wirusa .Lekarz powiedział,że czasem się tak zdarza ale wtedy właśnie wątroba jest bardziej wyniszczona.I jeszcze do Dominiczki:dobrze,że Twój mąż dostał szybko leczenie bo gdy mój był w szpitalu i jeszcze wtedy było wiadomo tylko ,że jest + (bez badania RNA) i pytałam o leczenie to lekarz rozłożył ręce ,że na to już za późno.
          • dominiczka_77 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 19:24
            w zasadzie w ciągu roku i 1 miesiąca od wylądowania w szpitalu pozbył się wirusa i wszystkie badania są wręcz idealne. W czasie terapii lekarz prowadzący był w szoku i nie dowierzał, że tak się dzieje :)
            • gilda28 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 20:20
              A czy możesz mi napisać, na jakiej podstawie określono marskość w połowie 2009 roku?
              W ciągu roku całkowita regeneracja wątroby byłaby niewątpliwie cudem. Niezależnie czy to cud, czy błąd diagnostyczny przy rozpoznaniu - gratuluję, ozdrowienia :)
              • dominiczka_77 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 20:27
                Witaj , jeśli możesz przekop moje posty , są tam wyniki badań od początku pobytu w szpitalu, jak również moje histeryczne pytania do forumowiczów. Suche fakty mój narzeczony pozostawił u lekarza , fantastycznego lekarza. Wkurzyło mnie to bardzo i ma ode mnie nakaz odebrania wszystkiego w styczniu .
                • gilda28 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 21:03
                  Ok, ale Twoje posty to kilka stron w wyszukiwarce. Czy nie możesz zwyczajnie napisać, czy miał biopsję i na jakiej podstawie określono marskość wątroby?
                  Pytam z ciekawości, aby rzetelnie ocenić sytuację, zanim wyciągnę wnioski.
                  • dominiczka_77 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 21:07
                    nie nie miał biopsji , przy tym genotypie nie robią biopsji .
                  • dominiczka_77 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 21:13
                    forum.gazeta.pl/forum/w,690,99222027,,Przedstawiam_wyniki_co_sadzicie_.html?v=2
            • dejw007 Re: marskośc wątroby 10.12.10, 07:53
              dominiczka_77 napisała:

              > w zasadzie w ciągu roku i 1 miesiąca od wylądowania w szpitalu pozbył się wirus
              > a i wszystkie badania są wręcz idealne. W czasie terapii lekarz prowadzący był
              > w szoku i nie dowierzał, że tak się dzieje :)

              Ale jak się dzieje? Bo ja tu czegoś nie rozumiem chyba :|
              Po kolei:
              Wieloletnie hcv doprowadziło u niego do marskości, którą stwierdzono na podstawie....?
              Czuł sie coraz gorzej, wylądował w szpitalu i dopiero wtedy wykryto hcv?
              Podjęto leczenie, przyniosło efekt, pozbył się hcv?
              Biopsji nie miał bo pewnie miał genotyp 3 i szanse na wyleczenie w granicach 90%.
              Co w tym takiego zaskakującego?
              • gilda28 cudu nie ma ;) 10.12.10, 08:24
                Cudu nie było i nie ma, ale facet czuje się lepiej, czuje się cudownie uzdrowiony, więc w jego mniemaniu pewnie tak jest. A dziewczyna go kocha, więc też tak to widzi.
                Nie widzi za to, że wieloletnie imprezowanie (cokolwiek to znaczy) katowało wątrobę. Teraz zmienił styl życia + pozbył się wirusa = wątroba odpoczęła, zregenerowała się => człowiek jest zdrowszy.

                A ja też przechodzę właśnie pewien "cud": w oczach nabieram masy! Co parę godzin się ważę i za każdym razem ważę więcej :)
                Wnioski: interferon i rybawiryna wpływają znacznie na diurezę (wydalanie moczu, a tym samym wydalanie wody). Piję od paru dni dużo mniej, bo już mnie tak chorobliwie nie suszy - a i tak woda zostaje w ciele.
                Mam znowu dobrą skórę, włosy też robią się jakieś takie mniej sianowate, czuję się znowu normalnie - tyle że mam jeszcze znacznie mniej siły, mięśnie są słabe (ale już mi tak nie "mdleją"!).
                Cudu jednak nie ma .. ;) Ciekawe jak się przedstawia kwestia pacjentów leczonych interferonem, z współtowarzyszącą niewydolnością dróg moczowych lub innymi anomaliami układu moczowego? Pod kątem nasilenia powikłań leczenia, skutków ubocznych interferonu?
                Znam jeszcze jedną osobę, która ma problemy z drogami moczowymi (innego typu niż ja) i ma także bardzo nasilone skutki uboczne interferonoterapii - w prawdzie jeszcze się trzyma, ale cierpi niemiłosiernie. Może tu jest właśnie pies pogrzebany, może chodzi o nerki?
                • gilda28 Re: cudu nie ma ;) 10.12.10, 08:43
                  Ale to się chyba odbywa jednak na poziomie komórkowym. Nerki też są w to zamieszane (bo diureza niewątpliwie się zwiększa), ale sądzę jednak, że diureza się zwiększa w reakcji na to, co się dzieje w organizmie... Czyli chodzi o metabolizm, jego charakterystyka ma wpływ na przebieg leczenia i nasilenie skutków ubocznych.
                  Ale to tak w ujęciu ogólnym (samopoczucia ogólnego, kondycji organizmu), bo jest jeszcze kwestia leukocytów (neutrofili). To znacznie trudniej przeskoczyć.
                  Długa droga przed nami, zanim te mechanizmy poznamy..
                • dominiczka_77 Re: cudu nie ma ;) 10.12.10, 09:51
                  Facet czuje się ok. , jego podejście do C było jak do grypy, a dziewczyna go kocha i chyba to dobrze. Słowo "cud" było żartem , bo w cuda nie wierzę. Kochani , nie ma tu nic skomplikowanego i niezrozumiałego, po prostu fajnie że udało pozbyć się dziada . Żyjemy normalnie , w trakcie terapii nie było u Nas w domu specjalnej diety , jeżeli była lub jest impreza to piwa też się chętnie napijemy.
                  Życzę Wam moi mili więcej pogody ducha i odrobiny poczucia humoru , to podobno działa uzdrawiająco ;)
                  • gilda28 Re: cudu nie ma ;) 10.12.10, 10:06
                    No i dobrze, że nie pisałaś śmiertelnie poważnie, bo już myślałam, że ... wierzysz w cuda ;)
                    Nic co pisałam do Ciebie, nie miało być złośliwe - jeśli tak to odebrałaś - sorry. Internet determinuje formę komunikacji, a ograniczenie jej jedynie do ciągu znaków klepanych na klawiaturze, zaburza często obraz sytuacji i pogląd na emocje po drugiej stronie.

                    Ja nie przeszłam terapii, wysiadłam po niecałych 4 miesiącach. Aktualnie dochodzę do siebie po ciężkich skutkach ubocznych, jakie wywołał u mnie interferon. Dlatego pisałam o "moim cudzie", bo właśnie on następuje - jak na przyspieszonym filmie, odżywam. [gwoli wyjaśnienia, kontekstu moich poprzednich postów]
              • kiepski476 Re: marskośc wątroby 10.12.10, 10:01
                > Wieloletnie hcv doprowadziło u niego do marskości, którą stwierdzono na podstaw
                > ie....?

                Żylaków przełyku.
                • gilda28 Re: marskośc wątroby 10.12.10, 10:09
                  Nie mogę się tego doszukać w sieci ... czy nadciśnienie wrotne jest objawem jedynie marskości wątroby? Czy żylaki przełyku to objaw jedynie marskości?
                  • jan-w Re: marskośc wątroby 10.12.10, 14:01
                    Żylaki: 90% marskość, 10% inne (czasem gorsze) info.zdrowie.gazeta.pl/temat/zdrowie/%C5%BCylaki+prze%C5%82yku
                    Nadciśnienie wrotne - różnie: www.echirurgia.pl/watroba/nadcisnienie_wrotne.htm
              • dominiczka_77 Re: marskośc wątroby 10.12.10, 10:08
                Tak , pewnie hcv miał ( zobaczymy w styczniu ) od wielu lat.
                Marskość stwierdzili lekarze ze szpitala do którego trafił z objawami żylaków przełyku ,dużym bebzonem i żółtymi oczami.
                Wiesz , właśnie nie czuł się źle ,po prostu chlusnął krwią siarczyście więc wezwałam pogotowie.
                Tak , właśnie wtedy zrobiono mu badanie na obecność wirusa i tak się dowiedział , podobno zwykle tak jest , że większość ludzi dowiaduje się przypadkiem.
                Zaskakujące jest to, że czasami ludzie czekają bardzo długo na leczenie , w trakcie którego wyniki badań lecą na pysk , a w przypadku faceta którego kocham był moment pogorszenia ale w niewielkim stopniu i właśnie to lekarza dziwiło, że badania są super.
                Zaskakujące jest to , że służba zdrowia w końcu zadziałała moim zdaniem dość szybko.
                Mam nadzieję , że wyczerpująco odpowiedziałam na Twoje pytania.
                Pozdrawiam.
      • wikinka Re: marskośc wątroby 09.12.10, 16:27
        a wodobrzusze mu zeszło? Mojemu nie-cały czas na lekach.
        • dominiczka_77 Re: marskośc wątroby 09.12.10, 19:22
          Tak zeszło bardzo szybko, przed szpitalem też miał stopy jak poduszkowce. Od wyjścia ze szpitala cały czas bierze esenciale lub esseliv, verospiron, vitacon i proparanolol.
    • wikinka Re: marskośc wątroby 26.01.11, 12:57
      rokowania lekarzy nie sa tak optymistyczne jak tu na forum.Odpowiedź lekarza:rokowanie jest zawsze złe przy marskości .na pytanie czy chociaz 10 lat-gwarancji nie ma.
      Wiem zaraz napiszecie ,że gwarancji nie ma na to że przeżyjemy do jutra bo może nam cegła na głowę spaść ale nie o to przecież chodzi.ja w każdym razie wpadłam w taki dół ,że śpię całe dnie na psychotropach od psychiatry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka